-
Postów
310 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez kris1313
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 13
-
Trafłem w sieci na opis poczynań wydry na stawach. Mały staw potrafi wyczyścić do cna z 40cm ryb. Tu macie poradę. Wysłany: 2014-02-04, 14:43 Z doświadczenia wiem, że na wydrę świetnie sprawdza się pastuch elektryczny - puszczamy ok. 3-4 poziomy drutu czy plecionki i do tego średniej mocy elektryzator i na bank problem z wydrom się skończy. Jest fajny artykuł na ten temat, gdyby ktoś chciał: Kod: http://www.pastuchy.pl/poradnik-8-ochrona-stawow-przeciw-wydrom.html
-
Ciekawe jak te ryby znikają? Zdechłe by wypływały bo puchną przy rozkładzie i byś to zobaczył. Kaczki to nie rybitwy ani kormorany by polowały - złapie rybę jak kręci się kolo niej.Czapla czatuje na płyciźnie, ale spustoszeń nie powinna narobić - słaba wydajność. Jak miałeś już w przeszłości wizyty wydry, to one gdzieś blisko bytują, pewnie nadal w rzeczce. Czemu by nie powtórka teraz? Przychodzi pewnie w nocy i nie widzisz tego. Czy inne jakieś piżmako-szczury wyjadają ryby to nie wiem. Chyba że masz jednak szczupaka jak konia??? Normalnie to powinno tam roić się od karasi jak w każdym spokojnym bajorku! A amury tez zginęły, czy wyłowiłeś?
-
@damianoooo - na początek wyjaśniam, że nie jestem ichtiologiem, jedynie bardzo interesuje mnie to samo co Ciebie i czytam wszystko co ma związek z naszym tematem, Jestem "cichym opiekunem" nowego atrakcyjnego zbiornika wody i truchtam w PZW żeby objęli go opieką i zarybili. Nie może to nastąpić szybko, z ichtiologami czy "tymi od zarybień' ciężko złapać kontakt, to douczam się sam. Twoja woda jest prywatna, to możesz robić co chcesz, ja muszę postępować zgodnie z prawem i uzbroić się w cierpliwość. Z twoim stawkiem to musisz zdecydować jak go potraktujesz, to znaczy, czy ma być to zbiornik naturalny gdzie dla radochy powędkujesz czasem, czy hodowla z której sam pojesz i zaopatrzysz przyjaciół. Na zarobkowe podejście to za mała woda by się zwróciło. W naturalnym zbiorniku powinna być zachowana równowaga ilości ryb i możliwości ich wykarmienia się. Inaczej nie będą rosły, słabe będą chorować, łatwiej dopadnie je przyducha. Ile ryb u ciebie może być pewnie nikt nie obliczy, a gościa praktyka z doświadczeniem pewnie nie znajdziesz. Nic nie ryzykujesz, musisz spróbować zarybić np. 20-30szt linów, 40-60szt karasi i obserwować czy rosną i zaczną się rozmnażać. Po pierwszym tarle wczesną jesienią wpuść 2szt młodych szczupaków i obserwuj jak to będzie działało. Szczupaki zjedzą po 3 ryby na tydzień, to musi narosnąć trochę drobnicy. Które karasie - złociste nasze czy japońce? Jak chcesz być "prawomyślny eko" to nasze, a jak na mięsko to japońce bo duże i szybko rosną i mnożą się bez samców. W ciężkich warunkach wytrzyma jeszcze krasnopióra (w/g mnie lepiej niż płotka), a będzie jadła rośliny i robaczki w wyższej strefie wody, bo karasie i liny głównie na dnie. Szczupak je lubi i oszczędzi te "lepsze" ryby. Co z amurami mam rozterkę.