-
Postów
1 074 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Ozet
-
Wind pisze: Było całkiem przyjemnie. No i wszystko w temacie. Cały sens wędkowania w jednym krótkim zdaniu.
-
W moich łowiskach (rz.Warta, starorzecza, ciepłe i zimne kanały, niektóre jeziora i zbiorniki), cynamon w czystej postaci działa wybiórczo na krąpie. Jeżeli tylko ten gatunek żeruje, to jest pewne że wejdzie w zanętę z tym zapachem. Zbyt dużo cynamonu w zanęcie wyraźnie odstrasza ryby, nawet te łakome i często natrętne krąpie. Ale już w mieszankach a'la przyprawa do piernika, cynamon sprawdza się świetnie. Przyznam szczerze że lubię stosować zanęty o zapachu piernikowym, gdyż jak stwierdziłem jest to zapach uniwersalny na ryby karpiowate. Choć literatura wędkarska jednoznacznie kojarzy zapach piernikowy z leszczem, to według moich doświadczeń, równie dobrze reagują na niego płocie, krąpie, liny i karasie. Zwłaszcza w starorzeczach, zdarza się, że wymienione gatunki ryb żerują obok siebie w tej samej zanęcie. Jednak taki lin potrafi rozgonić całe to towarzystwo, gdyż nie lubi konkurencji w zanęcie. Więc jeżeli raptownie ustają brania, warto zwiększyć czujność bo za chwilę może może nastąpić branie lina. No ale nie o linach miało tu być. Są różne receptury przypraw piernikowych, oraz różne proporcje poszczególnych składników, ale zawsze są w ich składzie cynamon i goździki. Zależnie od autora przepisu, mogą tam być jeszcze: kolendra, anyż, ziele angielskie, koper włoski, gałka muszkatołowa, tak więc pole do eksperymentów jest spore. Skupię się na swojej ulubionej mieszance. W jej skład wchodzą: kolendra, koper włoski, cynamon, goździki, oraz nie korzenna aczkolwiek bardzo istotna wanilia. Proporcja składników: wszystkie po 1 części. Za 1 część można przyjąć zarówno 10g, jak i 1kg, to nieistotne. Ważne jest żeby zachować proporcje między składnikami. Ja przyjąłem jako 1cz- 50g. Czyli w ostatecznym efekcie 250g mieszanki. (Kolendra 50g + koper włoski 50g + cynamon 50g + wanilia 50g + goździki 50g) W razie niejasności proszę pytać. Zioła typu kolendra i koper włoski, kupuję w sklepie zielarskim, cynamon i goździki w pierwszym lepszym sklepie spożywczym. W wędkarskim kupuję wanilię (Trapera w zielonej torebce). Kolendrę, koper włoski i goździki mieszam razem, następnie tą mieszankę mielę. Przesypuję do słoika, dodaje wanilię i cynamon, których nie potrzeba mielić. Całość dokładnie mieszam, aby składniki dobrze się przegryzły. Na 1kg zanęty, daję łyżkę stołową tego mixu. Do zanęty "własnej roboty" na bazie śrut zbożowych (owsianej, pszennej, kukurydzianej i bułki tartej) dodaję 2 łyżki mieszanki piernikowej. W jednym z moich łowisk gdzie dominuje płoć, świetnie sprawdza się mikstura bez cynamonu: wanilia-kolendra-anyż-goździk(2:1:1:0,5) Wiosną i późną jesienią, stosuję mieszankę ziołową kolendra - nostrzyk - koper włoski. Ale o tym kiedyś już pisałem. Każde łowisko ma swoją specyfikę, więc korespondencyjnie trudno stwierdzić że coś się sprawdzi, albo odwrotnie. Musisz poeksperymentować, bo a nuż ten tytułowy cynamon okaże się strzałem w dziesiątkę w Twoim łowisku.
-
Wind napisał: wszystko ma swoją cenę. Wind, kiedyś mi się wydawało że przesadzasz, dopatrując się powszechnych szwindli i przekupstwa w polskiej i światowej piłce nożnej. Ale gdy zaczęło być głośno że Niemcy kupili organizację MŚ, a niejakiemu M.Platiniemu przelewano na konto miliony franków (chłopina oczywiście o niczym nie wiedział), zwątpiłem w głoszone szczytne idee "sportowej walki w duchu fair play". Wcześniej myślałem sobie że jak to w życiu, czarne owce są wszędzie, nie sądziłem jednak że to istne stado czarnych owiec. Show must go on, a ciemny lud wszystko kupi. Będą się cieszyć i skakać jak małpa na gumce. I jest w tym niestety spora doza autoironi.
-
Jotesku, bądź dobrej myśli. Nawet jak się jakaś burza "skroi", to na pewno "pójdzie bokiem". Też po cichu liczę na to skromne 2:1.
