Skocz do zawartości

Ozet

Zespół AS
  • Postów

    1 074
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Ozet

  1. Rekin chwali się drugiemu : - Dzisiaj na śniadanie, zjadłem rosyjskiego wędkarza. Ten drugi na to : - Nie wierzę, chuchnij!
  2. Ozet

    Bat vs bolonka 7m

    No tak, jeżeli w grę wchodzą pewne pourazowe ograniczenia we władaniu dłonią, czy może raczej ograniczenia w dźwiganiu ciężarów, to Twoje poszukiwania jak najlżejszego wędziska są w pełni uzasadnione. Tyle tylko że decydując się na konkretny model wędki, musisz (czy też powinieneś) brać pod uwagę konkretne warunki łowisk, oraz średnią wielkość (wagę) łowionych tam ryb. Czyli aby niska waga wędziska, szła w parze z odpowiednim zakresem jego mocy, dla bezpiecznego holu ryb. Bo cóż mi po nadzwyczajnej lekkości wędki, jeżeli hol 20cm płotki czy krąpia będzie wywoływał "palpitacje serca", czy aby szczytówka nie pęknie. Musisz więc (czy raczej powinieneś) przy wyborze uwzględnić wszelkie czynniki subiektywne i obiektywne. W kwestii wyważenia wędzisk, doskonale wiem że każde długie wędzisko będzie miało tendencje do lecenia "na pysk", bez względu na rodzaj włókien węglowych, użytych do konstrukcji ich blanków. Zwłaszcza przy tyczkach, bolonkach i batach, ten problem najbardziej się uwydatnia. Wynika to z umiejscowienia punktu podparcia (uchwytu) wędziska. W w/w wędkach znajduje się on w około 1/10 całkowitej ich długości. Każde wędzisko wyda się lżejsze, gdy uchwycimy je wyżej, zmieniając tym samym punkt podparcia całości blanku. Nie przypadkiem widuje się wyczynowców, którzy po kilku godzinach łowienia, trzymają tyczkę lub bat znacznie wyżej niż w pierwszych minutach zawodów. Bolonkę też można chwycić nieco powyżej kołowrotka, gdy już mamy wrażenie że za chwilę odpadnie nam przedramię.(Gdy łowimy rekreacyjnie, można wędkę odłożyć na podpórki, zjeść kanapkę, napić się piwa, czy cóś, bo przecież nie jeździmy na ryby za karę.) Każdy co bardziej doświadczony wędkarz, biorąc do ręki różne wędki o zbliżonych parametrach, w lot rozpozna która jest wyważona dobrze, która fatalnie. W znakomitej większości dobrze wyważone będą niestety drogie wędziska, w których poprzez zastosowanie materiałów o różnym ciężarze właściwym, osiąga się znaczne przesunięcie środka ciężkości w kierunku dolnika. Dobre wyważenie, nie znaczy "laboratoryjnie" idealne, bo aby takie osiągnąć np. w 7-mio metrowej bolonce, uchwyt kołowrotka musiałby znajdować się jakieś...1,5m od końca dolnika. Byłoby to mało praktyczne rozwiązanie, i wyglądało by cokolwiek śmiesznie, ale bylibyśmy blisko idealnego wyważenia wędki. Post nr.20, Docio pisze: Ofert bolonek takich jak ten Mistrall jest naprawdę sporo i nawet Konger ma taką jak Albion. To właśnie to wędzisko było powodem podniesienia limitu, gdyż Wind podsunął mi myśl, iż dolnik mogę sobie odjąć a wędzisko stanie się o wiele przyjemniejsze. Z drugiej strony jakby mi zabrakło tego "metra", to dołożenie trwa jak przy tyczce - 5 sekund. Rozumiem że piszesz o bacie Albion (link prowadzi do bolonki). Moim zdaniem, odejmowanie dolnika to ryzykowny manewr, gdyż druga sekcja bata nie jest już tak wzmocniona jak dolnik, więc istnieje spore ryzyko zgniecenia blanku. Często w lekkich wędziskach, ścianki blanku są tak cienkie, że trzeba bardzo uważać przy składaniu/rozkładaniu, aby nie spowodować pęknięcia wzdłużnego. A w "gorączce łowienia" dłoń może zbyt mocno ścisnąć blank wędki, podczas kolejnego zarzucania lub zacinania. Zwłaszcza na bata, gdy ryby biorą bardzo dobrze, łatwo zapomnieć o takim szczególe jak odjęty dolnik.
  3. Ozet

