Skocz do zawartości

kris1313

Zespół AS
  • Postów

    310
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez kris1313

  1. E tam, raczej temat zamknięty już. Pytanie, gdzie byli armatorzy kutrów i łodzi zarobkowych jak był czas na konsultacje? Olali sprawę a teraz będzie bolało, a nas ich klientów walnie to po kieszeni. Nie wiem czy złapaliście taki szczegół z nowej ustawy - piszę z pamięci: Wody morskie objęte gospodarką rybacką sięgają do granicy wyznaczonej linią przechodzącą przez główki wejściowe ujścia Wisły Śmiałej do Zatoki Gdańskiej. Myślę, że nie oznacza to przejścia wód poniżej tej linii pod zarząd PZW, a jedynie wyłączenie ich z rybactwa zawodowego morskiego. Czy ktoś pokusi się o interpretację w odniesieniu do indywidualnego wędkatstwa morskiego?
  2. Tu znajdziecie informacje ile tlenu potrzebują ryby.Dla hodowców i opiekunów wód na pewno pouczające uwagi kiedy przychodzi przyducha. I to wcale nie najniebezpieczniej jest zimą pod lodem, a okazuje się w pełni lata. LINK Pamiętam kilka lat wstecz letnia powódź zmyła siano z łąk do Zalewu Zegrzyńskiego i zrobiła sie "gnojówka", ryby zaczęły masowo padać. Ktoś wymyślił, aby zachęcić wszystkich zmotoryzowanych wodniaków by intensywnie jak najwięcej pływali - i częściowo pomogło!!! Ja co roku na początku maja w ulubionym cichym leśnym jeziorku widzę martwe ryby po zimie. Apeluję o wybijanie przerębli i wpychanie pod lód choć trochę powietrza!!! Dobrze jest tam wetknąć wiecheć trzciny - dłużej wchodzi tlen.
  3. Zbyszku, jak przemyślałem zachowanie szczupaka przy szybkim holowaniu, to masz rację, że to moźe prowokować go do wyskoku. Zwiększony naciąg linki nie pozwala myszkować na boki ani w głąb i podciąga rybę ku powierzchni. Nic innego mu nie pozostaje jak wywinąć kozła nad powierzchnią. Z ryb łososiowatych łowiłem tylko trocie. Faktycznie lubią wyskakiwać i to daleko od łodzi. Często się wtedy wyzwalają co składam na karb twardej szczęki w którą trudno ( płytko) wbija się hak i nieutrzymanie napięcia plecionki. Dochodzimy do wniosku, że po dobrym zacięciu, holować należy " miękko" jakkolwiek to zrobimy: hamulec, żyłka, kij, szybkość. Z trociami nie było czasu eksperymentować z czasem holowania, ale zmęczony szczupak nie ma już ochoty/siły wyskakiwać a raczej próbuje odejść.
  4. Nie wiem jakie doświadczenie z wyskokami mają inni koledzy, ale to czy szczupak wyskoczy chyba tylko on decyduje. Może szybszy hol mu to utrudni a przynajmniej spłaszczy wyskok. Ja doszedłem do tego, że jak wyskoczy to podnoszę szczytówkę starając się utrzymać napięcie plecionki by szczupak nie wytrzepał wabika z pyska. Kij musi być na tyle elastyczny, by po lądowaniu nie nastąpiło gwałtowne szarpnięcie wyrywające wabik z pyska. Zawsze używam przyponów zabezpieczających przed obcięciem, kij o pracy parabolicznej i tylko plecionek.
  5. Dziękuję za wszystkie rzeczowe wyjaśniania!Proponując temat zdawałem sobie sprawę z jego zawiłości, niejednoznaczności i wielu powiązań.Wszystkie sposoby mają swoje niuanse i szereg modyfikacji"krzyżowych" z innymi metodami,co komplikuje klasyfikację. Ale dzięki Wam powstaje logiczny szkielet. Dziekuję za już i proszę o jeszcze w pouczającej dyskusji.
