Skocz do zawartości

Jotes

Zespół AS
  • Postów

    2 760
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Jotes

  1. Nie chwalcie dnia przed zachodem słońca - jak mawiali starożytni. Co tu pisać? Wszystko widać, a mina sama mówi za siebie... Tak się kijek złożył pod braniem okonia widocznego na zdjęciu. Huknął "jak diabeł z pistoletu" tuż przy łodzi, a kijek trach! Musi, jakieś uszkodzenie miał i strzelił. Teraz przetestuję serwis Kongera.
  2. Jotes

    Dorsz na blachę

    Blacha też będzie łapać żyłkę. O ile dobrze tym razem się rozumiemy. Patrz opis Ozeta. Stanie się to samo, tylko metr powyżej ciężarka.
  3. Jotes

    Dorsz na blachę

    Hihi! W tym układzie z całą pewnością. Ja jednak powyżej rozważałem oczami wyobraźni odwrotny układ. Dociążenie główką od strony kotwicy, a wtedy ściągana przez główkę do dna lekka blacha pewnie będzie nieźle majtać w locie. Wg Twojego pomysłu, tylko nadlewka zda egzamin. I też się będę przy tym upierał! Rozważałem też taki przykład: w zagłębieniu blachy nadlać sporą ilość cyny/ołowiu z przesunięciem większości ciężaru w kierunku środka ciężkości blachy. Coś takiego podrywane z dna i ponownie opuszczane wertykalnie, robiłoby spore odjazdy na boki. Dla ozdoby i lepszego efektu, można toto cuś pomalować i upodobnić do rybiego łba. Poniżej puszczam wodze fantazji w naprędce zrobionym rysunku. Od inwencji twórczej i zdolności jedynie zależy, czy nadlać o 40-50 czy nawet o 70 g, ale nie jak w moim przypadku Morsa nr 2, tylko np Morsa nr 3. Domalować śliczne oczęta, buźkę, itp.
  4. W Twoim przypadku tak, ale i tak to zdaje się zupełnie inna mapa - nawigacyjna, a nie szczegółowa batymetria jeziora, zalewu, czy nawet zatoki gdańskiej... Zastanawiające jest, że nie wciskają kitu na tych największych portalach wędkarskich. Pewnie z obawy, że stare wygi nie dadzą się złapać na taki bajer i spuszczą ich w kanał! A, że przesadzam? Nie wykluczam takiej ewentualności. I dlatego dopisałem na końcu:
  5. Że dobrze przemyślany, w to nie wątpię. Ale i tak twierdzę, że ktoś zaplanował nabijanie ludzi w butelkę i trzepanie kasy na ich naiwności. Już nawet zapowiedź samych aktualizacji - w przypadku wód stojących! - to dla mnie zapowiedź reglamentacji danych dostarczonych przez ludzi. Oni dostarczą Wam wszelkie dane, a Wy będziecie je reglamentować i w strzępach naiwniakom dostarczać w formie corocznej aktualizacji za kilkaset zł każda. Za to nieprzemyślany pod względem pogłowia ryb, bo dzięki Waszej chęci zysku, pazerni wybiją do nogi to, co jeszcze w wodzie pływa. A udostępnicie i ułatwicie pazerniakowi takie dane z czystej chęci zysku, a więc też z pazerności (nie mylić z zaradnością!), a nie z troski o łowiska i przyrodę. A czy potrzebny? Jeśli samemu nie rozpoznam łowiska, to nie mam przyjemności z łowienia w nim! To jest bezcenna wiedza, którą rasowy wędkarz zdobywa w "boju". Ot! I tyle z mojej strony. Mnie się to nie podoba, ale to tylko i wyłącznie moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać!
  6. Aleś się rozpisał Rybaku jeden! A skrobnij no coś więcej, jak układa żyłkę, czy robi brody, ogólnie jak kręciołek pracuje, jak dalekie są rzuty i w ogóle o jego wadach i zaletach. I rzecz jasna, czy jesteś zadowolony z zakupu?
  7. Jotes

    Dorsz na blachę

    Ozecie, Twój pomysł jest bardzo dobry, ale z lekką nienadlewaną blachą chyba byłoby lepiej. Połączyć główkę z blachą za pomocą kółek łącznikowych i krętlika. Tak dociążona blacha robiłaby dużo zamieszania w trakcie opadania i "grania" nią przy dnie. Ciężka główka ściągając ją do dna, nie pozwoli na zaplątanie się o linkę, bo przecież jej ciężar umieszczony jest przed blachą (tak to rozumiem i tak miałoby to sens), blacha umieszczona z tyłu będzie robiła "maniany" - ale ta lekka!
  8. Jotes

