Skocz do zawartości

Jotes

Zespół AS
  • Postów

    2 760
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Jotes

  1. TO jest bat a to: Kij do metody angielskiej/MATCH Nie wszystko bat, czym się macha.
  2. Haczyki z oczkiem (wszystko z oczkiem!) wiążę zawsze węzłem ABU. To węzeł podobny do tego z linku, ale ABU zalecało trzykrotne okręcenie wokół żyłki głównej. Taki sam węzeł stosuję do plecionki i nigdy nie miałem z nim żadnych problemów. Węzeł Trilene
  3. Wiązanie może się przetrzeć, jeśli popełnisz błąd i żyłka zamiast na łopatkę haczyka, wyłazi spod niej. Wtedy łopatka ją przeciera. Popatrz na załączony rys "a". W nim na końcu pokazano, że żyłka wychodzi z prawej str, a łopatka skierowana jest w lewo. Tu żyłka wykłada się na łopatkę i to jest prawidłowo. Wytrzymałość tego węzła to 92%. Zawsze przed zaciągnięciem węzła na full, należy zwrócić uwagę na ten element. Jeśli jest inaczej, to zanim zaciągniesz, musisz obrócić, by było tak, jak na rys. Tak właśnie wygląda prawidłowe wiązanie! Ty prawdopodobnie wiązałeś, że i łopatka była w lewo i z lewej str wychodziła żyłka. I właśnie wtedy łopatka ma prawo przetrzeć żyłkę. Wiązanie I dotyczy to każdego sposobu wiązania haczyka z łopatką.
  4. I jeśli pytasz o radę, to słuchaj fachowców z długoletnim doświadczeniem, a będziesz kupował raz, a porządnie. Chociaż teraz posłuchaj Docia i kup żyłkę. Za 30 zł możesz też dokupić sobie zapasową szpulę do kołowrotka i na nią nawinąć. A tu jeszcze moja rada. Jeśli chcesz wydać te 2 stówy na kolejny kołowrotek, to już lepiej dokup sobie tego feedera (3,30 -3,60 m), bo ten kij, który kupiłeś pasuje do zestawu, jak zającowi dzwonek. To tak, jakbyś do bolonki 8 m założył kołowrotek podlodowy...
  5. Czy aż tak trudno poczytać o tym, jak i na co najlepiej łowić? Czy Ozet coś nieprecyzyjnie napisał Ci pod Twoim planem zakupu kołowrotka? Przecież doradził Ci kijek odpowiedni do metody, a nie taką pałę, jaką kupiłeś. To nie jest kij do metody gruntowej! A o nię pytasz... A kołowrotek ma pokrętło, którym ustawiasz hamulec do wytrzymałości przyponu. Czy trudno poszperać i poczytać na takie tematy? Tym bardziej, że jak widać nie posiadasz żadnej wiedzy o tych sprawach - o wędkarstwie! A "kijaszek" faktycznie wytrzyma - nawet 100 kg suma nim wyholujesz - jeśli trochę poczytasz, a dopiero potem będziesz praktykował. Tym kołowrotkiem też takiego suma wyholujesz, jeśli będziesz miał odpowiednią wiedzę. Najpierw wiedza, a dopiero praktyka!
  6. Wg mnie, poniosło Cię by kupić kij SUMOWY i tak grubą plecionkę. I o tym właśnie napisałem powyżej!
  7. Już tak nie straszcie chłopaka, bo się wystraszy. Fakt, że z kijem sumowym i plecionką 0,20 dał ciała, ale sam do tego dojdzie z czasem. Można łowić na plecionkę i tutaj u nas tak łowią, ale zakładają cienką, a jako przypon dają żyłkę. I nic Ci chłopaku nie popsuje kołowrotka, żaden zaczep, bo jak kolega Docio tu wspomniał, hamulec masz do pięciu kilo, więc nawet gdybyś łowił na samą plecionkę (co osobiście odradzam!), to i tak przy zacięciu musi oddać linkę - i nie ma lipy! Zresztą! Nikt przy zdrowych zmysłach nie dokręca hamulca na cały zicher... Ale nadziwić się nie mogę, czemuś nie skorzystał z rady Ozeta i nie kupił tego feedera? To, jest kij do gruntu i taki ciężar wyrzutu by w niczym nie przeszkadzał, zważywszy, że planujesz połowy w jeziorach i w Wiśle. A jeśli plecionka, to 0,06 max 010, ale przypon żyłkowy! Skręcania plecionki też się nie obawiaj. Ja stosuję plecionkę do wirówek nr 4 i 5 i jakoś nic się z nią nie dzieje. Będzie dobrze, ale faktycznie przegiąłeś z taką grubą plecionką! Do wiosny masz jeszcze czas, więc wyciągnij wnioski z rad i kompletuj właściwy zestaw.
  8. Jotes