    Moje muchy

    Jakbym już ją gdzieś widział...
  4. Ozet

    Bat vs bolonka 7m

    Widzę Docio, że jesteś doskonale zorientowany w aktualnej ofercie wędzisk, więc specjalnie doradztwa nie potrzebujesz. Z wymienionych przez Ciebie wędzisk, przypadły mi do gustu: bat Daiwa Exceler ; bat Jaxon XT-Pro; oraz bat i bolonka Konger Albion. Do Mistrala jakoś nie mam przekonania, ale co gorsza nie umiem tego racjonalnie uzasadnić, bo ani wędki, ani kołowrotka tej firmy nigdy nie miałem. Może jakieś złe opinie przeczytane lub zasłyszane, utkwiły mi w podświadomości. Doprawdy nie wiem co myśleć o wędzisku Jaxona Float Academy Bolognese. Tak niska cena za bolonkę o takich parametrach? Dopatruję się tu jakiegoś chwytu,kruczka, nie wiem tylko gdzie on tkwi. Może to jednak celowa polityka Jaxona, żeby jeszcze bardziej zawładnąć wędkarskim rynkiem w Polsce. Bo do tej pory, w tym zakresie cenowym Jaxon miał tylko ciężkie bolonki- potworki. Docio, moim skromnym zdaniem, za bardzo skupiasz się na wadze (lekkości) wędziska, jakby to był jedyny parametr decydujący o tym, czy jest ono dobrej czy złej jakości. Coś za coś. Super lekkie bolonki wykonane z włókien o wysokim module sprężystości, będą jednocześnie bardzej delikatne, niż te wykonane z mieszanki włókien o różnej sprężystości, więc także z większym zakresem amortyzacji w przypadku brań relatywnie dużych ryb. Takie wędziska choć cięższe, pozwalają na większą tolerancję obciążeń, przy tym nie trzeba się z nimi obchodzić jak z przysłowiowym jajkiem. Bardzo ważnym czynnikiem dobrego konstrukcyjnie wędziska, jest jego wyważenie. Łowienie wędziskiem nominalnie lżejszym, ale źle wyważonym, bardziej zmęczy wędkarza niż cięższe ale wyważone prawidłowo, ze środkiem ciężkości przesuniętym możliwie blisko uchwytu. Mowa tu oczywiście o łowieniu metodami/technikami w których wędzisko trzyma się przez kilka godzin w ręku jak: bolonka, bat, tyczka, spinning. W metodach w których wędzisko spoczywa prawie cały czas na podpórkach, dobre wyważenie choć wskazane, ma znaczenie drugorzędne. Niemal każdy opis wędziska, zapewnia o świetnym lub wręcz znakomitym jego wyważeniu, ale są to w większości przypadków tylko pobożne życzenia. Tego jednak nie stwierdzimy korespondencyjne, czytając dane techniczne, ale dopiero gdy upatrzoną wędkę weźmiemy do ręki. Jednak tak naprawdę, wszelkie "plusy dodatnie i plusy ujemne" wędziska, ujawnią się dopiero podczas łowienia.
  5. Ozet

