Skocz do zawartości

Jotes

Zespół AS
  • Postów

    2 760
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

6 obserwujących

Informacje o profilu

  • Imię
    Jarek
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Tomaszów Maz

Wędkarstwo

  • Lubię
    brak opisu

Ostatnie wizyty

8 762 wyświetleń profilu

Jotes Osiągnięcia

Grand Master

Grand Master (14/14)

  • First Post
  • Collaborator Unikat
  • Posting Machine Unikat
  • Reacting Well
  • Week One Done

Najnowsze odznaki

2,9 tys.

Reputacja

  1. Witajcie. Wpadłem tutaj przelotem i pomyślałem, że napiszę to... Jotes wypadł z gry ponad rok temu, po pierwszym i jedynym wyjeździe z ulubioną metodą połowu - odległościówką. Po trzygodzinnym pobycie na wodzie, z trudem udało mi się włożyć pokrowiec z kijami do auta i to na trzy razy/odpoczynki. I to był moment, w którym musiałem podjąć bolesną decyzję - koniec wędkarstwa w moim wydaniu. Sprzedałem łódź wraz z całym wyposażeniem i teraz prowadzę osiadły tryb życia. Pozostało mi jeszcze moje drugie hobby. Muzyka i film! I na tym już się tylko koncentruję. Życzę Wam ożywionych merytorycznych dyskusji, a nawet sporów w dochodzeniu do prawdy i odkrywaniu nowych, nieznanych obszarów wędkarstwa, które z całą pewnością nadal istnieją. Pozdrawiam - Jarek/Jotes
  2. Jeśli już na starcie chcesz się zniechęcić do tej metody, to tak, będzie dobra. Lekki, poręczny kijek, to podstawa i ma ci zapewnić komfort wędkowania. W twoim budżecie mieści się ten kijek i zapewniam cię, że warto go mieć. W ub roku poleciłem go swojemu koledze i jest tak zadowolony, że właśnie kupuje drugi taki sam. Obejrzyj i porównaj ciężar obydwu kijków. Cena mieszcząca się w budżecie, ciężar mniejszy niemal o 1/3 to pełen komfort wędkowania. Nie warto z oszczędności pakować się w jakąś "łupę"... Kołowrotek też kiepski wybierasz. Mam nadzieję, że jeszcze nie kupiłeś... Za mniejsze pieniądze masz o niebo lepszy kołowrotek TEN.
  3. Rury? O takim przekroju, to są kolektory. I nie, to nie była awaria jednej "rury", tylko dwóch - obydwu. Walnęła główna i awaryjna, a to już wskazuje na (delikatnie mówiąc) zaniedbania podczas budowy i brak kontroli i nadzoru podczas eksploatacji. W takich przedsiębiorstwach przeprowadza się przynajmniej raz w roku postoje by poddać przeglądowi "rurę" główną i przeprowadzić niezbędne naprawy i konserwacje. A wystarczyło tylko raz w roku przełączyć ściek do kolektora awaryjnego, dokonać przeglądu i niezbędnych napraw i powrócić do normalnego zrzutu. A potem dokonać przeglądu kolektora awaryjnego, by nie obudzić się z ręką w szambie. Tego jednak nie robiono i dlatego padły obydwa kolektory w tym samym czasie. A to już katastrofa w zarządzaniu i katastrofa ekologiczna. I właśnie dlatego konieczna była pomoc wojska i budowa obejścia rozwalonych kolektorów. Ale, jak widać i to nie dotarło do zarządu, bo nadal walą srakę do Królowej Rzek Polskich. A to nie pozostanie bez wpływu na życie w tej rzece! I tak Alku, w ściekach znajduje się wszystko i można o tym znaleźć w necie. Jest chemia, są ścieki przemysłowe (bo przecież w cudowny sposób nie są odseparowane od całości), są ścieki szpitalne i każde inne, etc, etc. A komu podlegają te sprawy? Kto powinien nadzorować to wszystko? Kto się pchał na siłę do rządzenia, a nic nie robi? Nawet nie wykorzystał danego mu przez wojsko czasu na uporanie się z problemem, bo ta cała "Czajka" to jedno wielkie g... na które jakimś cudem poszło od groma kasy i okazało