    spławik we Francji

    Ty się najpierw zorientuj, czy te ryby można tam łowić i czy jest jakiś limit i wymiar ochronny, bo wg mnie to są pstrągi. A jeśli tak, to łowienie takich maluchów byłoby profanacją wędkarstwa, zwłaszcza na robala...
  9. Brawo Spławiku! Piękne "podsumowanie" sezonu 2014.
  10. Ja też. Gdyby mi nawet dopłacano po 5 zł za każdego obranego takiego okonia, to bym klienta wysłał na szczaw i mirabelki. Za Chiny Ludowe nie podejmuję się obierania ich. Dla mnie liczy się przyjemność złowienia, a nie katorga podczas obierania. Nie jem ryb i nie muszę się z nimi ceregielić. Z premedytacją kłuję je hakami i wypuszczam mądrzejsze o takie doświadczenie.
  11. Za każdym wypłynięciem już tak mam. Od pierwszych przymrozków ruszyło się na maxa. W sobotę dodatkowo dwa sandacze i dwie obcinki (jedna przy podbieraniu już). Ty też pięknie połowiłeś - gratki!
  12. Jak dla mnie zbyt ciężko. Na sandacza i szczupaka mam kijek do bt 3-18 g. Na okonia do 15 g max! Zależy jeszcze o stosowanych ciężarków. Ja łowię na 14 g.
  13. Z jednej miejscówki, w przedziale 25-35 cm.
  14. Wg mojego doświadczenia z popperami, w październiku jest już za późno na tą przynętę. Poza tym teraz już roślinność obumiera i opada na dno, więc lada moment nie powinieneś mieć problemów z użyciem tradycyjnych przynęt. Ja w takich łowiskach stosuję przede wszystkim kopyto nr 3, ale na główce 5 g max. Odnośnie popperów znalazłem przypadkiem w sieci taki oto artykuł: Popper – przynęta mało popularna
  15. Wg życzenia. Jest luzik - sprawdź.
  16. Niepotrzebnie się burzysz, a właśnie mylisz się. I dlatego zadałem Ci proste pytanie! Popper nie jest woblerem pływającym (choć przecież pływa), tylko woblerem powierzchniowym. A wobler pływający, to każdy jeden wobler ze sterem od najkrótszego, do najdłuższego rodzaju steru, czyli nawet SDR jest woblerem pływającym, jeśli po położeniu na wodzie nie tonie (choć przecież potrafi zejść nawet na głębokości poniżej 10 m!). Tak w ogólnym rozumieniu! Logicznym też jest, że wobler, który po położeniu na powierzchni wody natychmiast zaczyna tonąć - jest woblerem tonącym. A są jeszcze "zerówki" - neutralny (suspender). Poza tym slidery, fatso, itd, itp bezsterowe... Ps. Dodam jeszcze, że nawet wobler tonący może być płytko schodzącym. Po prostu dzięki jego ciężarowi można nim dalej rzucić. Nie koniecznie musi więc orać dno.
  17. Czy możesz rozwinąć to swoje twierdzenie? Na czym polega różnica, pomiędzy płytko schodzącymi, a pływającymi? Krótko mówiąc, co ma piernik do wiatraka?
  18. Nie miewam na razie problemów z celnością rzutów, a przynęta ląduje tam, gdzie ja sobie życzę. Nie kij rzuca przynętą, tylko wędkarz. Nie kij łowi ryby, tylko też wędkarz. A wędkowanie, to sprawdzian jego umiejętności. Nawet z masówki można wybrać coś w oparciu o własny gust i upodobania. A jak kogoś stać na zbytki, to daj mu Bozia jak najwięcej. I jak najczęściej!...
  19. Już sprecyzowałem, a wiedzę/swoje obawy przekazałem w dobre ręce. I co ważne, obaj się zgadzamy, że takiej ewentualności nie można wykluczyć. Jesteś dorosłym facetem, więc i z decyzją sobie poradzisz, bez względu na to, czy ktoś ma jakieś podejrzenia, czy też nie. No to zdaje się nie doczytałeś tego, co Docio już wcześniej napisał: I to by było na tyle...