  6. Koledzy, jednak nalegam na chwycenie za pióra i opisanie po kolei nawet prawd oczywistych.
  7. Dzięki za wskazówkę, nie widziałem tego dotychczas. Siadam do lekcji!
  8. Wiecie co, mam dla Was propozycję zajęcia na nudne zimowe wieczory:-) - nie do odrzucenia!!! Nie wiem jak ja się uchowałem bo trzymam się spiningu, ale mam kompletny chaos w głowie, jak czytam "odległościówka na przepływankę....". Kiedyś to się łowiło na spining, spławik albo na grunt. Teraz jest feeder, bolonka, tyczka, metoda angielska, przepływanka casting i chyba z dziesiątka innych terminów za którymi nie nadążam. Pomóżcie i napiszcie encyklopedię technik wędkarskich, tak kawę na ławę czym i jak się łowi teraz. Wiem wiem że jest wójcio goole, ale będzie miło mieć to ułożone na naszym portalu.
  9. Witaj, wreszcie dobiłeś się do sieci! Jak pisałem wyżej młodzież rośnie dalej i razem przywitamy się z nimi na pewno w nowym sezonie! Nie martw się, miejscówki ani log nie zapisane, bo system znowu powiedział, że może nie ma miejsca na karcie memo. Szkoda, bo wyjątkowo dużo opłynęliśmy. W/g Jędrka jest wolnego ponad 2GB, a maszyna nie chce zapisywać. Jędrula przyjedzie na Morenę to zadzwonimy do dostawcy w czym problem. Przechodząc przez menu na pozycji "zapisz na", wyswietla "wewnętrzny" i nie pozwala zmienić na "kartę SD". Nie wiem czy ja zgłupiałem czy maszyna? Dwa rejsy do tyłu zapisywał przez jakiś kwadrans po czym sam przerwał i zakomunikował o prawdopodobnym braku miejsca na karcie lub jej braku. Kilkakrotne włożenie i wyjęcie karty SD nic nie zmienilo. Szkoda że nie sprawdziłem napisu jaką faktycznie ma pojemność, a może jest uszkodzona? Trzeba usunąć stary zapis ok. 1,7GB bo już przekazany, może pomoże? Następny krok to reset do ustawień fabrycznych - chyba gdzieś jest to polecenie? P.S. mysza działa, Swismed i ferie umówione - obskoczę. Podeślij trochę słonka! Rodzina moja tydzień temu stwierdziła, że ocean był za zimny aby moczyć tyłek, ale i tak zazdraszczam
  10. Czy to jeszcze jesień czy już jest zima, czy dziś pożegnałem stary sezon czy też otworzyliśmy nowy 2015? Jestem w rozterce tak jak pogoda. Od kilku tygodni szykowaliśmy się na " ostatnie pływanie", ale wredna pogoda nie pozwalała wypłynąć. Wreszce dobra prognoza i wieści, ze przy moście łowią!!! Już o godz.7 choć jeszcze szaro jesteśmy z Jędrkiem i jego kolegą na łodzi. Wędek nie rozwijamy, bo ciemno, zimno w łapy, bryzga i buja przy 40 km/godz, z którą to prędkością pędzimy pod " wantowy". Po drodze zhamowują nas poletka lodu grubości ok.2 cm., a my rozcinamy je aż grudy lodu rozpryskują się i toczą wiele metrów po tafli. A co będzie przy moście? Dostrzegamy już 3 łodzie na wodzie, a lodu na szczęście nie ma. Kotwiczymy na pierwszej miejscówce, słonko zza chmur wyległo nad błękitne niebo, wiatr nie jest dokuczliwy. Szybko sprawiamy wędki do drop shota, bo ponoć teraz to najlepsza metoda. Czeszemy wodę czeszemy , obrywamy lód zarastający przelotki, zmieniamy miejsca i nic nie bierze. I to ma