    Bat vs bolonka 7m

    No faktycznie, powalający opis bata. Do jednego wora "expert" wrzucił cały asortyment z tej serii: baty, bolonki, spinningi, itd. Bardzo ekonomiczny opis wszystkiego, więc każdy znajdzie te pół zdania dla siebie. Teraz do rzeczy. Jeżeli deklarujesz 1000zł, to warto poszperać w ofercie wędzisk renomowanej, legendarnej firmy: Bolonka Trabucco Attractive Bolo Campetition 700 Bolonka Atractive Bolo Allround Bolonka Syntium Bolo 700 Jako ciekawostka, bolonki z najwyższej światowej półki: Bolonka Energhia 2K Extreme Bolonka Energhia TXL Allround Teraz baty: Bat Trabucco Astore TX Pole 700 Bat Trabucco NRG 700 Bat Attractive Pole Strong 700 Bat Activa Pole 700 Jako ciekawostka, najwyższa półka w kategorii bat: Bat Energhia 2K Extreme Pole Bat Trabucco XPS Pole (Uparcie dopisywałem słowa bolonka i bat do nazw wędzisk, bo to pozwala pominąć w wyszukiwaniu strony obcojęzyczne) PS. Wkleiłem do posta nr 17 hyperlinki, (cokolwiek to znaczy) i wreszcie zamieniły się w odpowiedni link. W tym poscie nie będę już nic zmieniał, bo za dużo wklejania. Sorry bardzo.
  6. Ozet

    Bat vs bolonka 7m

    http://www.google.pl/search?q=Bat+Grand+Virtuoso+700&btnG= http://www.google.pl/search?q=Bolonka+Grand+Virtuoso+700&btnG=
  7. Ozet

    Bat vs bolonka 7m

    Jeżeli wędzisko ma służyć nie tylko do łowienia z ręki, ale także do łowienia na przystawkę, to bolonka będzie zdecydowanie lepszym wyborem. Bat musiałby być w wersji wzmocnionej, aby z rozmysłem ustawić go w półgruncie (przystawce). No bo przecież decydując się na tą technikę łowienia, nie masz na celu łowienia uklei czy krąpi-dłoniaków, na super delikatne zestawy? A w rzecznej przystawce może się trafić gruby jaź czy brzana, które w jednej chwili mogą obrócić w drzazgi finezyjny, lekki bat. Co innego bolonka ustawiona w przystawce. Kołowrotek z prawidłowo ustawionym hamulcem, zapewnia asekurację wędzisku przed złamaniem, dając jednocześnie większe możliwości walki z większymi rybami. Odwrotnie na wodach stojących. Wiadomo powszechnie że jeżeli ryby żerują dobrze, to bat jest najszybszą, najbardziej efektywną techniką łowienia. Ten sam bat który będzie zbyt delikatny do Twojej odmiany przystawki na rzece, świetnie sprawdzi się na jeziorze do łowienia z pomostu.(Sugeruję się załączonym do pierwszego posta zdjęciem.) Trudno moim zdaniem znaleźć kompromis między pożądaną mocą bata na rzekę, przy jednoczesnej lekkości i finezyjności dla łowienia w jeziorze. Bolonka w tych specyficznych warunkach (głębokość 5-6m) też jest rozwiązaniem godnym uwagi, pod warunkiem wszakże, że będzie to bolonka z prawdziwego zdarzenia, nie coś bolonkopodobne. Przy czym kołowrotek daje szansę wyholowania nawet największego leszcza, gdyby takowe (daj Boże) pojawiły się przy pomoście. Reasumując, gdyby miało to być wędzisko tylko na jezioro, bez wahania postawiłbym na bata. Ale jeżeli ma to być wędzisko do łowienia w jeziorze i na przystawkę w rzece to wybrałbym bolonkę. (Szkoda Docio, że odrzuciłeś opcję z match'em, która rozwiązuje problem z głębokością, wiatrem, przystawką i wielkością ryb.) Zdaję sobie sprawę że niezbyt pomogłem Ci rozwiązać tytułowy dylemat, ale "ogarło" mnie natchnienie i musiałem coś napisać. PS. Przyjrzyj się batom i bolonkom Jaxona, z serii Grand Virtuoso. Nie są tanie, ale godne uwagi.
  8. Ozet

