-
Postów
5 101 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez wind
-
Łap @Spokojnego, a pewnie sam się odezwie.
-
Od czasu do czasu pojawiają się na forum pytania początkujących (?) wędkarzy odnośnie dokumentów uprawniających do legalnego wędkowania. Skupmy się na dokumentach obowiązujących wędkujących na wodach Polskiego Związku Wędkarskiego.Wymóg posiadania karty wędkarskiej nakłada na nas art. 7 ustawy o rybołówstwie śródlądowym. Aby posiąść ów dokument należy zdać egzamin w wybranym kole PZW, bo ta właśnie organizacja jest upoważniona do przeprowadzania egzaminów na kartę wędkarską i kartę łowiectwa podwodnego. Ale nas siłą rzeczy interesuje ta pierwsza. Przy okazji chciałbym zatrzymać się na chwilę nad sensem przeprowadzanych egzaminów. Poza tym, że najczęściej to fikcja, nie widzę większego sensu w wymogu znajomości przepisów, które zmieniają się dość często a ponadto podstawowe przepisy takie jak wymiary i okresy ochronne oraz limity są dostępne do sprawdzenia w dowolnym momencie, również w czasie wędkowania. Nic również nie stoi na przeszkodzie aby posiadać w wędkarskiej torbie czy skrzynce, ba, nawet w kieszeni kamizelki wędkarskiej, drukowanej wersji regulaminu APR. Wtedy można w każdej chwili i na bieżąco rozstrzygać niepewne sytuacje. Jedyną grupą poddawaną egzaminom powinni być członkowie – uczestnicy, czyli nasi najmłodsi koledzy. Myślę, że tak „poważna” instytucja, jak komisja egzaminacyjna przynajmniej na początku wędkarskiej drogi prawidłowo „ustawi” tok myślenia takiego młodego wędkarza, że przepisy są po to, aby je znać i ich przestrzegać. Zawsze jest szansa, że im tak zostanie „na starość” . Dodatkowym wymogiem obowiązkowym w takim egzaminie powinno być rozpoznawanie poszczególnych gatunków ryb, bo tutaj zdarzają się pomyłki prowadzące wprost ku łamaniu przepisów dotyczących wymiarów i okresów ochronnych. Jest sporo gatunków tak podobnych do siebie, że nie każdy jest w stanie ze 100% pewnością rozpoznać je prawidłowo. Tym bardziej, że niektórych nie spotykamy na co dzień. Ale wracając do samego dokumentu. Po pomyślnie przebytym egzaminie udajemy się właściwego starostwa powiatowego i tam, składając odpowiedni wniosek, zaświadczenie o zdaniu egzaminu i dowód uiszczenia odpowiedniej opłaty oraz zdjęcia dokonujemy formalności. Zwykle po kilku dniach dokument jest gotów do odbioru. Ten biały kartonik to właśnie nasza karta wędkarska, która jest ważna dożywotnio, o ile jej nie utracimy, np. wyrokiem sądu. Cóż, mamy kartę więc jesteśmy w ¾ drogi. Teraz już z górki. Kolejnym dokumentem jest zezwolenie na połów. Wybieramy sobie koło PZW, o ile chcemy łowić na łowiskach związkowych oczywiście, i tam otrzymujemy legitymacje członka stowarzyszenia wraz z wklejonymi „znaczkami” udowadniającymi dokonanie opłat składek upoważniających do połowu ryb. Przy pierwszej wizycie opłacamy również tzw. „wpisowe” i opłatę za wydanie legitymacji. Warto wspomnieć, że składki są ważne na rok kalendarzowy, czyli do 31 grudnia. Jeśli nie zdążymy opłacić składek do końca kwietnia następnego roku musimy liczyć się z tym, że będzie ponownie wymagana opłata „wpisowa”. Przy opłaceniu składek otrzymamy również tzw. Rejestr Połowu. Mała, kolorowa książeczka, do której wpisujemy daty i miejsca połowu oraz ewentualne zabrane z łowiska ryby. Obowiązek jego prowadzenia jest powszechny na wodach PZW i wymagany przy kontroli przez uprawnione służby. Warto pamiętać, ze przed rozpoczęciem wędkowania bezwarunkowo należy wpisać datę i numer/nazwę łowiska. Trwa to naprawdę kilka sekund a może pomóc uniknąć nieprzyjemnych przepychanek z kontrolującymi. W taki przypadku brak długopisu, czasu, czy zwykłe zapominalstwo nie mogą być „okolicznością łagodzącą”. Sam mam odruch Pawłowa, zanim siądę na krześle nad wodą dokonuje odpowiedniego wpisu i mam „święty spokój”. Łowię na wodach PZW od lat i nigdy, ale to nigdy, nie zdarzyło mi się zapomnieć o wpisie w rejestrze. W Rejestrze znajdziemy podstawowe zasady obowiązujące na łowiskach, również dodatkowe zaostrzenia przepisów zawartych w RAPR. Rejestr zdajemy w kole, w którym go otrzymaliśmy. Zwykle robimy to przy okazji opłacania składek na kolejny rok. I tak już wiemy, że potrzebne są nam trzy dokumenty aby spokojnie, bezstresowo i na pełnym luzie oddawać się uprawianiu naszego hobby na łowiskach związkowych. Ale przy okazji słów parę o łowieniu w wodach morskich. Tutaj nie ma wymogu posiadania karty wędkarskiej, należy jedynie uzyskać odpowiednie zezwolenie z Okręgowego Inspektoratu Rybołówstwa Morskiego. Jest to o wiele prostsze, wystarczy dokonać opłaty i udać się do najbliższej placówki wspomnianej instytucji. Tam otrzymamy dokument, który jest ważny rok od daty wydania, czyli inaczej niż jest to ze składkami związkowymi. Zezwolenie na amatorski połów ryb w wodach morskich jest ważne z dowodem osobistym, a pewnie i z każdym innym dokumentem potwierdzającym tożsamość łowiącego. Mam nadzieję, że te parę słów o wymaganych dokumentach rozjaśnią trochę sytuacje młodym wędkarzom i pomogą im podążyć prawidłową drogą.