być najlepsze sandaczowe łowiskow Polsce? Przybywa łodzi i widzimy, że wszyscy myszkują po łowisku, czyli jest taka sama bryndza. Darek, najbardziej z nas doświadczony na tej wodzie, daje hasło zmiany taktyki. Nie szukać ryb po dołkach, górkach i stokach, tylko trzeba wyśledzić ławice białorybu i obrzucać ich okolice. Pływamy zygzakiem lawirując między dziesiątką innych zapaleńcôw i pilnie obserwujemy ekran naszego Lowrance HDS5. No i znajdujemy stada białorybu, niektôre z nich są tak wielkie, że wypełniają ekran i zdumiewają mnie. Kotwiczymy i obrzucamy rozpoznany obszar. Darek ma pierwsze niezacięte brania, wreszcie coś holuje. Pełni emocji wypatrujemy, co się nam ukaże przy łodzi? I jest pierwszy - sandacz! Ładnie wciągnął gumę, że trudno było go odhaczyć, ale jest to ledwie roczny pistolet wraca więc do wody i to w dobrej kondycji. Co dalej? A no ganiamy za stadami ryb i mamy nadzieję na duużą sztukę. Uspokajam wątpliwości Kolegów ze śródlądzia co do przestrzegania RAPR - na wodach morskich sandacz ma okres ochronny od marca. Niestety, dzisiaj tylko młodzież broni wobec nas honoru tego łowiska. Łącznie na trzech mieliśmy 6 sandaczy, okonia ani śladu. Jak widzieliśmy, wędkarze z innych łodzi również wypuszczali niewymiarki, ale kilka siatek moczyło się za burtą świadcząc, że coś tam trafi " do domu". Trochę " niedopieszczeni" wracamy do mariny jeszcze za dnia, nasyceni za to słońcem i nowymi doświadczeniami. Panie Prezesie, sezon 2015 uważam za otwarty! Przed nami sezon połowów z lodu, a potem trocie, a potem...., ech serce się już wyrywa do nowych przygód!
  11. Coś nikt "do tablicy' nie wychodzi? Nie jestem prawnikiem, ale jak potrafię, to po kawałku przybliżę ważniejsze sprawy. Pomożecie????? Rozmawiałem dzisiaj z inspektorem OIRM w Gdyni, jak na tą chwilę wyglada procedura uzyskania Sportowego zezwolenia..... dla osób fizycznych. Art. 139. 1. Licencje połowowe wydane na podstawie przepisów dotychczasowych zachowują ważność. 2. Specjalne zezwolenia połowowe, pozwolenia na połowy organizmów morskich w polskich obszarach morskich w celach naukowo-badawczych albo szkoleniowych, zezwolenia na prowadzenie chowu lub hodowli ryb i innych organizmów morskich, zezwolenia na połowy w celach szkoleniowych, wydane na podstawie przepisów dotychczasowych, zachowują ważność przez okres, na jaki zostały wydane. 3. Sportowe zezwolenia połowowe wydane na podstawie przepisów dotychczasowych zachowują ważność przez okres, na jaki zostały wydane. Zatem kto zdaży do czasu wejścia w życie nowej ustawy, to płaci po staremu za rok 49-pln, emeryci 31,-pln. Z kopią przelewu i DO (emeryci dodatkowo z legitymacją ZUS) idziemy do inspektoratu na ul. Waszyngtona 34/36 codz. w godz 8.15 - 14.15) i składamy Wniosek o wydanie Zezwolenia. Do zaoszczędzenia w porównaniu z nową ceną jest 140 - 150 pln. Za to jeśli przepisy wykonawcze tego nie uściślą, to w "pcimiu wielkim" zrobimy z komputera przelew, wkładamy go do portfela i hajda na trocie, śledzie czy belony.
