-
Postów
2 760 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Jotes
-
O to, to, to to! I gen Grabowski.
-
No, no! Wypraszam sobie! W dyskusji padła propozycja Sulejowskiego, a to nie są manowce.
-
Ryby Panie so, ino nie chlajo.
-
Oj, Oj! Ale się narobiło, też zaczynam być przygnębiony tym faktem. Mimo wszystko - Sto lat Panowie...i Panie.
-
Oczywiście piwny protest. Grill po Twojej stronie. A tak swoją drogą, to figę się na tym znam, ale podobają mi się te muszyska. Zwłaszcza jestem pod wrażeniem tych na mikroskopijnych haczykach. Koronkowa robota!
-
Nie mrygaj Marcin i nie marudź, tylko rób. Gdyby nam się nie podobały, to nie miałbyś śladów naszej obecności pod fotkami. A jak przestaniesz, to Ci urządzimy protest pod Twoim blokiem i wstydu Ci narobimy, na całą dzielnicę.
-
W czym ci tutaj można pomóc? Jaki widzisz problem? Kliknij w Googlownicę i kupuj. Za tę kasę powinieneś już samodzielnie wybrać, bo i ryzyko żadne. A przy okazji nauczysz się odrobinę samodzielności.
-
Bardzo karkołomne twierdzenie, oj bardzo. Chyba nie doczytałeś ostatniego zdania z pierwszej wypowiedzi Docia? Napisał też (później) bardzo dokładnie i dobitnie, o właściwym doborze sprzętu, do każdej metody, łowiska i poławianych ryb. Ja ufam - nawet bezgranicznie! - każdemu swojemu wędzisku węglowemu, które posiadam. I twierdzę, że żadnym parametrem, który decyduje o zakupie przeze mnie kija, bambus i wszelka starzyzna, nawet nie ociera się o wskaźniki lepsze od węglówek... Podsumowując (z mojej strony!), napiszę, że gdyby zebrać wszelkie teorie większości "odkrywców" internetowych do kupy, to wyszłoby z tego jedno wielkie "G". Dla początkujących, najważniejsze informacje, jakie powinni posiadać, Docio zawarł w pierwszym poście. Wzory i obliczenia, niech pozostaną dla projektantów i producentów. Ja przy każdym zakupie kieruję się wyłącznie jednym wzorem: cw+głębokość ugięcia ("akcja")+ciężar kija+jego długość=cel zakupu (pod konkretne przynęty i ryby). A już tak całkowicie na koniec, choćbym nie chciał, to i tak muszę się zgodzić z Ozetem - "Ale wędkarstwo to nie matematyka, na szczęście".
-
Nie, to zwykły, najtańszy szajs. Do nauki wystarczy. To od ciebie zależy, jak szybko się rozleci. Jeśli będziesz miał zawsze ustawiony prawidłowo hamulec, nie będziesz wrzucał kija w piach na widok ryby, nie uderzysz o nic, to dłużej połowisz.
-
Generalnie wszystkie takie zestawy są o kand... potłuc. Ale ponieważ wakacje już się kończą, to kup go sobie i poszalej. A co z kartą wędkarską? Masz już?
-
Hihi! Stara, ale jara, a na nową człeka nie stać.
-
Nie. To automatyczne spodnie. Jak podnoszę ręce, to spodnie opadają.
-
Eno, eno! Uwijali się jak w ukropie.
-
Lato w pełni, więc należało odwiedzić swoją letnią rezydencję. Wszystko gra, niczego nie brakuje: Ja i mój zerwikaptur. Z tarasu też wszystko wygląda w miarę dobrze. "Mój jest ten kawałek podłogi" Byłem i obok Baru Kabana - Ups! Barbakanu. Płonący szpadel - Ups! Płonąca szpada. Te cholery biorą człeka z centrum za głodomora? Całe 60 cm "szaszłyczku". Spoko! Dałem radę!...
-
Spinningowe łowy 2011-2018
Jotes odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Opisujesz Zbyszku stare "indiańskie" sposoby prostowania żyłki. I bardzo dobrze, niech młodzi adepci wędkarstwa się uczą. A i ja chętnie skorzystam z cennych rad! Dysponując łodzią z silnikiem, mam ciut większy komfort, bo niejednokrotnie celowo wypływam tylko po to, żeby właśnie rozprostować żyłki. I tak też robię z żyłkami nawet matchowymi, że zabieram odległościówki i płynę tylko w tym celu. Odcinam wszelkie węzełki, ściągam stoperki i płynę 400-500 m, wypuszczając je z kołowrotków. Do tego celu nie muszę składać całego kijka do kupy, bo wystarczy mi sam dolnik i przełożenie żyłki przez tę jedną przelotkę. Wypuszczoną już żyłkę, przeciągam jeszcze 100-150 m za łodzią, a jak już się rozprostuje, to nawijam ją na mokro właśnie. Po zakończeniu łowienia na BT też odcinam wszystko i przeciągam je w drodze powrotnej do portu. W ten sposób mam już sprawę załatwioną na kolejny wyjazd. Ps: Rolki nie wymienię, bo nie mam takiej, żeby pasowała. -
Spinningowe łowy 2011-2018
Jotes odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Hihi! Nowy przelicznik, jak nie ma 2,5 kołowrotka, to maluch. Tak przy okazji: Ja jeszcze jeden test przeprowadziłem wczoraj. Z Zaubera wyrzuciłem żyłkę matchową, wkręciłem Team Dragon Spinn 0,18 mm i testowałem go do troka. Po pierwszym razie czuję lekki niedosyt. Może dlatego, że nie było konkretnego sandacza? Jednak częściowo się sprawdził, bo 6 szt, takich do 40-45 cm wyholował. Dam mu jeszcze szansę i trochę więcej czasu. -
Na sierpniowe słuchanie, polecam: Albo: I jeszcze:
-
Spinningowe łowy 2011-2018
Jotes odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
U mnie koty za płoty, czyli pierwsze w tym roku wypłynięcie za drapieżnikiem. W zasadzie, to przeprowadzałem testy: silnika, akumulatorów i wózka do wożenia tych klamorów. Przy okazji rozłożyłem dwa boczne troki (do 12 g i do 18 g) i poćwiczyłem okoniowanie. Wydłubałem 6 okoni ca 30 cm, jednego 35+ (na oko) i 6 sandaczyków (maluchów). A to dzisiejszy rodzynek: -
U mnie niestety, sprawa się rypła i zmuszony zostałem do wymiany silnika do łodzi. Po 15 latach eksploatacji padł mi maximizer w silniku Minn Kota Maxum 55 T. Sama część kosztuje ponad 1000 zł + robocizna. Zdecydowałem się więc na zakup zupełnie nowego silnika i padło na ten. Oczywiście miałem gigantyczny dylemat, czy wybrać spalinę, czy ponownie elektryka? Padło na elektryka, gdyż pozostałbym z trzema niepotrzebnymi akumulatorami po 100Ah każdy. Spalinę kupię w przyszłym sezonie i to też już jest postanowione.