-
Tammyy napisał: Gdy nagle krowy są piękniejsze od miejscowych kobiet, to już... Z wyjątkiem Heidi Klum, ale wyjątek ponoć potwierdza regułę...
-
Krótko i na czasie. Dzisiaj drugie z siedmiu i idziemy na mistrza! (I proszę nie sugerować że ten post powinien być w dziale Humor. Zresztą OT, też nie jest zbyt szczęśliwą lokalizacją dla tak doniosłej wizji.)
-
Jarku (Jarosławie), po co komplikować sobie wędkarskie życie, jeżeli można sięgnąć po sprawdzone, skuteczne, proste rozwiązanie.
-
Jeżeli na własnej skórze to w porząsiu, gdyż: Wind pisze: Wędkarz powinien być człowiekiem myślącym i dążącym do doskonalenia własnych umiejętności.
-
Pewnie waggler ma stałe dociążenie o masie 5g, plus 3g w postaci mosiężnych podkładek. Na żyłkę należy założyć obciążenie 2g. Jest to obciążenie wyjściowe, które w razie potrzeby możesz zmieniać zdejmując jedną lub więcej podkładek. Wtedy masę obciążenia którą "odbierzesz" spławikowi dokładasz na żyłkę.
-
Docio, a'propos WiFi. Jakie jest Twoje zdanie na temat zaleceń autora tego tekstu Bo ja już sam nie wiem czy ustawić opcję Zawsze, czy też Nigdy.
-
Ameryki Windzie nie odkryłeś, bo już kiedyś na temat frangielki dyskutowali żeśmy byli. Dla równowagi dodam, że tekst bardzo mi się podoba, zwłaszcza że okraszony jest pięknymi zdjęciami. (Tzw. konstruktywna krytyka, połączona z tzw. "lizaniem podeszw").
-
Jak już pisałem, jestem surowy w temacie, ale opiszę jak to wygląda w moim smartfonie (nadal bez pewności że o to Tobie chodzi). Jeżeli w ustawieniach kliknę: Aktualizacje- pojawia się - Aktualizator EMUI i tam mam np. opcję: Pobieraj pakiety aktualizacji, oraz aktualizacje aplikacji, tylko podczas połączenia z siecią Wi-Fi. Jeżeli w pozycji: Ustawienia sieci komórkowej - wyłączę -Dane mobilne, oraz w następnej pozycji: Przypomnienie o przełączneniu sieci, zaznaczę: Nie wznawiaj transmisji komórkowej - to dopóki fizycznie nie zaznaczę inaczej, nie mam przesyłu przez sieć komórkową (znika symbol LTE albo H+ na pasku stanu). Jeżeli w pozycji: Lokalizacja, zaznaczę - wyłączona, to podobnie jak w przypadku przesyłu danych przez sieć komórkową, samoczynnie to ustawienie się nie zmienia. Sprawdziłem też z ciekawości (po przeczytaniu Twojego posta) Ustawienia wiadomości, gdzie jest pozycja: włącz WAP Push. Wyłączyłem ją około 3 miesiące temu (była włączona domyślnie), gdy dotarł do mnie ten smartfon. Nic się nie zmieniło, nadal jest wyłączona.
-
Nie wiem Docio czy akurat tego szukasz (niestety "noga" jestem w tych tematach), ale u mnie (Huawei Y5 z And.5.1.1) jest tak: Ustawienia>Sieci zwykle i bezprzewodowe>Więcej>Sieci komórkowe>Punkty dostępowe>Internet>Edytuj punkt dostępowy.
-
Jeżeli masz już kołowrotki wielkości 5500 z wolnym biegiem szpuli, będziesz stosował żyłkę 0,35mm, to chyba nie po to żeby łowić płotki i karaski? Jeżeli przy tym zależy Ci na dalekich rzutach, to moim zdaniem lepszym wyborem będzie wędzisko z cw. 150g.
-
Kristian pisze: po ostatnim przykrym wyjeździe niestety moj feeder poległ (nie pytajcie jak i dlaczego) A właśnie to jest istotne, żeby doradzić sensowny wybór, oraz wyeliminować ewentualne błędy. Po pierwsze z jakim cw. był ten feeder. Po drugie jakie zastosowałeś wówczas obciążenie zestawu, czyli masa koszyczka+zanęty (+-). Po trzecie, jak daleko próbowałeś zarzucać zestaw (np. ile się da, czyli na maxa). Mógłbyś też mimochodem wtrącić coś na temat łowiska (jezioro, kanał, rzeka?) Zakładam że ów feeder "poległ" właśnie podczas zarzucania zestawu w łowisko, bo jeżeli został najechany kołem auta, albo przytrzaśnięty klapą bagażnika, to mało mnie to obchodzi. Na tą chwilę, po przeczytaniu Twojego posta, mogę jedynie powiedzieć że... obie fajne.