  20. Wcale nie trzeba nim w nic walić, żeby pękł. Ja swoim "rasowym" zaczepiłem jaziowym woblerkiem 2 cm, o trawkę przy brzegu i jak pociągnąłem, to wobler uderzył w blank. Szczytówka strzeliła, jakby ją nożem odciął. W tamtych czasach za ten jeden kijek miałbym cztery tańsze, a jakby mi się już znudziły, to i nie żal wymienić na kolejne. No bo ileż można łowić wciąż tym samym sprzętem? Choćby z powodu postępu technologicznego włókna wciąż się zmieniają, są coraz lżejsze, zmieniają się komponenty do wykonania/uzbrojenia kijków, także modnym i mądrym sposobem stało się "odchudzanie" rękojeści (dzielone). Ja wolę częściej zmienić... Ja też nigdy nie tracę głowy na widok holowanej ryby i nie rzuciłbym kija w piach, albo na kamienie. Takich ludków trudno nazwać wędkarzami - to zwyczajne paproki!
  21. To będzie już widoczne pod ciężarem ryby lub gdy cokolwiek podwieszę na żyłce. A z pewnością sprawdzę - z ciekawości.
  22. Grzybku, ja na łodzi mam zawsze trzy wklejanki, a ostatnio były to: Konger Tiger Spinn UL 3-18 g; Konger Aviator do 10 g i Konger Virago Twist-R 1-10 g i również złego słowa o nich nie mam prawa powiedzieć. I np Tiger UL to klasyk, którego już nie kupisz, a jest zaje...fajny i niepowtarzalny. A wszystkie te kijki są kupione tanio, z niskiej półki cenowej. Ale wszędzie można trafić jakąś wadę i niekoniecznie wynika ona z taniej produkcji, czy gorszych materiałów. Ot! Po prostu feler. I tak to sobie tłumaczę. A jeśli chodzi o te rasowe kije z górnej półki cenowej, to ja już więcej się nie podpuszczę na taką głupotę! Raz kupiłem kija za ponad 800 zł pod koniec lat dziewięćdziesiątych i więcej już tak głupi nie będę. "A taki ladny był, amerykanski - szkoda". Rasowy kij pęka tak samo, jak ten tani, ale za to serce właściciela tego kija, pęka o wiele głośniej i boleśniej niż po złamaniu tego taniego. Zobaczę, jak będzie po naprawie. Wtedy będę mógł sobie wyrobić zdanie o tym konkretnym produkcie. Wyjdzie szydło z worka.
  23. Z moich obserwacji mogę powiedzieć, że jakoś dziwnie zachowywał się od początku, jakby miał źle rozstawione przelotki, bo właśnie w tym miejscu pod obciążeniem było największe ugięcie. Jakoś tak dziwnie, że aż sztucznie to wyglądało. Logicznym jest, że najbardziej powinna pracować wklejka, a reszta równomiernie rozkładać cały ciężar. A tu było inaczej. To miejsce najmocniej pracowało, jakby w nim był najcieńszy blank (osłabiony jakąś wadą). Tak, czy siak - kijek już oddany do naprawy. Tylko nie wiem, czy dane mi jeszcze będzie z niego skorzystać w tym sezonie, bo potrwa to ok 1 miesiąca. Trzy w jednym. ZWiZ... Zdziwiony, wściekły i załamany. No i nie wiem co głośniej strzeliło - kij, czy pękające wraz z nim moje serce?
  24. To też - dokładnie! O innych swoich podejrzeniach nie napiszę, bo nie chcę mieć w przyszłości wyrzutów sumienia, że podrzuciłem pomysł i został skrzętnie wykorzystany. Oczywiście jeśli plan działania już tego rozwiązania nie zakłada! Ja wiem, Ty wiesz i to wystarczy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...