-
Odpłacają się szczęśliwemu właścicielowi za "gościnę".
-
Kiedyś, lata temu, gdy jeździłem jeszcze z gruntówkami na nocki, za namiot służyła mi płachta foli. Zresztą, namiotów nawet nie wolno było ustawiać poza polami namiotowymi, a jak wiadomo, chciałem mieć go tuż przy wędziskach. Na brzegu miałem zakopane w piasku 4 kołki, po przyjeździe wbijałem je w ziemię, naciągałem filię, z dołu przyciskałem piaskiem i w ten sposób byłem chroniony od wiatru z każdej strony. Nawet miałem kawałek fili na przód i gdy było potrzeba, to i wejście zamykałem. Przeżyłem tak nad wodą wiele burz, wiele deszczowych i wietrznych dni. To ważne, by jakoś ochronić się od wiatru. W takim namiocie, kładłem na ziemi zwykłą kufajkę, nakrywałem się śpiworem i mogłem się nawet wyspać. Ale gdy bombka lub dzwoneczek szły do góry, to ja je słyszałem przez sen, zanim jeszcze drgnęły. Niektórzy koledzy mogą potwierdzić fakt, że i światła samochodu, zanim stał się widoczny, już mnie potrafiły zgonić z "wyra", tak głośne były. A do dogrzewania się, warto mieć ze sobą choćby taką lampę.
-
Zbyszek, u mechanika nic na sucho się nie kręci. Ja po kilka razy w sezonie smaruję rolki. Ostatnio smarowałem w Rive, bo nim najczęściej łowię. Zanim ją wymienię, to jeszcze dobrze wszystko posprawdzam. A chcę dać rolkę z rowkiem prowadzącym, może to pomoże?
-
Zdecydowanie tak Zbyszku. Nie zamierzam się wkurzać na rybach, tylko relaksować. Ja już kiedyś próbowałem ze szpulą głęboką ten kołowrotek i żyłką 0,16 mm i było podobnie. Ale w tamtym przypadku mogło chodzić o błąd podczas nawijania, bo musiałem najpierw wkręcić ok 200 m podkładu z "fefnastki" i dopiero tę główną żyłkę. Wtedy sytuacja zmusiła mnie do użycia 2 kołowrotków i 3 szpul.Tym razem mogę wykluczyć jakiekolwiek błędy, bo pojemność tej szpuli, to już 150 m żyłki 0,18 i taką też nawinąłem (funkiel nówkę). Ps: Obawiałem się, że będzie dzisiaj gładka woda i będą kłopoty z zatapianiem żyłki. Ale okazało się, że była fala, a chwilami nawet sztormowa. Żyłka znikała z jej powierzchni po dwóch obrotach korbki. Zrobiłem też drobną "manianę". Zmieniłem korbkę, założyłem podwójną od starego Browninga, z krótszą o 1 cm dźwignią. Było super (ale to też kolejny nieznaczący "plus dodatni"). Teraz się zastanawiam, że skręcanie może być winą złej rolki i już kombinuję, żeby ją wymienić. Mam sporo różnych nieużywanych już i mogę sobie chyba na to pozwolić, byle tylko któraś pasowała...
-
Sie nie nadaje. Już po dwóch godz połowu, żyłka 0,18 mm była tak poskręcana, że ciągle owijała się o szczytówkę. Strasznie skręca żyłkę, fatalnie! Ale trzeba przyznać, że hol leszcza, to czysta poezja. Na mniejszym przełożeniu, szedł jak byk do rzeźni. Ładnie i głośno szpula "popiarduje" na dobrze ustawionym hamulcu.
-
Gdyby ktoś z Was kupował kiedykolwiek te slidery, to najpierw rozpakujcie od razu w sklepie i sprawdźcie, jak ciasno wysuwa się ta antena. Im ciaśniej, tym lepiej! Ja tego nie zrobiłem i mam czego żałować. Niektóre u mnie są zbyt luźno osadzone i przez to woda włazi do wewnątrz i anteny i korpusu. Przez to traci swoją wyporność i bardzo mocno utrudnia łowienie, do tego stopnia, że zaczyna brakować tej regulacji i trzeba zdejmować śrucinę. No! U mnie sytuacja już jest opanowana. Taśma teflonowa czyni cuda. Owinąłem 1 zwój i pięknie uszczelniło. Teraz antena ciasno chodzi.
