Skocz do zawartości

wind

Administrator
  • Postów

    5 100
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez wind

  1. witam, przeglądając forum natrafiam co rusz na krytyczne opinie o "naszym" związku. Trochę mnie dziwi, ponieważ moje odczucia są całkiem inne. Może to przypadek i po prostu mam szczęście, że trafiłem tak jak trafiłem. Otóż należę do PZW od niedawna, raptem 4lata. Wcześniej tułałem się po różnych komercyjnych łowiskach i powiem szczerze, że różnie bywało, tylko jedno było nie zmienne: płać i płacz, biorą ryby czy nie. Czasem bywało tak, że włąściciel kasował wędkarzy a później stawiał siatki wokół ich stanowisk. Spędzam nad wodą około 50dni w roku, średnio, czasem mniej, czasem więcej. Właściwie to więcej, od kiedy łowię na wodach związkowych. Średnio płaciłem 20zł za"wizytę" więc wychodzi mi 1000zł za sezon. Tymczasem za składkę wielkości 192zł (z łódką) mam w "ofercie" około 100 łowisk, bardzo różnych. Trochę błądziłem przez pierwsze dwa lata, w końcu skupiłem się na dwóch, jeziorze Wytczok, gdzie mam do dyspozycji łódkę, pomost i możliwość darmowego noclegu, oraz kanał Piaskowy. Jakie są zalety: znajdują się blisko 3miasta (do 30km) i są w miarę rybne. Nie poluję na okazy, cieszy mnie zwykła możliwość spędzenia czasu nad wodą. Wadą jest to, że te miejsca odwiedza sporo wędkarzy, lecz ... znalazłem wśród nich kilku przyjaciół, i prawie zawsze mam towarzystwo nad wodą. co do rybności tych łowisk, to zwykle połowię do "syta", chociaż większość ryb wypuszczam, ale są dni kiedy nic nie złowię lub niewiele. Ale takich jest coraz mniej, im lepiej poznaję łowisko. Jestem przekonany, ze wpływ na postrzeganie PZW przez jego członków ma postawa wielu osób, które mają wpływ na to , co dzieje się wewnątrz związku, czyli władz. Z kolei ja patrzę na związek przez pryzmat mojego kola, które prężnie się rozwija, dba o interesy swoich członków, dba o wodę, którą ma pod opieką, pozostaje otwarte na "głos ludu" . Zła opinia to również niestety brak elementarnej wiedzy o funkcjonowaniu, a właściwie o zasadach funkcjonowania takiej instytucji. Jeszcze inni są po prostu zawistni, uważają że wszyscy kradną i oszukują związek czyli ludzi no niego należących. Najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy swoje kontakty z kołem ograniczają do jednej w roku wizyty celem opłacenia składek, a jak jest 5zł drożej to podnoszą wielki lament. Cóż, taka postawa powoduje, że nie wiem, czy płakać czy śmiać się, skoro nie wiedzą co się dzieje w ich najbliższym otoczeniu, to skąd mogą wiedzieć, co się dzieje gdzie indziej? Na poziomie ZO czy ZG? Dla mnie związek to koło, ludzie z zarządu, widoczna nad wodą SSR, łowisko, stanica, imprezy wędkarskie... Szczerze mówiąc to mam w ... poważaniu panie i panów z ZG i ZO, póki nie ingerują w pracę koła.
  2. wind

    Belona

    Hmm... wielkopolska powiadasz, toć to 3-4 godziny jazdy nad morze. Ludzie z południa jadą na belonę, czy jak zaczyna się sezon trociowy na Redzie czy Słupi.
  3. wind

    Belona

    Właśnie, zapomniałem o najważniejszym , belona podchodzi na tarło w połowie maja, "sezon" trwa około 3-4 tygodni. Później oczywiście też jest do złowienia ale dalej od brzegu i na większych głębokościach. Zasadą jest, że jak rzepak na polach kwitnie, to czas odkurzyć sprzęt.
  4. wind

    Moje nęcenie.

    Worek wyrzuciłem, nie pamiętam nazwy, ale popytaj o karmę dla młodych ... kaczątek . Kupisz to w składach pasz lub na targowisku. Jeżeli będziesz kupować "na wagę" zwróć uwagę, żeby granulki nie były zgniecine, inaczej będziesz miała sam pył i powstanie raczej błotko niż zanęta.
  5. wind

