-
Postów
5 093 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez wind
-
Pływają pod powierzchnią? Słonecznice. Świetny żywiec na okonia.
-
I tu jest pies pogrzebany. Decyzję o izolacji w jakikolwiek sposób musisz mieć na piśmie, póki nie dostaniesz kwitu: " siedź na tyłku w chałupie bo jesteś podejrzany o zakażenie " to mogą nam skoczyć " tam gdzie pan może pana majstra .... pocałować" Oczywiście są strefy zamknięte, jak na przykład plaże i wędkarze plażowi nie połowią, na bulwarach nad Wisła również nie, ale skitrać się gdzieś na odludziu w pojedynkę lub dwóch zachowując dystans można. Jak wspomniał wcześniej jeden z kolegów, zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy. Więc należy je traktować jako decyzje administracyjną, a od każdej decyzji administracyjnej można się odwołać.
-
Nie wystawili mandatu tylko skierowali zawiadomienie do sanepidu.
-
O jakim taryfikatorze piszesz. W tym przypadku karę nakłada sanepid a kara wynosi min. 5000 zł. Ale żywcem mnie nie wezmą...
-
To wykrakaliśta . Wyskoczyłem dziś na Piaskowy, na sam koniec gdzie nigdy nikt nie zaglądał nawet w weekendy. Zdążyłem zanęcić, powędkowałem może z 20 minut i bum !!! Straż Gminna i 5000zł . Oczywiście idę do sądu z sanepidem.
-
Cóż, zastępca Naczelnik Sztabu Policji KWP w Gdańsku już jest taki stanowczy, jego pismo kręci się gdzieś po internetach, można poczytać . Wszyscy, mam nadzieję, dobrze wiemy kiedy można wprowadzić taki zakaz, kiedy można go egzekwować i karać za jego złamanie. Na pewno nie obecnej sytuacji. Rozporządzenie MZ to tylko "dupochron" dla władzy, a faktyczny cel polityczny jest całkiem inny. Ale o polityce na tym forum nie dyskutujemy .
-
Temat przeczyszczony, dyskusja nt. aktualnej sytuacji na świecie nie mająca związku ze spławikowaniem jest na swoim miejscu. @mopsik, w tym rejonie, jakieś 100m w górę kanału na wysokości tych dwóch budynków z powodzeniem wędkowaliśmy z Pawłem nawet w styczniu. Zauważyłem, że grubsze płocie pojawiały się w kanałach przy pierwszych przymrozkach. Tam jest zdecydowanie głębiej niż w rejonie zawodów i naturalnym jest, ze przy ochłodzeniu ta ryba się w tam zbiera.
-
Cóż, póki nie będzie zakazu będę jeździł na ryby i będę te wyprawy opisywał, choćby dla kolegów z moich stron, tak aby wiedzieli " co w wodzie " i jak spędzić wolne chwile. Każdego dnia spotykam kilkadziesiąt osób i w czasie pracy mam zdecydowanie większe szanse coś złapać niż na rybach a jeżeli nawet coś już złapałem to w sobotę spotkałem wiele mniej osób niż na przykład dzisiaj. Jak wspomniał już @Ozet, uważam, że zdrowy rozsądek i słuchanie instynktu póki co w zupełności wystarczy.
-
Wczoraj pierwszy w tym roku wypad nad kanał Śledziowy. Rano spotykamy się z Pawłem i szóstką !!!! innych moczykijów na szerokiej części kanału znanej jako arena wielu imprez wędkarskich. Do 9.00 zaliczyliśmy po braniu i postanowiliśmy przenieść się na nasze stałe miejscówki przy ujściu Gołębiowego. Tam było już wiele lepiej, połowiliśmy drobnej płotki , krąpia i leszczyków. Niestety ,bez okazów.
-
Proszę założyć temat w odpowiednim dziale.
-
"Wszyscy łowimy tak samo"
-
W sobotę wybraliśmy się Jazowej, nad Nogat. Ty razem urządziliśmy sobie małe zawody wraz z Pawłem i Marcinem - @maron07 Choć pogoda nie rozpieszczała wynagrodziły nam to rybki, których złowiliśmy całkiem sporo. Niestety była to w większości drobnica. Później wyszło słońce ale wzmógł się zimny wiatr. W sumie dzień całkiem udany.
