Skocz do zawartości

Ozet

Zespół AS
  • Postów

    1 074
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Ozet

  1. Ozet

    mrożenie zanęt?

    Możesz zamrozić nawet na kilka miesięcy. Jedyny warunek jak w przypadku innych produktów, nie rozmrażać w międzyczasie i nie mrozić ponownie, gdyż zanęta (inny produkt) może zacząć się psuć (procesy gnilne). Zamrożona zanęta nie traci nic ze swoich właściwości wabiących, ale będzie miała znacznie mniejsze właściwości wiążące (słabszą kleistość). Należy wziąć na to poprawkę i jeżeli zajdzie taka potrzeba, stosownie do warunków łowiska, dodać klej do zanęt, mielone płatki owsiane lub glinę wiążącą.
  2. Jarek, jeżeli ten Zauber przy BT nie skręca żyłki, tak jak to było w przypadku zastosowania go przy matchu, to nie ma sensu wymieniać rolkę. Przyczyną mogła być skręcona (już fabrycznie) żyłka matchowa. Szybkie zwijania powrotne mogły jeszcze potęgować ten efekt skręcania. Dobrze jest przed zmontowaniem zestawu (obojętnie, spinningowego czy spławikowego) świeżo nawinietą żyłkę rozwinąć np. na łące nad wodą, i wolno nawijać na kołowrotek, najlepiej poprzez mokrą gąbkę trzymaną w palcach prawej dłoni. (Sorry Jarek że piszę tak obrazowo, ale pewnie czytać to będą także początkujący wędkarze.) Najlepiej tą czynność wykonać dwukrotnie, choćby tylko na odcinku "roboczym" 50-60m, bo nie zawsze mamy tyle przestrzeni aby rozwinąć np. 200m żyłki. A już idealnie jest jak taka odkręcona żyłka kilka godzin "uleży się" na szpuli przed zmontowaniem zestawu. Zdarzało mi się podczas spinningowania wymieniać żyłkę na nową na łowisku, gdy po kolejnym zaczepie na szpuli zostawało jej "ni w pięć, ni w dziewięć". Zdarzają się żyłki tak fabrycznie skręcone, że po otwarciu kabłąka zwoje potrafią wystrzeliwać ze szpuli, co jest ogromnie irytujące. (Oczywiście wiele zależy od firmy i ceny żyłki, bo ta zwykle idzie w parze z jej jakością.) Po manewrach z odkręcaniem ten problem znika, więc profilaktycznie przeprowadzam ten zabieg zawsze. No niech będzie - przeważnie, bo nieraz czasu mało a łowić się chce.
  3. Całkiem ładny rodzynek, dobre dwa i pół kołowrotka...
  4. Jarek, zanim zaczniesz kombinować z ewentualną wymianą rolki prowadzącej, sprawdź tę oryginalną czy płynnie się obraca. (Może się zacina i to powoduje skręcanie żyłki?) Zaubery mają fabrycznie "suchą rolkę", więc dobrze jest już przed pierwszym użyciem "kapnąć" kroplę oliwki (np. wazelinowej).
  5. Jednakże wspomniany przez Ciebie "plus ujemny" jest tak istotny, że nie rekompensują go wymienione dalej "plusy dodatnie ". Domyślam się więc, że kariera tegoż kołowrotka w metodzie match dobiegła końca?
  6. No to Jarku miarka się przebrała, czas się do nich dobrać i wziąć srogi rewanż!
  7. Proponuję nie cudować z ilością składników zanęty. Nie trafionymi dodatkami łatwo popsuć najlepszą mieszankę. Załóżmy że masz 1kg zanęty GMS Płoć - Leszcz. Dodaj 1kg ziemi z kretowiska (albo 1kg ziemi bełchatowskiej). Do tej ilości mieszanki - pinki kolor w ilości 100-150 ml, oraz 100g Gardonixu. Jest to świetny atraktor na płotki, ale przesadzając z jego ilością, można osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego. Dobrym dodatkiem mogły by być prażone konopie, ukierunkowujące zanętę definitywnie pod płoć, w ilości 100-150g na 2 kg mieszanki (zanęta + ziemia). Albo zamiast konopii można dodać 200g copry-melasy z szansami na leszcza (także dużą płoć). Oczywiście jeśli chcesz użyć większą ilość zanęty, musisz proporcjonalnie zwiększyć ilość wszystkich składników. Proponując powyższą mieszankę, przyjąłem założenie że będą to zawody towarzyskie - kołowe. Zanęta na zawody rangi okręgu i wyżej, to niestety zupełnie inna bajka.
  8. Czapki z głów Jotesku. A propos zdjęć, to powinieneś pomyśleć o jakimś wysięgniku do selfie. Ps. A te namierzone sandacze, ot tak sobie "puścisz płazem" ?
  9. Dawid, może trochę szczegółów? Piękna bestia gratuluję. Ps. Gdzieś Ty był, jak Ciebie nie było (na forum)?