-
Od czasu do czasu pojawiają się na forum pytania początkujących (?) wędkarzy odnośnie dokumentów uprawniających do legalnego wędkowania. Skupmy się na dokumentach obowiązujących wędkujących na wodach Polskiego Związku Wędkarskiego.Wymóg posiadania karty wędkarskiej nakłada na nas art. 7 ustawy o rybołówstwie śródlądowym. Zobacz cały artykuł
-
Najgłupsza petycja roku do PZW ??
wind odpowiedział wind wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
A najgorsze jest to, że takie idiotyczne pomysły znajdują poparcie. Co prawda niewielkie ale jest. -
Najgłupsza petycja roku do PZW ??
wind odpowiedział wind wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Oooooo ... tak można nazwać autora tego .... czegoś -
witajcie, buszując w sieci natknąłem się na pewną petycję. Takiego steku bzdur dawno nie czytałem, i zastanawiam się, czy to produkt jakiegoś ucznia podstawówki, gimnazjalisty czy osobnika po 40 latach ostrego picia wina marki "wino". Po pierwsze, zróżnicowanie opłat dla miesiarzy i szlachetnych łowców trąci dyskryminacją, jako członkowie stowarzyszenia mamy równe prawo do korzystania z majątku tegoż. Po drugie propozycja nr 2 to już całkowita głupota. Większość kół ma po opieką jedno łowisko, chociaż są takie kola, które opiekują się wieloma wodami. Jednak jest ich niewiele. I tak, gdyby każde kolo miało wyznaczyć jedno łowisko jako "no kill" było by ich ... pewnie z 90 % w każdym okręgu. Sorki, ja ryb nie zabieram, ale nie zgodzę się, aby takie kretynizmy były wypisywane i wysyłane gdziekolwiek w moim imieniu jako wędkarza.
-
Spokojnie, dziś już +8 więc pewnie fota nieaktualna.
-
To nie kwestia wiary, raczej zachowania zainteresowania i czas zająć się życiem towarzyskim, zwykle w piątki bez imprez, bo wiadomo, w sobotę trzeba jechać, a w sobotę to już się nie chce .... Świeże powietrze potrafi człowieka "zmęczyć". A przerwa wskazana i dobrze zrobi wiosennym połowom.
-
Pewnie, takie teksty są mile widziane a i zyskać coś nie coś można. Ale szczegóły niebawem. Więc piszcie . Śmiało. I nie tylko o tyczce, i nie tylko @jonasz i @Łysy.
-
A ja kije za szafę schowałem, to chyba już koniec w tym roku. Jeszcze tylko porządki w skrzynce, i można wreszcie .... odpoczywać . Szczerze mówiąc, już mi się nie chciało wstawać po nocach i marznąć w pogoni za rybą. Wkrótce małe podsumowanie, chociaż jeszcze się wstrzymam, bo "nigdy nie mów nigdy" .
-
Kręcę się tu i tam jak wiecie , i dziś, w drodze z Ustki do Starogardu w okolicach Kościerzyny piękną zimę widziałem. Popatrzcie sami: A to dopiero początek .
-
Nie da się , szybciej wypije, więc poziom nad głową się nie utrzyma. A zresztą, szkoda by było takiego fajnego gościa, i cytrynówki oczywiście. Ozeciku, jak pisali koledzy, to raczej spotkanie towarzyskie, z tym, że ten pije, kto ma i jak co ma . Zbyt daleko od siebie mieszkamy żeby w "realu" się spotkać więc to jedna z niewielu okazji na pogaduchy w większym gronie.
