Skocz do zawartości

Jotes

Zespół AS
  • Postów

    2 760
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Jotes

  1. Jotes

    Rocznica

    O to, to, to to! I gen Grabowski.
  2. Jotes

    Rocznica

    No, no! Wypraszam sobie! W dyskusji padła propozycja Sulejowskiego, a to nie są manowce.
  3. Jotes

    Rocznica

    Ryby Panie so, ino nie chlajo.
  4. Jotes

    Rocznica

    Oj, Oj! Ale się narobiło, też zaczynam być przygnębiony tym faktem. Mimo wszystko - Sto lat Panowie...i Panie.
  5. Jotes

    Moje muchy

    Oczywiście piwny protest. Grill po Twojej stronie. A tak swoją drogą, to figę się na tym znam, ale podobają mi się te muszyska. Zwłaszcza jestem pod wrażeniem tych na mikroskopijnych haczykach. Koronkowa robota!
  6. Jotes

    Moje muchy

    Nie mrygaj Marcin i nie marudź, tylko rób. Gdyby nam się nie podobały, to nie miałbyś śladów naszej obecności pod fotkami. A jak przestaniesz, to Ci urządzimy protest pod Twoim blokiem i wstydu Ci narobimy, na całą dzielnicę.
  7. W czym ci tutaj można pomóc? Jaki widzisz problem? Kliknij w Googlownicę i kupuj. Za tę kasę powinieneś już samodzielnie wybrać, bo i ryzyko żadne. A przy okazji nauczysz się odrobinę samodzielności.
  8. Bardzo karkołomne twierdzenie, oj bardzo. Chyba nie doczytałeś ostatniego zdania z pierwszej wypowiedzi Docia? Napisał też (później) bardzo dokładnie i dobitnie, o właściwym doborze sprzętu, do każdej metody, łowiska i poławianych ryb. Ja ufam - nawet bezgranicznie! - każdemu swojemu wędzisku węglowemu, które posiadam. I twierdzę, że żadnym parametrem, który decyduje o zakupie przeze mnie kija, bambus i wszelka starzyzna, nawet nie ociera się o wskaźniki lepsze od węglówek... Podsumowując (z mojej strony!), napiszę, że gdyby zebrać wszelkie teorie większości "odkrywców" internetowych do kupy, to wyszłoby z tego jedno wielkie "G". Dla początkujących, najważniejsze informacje, jakie powinni posiadać, Docio zawarł w pierwszym poście. Wzory i obliczenia, niech pozostaną dla projektantów i producentów. Ja przy każdym zakupie kieruję się wyłącznie jednym wzorem: cw+głębokość ugięcia ("akcja")+ciężar kija+jego długość=cel zakupu (pod konkretne przynęty i ryby). A już tak całkowicie na koniec, choćbym nie chciał, to i tak muszę się zgodzić z Ozetem - "Ale wędkarstwo to nie matematyka, na szczęście".
  9. Nie, to zwykły, najtańszy szajs. Do nauki wystarczy. To od ciebie zależy, jak szybko się rozleci. Jeśli będziesz miał zawsze ustawiony prawidłowo hamulec, nie będziesz wrzucał kija w piach na widok ryby, nie uderzysz o nic, to dłużej połowisz.
  10. Generalnie wszystkie takie zestawy są o kand... potłuc. Ale ponieważ wakacje już się kończą, to kup go sobie i poszalej. A co z kartą wędkarską? Masz już?
  11. Hihi! Stara, ale jara, a na nową człeka nie stać.