    Bat vs bolonka 7m

    Docio, zapytam z ciekawości, (ciekawski z natury jestem ) jak rozwiązałeś tytułowy dylemat? Czy może "poszłeś" na kompromis i dałeś sobie spokój z wyborem?
  9. Rozsądnie z Twojej strony, że na początek chcesz kupić bolonkę 5m. Na pierwszym etapie, będzie to długość wręcz idealna, do opanowania tej techniki łowienia. Poza tym w zakresie cenowym 100-200zł, bolonka 5m będzie jedynym sensownym wyborem. Zakup bolonki 6-7m w tej cenie to tragiczne nieporozumienie, ze względu na kiepskie walory użytkowe. Są stanowczo za ciężkie, posiadają zbyt wolną akcję, przez co spada skuteczność zacinania, są fatalnie wyważone, co w konsekwencji szybko zniechęca do łowienia tą techniką. Kołowrotek wielkości 2000 będzie najlepszym wyborem, przy czym droższy czy tańszy, to już zależy od zasobności Twojego portfela, ale koniecznie musi mieć płynnie działający hamulec. Także uważam że lepszy jest kołowrotek z przednim niż tylnym hamulcem, ale zastosowanie kołowrotka w tylnym, też nie będzie błędem. Kwestia gustu i przyzwyczajeń. Tu małe wyjaśnienie dla Ciebie. Kołowrotki z przednim hamulcem mają w opisie jako pierwszą literę F, najczęściej FD, ale także FA; FB;FC, natomiast z tylnym hamulcem pierwsza jest literka R, oraz odpowiednio: D; A; B; C. Wracając do wędziska. Ze swoich bolonek nic Ci nie polecę, gdyż po pierwsze są one leciwe, więc tych modeli nie ma już w sprzedaży. (Trabucco 14 lat, Jaxon 13 lat, Milo 9 lat.) Poza tym zakres cenowy nieco inny, gdyż za najtańszą z nich Jaxon Legend Bolonesse 600, zapłaciłem wówczas 300zł. Ale zaproponuję Ci bolonkę którą stosuje mój kolega, który wprawdzie łowi głównie na tzw. "tyczkę", ale są łowiska gdzie często sięga po bolonkę. Jest to bolonka Mikado Princess 500, która dla Ciebie będzie w sam raz na początek.(Kolega ma 6-tkę.) Wymieniona przez Ciebie bolonka Konger Impact 500, tak na moją intuicję wydaje się być dobrym wyborem, ale... przy deklarowanej długości 5m, będzie miała w rzeczywistości 4,80m. Podobnie zresztą jest z batami Kongera, które są zawsze ok.20cm krótsze niż długość sugerowana na blanku wędki. Kołowrotek Catana może być jak najbardziej, ale ja zaproponuję Ci kołowrotek Ryobi Ecusima 2000, sprawdzony w bojach model, do bolonki wręcz idealny, przy tym stosunkowo tani. Posłuży Ci z pewnością wiele lat.
  10. Docio pisze: Z drugiej strony Orvis przy wyrobach Hardy to taniocha. Są firmy tak legendarne, że ich marka ma nieraz większą wartość niż sam produkt. A może inaczej, marka firmy to pewność najwyższej jakości produktu. Parafrazując reklamę Harleya-Davidsona: "Hardy- sprzedajemy ci legendę, kołowrotek dostajesz gratis".
  11. Jarku, a wazelina techniczna nie nada się do kołowrotków muchowych? Od jakichś 18-20 lat pakuję ją do stałoszpulowców i sobie chwalę.
  12. Ozet

    Żyłka do feedera.