  12. Slawoo (dziękuję, uprzedzileś mnie) ruszył temat , bo nie ma innego wątku by zaprezetować przepisy morskie dot. wędkowania, a w kraju wrze" w sprawie nowej ustawy!!!! Jest bardzo dużo zmian odbieranych negatywnie przez wędkarzy morskich i środowisko zwiazane z morskim hobby. Dowiadujemy sie o nich praktycznie już po fakcie, bo ustawa czeka już tylko na podpis Prezydenta - mamy pozamiatane. Drogi Adminie - jeśli i u nas dyskusja się rozwinie, to temat zasługuje na założenie nowego wątku p.t. PRZEPISY MORSKIE . Tam umieścimy swoje przemyślenia, wątpliwości i rozumienie nowych uregulowań! Dla przykładu, takim "samotnym wilkom" będzie łatwiej z pozwoleniem, bo znika "Sportowe zezwolenie połowowe dla osoby fizycznej" Art. 90. 1. Wykonywanie rybołówstwa rekreacyjnego na obszarach morskich Rzeczypospolitej Polskiej może być prowadzone na podstawie: 1) pozwolenia na wykonywanie rybołówstwa rekreacyjnego wydanego dla: a) organizatora zawodów sportowych na prowadzenie połowów z brzegu lub ze statku albo armatora statku na prowadzenie połowów z jego statku; 2) dowodu uiszczonej opłaty – w przypadku osób fizycznych niebędących podmiotami, o których mowa w pkt 1 – na prowadzenie połowów z brzegu lub z innych niż statek urządzeń pływających. 2. W czasie wykonywania rybołówstwa rekreacyjnego: 1) podmioty, o których mowa w ust. 1 pkt 1, są obowiązane posiadać dokument pozwolenia na wykonywanie rybołówstwa rekreacyjnego; 2) osoba fizyczna, o której mowa w ust. 1 pkt 2, jest obowiązana posiadać dokument tożsamości, zawierający jej imię, nazwisko i adres oraz dowód uiszczenia opłaty. 3. Okręgowy inspektor rybołówstwa morskiego właściwy dla miejsca wykonywania rybołówstwa rekreacyjnego: 1) wydaje, w drodze decyzji, pozwolenie na wykonywanie rybołówstwa rekreacyjnego na wniosek podmiotów, o których mowa w ust. 1 pkt 1; 2) prowadzi rejestr pozwoleń na wykonywanie rybołówstwa rekreacyjnego. Z kolei wlaściciele jednostek zarabiajacy na rejsach rekreacyjnych mają ogromną barierę formalności, obowiązków i kosztów. Uważam że kutry które zrezygnowały z rybactwa na rzecz wędkarstwa rekreacyjnego, wypadną z rynku takich uslug. Tragedia dla wielu dziesiątek miejsc pracy. A miała być to taka piękna alternatywa "dla rozwoju rekreacji" zafundowna nam przez morską politykę wspólnotową . My potrafimy sami siebie dorzynać, to smute!
  13. Chyba zfrustrowany słabym rokiem rozmarzyłem się o pstrągach tęczowych. A te zmutowane biedulki nawet nie przystępują do tarła w naszym środowisku.Złowisz tylko to co zostało wpuszczone. Sam byłem świadkiem sprowadzania ich zapłodnionej ikry z Kanady i USA. Jest nawet odmiana która nie wytwarza gonad, przez co cała energia idzie na wzrost. Jet to niestety "wodna swinka hodowlana" jak karp. Zdziwiła mnie kiedyś oferta supermarketu "pstrąg łososiowy" - ale to jest genetycznie możliwe. A feee... sam sobie zbrzydziłem tą rybę. Macie rację, wolę nasze swojskie prawdziwe okonie od zmutowanych popaprańców.
  14. Jak to zaczęło się z pstrągami? Dla mnie to zaskakująca historia, że Europa miała rodzimego dzikiego pstrąga tylo potokowego.Teraz gdy już wiem, że tęczowy i źródlany jest gatunkiem obcym, już mnie nie dziwi dziwna polityka gospodarowania i regulaminy połowu pstrągów.50357_haslo.html.pdf Jak myślicie, czy nie lepiej by było, żeby zamiast wolno rosnących okoni wyżerających narybek i ikrę, były ( przynajmniej w kontrolowanych łowiskach) pstrągi tęczowe? Chyba robią mniej szkody, szybciej rosną i są większe, dosyć smaczne i podobno nie aż tak wrażliwe na braki tlenu i letnie ocieplenie wody. Podobno są głupio proste do złapania, choć widziałem nad stawem gdzie kilkunastu chłopa biczowało wodę wszystkimi wabikami spiningowymi i moczyli robaka, a te skubańce paradowały sobie najwyżej odprowadzając przynętę do brzegu. Fakt, że był to środek upalnego słonecznego dnia.
  15. Witam w nowym roku i zapraszam do poznawania tematu gospodarki rybackiej i dzielenia się swoimi doświadczeniami i wiadomościami. Trafiłem na stronę gospodarstwa Szwaderki gdzie znajdziecie sporo ciekawostek " od strony kuchni- jak to się robi".gospodarka-rybacka.html.pdf Gospodarstwo położone jest przy drodze nr 58 z Olsztynka do Szczytna. Poznając ich sronę www domyślam się, że na ich wodach można na prawdę połowić pięknych rybek, bo zarybiają swoje wody i tworzą łowiska specjalne bez rybackich odłowów.