  10. Możesz zastosować feeder do łowienia na spławik (i nie będzie to grzechem wołającym o pomstę do nieba). Jeżeli jednak masz zamiar stosować lekkie zestawy spławikowe, to musisz zdawać sobie sprawę z pewnych ograniczeń. Podczas ładnej, słonecznej pogody bez problemu zarzucisz każdy zestaw na kilkanaście metrów, ale w dni dżdżyste, deszczowe, żyłka będzie kleić się do blanku, co skutecznie uniemożliwi zarzucanie spławika. Wynika to z nisko osadzonych przelotek na blanku feedera. Konstrukcyjnie feeder przewidziany jest do zarzucania ciężkich, co najmniej kilkudziesięcio gramowych zestawów, więc niskie przelotki nie mają istotnego wpływu na długość rzutów. Reasumując, jeżeli spławik do feedera to tylko warunkowo.
  11. Witaj. Wędkę już wybrałeś, więc nie ma sensu proponować Ci innej w podobnej cenie. Choćby dlatego, że wędziska innych firm w tym zakresie cenowym, będą miały bardzo zbliżone (a może nawet gorsze) właściwości użytkowe. Idź tym samym tropem przy wyborze kołowrotka. Firmy takie jak Jaxon, Mikado, Konger, Robinson, czy York mają w swojej ofercie modele kołowrotków w cenie 60-80zł. Do spławikówki wystarczył by kołowrotek wielkości 2000, ale jeżeli wędzisko ma służyć także jako lekka gruntówka, to lepszym wyborem będzie wielkość 3000. Poszperaj w necie, na pewno znajdziesz satysfakcjonujący Cię kołowrotek.
  12. Jarek, muszę się przyznać "bez bicia", że mnie i koledze zdarza się wyciągać bojki z premedytacją. Kilka - kilkanaście razy w roku, jeździmy na zbiornik Przykona (140-150ha), łowić na spinning z łodzi. Zbiornik ten w strefie brzegu, porośnięty jest łanami wywłócznika i rdestnicy sięgającymi kilkadziesiąt metrów od brzegu, więc spinning ma tam sens jedynie ze środków pływających. Tak plus minus na środku zbiornika jest wyspa, przy której od strony południowego i płd-wsch. brzegu, zawsze znajduje się kilkanaście bojek (zwykle z plastikowych butelek). Traf chce że miejsca nęcone pod białą rybę, karpia, leszcza, odwiedzają też drapieżniki. Zdarza się więc podczas spinningowania tuż przy bojkach, że hak przynęty wbije się w linkę (zwykle jest to sznurek do wiązania słomy). Bez skrupułów wyciągamy więc bojkę aby uwolnić przynętę. Zdarza się że przy tych manewrach znacznik odpadnie i odpływa "w siną dal". Oczywiście nie wchodzimy w paradę wędkarzom będącym akurat na wodzie. W tym roku byliśmy tam zaledwie dwa razy w maju, bo mimo że jest to łowisko z dużym potencjałem, to drapieżnika jest coraz mniej. A jakie tam kiedyś brały piękne "garbusy" na duże obrotówki...
  13. Gdyby nie Twój nick, trudno byłoby się domyśleć o jakich rybach piszesz. Musisz stawiać mniejszą bojkę nie rzucającą się w oczy z połowy jeziora/zbiornika. A może ktoś przypadkowo zerwał znacznik motorówką czy innym skuterem wodnym. W końcu sezon sportów motorowodnych trwa w najlepsze.
  14. 1. Idzie Czerwony Kapturek przez las, spotyka wilka: - Gdzie idziesz głupia cipo? - Wilku, obraziłeś mnie, ale zaspokoję twoją ciekawość: niosę babci kolację. - A gdzie masz koszyk? - O jaka ze mnie głupia cipa, zapomniałam koszyka! 2. Na budowie idzie sobie robotnik i ciągnie za sobą łańcuch. Spotyka go majster i krzyczy: - Na cholerę ciągniesz ten łańcuch???!!! - A co mam go pchać?! Ze spokojem odpowiada robotnik. 3. Super czadowa babeczka na dyskotece, oparta o bar, znudzona sączy drinka. W pewnym momencie patrzy, a na parkiecie pomyka sobie całkiem niezły koleś. Myśli sobie "jaki zajebisty typ, musze go trafić". Dopija drinka i rusza na łowy. Podtańcowuje do gościa, ociera się o niego i rozpoczyna podstawowa gadkę uwodzenia: - Ale pan ładnie tańczy. Na co koleś gasi ja szybko: - Spadaj! Panienka w szoku ofiary gwałtu odchodzi z powrotem do baru. Zamawia sobie drinka ale typ jest tak nieprzeciętny, że stwierdziła, iż musi go mieć. Wali wódę szybko i znów podbija do pięknisia z hasełkiem: - Ale pan ładnie tańczy. - No i ch.j Wraca jak niepyszna do baru, kupuje kolejnego drinka i już wie że tym razem jej się uda. Kończy pić i już całkiem nieźle ubzdryngolona próbuje po raz trzeci szczęścia. Podchodzi pewna do kolesia i prawie krzyczy mu w twarz: - Ładnie pan tańczy! - No i ch... - Ale pan jest wulgarny. - No i ch.. ale za to ładnie tańczę!