    elton34 pisze: I żeby nie było, że się mądrze to moje doświadczenie, ja tak robię bo jest mi wygodnie:) I tak trzymaj. Jeżeli Twoje doświadczenie i intuicja mówią Ci że tak jest dobrze, to znaczy że jest dobrze.
  13. Witam. Rozdział IV. Zasady wędkowania. Pkt.3.8. W czasie połowu ryb na przynęty naturalne zabrania się równoczesnego łowienia metodami spinningową lub muchową. Wynika z tego jasno, że nie możecie z synem łowić mieszanymi metodami.
  14. NeoCM napisał: fajne te spławiki. Szczególnie te podwójne. Miały być o mniejszej gramaturze, ale stwierdziłem że takich 0,5-1g mam sporo, więc dołożyłem im jeszcze po korpusiku. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że w pięciu wagglerach od lewej, oraz w czterech "bombkach" do bolonki, antenki mają wycięte kanaliki (żyletką), od góry do miejsca wklejenia w korpus. (Na zdjęciu tego nie widać, gdyż są od spodu, bo w innym położeniu antenki wyglądały jak niedomalowane.) Idea takich antenek, jest identyczna jak w nasadkach tubowych do wagglerów. Antenka jest dobrze widoczna z dużej odległości, przy stosunkowo małej wyporności, gdyż woda swobodnie wpływa i wypływa poprzez kanalik, przez co stawia mniejszy opór biorącej rybie. Tym samym taka antenka jest znacznie czulsza, lepiej sygnalizuje brania, niż antenka pełna zaślepiona od góry.
  15. NeoCM pisze: Za wielkiej technologii w tych kołowrotków nie ma NeoCm, prosta konstrukcja nie oznacza prostoty technologicznej, bo być może jakością użytych materiałów, przewyższa większość kołowrotków o stałej szpuli. Też nigdy nie łowiłem metodą muchową, ale lubię oglądać filmy o łowienia "na muchę". Mają taki swoisty klimat i urok których próżno szukać w filmach nt. innych metod łowienia.
  16. W zakresie 5-7 stówek zwykły manual?
  17. "Wetkniesz kijok"i będziesz kręcił... (A może to automat?)
  18. Tylko dla dorosłych! 1. Przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze ciągle jestem wkurwiona, wszyscy mnie wkurwiają, a najbardziej wkurwia mnie to, że wszystko mnie wkurwia, proszę mi pomóc! - Czy probowała Pani w jakiś sposób sie wyciszyć, uspokoić, np.spacery po lesie, parku, wśród śpiewu ptaków, spacerując boso po trawie... z reguły kontakt z przyrodą bardzo pomaga. - E tam, Panie Doktorze - ptaki mnie wkurwiają, bo drą ryje, w trawie pełno robactwa, pajęczyny, gałęzie zaczepiają o ubranie, nie, nie, przyroda mnie wkurwia! - To może inny sposob, np. kąpiel w wannie pełnej piany z aromaterapią, przy nastrojowej muzyce? - E tam, Panie Doktorze, tego też próbowałam - piana mnie wkurwia, bo szczypie w oczy, muzyka mnie wkurwia, ta nastrojowa najbardziej mnie wkurwia, a te olejki zapachowe, to dopiero wkurwiające, kleją się, lepią, plamią, nie, nie olejki najbardziej mnie wkurwiają! - No dobrze, to może sex. Jak wygląda Pani życie seksualne? - Sex !? A co to takiego? - Nie wie Pani co to sex !? No dobrze, zaraz Pani pokaże, prosze za parawan. Po chwili na parawanie lądują kolejne części garderoby: spodnie,spodnica, kitel, bluzka, biustonosz, majtki. Po kolejnej chwili słychać sapanie i wzdychania, wreszcie słychać głos kobiety: - Panie Doktorze, prosze sie zdecydować !! Pan wkłada czy wyciąga?,bo już mnie to zaczyna wkurwiać! 2. Zachodzi facet do baru i pyta barmana: - Wie pan jak nazywa się zupa z wielu kur? Barman: - Nie wiem... Facet: - Rosół s kur wielu!! Barmanowi się to spodobało, zachodzi do szefa i pyta: - Wie szef jak nazywa się zupa z wielu kur? Szef: - Nie wiem... Barman: - Rosół, chujuu....