    Dorsz na blachę

    No właśnie! I dlatego wyżej napisałem, że należy blachę najpierw przetrzeć papierem ściernym w miejscu nadlewu. Nie trzeba tego robić do gołej blachy, wystarczy lekko przetrzeć. Cyna i ołów wtapiają się w rysy po przetarciu. Kiedyś miałem dostęp do czystego cynku i nim przepalałem kwas. Ale robi się to też w ten sposób, że tniesz na kawałki blachę ocynkowaną i przepalasz tym cynkiem, który znajduje się na niej. Dostępny w handlu kwas solny do lutowania dla dekarzy-blacharzy, nie nadaje się do takich prac, o jakich tu rozmawiamy. Ten kwas jest tylko lekko przepalony, a reszta procesu odbywa się podczas lutowania rynien i blach ocynkowanych. Ten też należy jeszcze przepalić. A do twardych lutów mosiężnych jest boraks. A godom Ci to jo, spawaczyna z Bożej łaski. Łączenie metali, to mojo profesyja.
  9. Jotes

    Dorsz na blachę

    A wiesz o tym Krzyśku z praktyki, czy tylko ze słyszenia? Gdybym nie wiedział o czym piszę, to bym nie pisał. Robiłem nadlewki z ołowiu, a wytrawiałem stalową blachę kwasem solnym. Pięknie się wtapia! Podobnie jest z kwasówką/chromoniklem. Idealnie się cyna wtapia, ale też na kwas.
  10. Jotes

    Dorsz na blachę

    Powyżej masz tylko i wyłącznie przykład z mojego "podwórkwa". Nic nie stoi na przeszkodzie, by dołek nadlać o 30-40 g lub więcej. I nie koniecznie musi to być cyna - samym ołowiem tak samo się nadlewa. Ot! taka "ciut" większa podlodówka, albo pilkero- blacha...
  11. Jotes