  15. Wind pisze: Cień na twarzy " łowcy " też doklejony?? A może gość się poprostu odwrócił do drugiego zdjęcia? Windzie, cień nie został "doklejony", tylko usunięty. Po prostu na oryginalnym zdjęciu twarz jest z cieniem, natomiast na fotce po niewątpliwie fachowej obróbce, cień usunięto i dodano sugestywny drugi plan. Bardzo wątpliwe jest też aby łowca odwrócił się do drugiego zdjęcia w identycznej pozie, z dokładnie taką samą mimiką twarzy i aby śliska i ciężka przecież ryba, nie przesunęła się w jego rękach nawet o milimetr. Jednak cokolwiek działo się z fotką, nie umniejsza to faktu że gościu złowił kapitalnego szczupaka.
  16. I jeszcze artykuł bat-ogólnie , autorstwa Winda.
  17. Ewidentna wpadka redakcji WW. Gołym okiem widać że na potrzeby artykułu zmieniono tylko drugi plan zdjęcia. Koncepcja słuszna, ale panom redaktorom brakło konsekwencji, bo w oryginalnej fotce także należało dokonać podobnego zabiegu. Wtedy nikomu nie przyszło by do głowy że dokonano jakiejkolwiek manipulacji, jednocześnie dla czytelników dalszy los szczupaka nie byłby tak ewidentnie jednoznaczny. Zgodnie ze znanym powiedzeniem "co oczy nie widzą, to sercu nie żal". Byłoby to tzw. "kłamstwo w słusznej sprawie", bo nie jest winą redakcji że dziadek rybę zabrał. Ale dla dobra ogólnej atmosfery redakcja WW powinna wykazać się większą wyobraźnią.
  18. Jotes napisał: Ot! Kraj absurdów i paradoksów. PZW łaskawie udzieli swojemu kołu pożyczki lub dotacji na...statutowe działania . Państwo w państwie - psia jego mać! Dobrze i mocno powiedziane - kurza stopa!!
  19. Nie ma za co, zwłaszcza że moja pomoc na niewiele się zdała. Ale na priv podam Ci adres e-mail do Piotra Bergera. On z pewnością poda Ci dokładne namiary.
  20. Zadałem sobie trochę trudu (troszeczkę ) i na stronie WW Online, znalazłem krótki opis tegoż łowiska , autorstwa Piotra Bergera.
  21. 1. Władze rosyjskie postanowiły wydać Czukczom dowody osobiste. Do takich dowodów potrzeba naturalnie zdjęć. Jedynemu fotografowi na Czukotce szybko się robota znudziła i stwierdziwszy, że i tak wszyscy jednakowo wyglądają, doszedł do wniosku, że wystarczy sfotografować jednego, a wszystkim pozostałym robić odbitki z tego jednego negatywu. Wszystko szło pięknie do momentu, kiedy jeden z Czukczów zgłosił reklamację: - To nie moje zdjęcie! - No jakże nie twoje? Twoje! Twoja morda! - Morda moja, ale kufajka nie moja! 2. Młoda Polka z głębokiej prowincji pojechała do Paryża, do pracy, jako pomoc domowa. Pewnego dnia sprzątając sypialnie znalazła prezerwatywę, wzieła w dłonie i zaczęła uważnie się jej przypatrywać. W tym momencie weszła do sypialni pani domu. - Cóż to moja droga, nigdy tego nie widziałaś? - Nie widziałam. - Jak to, w twojej miejscowości seksem się nie zajmujecie? - No zajmujemy się, ale nie aż tak żeby skóra zeszła... 3. Wchodzi do baru facet z siedzącym na ramieniu małym człowieczkiem (tak ze 40cm), i zamawia: - Proszę setkę czystej, a dla kolegi pięćdziesiątkę. Barman polewa i pyta: - Skąd pan wytrzasnął takiego cudaka? Klient na to: - Postaw pan kolejkę to powiem. Barman szybko napełnił kieliszki - To było na safari... idziemy z kolegą przez dżunglę, wychodzimy na polanę na której wokół ogniska pełno murzynów z dzidami a na środku taki jeden z wielkim pióropuszem na głowie tańczył jakieś wygibasy... W tym momencie przerywa opowieść i zwraca się do człowieczka na ramieniu: - I jak ty mu wtedy Heniu powiedziałeś... że jest ch.j nie czarownik?
  22. Fajna impreza w ciekawej formule. Gratulacje dla Wszystkich. Zaintrygował mnie brzeg łowiska. Bardzo mało roślinności jak na szczyt wegetacji. Czyżby strefa brzegu była często zalewana przez wodę?
  23. Max napisał: ...do długo wyczekiwanego ale jakże przyjemnego brania leszczy. Co do brań leszczy, to bądź pewien że najlepsze dopiero przed Tobą. A że niektóre schodzą z haka, to już taki urok łowienia bolonką w silnym nurcie Warty. Najważniejsze że masz ten "dryg" (smykałkę) i chłonny jesteś na wiedzę niczym gąbka. Aż się boję myśleć co będzie dalej.
  24. Ozet