-
który kołowrotek wybrać
Ozet odpowiedział bober234 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
bober234 pisze: Pochodzę z Konina gdzie mamy mnóstwo jezior gdzie można łowić ryby (więc zapraszam). Bober, owszem mamy mnóstwo jezior, tyle tylko że najatrakcyjniejsze z nich należą do GR Gosławice, co wiąże się ze stosunkowo wysokimi opłatami za zezwolenie na połów ryb. Przechodząc do sedna, podobnie jak Alex uważam że lepszym wyborem będzie kołowrotek DAM Quick. Kołowrotki tej firmy nigdy nie schodzą poniżej pewnego poziomu, gwarantując wieloletnie użytkowanie. Zastanawia mnie gdzie masz zamiar łowić na tego pickera. Przy tak niskim cw.(15g) odpada Warta i większość kanałów, może Ulga w środku lata gdy nurtu niemal nie ma. Długość 270 cm, też nie jest zbyt imponująca, ale na starorzeczach, czy jeziorkach z dobrym dostępem do brzegu, da się już połowić. Moja odpowiedź jest w kontekście metody gruntowej, ale nie wiem co Ci tam chodzi po głowie (może spinning?) Ps. Za zaproszenie dziękuję, z którego niewątpliwie skorzystam. -
Docio napisał: W Narwii 40cm krąp nikogo nie dziwi. W Warcie też, ale sprawa z dużym krąpiem jest wypisz - wymaluj jak u Jotesa. Kwiecień, maj, pierwsza dekada czerwca- do tarła, można liczyć na grube krąpie. Później na bolonkę biorą już znacznie mniejsze, natomiast te największe przestawiają się na nocny tryb żerowania. Świadczą o tym przyłowy nocnych gruntowców, polujących na sumy z wątrobą czy rosówką na haku. Nie przeszkadza im wtedy duży hak i gruby przypon. Ale zbyt dużej przynęty nawet największy krąp nie weźmie. Dopiero gdy pobratymcy "oskubią" porcję przynęty do odpowiedniej wielkości, wtedy któryś kolejny chwyci pozostałe strzępy razem z hakiem. Ale częściej takie "skubanie" kończy się ogołoceniem haka. Krąp jest na pewno rybą waleczniejszą od leszcza porównywalnej wielkości, po zacięciu bardziej "dziki i nieprzewidywalny", więc mimo ogólnej pogardy dla tego gatunku, można czerpać przyjemność z ich łowienia. ( Walory kulinarne tej ryby przemilczę.)
-
Jotes napisał: Zbychu, możesz się absolutnie nie bać tych zaczepów i tej właśnie agrafki. Jarek, jednak będę się nadal bał tych agrafek, bo...czasem lubię się czegoś bać. ;-) W latach 2-tysięcznych, stosowałem łączniki Stonfo do złudzenia przypominające te Cralusso z Twojego linku (linka?). Następnie wróciłem do wersji z krętlikiem i agrafką i chyba przy tej wersji pozostanę. Aha, w międzyczasie stosowałem (i czasem jeszcze stosuję) łącznik tzw. "własnej roboty" do mocowania wagglerów na stałe, składający się z 3 cm odcinka nierdzewnego drutu, krętlika z agrafką, oraz dwóch 1,5 cm koszulek silikonowych, wchodzących ciasno na drut. Podobnie jak w rozwiązaniu Stonfo/Cralusso, nie ma w tym układzie potrzeby blokowania spławika stoperami czy śrucinami.
-
Jotesku, ja dla odmiany widzę tylko Trabucco Zaczep Mosiądz Slider (zgodnie z zamiarem Jarosława). Osobiście do wagglerów stosuje najzwyklejsze krętliki z agrafką . Zwracam uwagę żeby agrafka była dokładnie takiego typu, czyli z prostym zapięciem. Unikam agrafek z zapięciem haczykowym, gdyż zdarza się że oczko wagglera klinuje się na tymże haczykowym zapięciu agrafki (złośliwość rzeczy martwych). Wydatek kilku złotych za torebkę 10szt.