-
Dziś pogoda o niebo lepsza, ale rybki chyba nie zauważyły. Brania dopiero po 11.00, brały okonki palczaki i drobne płotki. Ta była największa A jutro pewnie Nogat
-
Parę lat temu mój kolega hodował w akwa suma. Zbiornik miał spory, jakieś 300l ale w ciągu roku sum tak urósł, że musiał go wypuścić. Początkowo karmił go białymi robakami, później łowił dla niego drobne rybki w pobliskiej rzeczce. Pamiętam, ze spędzaliśmy tam sporo czasu przy każdej mojej wizycie w Ostródzie, fascynował mnie przede wszystkim tym, jak polował. Wreszcie był tak duży, że trafił do jakiegoś jeziora w okolicy. Sam też wiele lat temu, w kawalerskich czasach , miałem w domu baniak 150l ze sporą populacją ryb egzotycznych. Niestety pewnego dnia zbiornik się rozszczelnił i wszystko szlag trafił. A później już się wyprowadziłem i w nowym miejscu nie było już możliwości.
-
Tak jak wspominałem wcześniej w innym wątku, wybrałem się rano nad Szkarpawę, w miejsce zwane Gdańską Głową. Jak już się rozłożyłem zaczęło padać, takie moje szczęście . Posiedziałem pół godziny w samochodzie i w końcu udało się położyć zestawy. Nie zapowiadało się na na fajerwerki, tym bardziej, że trochę się ochłodziło. Na początku ładna płotka, potem trochę ciszy, i w końcu podeszły leszczyki. Trzy brania w krótkim odstępie czasu, później znów zrobiło się cicho i spokojnie. Około południa zawinąłem się do domu. Jutro powtórka
-
-
Trochę?!?!? Oni żyją tym całym zamieszaniem. A ręka w rękę idą z nimi rządzący, nakręcając całą ta spiralę strachu nieodpowiedzialnymi wypowiedziami. W ten sposób bardziej szkodzą niż pomagają. Grypa nie zabija!!! Wystarczy zachować normalne środki higieny osobistej, ja od zawsze wożę w samochodzie żel dezynfekujący do rąk i używam go teraz tylko trochę częściej niż zwykle. Nie dajmy się zwariować.
-
Kolejny wypad z federami nad Nogat do Kępek. Tym razem nieco dalej, na miejscówkach przy moście nie było gdzie szpilki wcisnąć. Noc była mroźna i nie spodziewaliśmy się obfitych połowów ale było gorzej niż słabo, jeden krąpik Paweł wytargał niewielkiego klenika, posiedzieliśmy do 11.00 i umówiliśmy się na za tydzień.
-
Wczoraj powtórzyliśmy wypad nad Nogat do Kępek. O karasiach czy linach można było tylko pomarzyć , nasze haki atakowały przede wszystkim jazgarze i drobne płotki. Największą rybą dnia okazało się około 20cm krapik. Za to pogoda dopisała
-
Raczej wysłałbym maila i odpowiedź traktowałbym jako wiążącą wykładnię do konkretnego przepisu. Wydruk w kieszeń i na ryby
-
Wybieraliśmy się dziś na bulwar do Elbląga ale ze względu na wiatr wybraliśmy Nogat w Kępkach. Na początek coś grubego uwiesiło mi się na gruntówce, niestety spinka kilkanaście metrów od brzegu .Ale nic to, rybki brały. Na początek chimerycznie, trzeba było kombinować z haczykami i przynętami ale w końcu jak płotki podeszły do brały bez przerwy i na wszystko. Niektóre płotki były całkiem okazałe. Paweł trafił z gruntu dwa ładne okonie, jednego na czerwone robaki drugi na ... "przypadkowego żywczyka" . Jazgarz połakomił się na robaczki i natychmiast padł ofiarą pasiastego zbója. Okonie były grube i gotowe d otarła, na szczęście dla nich jutro zaczyna się okres ochronny.
-
W końcu dałem się namówić i przeprowadziliśmy dziś z Pawłem próbę generalną rozpoczęcia sezonu spławikowego. Troche drobnicy połowiliśmy, ale bez szału, w końcu silny wiatr nas przegonił. Sezon otworzyłem na Nogacie, dokładnie w tym samym miejscu gdzie zamykałem ubiegłoroczny w Sylwestra.
-
Sorry, ale nie jesteś wędkarzem. Od tego powinieneś zacząć. Znajdź w internecie najbliższe sobie koło PZW i tam zdasz egzamin.