    węzeł

    Wracając do tematu węzłów, chciałbym zwrócić uwagę na znakomity węzeł pod nazwą Snelling. Tenże węzeł, zaprezentowany do wiązania haczyków z oczkiem, świetnie zdaje egzamin przy haczykach z łopatką. Z tą tylko różnicą, że w tym drugim przypadku z przyczyn oczywistych, nie przekłada się żyłki przez oczko. Węzeł ten nazywany jest: węzłem bezwzrokowym; angielskim; albo bardzo odkrywczo i intrygująco węzłem haczykowym. Jest to moim zdaniem najmocniejszy węzeł do wiązania haczyków z łopatką. Prawidłowo zawiązany jest po prostu niezawodny. Po raz pierwszy spotkałem się ze sposobem wiązania tegoż węzła w broszurce St. Stupkiewicza "Wędka dla zaawansowanych", w połowie lat 80-tych ub.w. Od tamtej pory stosuję wyłącznie ten węzeł gdy wiążę haczyki z łopatką. Znam oczywiście także inne, ale ich nie stosuję. W ten sam sposób wiążę stopery nitkowe (z nici poliestrowych Amann - Saba 30), na rurkach od patyczków do uszu. Stoper zawiązany powyższym węzłem, nie skręca żyłki i trzyma pewnie, choćby dlatego że oba końce nici przechodzą pod wszystkimi zwojami węzła, więc dociska żyłkę główną równomiernie. Węzeł bezwzrokowy (snelling; haczykowy; angielski) polecam wszystkim początkującym adeptom wędkarstwa, aby nauczyli się go wiązać już na starcie, a już nigdy nie użyją innego do wiązania haczyka z łopatką lub stopera. Tzw. Starych Weteranów Wędkarstwa (SWW), nawet nie będę próbował przekonywać, gdyż wiem z obserwacji innych wędkarzy oraz autopsji, że niechętnie zmieniają swoje nawyki i przyzwyczajenia.
  25. Jotes napisał: Byle się gdzieś na rybach nie zabić... Spoko Jarek, po dzisiejszych wydarzeniach, jest pewne że nie jest Ci pisana rychła i gwałtowna śmierć. Po drugie "złego licho nie bierze".
×
×
  • Dodaj nową pozycję...