    Dorsz na blachę

    Andrzej, potrzebujesz czegoś, co będzie pikowało w dół pionowo. Dwie połączone blachy nie będą tak opadać, będą robiły podczas opadania "maniany", a przecież nie o to Ci chodzi. Liczy się czas opadania, więc musi być lepsze rozwiązanie. Ja 25 lat temu nadlewałem cyną wahadłówki, żeby daleko leciały, ale też, żeby nimi jigować za sandaczem. Poniżej wklejam zdjęcie jeszcze mojej starej nadlewki. Robota przy tym jest dziecinnie prosta. Zdejmujesz kółko łącznikowe z kotwicą. Przecierasz papierem ściernym w miejscu nadlewu, kładziesz na blasze kęs cyny i w kombinerkach rozgrzewasz nad małym palnikiem kuchni gazowej. Jak już cyna zacznie się topić, smarujesz kwasem solnym i tak ładnie się rozlewa we wgłębieniu, jak widać. Ale! Żeby cyna zawsze była tak błyszcząca, to musisz dać "dziwięćdziesiątkę". No chyba, że nie zależy Ci na tym i może być poszarzała, to wystarczy "sześćdziesiątka". Kombinuj!
  12. No i widzisz, bez żadnej łaski, gwarancja na 5 lat, serwisowanie bezproblemowe. Niech Ci służy!
  13. Tak zupełnie przy okazji tematu. Ja mam miłe wspomnienia ze spinningowych połowów takim sprzętem i nie miałem problemów z kaleczeniem żyłki. A łowiłem od 1974 roku takim sprzętem: Na drugiej fotce od góry znajduje się "mój" kołowrotek ABUmatic 220, a na fotce z kijkami, pierwszy od góry "mój" kijek: ABUmatic Ojczulek sprezentował mi wtedy też żyłki ABUlon i wirówki ABU Droppen. To były moje pierwsze kroki w spinningu Później miałem kolejną "betoniarkę", ale tym razem ruską i calutka była plastikowa (łącznie z zębatkami): Ruska betoniarka Gdyby się nie otwierał link, to poniżej pierwszy z prawej: Betoniarka
  14. Ja do swojego miałem kijek castingowy (z "cynglem"). Powinno być tak, że jak wciśniesz i trzymasz, to żyłka z niego nie powinna wychodzić. Ale jak puścisz klawisz, to lekuchno/bez oporu się wysnuwa.
  15. To jest "betoniarka", jakiś rusek. Ciężko się rozwija żyłka? A wciśnij ten czarny klawisz i zobacz jak wtedy będzie się delikatnie odwijać. Odkręć też ten czarny kołpak i popatrz na jakiej zasadzie działa "to ustrojstwo". W latach 70-tych miałem coś w podobie, ale ze stajni ABU. Bardzo fajnie mi się na tym sprzęcie "pracowało".
  16. Hmm! Ja z reguły nie kupuję niczego u cwaniaczków, którzy już w samej ofercie nabijają mnie w butelkę. A ten sprzedawca robi to po chamsku i rżnie naiwnych na okresie gwarancji. Łachy nikomu nie robi, że czy chce, czy nie chce, to ma obowiązek uwzględnić dwuletni okres gwarancyjny! Ale pomijając pajaców... Spro Passion to ponoć klon Ryobi Ecusima, choć ma o jedno łożysko więcej. A skoro tak, to wybrałbym jednak Ryobi, gdyż na ich kołowrotki gwarancja wynosi 5 lat bez żadnej łachy i fochów sprzedającego. Cenowo też wychodzi nieco taniej, i tak: 135 zł; i nieco lepszy model: 149 zł; Ale! Ja dzisiaj kupiłem Ecusimę i na mojej jest wyraźnie napisane, że ma łożysk 6+1. Widocznie nowa wersja ma ich więcej. Tresora miałem też dzisiaj okazję oglądać i ten też ma 6+1 łożysk. Poza tym Tresor ma ciekawy nowy (chyba?) bajer - zbijak działa natychmiastowo i w każdej pozycji. Popatrz też po sklepach stacjonarnych, bo odkąd Dragon stał się dystrybutorem Ryobi, to te kołowrotki są dostępne w każdym sklepie w moim mieście/pipidówie. Nawet jeśli kosztuje ciut więcej w sklepie stacjonarnym, to odchodzą koszty wysyłki, a i z serwisem mniejszy kłopot... Szpula zapasowa do nabycia, podobnie w przypadku Spro Passion
  17. Świeżo oddana inwestycja, wszystko jeszcze "pachnie" remontem:
  18. Posłuży, posłuży! A żeby już tak na cały zicher go wyposażyć, dostanie do kompletu kołowrotek Ryobi Ecushima, tylko jeszcze mam dylemat co do wielkości i waham się pomiędzy 1000 a 2000. Tym też już "się bawiłem" i jestem pod wielkim wrażeniem, lekkości, precyzji wykonania, funkcjonalności i opinii w użytkowników. I dostał Ecusimę, a wybrałem wielkość 1000.
  19. Z wielką rezerwą podchodziłem do zakupu wklejanki, "obmacałem" kilkanaście różnych - długości, cw i producentów. Generalnie chodziło mi o kijek superczuły, na delikatne brania okoni. A z rezerwą, gdyż jestem już posiadaczem kilku wklejanek o różnych cw, ale tym razem chodziło mi o coś wyjątkowo czułego i delikatnego. I udało się! Ww kijek jest bardzo solidnie wykonany, dobrze wykończony. Jest lekuchny, gdyż rękojeść ma dzieloną, przez co odpadło nieco wagi. Z Cataną 1000 i żyłką 0,16 mm tworzy super lekki zestaw. Moją największą obawą było to, czy poradzi sobie z takimi ciężarkami do bocznego troka, jakich zmuszony jestem używać. A ponieważ łowię głęboko, bo pomiędzy 7 a 9 m, muszę stosować ciężarki 14 g. I pomimo, iż kijek ma cw do 10 g, to przy płynnych rzutach pięknie sobie radzi. Rzuty są celne, precyzyjne i dalekie, bo bez wysiłku osiągam ok 50-60 m. Szczytówka sygnalizuje delikatne brania, te małe "pyrgacze" czuć też wyraźnie w nadgarstku. Wklejka idealnie pokazuje brania dużych okoni, a te jedynie widoczne są jako ciut głębsze ugięcie. Bez problemu holuje się nim okonie powyżej 35 cm. Kijek pięknie amortyzuje zrywy tych dzielnych wojowników! Dużym plusem jest niska cena tego Kongera, gdyż kosztuje zaledwie 130 zł (u nas w sklepie)... EDIT: Niniejszym wycofuję swoje pochlebne słowa pod adresem ww kijka, gdyż okazał się produktem wadliwym, jednorazowego użytku. Kijek złamany z powodu wady materiałowej, reklamowany, pieniądze odzyskane. Nie polecam!
  20. U mnie przygotowania do sezonu jesiennego i połowu grubych okoni. Z tej racji kupiłem kolejną wklejankę - Konger Virago Twist-R 1-10 g, 240 m. Na "macanego" kijek super, jutro sprawdzian w boju. Kongerek z Ryobi Ecusima 1000 stanowi teraz zgrabnie dobrany komplecik.
  21. Czarnowidztwo mi się włączyło. Grupa cfffaniaków za damski ... che trzepać kasę na naiwnych, po dostarczeniu wszelkich danych, a w nagrodę "sprezentuje", albo i nie, jakiś gadżet za 50 czy 100 zł. Potem będzie handlować mapami w sieci, kasę będzie trzepać aż miło, a łowiska będą trzepane z tego, co jeszcze w nich pozostało. Już widziałem głupich na Sulejowskim, którzy mapują dno, jeśli dla samych siebie to OK, ale jeśli złapali się na lep - cymbały!...
  22. No to do zanęty dodawałeś węgiel brunatny z Bełchatowa? Wygranej jak zawsze gratuluję, tak trzymaj!
  23. Nie, to tylko pamiątka.
  24. Na zdrowie!
  25. Hornet wiecznie skuteczny.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...