Tydzień temu po prostu mi się nie chciało, wczoraj pogoda nie pozwoliła więc dziś się zaparłem i ... pojechaliśmy . Wybór padł na Tugę w Tujsku i choć rano dość mocno podwiewało razem ze Zbyszkiem przed 7.00 meldujemy się na zeszłorocznej miejscówce. I to pierwsze rozczarowanie, woda wysoka, nie da się przez pas trzcinowiska przedostać suchą nogą. Przenieśliśmy się na inną miejscówkę i w końcu jakoś się zainstalowaliśmy na brzegu.
Chociaż słoneczko mocno przyświecało to wschodni zimny wiatr sprawił, że rano było -2 i koło południa ogrzało się do 4st. Ale co tam, twardym trza być .
Rybki brały chimerycznie, kilka sztuk i przerwa, ale trafiło się kilka większych, grubych płoci. Sporo było też niedomiarków. Tym razem chyba ZYBI miał dużo lepszy wynik, lepszą miejscówkę wybrał .
Posiedzieliśmy do południa i zebrali do domu, a tydzień znów będzie sobota .
Rybek nie fotografowaliśmy, po prostu zapomnieliśmy a w wiaderku słabo się prezentowały, mało artystycznie .