  16. Piękne miejsce - więcej takich inicjatyw może by poprawiło to co nas spotyka na wodach PZW!
  17. Nasi ichtiolodzy pracują nad introdukcją jesiotra w płn. Polsce. W hodowlach rybackich też już go spotykamy. Skusiłem się będąc na Mazurach na spróbowanie takiego hodowlanego, i wielkie rozczarowanie. Jechał mułem najgorzej ze znanych mi ryb! Piękna ryba żerująca z dna i w hodowli potrzebuje specjalnego pokarmu. Może to gospodarstwo czegoś nie dopilnowało, a z naturalnego środowiska będzie pyszny?
  18. kris1313

    Martwa Wisła

    Oczywiście masz rację Zbyszku z tym dziewiętnastym wiekiem - palnąłem mechanicznie choć datę mam wpisaną na mapie. Dziękuję Ci za połączenie postów! Andrzejku jesteś Wielki - dziękuję za podany link i gorąco zachęcam wszystkich do obejrzenia zawartego tam materiału. Popisałem celowo trochę szerzej o geografii i dziejach Wisły, by nasi Koledzy ze śródlądzia łatwiej rozeznali się, gdzie jest ta Martwa Wisła, oraz że " królowa naszych rzek" wcale nie wpływa do morza w Gdańsku. Dla jasności, oba rezerwaty przyrody położone są na terenie Wyspy Sobieszewskiej, ale na rôżnych jej krańcach. I tak Ptasi Raj rozciąga się na jej końcu bliższym Gdańska nazwanym Górki Wschodnie. Prowadzi do niego ta atrakcyjna kamienna grobla, którą po przebudowie chcą zamknąć dla spacerowiczów. Od strony miasta położone są Górki Zachodnie, a woda między nimi, to końcówka Martwej Wisły nazwana Wisłą Śmiałą. Wisła Śmiała urodziła się zimą 1840 r. gdy nagromadzone lody tak spiętrzyły meandrujące przez Gdańsk wody Wisły, że pooszła sobie " śmiało" na wprost do morza obok Sobieszewa. Rezerwat Mewia Łacha jest na wschodnim krańcu Wyspy Sobieszewskiej, w ujściu do morza tej " prawdziwej" Wisły i rozciąga się po obu jej stronach. Ten ostatni odcinek Wisły nazywa się Przekop Wisły, o czym pisałem już w poprzedniej opowieści, a Andrzej cudownie to udokumentował. Opisowo wygląda to zagmatwanie, ale jak popatrzycie na Google Map, to wszystko wyklaruje się na zawsze.https://www.google.pl/maps/@54.3477896,18.8663139,8734m/data=!3m1!1e3?hl=pl Zapraszam Was wszystkich na wycieczki w te strony!
  19. kris1313

    Martwa Wisła

    Napisałem się " jak głupi " a po odejściu na siku wszystko wcięło. No to od początku co pamiętam i nerwy mnienie jeszcze nie poniosły. Byłem zgryźliwy w temacie " Uwolnić karpia", no to trochę słoneczka z wczorzszej ( już) wycieczki do rezerwatu Mewia Łacha. Tak nazywa się rezerwat Natura 2000 na ujściu Wisły do Bałtyku. To ujście Wisły z kolei nazywa się Przekopem Wisły,bowiem zapobiegliwi Prusacy w 19 wieku przekopali na wprost nowe koryto dla Wisły, która wcześniej płynąc przy Sobieszewie zalewała Gdańsk jak natura chciała. Na starym korycie powstała śluza w Przegalinie, aby zachować stary szlak żeglowny i tak urodziła się Marywa Wisła dażąca nas sandaczami, okoniami, szczupakami, boleniami a nawet sumami oraz licznym białorybem. No i prawie na końcu Wyspy Sobieszewskiej dojeżdżamy do Świbna (30 km od Gdańska). Latem pływa z tamtąd na drugą stronę do Mikoszewa prom samochdowy za kilka zł. otwierając drogę do Krynicy Morskiej i nad Zalew Wiślany. Zostawiamy samochód na kawałku ulicy przy basenie rybackim ( bo dalej nie pojedziesz) i mamy dwu kilometrowy spacer wzdłuż płynącej Wisły do morza. Ścieżka wcalenie jest nudna, obchodzimy kolczaste krzaki róży, obserwujemy ptaki na wodzie ( a w innych porach spływające sieci i łodzie rybackie wygarniające złoto tej wody), bobry powycinały niezły kawałek lasu. W kilku miejscach cofka z Zatoki Gdańskiej zalewa utwardzone nabrzeże i przez krzaki obchodzimy rozlewiska by przejść dalej. Prawie jesteśmy u celu a tu co za widok? Mój " głupi tablet" nie pozwala mi zakończyć tematu kilkoma zdjęciami, piszę zatem dodatkowo, bo pora spać. Rezerwat w ujściu Wisły wygląda jeszcze po staremu tak: A jak będzie po zakończeniu betonowania? Zobaczymy za rok. Rezerwat rozciąga się w promieniu 1 Mm od zielonej główki na prawym brzegu. Co by nie było, może wiosną poszukam tam troci na moim zmotoryzowanym Belly boat?