  12. Nie. To automatyczne spodnie. Jak podnoszę ręce, to spodnie opadają.
  13. Eno, eno! Uwijali się jak w ukropie.
  14. Lato w pełni, więc należało odwiedzić swoją letnią rezydencję. Wszystko gra, niczego nie brakuje: Ja i mój zerwikaptur. Z tarasu też wszystko wygląda w miarę dobrze. "Mój jest ten kawałek podłogi" Byłem i obok Baru Kabana - Ups! Barbakanu. Płonący szpadel - Ups! Płonąca szpada. Te cholery biorą człeka z centrum za głodomora? Całe 60 cm "szaszłyczku". Spoko! Dałem radę!...
  15. Opisujesz Zbyszku stare "indiańskie" sposoby prostowania żyłki. I bardzo dobrze, niech młodzi adepci wędkarstwa się uczą. A i ja chętnie skorzystam z cennych rad! Dysponując łodzią z silnikiem, mam ciut większy komfort, bo niejednokrotnie celowo wypływam tylko po to, żeby właśnie rozprostować żyłki. I tak też robię z żyłkami nawet matchowymi, że zabieram odległościówki i płynę tylko w tym celu. Odcinam wszelkie węzełki, ściągam stoperki i płynę 400-500 m, wypuszczając je z kołowrotków. Do tego celu nie muszę składać całego kijka do kupy, bo wystarczy mi sam dolnik i przełożenie żyłki przez tę jedną przelotkę. Wypuszczoną już żyłkę, przeciągam jeszcze 100-150 m za łodzią, a jak już się rozprostuje, to nawijam ją na mokro właśnie. Po zakończeniu łowienia na BT też odcinam wszystko i przeciągam je w drodze powrotnej do portu. W ten sposób mam już sprawę załatwioną na kolejny wyjazd. Ps: Rolki nie wymienię, bo nie mam takiej, żeby pasowała.
  16. Hihi! Nowy przelicznik, jak nie ma 2,5 kołowrotka, to maluch. Tak przy okazji: Ja jeszcze jeden test przeprowadziłem wczoraj. Z Zaubera wyrzuciłem żyłkę matchową, wkręciłem Team Dragon Spinn 0,18 mm i testowałem go do troka. Po pierwszym razie czuję lekki niedosyt. Może dlatego, że nie było konkretnego sandacza? Jednak częściowo się sprawdził, bo 6 szt, takich do 40-45 cm wyholował. Dam mu jeszcze szansę i trochę więcej czasu.
  17. Na sierpniowe słuchanie, polecam: Albo: I jeszcze:
  18. U mnie koty za płoty, czyli pierwsze w tym roku wypłynięcie za drapieżnikiem. W zasadzie, to przeprowadzałem testy: silnika, akumulatorów i wózka do wożenia tych klamorów. Przy okazji rozłożyłem dwa boczne troki (do 12 g i do 18 g) i poćwiczyłem okoniowanie. Wydłubałem 6 okoni ca 30 cm, jednego 35+ (na oko) i 6 sandaczyków (maluchów). A to dzisiejszy rodzynek:
  19. U mnie niestety, sprawa się rypła i zmuszony zostałem do wymiany silnika do łodzi. Po 15 latach eksploatacji padł mi maximizer w silniku Minn Kota Maxum 55 T. Sama część kosztuje ponad 1000 zł + robocizna. Zdecydowałem się więc na zakup zupełnie nowego silnika i padło na ten. Oczywiście miałem gigantyczny dylemat, czy wybrać spalinę, czy ponownie elektryka? Padło na elektryka, gdyż pozostałbym z trzema niepotrzebnymi akumulatorami po 100Ah każdy. Spalinę kupię w przyszłym sezonie i to też już jest postanowione.
  20. Jotes