Żrą roślinność ponoć jak krowy, za to szybko rosną to i sr-ją jak one, robiąc z wody gnojówkę w szybkim tempie. Staw stary to będą miały co jeść dłuższy czas i może utrzymają w ryzach ilość rzęsy. Jeśli woda zacznie się zamieniać w zupę albo wyjedzą roślinność zanurzoną, to je wyłapiesz albo zostawisz 1szt . Spotkałem kiedyś amatora co miał oczko jak twoje z 1 amurem, i roślinki sobie radziły i woda była w czerwcu w dobrym stanie. To że wycięto drzewo to chyba dobrze. Liście spadłe do wody gniją zabierając tlen i wydzielając siarkowodór b. trujący. Znajomy miał taki problem z olchami. Wyciął je i zrobił fontannę na lato. "Mój zbiornik" też ma w tym roku dostać fontannę, bardzo na to czekam, bo w czerwcu po upałach zrobiła się zupa. Jak zechcesz zrobić z tego staw hodowlany z większą obsadą, to musisz co kilka dni dokarmiać ryby zbożami i zapewnić natlenienie na złe dni i najlepiej przepływ wody.Pokombinuj z tym rowem odwadniającym (kosa, siekiera, łopata) by zbierać wszystko co spadnie w okolicy. Jeśli staw ma do 2m - to miejsce na zimowisko jest zabezpieczone i dobrze że właśnie wtedy płynie woda.Możesz się zdziwić jak wiosną połapiesz karasie i liny. Ilości ryb o których pisałem dotyczą dorosłych osobników które powinny się wyżywić same i zapewnić podtrzymanie populacji. Reszta dla wzrostu, wędki i szczupaków. Ilość obsady ryb na stawy hodowlane czy jeziora jest ustalona przez praktyków, ale nie zapisałem tego. Co ci zresztą po takiej wiedzy, jak masz nietypową sytuację, to nie hodowla. Kombinuj Pan kombinuj....!!!! i pisz jak ci idzie
-
Ryba to nie "wzór matematyczny", żeby ustalić najniższy poziom do przeżycia. Karasie i liny są najbardziej odporne, ale dobrze, żeby został przynajmniej 1 m głębokości. Przeżycie zależy od poziomu tlenu latem, a ten od tak wielu czynników jak np: ilość i rodzaj roślin w stawie, rozwój (zazielenienie) glonów, temperatura wody, falowanie, itd. itp. A obsada ryb ? Te amury to chyba musisz dokarmiać zielonką ? w/g mnie przesadziłeś z ilością, chyba że będziesz szybko wyławiał w miarę ich upasienia. Zrób na lato fontannę z rozbryzgiem/ kaskadę, albo inne napowietrzenie choćby wiatrakiem. Okoń słabo znosi przyduchę a wyjada ci ikrę i narybek. Lepiej wpuść 2 szczupaki 30-40cm dla zdrowotności białorybu. Jak urosną do 60 to je zjesz i wstawisz nowe.
-
Z Pawła to twardy zawodnik, wczoraj przejechał 900km a dziś o 8 rano ruszyliśmy na wytęsknione rybki z lodu. Trochę o "ogródkach" - bez zanęty ani rusz, a że Paweł ma to opanowane z letnich zasiadek, to i na bezrybiu rybki się znajdowały! Piszę o bezrybiu, bo na echosądzie tylko z rzadka przemykały pojedyńcze rybki, a jednak brały. Czując zew poznawania wody polatałem po okolicy ale nigdzie nie trafiłem na echo wskazujące stadko ryb. Jest tam gdzieś w pobliżu naszego miejsca dołek 21,7m gdzie można by spodziewać się zimowego bytowania, ale znalazłem/doszedłem tylko do 16m głębokości. Może komuś przyda się mój sposób na zasilanie 12V urządzeń jak sonda ( tablet przez wtyczkę samochodową USB). Odkryłem, że mój zapasowy akumulator LiJon od laptopa ma napięcie 14V i pojemność 4,8Wh Zamiast targać ciężki akumulator ołowiowy albo wkładać baterie które nie wytrzymują na mrozie 4-5godz pracy, używam tego akumulatora na belly boacie i połowach z lodu gdzie można sporo pochodzić. Wytrzymuje spokojnie 3 wyprawy po których doładowuję go wkładając do laptopa. Dzięki Pawle za wyprawę, a nagrodą dnia była dla mnie radość wnuczki niejadka, która poprosiła sama o usmażenie jej rybek i jadła je ze smakiem .
