witam,
jak już wspomniałem, mieszkam nad morzem. Daje mi to sporo możliwości wyjścia nad słoną wodę. Kilka lat temu, dzięki namowom mojego wuja, wybrałem się po raz na połów belon. Łowiliśmy z niewielkiej łódki w okolicy Żelistrzewa.
Sprzęt na połów tej ryby musi być mocny, jest piekielnie waleczna ryba i do ostatniej chwili nie daje za wygraną. Osobiście stosuję nieco zmodyfikowany zestaw żywcowy. Wędzisko o długości 3,6m jest to stary teleskop Sheakspear'a, jakiś bazarowy kołowrotek, żyłka główna, 0,27 dedykowana na morze, spławik 12g, duży hak węgorzowy na przyponie z żyłki o numer cieńszej, długości 25-30cm. Niestety, nie pamiętam dokładnego rozmiaru haka, szczerze mówiąc, to generalnie mam problem z zapamiętywaniem rozmiarów haczyków, krętlików, agrafek itp. . ale wracając do tematu. Najlepszą przynętą na te rybki jest kawałek lub cala szprotka, filet ze śledzia a nawet filecik z ... belony. Grunt ustawiam zwykle nie większy niż metr. Zarzucamy zestaw, zostawiamy otwarty kabłąk kołowrotka i ... czekamy. Brania są mocne, agresywne, zwykle belona połyka hak bardzo głęboko.
Większość jednak łowi belony metodą spinningową. Stosuje się wędzisko o c.w. do 40g, odpowiednią żyłkę, jako przynętę najlepiej sprawdzają się blaszki wahadłowe Mors nr 2 i 4. Jednak ze względu na kłopoty z kręgosłupem i przez wrodzone lenistwo sam preferuję tą pierwszą metodę. Belonę można łowić z brzegu, a właściwie brodząc, z nabrzeży, molo itp.
Oczywiście również ze środków pływających, w "sezonie" belonowym szyprowie z kutrów dla wędkarzy ganiający zwykle za dorszem tłumnie pojawiają się na zatoce Puckiej poszukując belony.
Kulinarnie belona nie zachwyca, jedynie świeżo uwędzona lub usmażona mi smakuje, jak poleży 2-3 dni mięso wysycha i robi się twarda. Ciekawostką jest to , że jej ości są ... zielone .