  19. Jeżeli pytasz o dodawanie ziemi/gliny do zanęty, to domyślam się że zamierzasz łowić jedną z technik spławikowych (bat, odległościówka, tyczka). A więc wszystko zależy od kilku czynników: - pora roku (woda ciepła czy zimna). - w jakim miejscu będziesz nęcił (z dnem mulistym czy piaszczystym). - gatunek ryby który będzie Twoim głównym celem danego dnia. - głębokość łowiska - siła ewentualnego nurtu. Jako że Twój zalew jest stosunkowo płytki, nurtu jak sądzę też tam raczej nie ma, to wymienione przez Ciebie ziemie/gliny będą odpowiednie na to łowisko. Więc tak pokrótce. Wiosną i późną jesienią, gdy woda jest zimna, zanęta powinna mieć ciemną barwę, bez względu na gatunek ryb na jaki się nastawisz. Od ciemnobrązowej do czarnej, biorąc pod uwagę barwę dna w miejscu łowienia. Muliste dno- zanęta czarna, piaszczyste- ciemnobrązowa. A więc na muliste dno, można zastosować samą ziemię torfową do zanęty, albo w mieszance z ciemną arqile w miejscach mulistych-głębszych. Na dno piaszczyste arqile jasna z domieszką torfowej. Jeżeli nie stosujesz ochotki zanętowej (jokersa), tylko pinki, to w omawianej zimnej wodzie, nie dodawaj zbyt dużo ziemi czy gliny do zanęty,mimo że ryby mają spowolniony metabolizm. Proporcja 2:1 na korzyść ziemi to górna granica. Przy zastosowaniu jokersa można zanętę znacznie zubożyć, nawet 4:1 bez uszczerbku dla jej właściwości wabiących. W wodzie ciepłej (od czerwca do końca października) zanęty na leszcza mogą mieć jaśniejsze barwy np. jasny brąz, bez względu na rodzaj dna (są łowiska gdzie latem leszcze świetnie wchodzą w zanęty żółte). Zanęty płociowe latem powinny być nadal w ciemnej barwie, ale już nie muszą być czarne, ciemny brąz w zupełności wystarczy. W ciepłej wodzie stosuj zanęty bardziej treściwe, pożywne, aby utrzymać ryby w polu nęcenia. Ziemi/gliny stosunkowo niewiele. W zanętach płociowych mieszanka ziemi torfowej z jasną arqile (z wyobraźnią, na mulistym dnie- więcej torfowej, na piaszczystym- więcej arqile). Ogółem w proporcji 1:1 z zanętą. Na leszcze wystarczy sama arqile jasna, w proporcji 1:2 na korzyść zanęty. Z dodatkami do firmowych zanęt nie przesadzaj. Do tanich zanęt leszczowych wystarczy dodać biszkopt i copro-melasę, aby zyskały na jakości. Do płociowych konopii prażonych lub gotowanych, trochę herbatnika mielonego albo biszkoptu, coco-belge. Firmówek z górnej półki, nie ma potrzeby podrasowywać. W zimnych wodach wskazany jest jokers podamy z ziemią, lub co najmniej pinki. Latem dobrym dodatkiem do zanęt są ziarna zbóż: kukurydza, pszenica, pęczak, ale już we własnym zakresie musisz sprawdzić/dowiedzieć się, w czym tamtejsze ryby szczególnie gustują. Na koniec zacytuję mistrza: Alan Scothorne- żelazna zasada: "Jeżeli zanęta jest z ochotką, można ją znacznie rozcieńczyć gliną lub ziemią, gdyż ryby w zasadzie będą jadły tylko ochotkę. Jeżeli zanęta jest tylko z pinkami, musi być "silna", z małą ilością składników mineralnych, gdyż ryby jedzą wtedy zanętę. Wtedy zbyt uboga zanęta, nie utrzyma ryb w łowisku".