się g... warte! Ale i tego nie dość, bo i spalarnia jest jedną wielką fuszerką i śmieci rozważone są po Polsce, zamiast być utylizowane. Jeszcze tak odnośnie tej kanalizacji, która nie spełnia swojej roli przy każdym większym deszczu, to HGW zmarnowała najlepszą z możliwych okazji na to, żeby pociągnąć solidne i porządne kolektory, o odpowiednim przekroju. A tą okazją była budowa każdego kolejnego odcinka metra, bo już wtedy równolegle powinny być pociągnięte kolektory ściekowe. Dla przykładu, to w moim mieście główny kolektor ma 2 m przekroju i ma zdolność przyjęcia każdej ilości opadów i ścieków. Rzecz jasna są jeszcze dzielnice, w których znajdują się kolektory o zbyt małej średnicy, ale to akurat jest sukcesywnie wymieniane przy każdym remoncie ulic. Można? Można!
  4. Jeszcze wiele lat minie zanim się to wszystko naprawi. Niestety!
  5. Jak specjalista Wisłę zatruł, to dopiero po miesiącu się stało oficjalne. A zasrał ją na długie, długie lata, łącznie z Bałtykiem...
  6. Ja ci nie doradzę żadnej "fuszery". A najskuteczniejszy sposób wskazałem wyżej.
  7. Z niemożnością oddanie długich i celnych rzutów. Szpula musi być wypełniona tak, jak ci napisałem wyżej.
  8. Tu jest dla ciebie rozwiązanie, bo jak widzisz bez tego, "jak bez ręki". Ja też mam Ecusimę bez zapasowej szpuli, ale dokonałem świadomie takiego wyboru, gdyż łowię nim tylko na jedną żyłkę (0,16 mm) i nie muszę kombinować. Do plecionki nie tylko nie kupiłbym kołowrotka bez zapasowej szpuli, ale nawet nie wziąłbym go do ręki.
  9. A ja koledze podpowiem, jakoś nie mogę być tak "zatwardziałym" jak poprzednicy. Nawiń najpierw plecionkę w całości na szpulę zapasową, dowiąż podkład o ciut większej wytrzymałości od plecionki. Następnie nawiń ten podkład na tę szpulę wypełniając ją tak, by zostawić 1 mm poniżej rantu szpuli. Teraz to wszystko przewiń na główną szpulę i masz cały problem z głowy. Proste?
  10. Użytkownik każdego kołowrotka powinien mieć pod ręką taki olej do smarowania delikatnych elementów. Rozkręć rolkę kapnij kropelkę, załóż rolkę z łożyskiem, kapnij 3 kropelki i skręć. To jest normalna konserwacja tego elementu. A to, że wg ciebie jest tam smar, to pikuś. Ten element smaruje się 3-4 razy w sezonie w sposób, który ci zapodałem, inaczej to musi hałasować. I nie ma innego sposobu by to wyciszyć. A taki luz jest i musi być w każdej rolce bez wyjątku.
  11. Rozłożenie śrucin.
  12. Słabo szukasz Alek, albo zbyt ostrożnie. Kupiłem taki, ale dwukomorowy i mieszczą się w nim 4 wklajanki z kołowrotkami 1000 FD, albo 3 wklejanki i podbierak. i Jestem bardzo zadowolony. Zabież jednego kijka z kołowrotkiem do sklepu, albo w sklepie włóż do jakiegoś pokrowca kijek z kołowrotkiem zobaczysz, czy Ci będzie odpowiadał.
  13. Bardzo dobrze. Jeszcze dodatkowo możesz go poznać po kolcach na płetwie grzbietowej i na obydwu piersiowych. Zakłucie kolcem na jesieni powoduje, że ręka ludzka drętwieje aż do łokcia.
  14. No to już chyba wiesz, że tego się nie zdejmuje i nie używa jako zapinkę do wagglera, tylko zakładasz raz, a zdejmujesz jedynie w celu wymiany na nowy, gdy to się zniszczy. "Ten pierwszy" i to drugie, które ci zalinkowałem, to są dwie zupełnie różne historie. "Ten pierwszy" zakładasz na waggler, a przypinasz do tego drugiego lub tak, jak napisał ci Michał - agrafka z krętlikiem na żyłkę i dopiero zapinasz spławik.
  15. Chyba się nie dowiem, czy to o takie coś chodziło...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...