-
Ciekawe - nikomu w trójmieście nie chciało się płukać mułu, a Litwini nie przywieźli, no i w efekcie nigdzie nie można kupić ochotki haczykowej. Kupiłem mrożoną do karmienia rybek akwariowych. Śmierdzi jak trzeba więc dobra jako dodatek do zanęty, zanęta i dip, ale na haczyk się nie nadaje. W niedzielę zrobimy z Pawłem otwarcie sezonu lodowego na Kaszubach.
-
Zdrówka Andrzejku, a po resztę sięgniemy sami!!!!
-
Oj zajechało mi tu "jedynie słuszną prawdą", na szczęście natura ma swoje wybryki. @breaking- rób przeręble i wbijaj tam kołkiem powietrze, albo nadmuchaj tym odkurzaczem choć raz na tydzień. Wkładaj do przerębli wiechcie trzciny/słomy by nie zamarzały, a ryby przetrzymają. Rozpuszczalność tlenu w wodzie zwiększa się ze spadkiem temperatury i dla tego przyducha letnia (gorąco, glony), jest gorsza od zimowej. Do dna woda nie zamarznie, to szczupak przetrzyma, okoń jest chyba bardziej od niego wrażliwy na niedotlenienie.
- 17 odpowiedzi
-
Alex, chyba jakieś pancerne sprężynki miałeś na zabezpieczeniach, żeby utrudniały zacięcie? U mnie "druciki" są delikatne, może i za bardzo, bo czasem chwytają zielsko mimo wszystko. Czasem chce się połowić wśród zielska, na jego obrzeżach, albo nad poziomem porostu wodorostów.
-
Do szczupaka mam takie samo podejście jak @Alekspin. Łowienie ich ma być pewne, a przez to spokojne. Łowić na delikatnym zestawie by ryba miała szansę? Ładna mi szansa z urwanym zwisającym wabikiem na szczęce albo gorzej, bo gnijącym w paszczy !!!!! Jak cię boli sumienie, to nie łap ich wcale, a jak łowisz, to świadomie możesz uwolnić okaza czy młodzika. Moim zdaniem szczupak goni przynętę od tyłu lub pod dużym kątem i nie widzi jak gruba jest plecionka i przypon zabezpieczający przed przegryzieniem. Kolory wabików zapewne mają znaczenie (wzrokowiec) bo ma to odniesienie do ich pokarmu i środowiska, ale główną rolę myślę że odgrywa praca wabika drażniąca linię boczną lub udającą uciekąjącą/ułomną rybkę. Używam wahadłówek, mocno pracujących wirówek, gum i woblerów dopasowując się do łowiska i sam nie bardzo wiem czemu dzisiaj akurat łowny jest właśnie taki wabik. W sumie wirówki i woblera używam najrzadziej, ale poper wśród łąk zielska jest nie do zastąpienia. Jak trafiam na jakieś wabiki/kotwiczki antyzaczepowe to zawsze kupuję je.