  20. Marckus, nie wiem czy także spinningujesz, bo w tym czasie (zimą) ta metoda mógłby być skuteczniejsza niż muchówka. W okresie zimowym, nad wodami nie występują żadne owady, które mogłyby do niej spadać, i taki pstrąg czy lipień instynktownie to "wie". Może jakiś woblerek w barwach kozy czy głowacza, albo mała wahadłówka, przyniosły by lepszy efekt w środku zimy? W tym miejscu muszę ze skruchą dodać, że moje rozważania są czysto teoretyczne. Marckus pisze: Na pewno jest tam ryba, tylko nie chce współpracować "na tą chwilę", ale to tylko kwestia czasu, aż dobiorę jej się do łusek (i wstawię zdjęcie na forum). Oby Twoje marzenia się spełniły. Życzę Ci takiego pstrąga, który będzie miał oczy jak "pinć złotych."
  21. Marckus napisał: No akurat fajny zakątek na wiosnę, jesień. Jest gdzie zaparkować, dobry dojazd, gorzej latem. Pełno ludzi, bo jest dobre zejście do wody, można kajak zwodować no i porobione ławki do siedzenia i miejsce na ognisko. (następnym razem zrobię zdjęcie) Na czwartym zdjęciu od góry, lekko "zasięgłeś" to miejsce na piknik, na lewym brzegu. Rzeka tuż tuż, dobre zejście do wody, aby umyć ręce, wyrzucić flaszki, plastikowe butelki i styropianowe tacki. Nie wiem czy tak bywa nad Kwisą, ale na wielu rzeczkach często widać istne kożuchy wszelkiego badziewia, zwłaszcza przy leżących w wodzie drzewach. Miejsca wędkarsko ciekawe, zwłaszcza oczyma wyobraźni "widzę rybę" między drugim progiem wodnym, a tym palem w nurcie. Ale latem, gdy gwar nad wodą i music play, dzieci piszczą, matki krzyczą, pewnie nic w tym miejscu nie da się złowić.
  22. Klasyczną odległościówką też połowisz na przepływankę.Tyle tylko, że trudno relatywnie krótką wędką kontrolować spływ zestawu na większych dystansach, nie dopuszczając do wybrzuszeń żyłki które mocno ten spływ przyśpiesza. Bo wtedy nie dość że zestaw "ucieka" z właściwego toru spływu, to jeszcze nienaturalnie przyśpiesza ruch przynęty, co może skutkować zrywaniem przynęty przez ryby, albo wręcz zanikiem brań. Ale te kilkanaście metrów od brzegu można łowić spokojnie, bo ryby często są bliżej niż się nam wydaje. Zwłaszcza w rynnach pod swoim brzegiem, szczególnie przy opaskach faszynowo-kam. Jarku, na przepływankę chcesz łowić ze spławikami mocowanymi dwu punktowo, czy też z użyciem wagglerów? Jeżeli z wagglerem, to życzę powodzenia i jednocześnie współczuję, bo w naszych stosunkowo szybkich rzekach, jest to sztuka nieomal cyrkowa.
  23. Jarku, wszystko jest ok. Napisałem poprzedni post w żartobliwej formie z lekką tylko nutką złośliwości (w swoim stylu), ale do tego powinieneś się już przyzwyczaić. Tak na dobrą sprawę, wątek napraw sprzętu nagłaśniającego mieści się w zakresie tematyki działu, czyli "Zrób to sam". Podpada także pod tytuł tematu, gdyż naprawa sprzętu i późniejsze słuchanie muzyki, pozwala walczyć z tytułowym zimowym marazmem.
  24. Przepraszam Szanownych Panów, że zakłócam tą jakże pasjonującą dyskusję nt. sprzętu nagłaśniającego. Chciałem tylko podziękować kolegom, za ciepłe słowa pod adresem moich spławików.
  25. Nawiązując do wczorajszej dyskusji na sb. Jotes, dlaczego odległościówka a nie bolonka 5-6m, (Tubertini, Trabucco) do łowienia w rzece?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...