    Belona

    Skrobać niestety trzeba, a gadzina ma łuski dość mocno osadzone, chociaż do okonia jej daleko. A'propos kanibalizmu, niedaleko szukać, przecież najlepsze przynęty na szczupaka to imitacje małego szczupaczka właśnie. Fakt, ze ta ryba jest cienka i długa ( przeciętnie 60-80cm) i nie ma tłuszczu, to sam mięsień stworzony do walki z ... wędkarzem.
  6. witam, jak już wspomniałem, mieszkam nad morzem. Daje mi to sporo możliwości wyjścia nad słoną wodę. Kilka lat temu, dzięki namowom mojego wuja, wybrałem się po raz na połów belon. Łowiliśmy z niewielkiej łódki w okolicy Żelistrzewa. Sprzęt na połów tej ryby musi być mocny, jest piekielnie waleczna ryba i do ostatniej chwili nie daje za wygraną. Osobiście stosuję nieco zmodyfikowany zestaw żywcowy. Wędzisko o długości 3,6m jest to stary teleskop Sheakspear'a, jakiś bazarowy kołowrotek, żyłka główna, 0,27 dedykowana na morze, spławik 12g, duży hak węgorzowy na przyponie z żyłki o numer cieńszej, długości 25-30cm. Niestety, nie pamiętam dokładnego rozmiaru haka, szczerze mówiąc, to generalnie mam problem z zapamiętywaniem rozmiarów haczyków, krętlików, agrafek itp. . ale wracając do tematu. Najlepszą przynętą na te rybki jest kawałek lub cala szprotka, filet ze śledzia a nawet filecik z ... belony. Grunt ustawiam zwykle nie większy niż metr. Zarzucamy zestaw, zostawiamy otwarty kabłąk kołowrotka i ... czekamy. Brania są mocne, agresywne, zwykle belona połyka hak bardzo głęboko. Większość jednak łowi belony metodą spinningową. Stosuje się wędzisko o c.w. do 40g, odpowiednią żyłkę, jako przynętę najlepiej sprawdzają się blaszki wahadłowe Mors nr 2 i 4. Jednak ze względu na kłopoty z kręgosłupem i przez wrodzone lenistwo sam preferuję tą pierwszą metodę. Belonę można łowić z brzegu, a właściwie brodząc, z nabrzeży, molo itp. Oczywiście również ze środków pływających, w "sezonie" belonowym szyprowie z kutrów dla wędkarzy ganiający zwykle za dorszem tłumnie pojawiają się na zatoce Puckiej poszukując belony. Kulinarnie belona nie zachwyca, jedynie świeżo uwędzona lub usmażona mi smakuje, jak poleży 2-3 dni mięso wysycha i robi się twarda. Ciekawostką jest to , że jej ości są ... zielone .
  7. wind

    Moje nęcenie.

    witam, ponieważ sporo czasu spędzam nad wodą szukałem przez jakiś czas w miarę uniwersalnej i niedrogiej metody nęcenia. W końcu w ubiegłym roku w sieci znalazłem artykuł traktujący o alternatywnych dla firmowych mieszanek zanętach. Otóż autor jako bazę zastosował karmę dla drobiu. Posiada ona szary, neutralny kolor i własny zapach. Do tego świetnie przyjmuje kolor firmowych zanęt, a potraktowana wodą mocno pęcznieje i zwiększa swoją objętość. Opakowanie 25kg kosztowało tej wiosny 45zł i wystarczy mi na prawie cały sezon wędkowania w każdy weekend od kwietnia do listopada. Nad wodą tworzę taką oto miksturę: ok 0,8 kg karmy, 300-400g zanęty dedykowanej konkretnemu gatunkowi, np. Lorpio Magnetic Leszcz na wody stojące, pudełko pinki, woda do nawilżenia z zawartością melasy. Inne dodatki jakie stosuję sporadycznie nastawiając się na inne gatunki to: kukurydza, cukier waniliowy, przyprawa do piernika, orzeszki prażone, mielone lub namoczone dzień wcześniej gofry. Po nawilżeniu mieszanka przyjmuje jednolity kolor zanęty kupnej, również jej zapach. Jak już wspomniałem, karma mocno pęcznieje, z w/w masy składników uzyskuję ok. pól wiadra 10l gotowej mieszanki. Zanęta dobrze pracuje, nadaje się do nęcenia kulami z ręki jak i w sprężynie. Nie próbowałem nęcić z procy, bo nie miałem takiej potrzeby. Nie wiem czy to do końca zasługa mojej mieszanki czy może jest tego inny powód, ale moje wyniki są dużo lepsze od kolegów stosujących firmowe mieszanki, i to te z wyższej półki. Łowię najczęściej na kanale, dość obleganym i odbywa się tam sporo imprez sportowych z GP okręgu włącznie.
  8. Sorki, oczywiście, że w piekarniku, zapomniałem o tak istotnym szczególe
  9. Orzeszki arachidowe można nabyć w marketach, oczywiście w postaci pierwotnej, czyli bez soli i dodatkowych "ulepszaczy". Orzeszki, bez łupin oczywiście , prażymy w dwóch etapach: 45min w temp 160st i 20min w temp 130st. Nie można przesadzić, przypalone orzeszki mają gorzki smak i spaprzą zanętę. Pokruszone lub zmielone dodajemy w ilości 1-3% suchej masy zanęty. Kg orzeszków w markecie kosztuje ok 12zł. Przemku, przy takiej obróbce orzechy nie wydzielą dużej ilości oleju, na pewno nie takiej aby sie w nim smażyły, one się jedynie "spocą". I o to chodzi. Apricot, tak jest świat poukładany, że to co oczywiste czasem nie jest do końca tak pewne. Dlaczego większość szefów kuchni w najlepszych restauracjach to faceci?
  10. Podpraż jeszcze te orzechy, oczywiście bez łupin, wywoła to mocniejszy aromat i wydzielony olejek będzie powodował lepszą pracę zanęty.
  11. Podejdź do sklepu wędkarskiego i kup odpowiedni smar. Swoją drogą Twój problem potwierdza moje przekonanie, że im mniej skomplikowana maszyna tym bardziej bezawaryjna. Dlatego uważam, że 3 łożyska to max dopuszczalna ilość.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...