-
Jez. Otomin zaginęło na naszym forum, a jest to bardzo urocze jeziorko położone blisko miasta, otoczone wysokim brzegiem starego lasu, powalone do wody drzewa, bogata roślinność, radość z samego przebywania tam. . Ciekawa woda , ale z rybami cienko i coraz gorzej. Przez lato ubyło ok. 1m wody. Porobiły się nowe stanowiska dojścia do wody, bo nie tylko trzciny ale i grążele znalazły się na brzegu. Ograniczyło to miejsca żerowania i przyszłe tarliska ryb. Tego lata większość jezior bardzo obniżyło poziom wody, a tutaj dodatkowo zainteresowani wędkarze odkryli, że jedyny istotny naturalny dopływ wody na północnowschodnim brzegu został celowo zatrzymany, żeby utrzymać jakieś tam ekologiczne leśne bagienko. Położone za drogą na brzegu zachodnim malutkie jeziorko zamienia się w błotną kałużę i od wiosny nic z niego nie płynie do Otomina.Boję się, że tylko karasie i liny zagrzebane w mule przeżyją ta zimę, a były tam fajne krasnopióry i okonie. Jesienią (prawie) wszędzie woda się klaruje, a w Otominie zaskakujące zjawisko. Cały południowy brzeg w pasie nawet kilku metrów wody pokryty jest niebieską chmurą glonów. Wygląda to kosmicznie, jak rozlana niewymieszana niebieska farba emulsyjna. Dziwne, jeszcze takich glonów nie widziałem. Nic w tym dobrego, bo zabiera resztki jesiennego światła, a gnijąc zabierze sporo tlenu oddając siarkowodór. Jeśli w czasie tej zimy i wiosny nie popada zdrowo, to na pewno będziemy narzekali na połowy. Szczęście, że na Pomorzu mamy jeszcze Bałtyk .
-
Podany przepis dotyczy wód PZW, na które ogłupiały dorsz może się zapuścić. Na wodach morskich od 01.01.2015 dorsz ma wymiar ochronny 35 cm, śledź 16 cm (10 kg), sandacz 45 cm-, szczupak troć i węgorz 50 cm, łosoś 60 cm. ( Rozp. Min. Rol. i Rozwoju Wsi z dn. 06.07.2015) Pstrąg tęczowy miał wymiar ochr. 40 cm ale zniknął z tego rozporządzenia.Piszę to ku uwadze goszczących u nas kolegów ze śródlądzia.
-
Jak nie spróbujesz to nie posmakujesz mówi przysłowie. Smaki to jednak rzecz gustu. Jeśli lubisz owoce morza, to posmakują ci. Sprawdź wcześniej czy podchodzi ci smak krewetek, bo raki są podobne, tylko delikatniejsze. Po wielu wielu latach od " wielkiego żarcia" zasiedliśmy któregoś lata do stołu w rodzinnej gromadce nad miską raków. No i....... jakoś nie zachwyciliśmy się smakiem tak jak dawniej to było.
-
Ale dobrą wiadomość trafiłem LINK Kombinowałem już wcześniej jak natlenić wodę w zbiorniku ; pompa powietrza, pompa wodna, kaskada, koło młyńskie, fontanna??? Ale kto zapłaci za prąd, bo PZW biedne? Może wiatrak o poziomej albo pionowej osi? A tu proszę, RZGW i Melioracje Gdańskie zaczęły robić fontanny na zbiornikach retencyjnych. Brawo i podziękowania od wędkarzy w imieniu kochanych rybek!!!!
-
Tu masz artykulik na temat Zb. Jasień ,w którym piszą o głębokości 2,5m. Załączony plan ma naniesioną rzędną dna, a tzw.normalny poziom lustra wody to 1,6m, ale trudno coś wyczytać z tego rysunku. Mapy batymetrycznej napewno nikt nie robił jeszcze i wątpię, żeby kiedyś to nastąpiło. Ostatniej zimy lód był tak krótko i cienki, że nie zdążyłem po nim pochodzić, ani jeszcze nie pływałem żeby sprawdzić głębokość.
-
Sławku, jesteś taki majster, że sobie poradzisz. Na początku sezonu znajdziesz je w sklepach wędkarskich i na ryneczkach. Rosjanie robią piękne cudeńka z holografią łuski i oczkami. Podpowiem małe usprawnienie wydajności roboty. Ja z kleju do płytek zrobiłem wielogniazdową półotwatrą foremkę , w której porobiłem gniazda do zalania stopem cyny. Haczyki utrzymywane są we właściwym położeniu przez zablokowanie miękkkim papierem. Otworek do wiązania żyłki wierciłem wiertarką. Na dnie gniazda możesz ułożyć dociętą na wymiar cienką blaszkę z miedzi lub mosiądzu. Używaj topnika! Czasem dwukolorowe byłstki mogą poprawić skuteczność. Ja wkładałem blaszki z puszek po napojach, ale to jest aluminium i cyna szybko się odwarstwia. Gniazda smarowałem jakimś olejem, żeby łatwiej wyjmować odlewy. Trochę pilnikiem też trzeba będzie wygładzić na gotowo, ale zapas na sezon szybko sobie zrobisz i modele w/g gustu.. P.S Adminie nie potrafię usunąć tego powielonego zdjęcia.