    Znalezione w sieci

    Odpłacają się szczęśliwemu właścicielowi za "gościnę".
  21. Kiedyś, lata temu, gdy jeździłem jeszcze z gruntówkami na nocki, za namiot służyła mi płachta foli. Zresztą, namiotów nawet nie wolno było ustawiać poza polami namiotowymi, a jak wiadomo, chciałem mieć go tuż przy wędziskach. Na brzegu miałem zakopane w piasku 4 kołki, po przyjeździe wbijałem je w ziemię, naciągałem filię, z dołu przyciskałem piaskiem i w ten sposób byłem chroniony od wiatru z każdej strony. Nawet miałem kawałek fili na przód i gdy było potrzeba, to i wejście zamykałem. Przeżyłem tak nad wodą wiele burz, wiele deszczowych i wietrznych dni. To ważne, by jakoś ochronić się od wiatru. W takim namiocie, kładłem na ziemi zwykłą kufajkę, nakrywałem się śpiworem i mogłem się nawet wyspać. Ale gdy bombka lub dzwoneczek szły do góry, to ja je słyszałem przez sen, zanim jeszcze drgnęły. Niektórzy koledzy mogą potwierdzić fakt, że i światła samochodu, zanim stał się widoczny, już mnie potrafiły zgonić z "wyra", tak głośne były. A do dogrzewania się, warto mieć ze sobą choćby taką lampę.
  22. Zbyszek, u mechanika nic na sucho się nie kręci. Ja po kilka razy w sezonie smaruję rolki. Ostatnio smarowałem w Rive, bo nim najczęściej łowię. Zanim ją wymienię, to jeszcze dobrze wszystko posprawdzam. A chcę dać rolkę z rowkiem prowadzącym, może to pomoże?
  23. Zdecydowanie tak Zbyszku. Nie zamierzam się wkurzać na rybach, tylko relaksować. Ja już kiedyś próbowałem ze szpulą głęboką ten kołowrotek i żyłką 0,16 mm i było podobnie. Ale w tamtym przypadku mogło chodzić o błąd podczas nawijania, bo musiałem najpierw wkręcić ok 200 m podkładu z "fefnastki" i dopiero tę główną żyłkę. Wtedy sytuacja zmusiła mnie do użycia 2 kołowrotków i 3 szpul.Tym razem mogę wykluczyć jakiekolwiek błędy, bo pojemność tej szpuli, to już 150 m żyłki 0,18 i taką też nawinąłem (funkiel nówkę). Ps: Obawiałem się, że będzie dzisiaj gładka woda i będą kłopoty z zatapianiem żyłki. Ale okazało się, że była fala, a chwilami nawet sztormowa. Żyłka znikała z jej powierzchni po dwóch obrotach korbki. Zrobiłem też drobną "manianę". Zmieniłem korbkę, założyłem podwójną od starego Browninga, z krótszą o 1 cm dźwignią. Było super (ale to też kolejny nieznaczący "plus dodatni"). Teraz się zastanawiam, że skręcanie może być winą złej rolki i już kombinuję, żeby ją wymienić. Mam sporo różnych nieużywanych już i mogę sobie chyba na to pozwolić, byle tylko któraś pasowała...
  24. Sie nie nadaje. Już po dwóch godz połowu, żyłka 0,18 mm była tak poskręcana, że ciągle owijała się o szczytówkę. Strasznie skręca żyłkę, fatalnie! Ale trzeba przyznać, że hol leszcza, to czysta poezja. Na mniejszym przełożeniu, szedł jak byk do rzeźni. Ładnie i głośno szpula "popiarduje" na dobrze ustawionym hamulcu.
  25. Gdyby ktoś z Was kupował kiedykolwiek te slidery, to najpierw rozpakujcie od razu w sklepie i sprawdźcie, jak ciasno wysuwa się ta antena. Im ciaśniej, tym lepiej! Ja tego nie zrobiłem i mam czego żałować. Niektóre u mnie są zbyt luźno osadzone i przez to woda włazi do wewnątrz i anteny i korpusu. Przez to traci swoją wyporność i bardzo mocno utrudnia łowienie, do tego stopnia, że zaczyna brakować tej regulacji i trzeba zdejmować śrucinę. No! U mnie sytuacja już jest opanowana. Taśma teflonowa czyni cuda. Owinąłem 1 zwój i pięknie uszczelniło. Teraz antena ciasno chodzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...