-
Michał Jz pisze: ja bym próbował odchudzić zestaw i z robalem pinka dendrobena nr2 Michał, na jakiej podstawie sądzisz że należy zestaw odchudzić? Autor tematu nie wspomniał ani słowem o budowie swojego zestawu. ;-) Zestaw przynęt (oprócz wymienionych przez Ciebie) rozszerzył bym o kukurydzę, pszenicę oraz grubego białego robaka. W trakcie łowienia różne wariacje tych przynęt na haku. Zanęta pod kątem dominującego gatunku, ale z szansami na wejście innych ryb. Zaryzykował bym leszczowo-płociową, którą nie pogardził by krąp, lin czy karaś. Ta porada jak i powyższe, jest już pewnie przysłowiową "musztardą po obiedzie", ale może przyda się autorowi na przyszłość. ;-) :-)
-
Nie dziwi mnie że Jonasz kładzie duży nacisk na łowienie odległościówką. Obok tyczki, bata i bolonki, odległościówka jest tą techniką którą każdy zawodnik z ambicjami, startujący często w zawodach, powinien opanować w stopniu co najmniej przyzwoitym. Faktem jest, że większość zawodów rozgrywana jest na łowiskach w których nie ma potrzeby sięgania po inne techniki jak zestaw skrócony lub pełny (czyli tzw. tyczka i tzw. bat). Z tego powodu wielu zawodników, traktuje "po macoszemu" technikę odległościową (zwaną metodą angielską lub matchową). Schody zaczynają się wówczas, gdy z różnych przyczyn w zasięgu tyczki nie ma ryb! Np. wtedy, gdy wylosowane stanowisko okazuje się beznadziejnie płytkie, lub gwałtowne ochłodzenie "wygoniło" ryby na głębszą wodę. Ryby są w łowisku, ale np. na 20-tym, czy 25-tym metrze, gdzie nijak nie można sięgnąć tyczką czy batem. Co robi w takiej sytuacji zdecydowana większość zawodników? Oczywiście sięgają po zestaw skrócony, czasem po bat, wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi, bo te techniki łowienia mają opanowane w stopniu dobrym lub nawet bardzo dobrym. Czytałem kiedyś wywiad ze słynnym Roberto Trabucco, który był gościem GP Polski bodajże na Turawie. Powiedział m.inn. że na wielu stanowiskach aż się prosiło o sięgnięcie po odległościówkę, gdyż w strefie brzegu nie było ryb. Mimo to większość zawodników uparcie tkwiła przy zestawach skróconych, łowiąc pojedyńcze okonki i jazgarze. Tymczasem płocie i leszcze były na 25-30 metrze, więc czołowe lokaty zajęli zawodnicy którzy odważyli się sięgnąć po odległościówkę. Powiedział, że polscy zawodnicy są mało elastyczni w wyborze techniki łowienia, bo choć treningi wskazywały na sensowność użycia zestawu skróconego, to nocny zimny front atmosferyczny zupełnie zmienił rozmieszczenie ryb w łowisku i na to należało odpowiednio zareagować. Zauważył przy tym, że polscy zawodnicy znakomicie opanowali technikę zestawu skróconego, o czym świadczą wyniki na arenie międzynarodowej.O ile ryby są w zasięgu tyczki, to polscy wędkarze stanowią ścisłą światową czołówkę, jeżeli natomiast trzeba sięgnąć po odległościówkę czy bolonkę, wtedy zdecydowanie dominują Włosi, Anglicy, Francuzi. Piszę to aby uzmysłowić młodym adeptom wyczynu, że na pewnym poziomie nie można być "niewolnikiem" jednej techniki. Wszystkie należy opanować na poziomie przynajmniej przyzwoitym, bo na zawodach wędkarskich nigdy nie wiadomo w jakich warunkach i okolicznościach przyjdzie nam łowić. To co starcza na zawody lokalne, towarzyskie, kołowe, nie wystarczy na zawody wyższej rangi (o czym nieraz miałem okazję boleśnie się przekonać).
-
Wind napisał: W sobotę też tam się wybiorę, tym razem z odległościówką. Windzie, przyznam szczerze że mocno powątpiewałem w powyższą obietnicę, iż będziesz łowił tylko odległościówką. Sądziłem że będzie Cię kusić aby sięgnąć po coś, co masz dobrze "obcykane", czyli po bat lub tyczkę. Pełen szacun więc, bo tylko poprzez konsekwentne "sesje" z odległościówką można opanować tą technikę w stopniu dającym satysfakcję. :-)
-
Jak już jesteś przy Arkadii, to zamiast winklepickera kup Arkadię Feeder . Masz do wyboru kilka długości (3.30; 3.60; 3.90m), oraz kilka zakresów cw. (20-60g; 40-90g; 50-120g). Nie znam Twojej rzeki, więc trudno mi przesądzać która opcja byłaby najlepsza. Ta decyzja należy do Ciebie. Podpowiem tylko tyle, że w warunkach rzeki, lepiej jest jeżeli wędzisko jest ciut za mocne, niż ciut za słabe.
-
Sebusss pisze: Kazda wedka powinnienes wyciagnac szczupaka nawet metrowego... Odważna teza.
-
Jesteś pewien że picker z tak niskim cw. "styknie" Ci na rzekę? No chyba że jest to rzeka z wyjątkowo leniwym nurtem.