-
Za dnia sandacze potrafią żerować w górnych strefach wody za drobnicą podobnie do szczupaków i wtedy jego branie przynęty jest takie samo. Dopiero przy holu po zachowaniu poznasz, że to nie szczupak. Ja swego czasu określiłem to " idzie jak szmata", ale przeprosiłem sandacze od czasu jak większa sztuka dała mi szkołę przebiegłośc i walki nie gorszej od szczupaka. Lubię łowić szczupaki ze względu na ich waleczność!!! A do łowienia po ciemku załóż na szczytówkę świetlik. Nocne łowienie może Cię zadziwić, choć ja mówię to z doświadczeń na wodzie stojącej. Widziałem jednak filmiki z nocnych połowów sandaczy na Wiśle w centrum Warszawy ( światła miasta) i wyniki mieli świetne.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
kris1313 odpowiedział temat w Na każdy temat
Nie mam ciągu do pyskowania ale w naszym "heid parku", na co pozwala regulamin musiałem sobie ulżyć z tej radości! Pocieszę Cie Jarku, na rybach nie przychodzi nawet do głowy ględzić o polityce!!!! Dla zdrowia psychicznego róbmy swoje. -
Do sposobów atakowania przynęty przez sandacza opisanych wyżej przez Andrzeja, trzeba dopisać jeszcze przyciskanie łbem z góry do dna. Ja nawet w początkach łowienia sandaczy czułem dyskomfort, że jest to nieczyste zacięcie, czy też przypadkowe podhaczenie ryby. Niesłusznie. To jeden z normalnych sposobów atakowania ryby przez sandacza. Podobnie zresztą robią dorsze i nie na darmo mają pod brodą wąsik czuciowy. Obie ryby polują przy słabym oświetleniu i w nocy. W takich warunkach łatwiej jest najpierw rybę przycisnąć łbem by ją unieruchomić a potem chwycić paszczą (zassać),niż bezpośrednio trafić do pyska i połknąć. To podpowiada sposób zbrojenia wabików. Ostatnio do czeburaszki miałem doczepioną gumę uzbrojoną bezzaczepowo podwójnym hakiem. Sandacze pięknie miały połknięty i zahaczony wabik, ale były też brania niezacięte - może to te przyciskane z góry?
-
Jestem trochę oporny na pogoń za nowinkami, ale ostatnie wędkowanie za sandaczami uszczupliło zasób moich wabików do stanu krytycznego. A jak kupować nowe, to czemu nie coś nowego, co potwierdza skuteczność u kolegów? A że mam najbliżej do Wędkarski.com, to tam zawitałem. Nie ma szału ilości wyboru, ale jak masz coś upatrzonego, to sprowadzą migiem. Karierę robią jak wieść niesie gumy Keitech. Śmierdzą szprotkami jak cholera i fakt, że ładnie pracują. Oprócz opadu skuteczny okazuje się drop shot. Latem nie byłem usatysfakcjonowany ta metodą, ale jesienią jest znaczna skuteczność. Do tego uzupełnienie główek, haczyków i obciążeń do czeburaszki. Z tą czeburaszką jest sporo do poeksperymentowania. Rok temu pisałem o "rybce perlonowej" ale temat nie zaskoczył. A tym czasem Wicemistrzem czy też mistrzem Europy w spiningu został Rosjanin dowalając całej reszcie właśnie czeburaszką, która fantastycznie pracuje z perlonową rybką. Zobaczcie ten temat i filmiki na YT. Zima przed nami i będzie czas na nowe rękodzieło.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
kris1313 odpowiedział temat w Na każdy temat
No i rząd wybrany, szambo jednak się wylało czyli zombi wyszły z szafy! Ktoś z wyborców miał nadzieję, że będzie inaczej? Ja się nie zdziwiłem. -
[Portal] Puchar ForumWedkarskie.pl - podsumowanie.