-
I o zabawę właśnie tu chodzi , polecam spróbować. Towarzystwo przednie a i emocje potrafią być jak w "realu".
-
Faktycznie, drzwi zamknięte, a jeszcze i gwóźdź wbity i zagięty . Chociaż kilka znajomych nicków znalazłem.
-
Nie bój żaby, będzie i to duuuużoooo . A ta Narew to już mi się śni po nocach, tak się nakręciłem . Ale do rzeczy ... Zebrałem się dziś, chociaż ciężko było wstać , znów nad Śledziowy ale nie żałuję. Od 8.00 do 10.30 nieźle połowiłem, głównie płotek, w tym kilka 25-30cm, parę leszczyków, z tego jeden dość zacnych wymiarów i trochę drobniejszych rybek, ale o odpowiedniego żywczyka było ciężko. Czyli drobiazg odszedł gdzieś, albo się nie dopchał do stołówki. Brak wiatru i temp. powietrza ok 10st uczyniła wyprawę całkiem przyjemną. Ale patrzac na prognozy obawiam się, ze to może być ostatnia w tym roku .
-
Do tego potrzeba nowego pokolenia, chociaż póki pieniądz będzie rządził sportem nie widzę szans na poprawę.
-
Pewnie masz rację, powoli i mnie to dopada . Niestety, gra tymi, którzy są dostepni, nawet najlepsza taktyka nie zadziała jeśli wykonawcy są do ... bani. Myślę, że w meczach o tak wysoką stawkę jak te dwa ostatnie , lepiej sprawdziliby się zawodnicy z zaplecza ekstraklasy. I teraz nie żartuję .
-
W kopaniu rowów mamy szanse. Coś mi się obiło o uszy, że jak osiągną wynik 30mb wykopu na zmianę to dostana szpadle, łopaty i inne narzędzia . W nagrodę ...
-
Dobrze się domyślasz . Właściwie każdą muzykę lubię, ale pod warunkiem: powstała przed 1999r . A z różnych powodów, mniej lub bardziej znanych, skłaniam się ku szczególnej, "niszowej" muzyczce. A co do naszych "kopaczy" ... do kopania rowów proponuje ich wysłać, na pewno to zajęcie mniej kontuzjogenne a i może w tym się "zawodowcy" wykażą.
-
Propozycja budowy pomostów na Martwej Wiśle w Gdańsku
wind odpowiedział grzybek wna temat w Ogólne Rozmowy
Stawianie za nasze pieniądze infrastruktury, która będzie służyć jedynie kwiatu "młodzieży" z Dolnego Miasta, Przeróbki i Stogów to jakieś horrendalne nieporozumienie. Pomosty, oddzielnie te dla wędkarzy i dla wodniaków, tak ale powiedzmy na wschód od Wisły Śmiałej, w kierunku Sobieszewa i Przegaliny. Te na opływie i na Motławie nie będą dla nas. -
widocznie nie chciało się ... Irlandczykom. Za to reprezentacji Gibraltaru, w debiucie na europejskich boiskach, udało się zatrzymać Słowaków. Ale jaja, ale jaja ... może i u nas w reprezentacji powinni grać księgowi, kelnerzy, bankowcy ... .
-
"sza .... cicho sza .... czas na ciszę ... " :D
-
Istnieje, istnieje. Za ujściem Śledziowego ( drugi od strony drogi do Sobieszewa) po lewej jest mały parking, dosłownie na 5 - 6 aut. Trzeba być przed świtem . Ale jeśli dobrze dedukuje, wybierasz się ze spinem, wtedy na tej miejscówce nie masz czego szukać, jest obstawiona przez grunciarzy i spławikowców. Proponuję za to oblecieć wspomniany kanał Śledziowy od połączenia z Gołębim w kierunku "7". Jest szczupak, jest boleń, okoń ... Być może będę w sobotę moczył spławiczek, ale jeszcze nie wiem w którym miejscy, zależy od pogody, może Piaskowy, może Śledziowy, a może MW w Błotniku ... Kto wie ?
-
Zależnie od warunków na łowisku i dystansu, na jakim chcesz łowić, ale tak, to będzie najbardziej uniwersalna długość, chociaż sam bym się jeszcze zastanowił nad 3,9m.
-
Mój sprawdzony kijek to Mikado Golden Lion Feeder. Innych nie polecę, bo nie miałem przyjemności, lub nieprzyjemności , łowić. I jeszcze zostanie Ci parę złotych na dobrą żyłkę, kij nie powinien kosztować więcej niż 70zł.
