Witam
Korzystając z zaproszenia Marcina wybrałem się na zatokę połowić łososie łodzią,
Start o 7 z Górek Zachodnich, przelot na łowisko, uzbrojenie i rozstawienie wędek
Trwało to chwil parę ale nareście wędki w uchwytach i zaczęliśmy łowić.
Nie trwało nawet długo, może z półgodziny i jest, pierwsza ryba na kiju. Moment i dwieście metrów żyłki znika ze szpuli. Zacząłem mozolny hol z kilkoma odjazdami
i łosoś po 45 min ląduje na pokładzie.
W między czasie może minęła minuta od pierwszego brania i na drugiej wędce następne uderzenie i odjazd, 150 m żyłki znika w mgnieniu oka z kołowrotka. Za kij złapał stojący obok sympatyczny łowca łososi i też zaczął mozolny hol,
zakończony rybą na pokładzie.
A następnie po minucie do holujących dołącza Marcin,
tak więc w przeciągu 3 min trzy łososie mieliśmy na kijach i trzeci łosoś wylądował na pokładzie.
Ponowne uzbrajanie przynęt, przynęty w wodzie Marcin pstrykał mi foty a tu znowu odjazd żyłki ze szpuli następne branie i znowu mozolny hol zakończony rybą na pokładzie.
Wyciągami przynęty bo coś długo nie było brania a tu na końcach siedzą dorszyki. Złowiliśmy w sumie trzy. Kolejne napłynięcie na następną miejscówkę i znowu odjazd żyłki ze szpuli. Tym razem ja łapie za kija i cierpliwie czekam kiedy skończy się odjazd.
Mozolny i cierpliwy hol doprowadza łośka do łódki który ląduje na pokładzie.
Więc razem łowimy 5 łososi i trzy dorsze.
No i na tym z mojej strony koniec. I jak tu nie kochać wędkowania na morzu. Pozdrawiam Jan