kris1313 odpowiedział wind wna temat w Ogólne Rozmowy
Gratulacje Pawle!!! Młode pokolenie robi postępy , brawo! Z żalem komentowaliśmy, że zostawiłeś spining i zaszyłeś się w szuwary. Życzę dalszych sukcesów i satysfakcji z wędkowania!!! -
Już takie jest nasze pokolenie, że 'słowo droższe pieniędzy' i robimy czasem za wiele wbrew rozsądkowi by go dotrzymać. Przyroda jest ostateczną wyrocznią na ile możemy ryzykować na wodzie. Jeszcze jedna lekcja za Tobą, dobrze że nic złego się nie stało. Nie raz na wspólnych wyprawach bez słowa mojego komentarza zawracaliśmy z Zatoki, bo odpowiedzialność kapitana łodzi jest niepodważalna. A Tobie jej nie brakuje!!!! Do życzeń stopy wody pod kilem, dla śródlądzia trzeba jeszcze dodać " bezpiecznej burty"!!!
-
Przepis podany przez @grzybka jest tym jedynie właściwym. Będąc jeszcze dzieciakami gotowaliśmy raki w kance na ognisku, co przydawało dodatkowego aromatu i nastroju łowieckiej biesiadzie. Nikt wtedy nie słyszał o raczej dzumie i ich ochronie a tym bardziej o raku amerykańskim. Te nasze raki miały wylinkę wczesnym latem, wkrótce potem nosiły przyklejone pod ogonami jaja. Łapaliśmy je w biały dzień wchodząc do wody po pas. Jak ręką nie można było sięgnąć, to przydeptywało się go stopą i dopiero zanurzało z głową pod wodę. A jak było z czego zrobić i miało się nóż, to odpowiedni kijek nacinało się wzdłóż na końcu i blokowało rozwarcie by powstały widełki. Tymi widełkami można było przycisnąć raka na głębszej wodzie i wyjąć go bez nurkowania. Raki wygarnialiśmy również ze zwałów starej połamanej trzciny zalegającej w wodzie przy brzegu. Zbierały się tam pewnie w nocy i ukrywały nadal w ciągu dnia. W nocy nigdy nie zbieraliśmy raków, bo latarkę miało wtedy tylko ORMO. A od strony wędkarskiej, szyjki raków czyli ich obłupione ze skorupy ogony były świetną przynętą na duże leszcze i węgorze. Okoń był zdobyczą a mały chwastem, szczupak tylko na żywca, a sandacz na Mazurach praktycznie nieznany. Co do gatunków raka, to był " jeziorowy" i większy od niego " rzeczny". One też miały ogony pręgowane, choć może pasy były batdziej brązowe niż czerwone. Jak mi się złapie to nie będę pewny czy to nasz szlachetny chroniony czy ten wredny obcy na hak. A okonie lubią przekąsić małego raczka, znajdowałem je w ich żołądkach. W okresie wylinki takie gumy są skuteczne.
-
Andy oj tam oj tam, nie tak na smutno! Wiesz że nasz kolega jest trochę niezaradny i trzeba go było podwieźć do "piaskownicy" by mógł się pobawić, no i przy okazji ja też. Wielkie wyzwania przed nami i wspaniałe morskie przygody nie uciekną , na pewno razem je przeżyjemy. Jesteśmy przecież już przygotowani!!! Teraz pobieram lekcje sandaczowania i dopiero w tym sezonie dzięki Wam Obu zaczynam rozumieć tego zwierza.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 13
