"no to po zawodach" . Życzenia kolegów i modlitwy zostały wysłuchane. Reprezentacja forum zajęła 2 pierwsze miejsca .
Spotkaliśmy się dziś rano nad kanałem Piaskowym, mimo silnego wiatru i kiepskich prognoz. Koledzy przenieśli się na sąsiedni kanał Śledziowy, ja zostałem w miejscu, gdzie łowiliśmy dwa dni temu z Marcinem. Woda zdążyła opaść o jakieś 25cm, ciężko było dostać się nawet z wiaderkiem, co by zanętę nawilżyć. Z parasola zrobiłem sobie coś na kształt parawanu chroniącego przed wiatrem i jakoś udało się wysiedzieć, mimo, że podmuchy chciały wyrwać wędzisko z rąk. Zanęciłem pod brzegiem mieszanką płociową, dalej, na zasięgu 7m jaśniejszą mieszanką leszczową. I to ten drugi pomysł okazał się strzałem w "10". Rybki brały dość często za to sama biżuteria, kilka mini leszczyków, dwie ładne płotki i mnóstwo uklei. Jakąś godzinkę przed końcem zawodów spławik zniknął i po zacięciu nie mogłem oderwać rybki od dna. Podejrzewałem lina i kiedy podciągnąłem wreszcie rybkę do powierzchni trochę się zdziwiłem, na haczyku był ładny karaś. Słyszałem, ze te ryby są w kanale, ale jakoś nie mieliśmy nigdy przyjemności . Rybka miała 33cm i ważyła jakieś 500g.
Ogólny wynik jaki osiągnąłem to 1,90kg. Bez rewelacji, ale biorąc pod uwagę wyniki czwartkowe jestem zadowolony. Chciałbym jeszcze powędkować ze dwa miesiące, mam nadzieję, ze aura pozwoli wzorem lat ubiegłych zamoczyć spławiczek jeszcze na początku grudnia. Chociaż prognozy są zgoła inne . Ale ja tam nie wierzę we" wróżenie z fusów".