  20. Z tym karpiem to wymyślili jak z uwalnianim indyka w Stanach, albo walentynkami. Może karpiom nie dzieje się krzywda a nasze wody też to przeżyją, a obywatel czuje się lepij. Taki sobie telewizyjny matketing integrujący obrońców przyrody. Myślę, że w sumie nieszkodliwy, bo ilu z nas zechce się lecieć z tym karpim do najbliższej wody a w zamian kupić pangę- co? Uwielbiam karpia w pieczarkach a dorsza " po grecku" i czuję się z tym na Święta naturalnie tradycyjnie dobrze. Smacznego, bo myślę, że w zamian nie zjadacie główki sałaty, która mogła by wyprodukować 2 litry tlenu.
  21. Ja pierniczę, nie wiem czy jesze wolno mi oddchać, bo jak trzymam spining, to czuję na kiju bicie serca albo drży mi on z dreszczów z zimna. Prawodawca coś musi zrobić z tym drop shotem, bo obecny stan prawny z realiami innych technik spiningowania jest nienaturalny.
  22. Zależy jak duże rybki wpuszczą. Zwykle obowiązuje 2 tygodniowy zakaz połowu by ryby się rozlazły po nowej wodzie, a poza tym ci prawdziwi wędkarze i służby powinny trochę popilnować łowiska i pogonić niesfornych i niedoinformowanych.
  23. Zarybianie naszych wód intryguje pewnie każdego wędkarza. Boli mnie, że z naszego gdańskiego okręgu nic się publicznie nie ukazuje, a żeby ktoś coś ci powiedział w temacie musisz napisać do okręgu. Zdzwonienie się czy spotkanie z inspektorami od zarybień to jak trafienie głównej wygranej w totolotka.Mam wrażenie ,że sekretarka broni do nich dostępu. Nawet takiej zakładki nie ma na stronie naszego okręgu, choć inne okręgi tych informacji tak nie ukrywają i są publikacje w internecie.Temat zapewne jest"wstydliwy", bo to spowiedź z wykonywania obowiązków administracyjnych gospodarza wody i wydawania społecznych (i nie tylko) pieniędzy. Zbliża sie okres sprawozdawczy i zebrań w PZW, uważam że trzeba ten temat ruszyć na zebraniach kół! Znalazem takie oto opracowanie związane z tematem i zawierające sporo ciekawostek, również o wodach morskich. Piszcie tu o swoich uwagach i doświadczeniach! Mam np. na oku piękny nowy zbiornik retencyjny, ale PZW nie pali się do jego przejęcia a co dopiero zarybienia. I co z tym fantem zrobić? Zostawić swojemu losowi na łapach kaczek,czy skrzyknąć się do "kupy inicjatywnej"?
  24. Trafiłem na pozytywny odruch "oddolny z ludu".Przy ostatnich odwiedzinach jeziorka Wróbla Staw, mimo szarówki uwagę moją zwróciła kolorowa kartka w koszulce przybita do drzewka nad brzegiem.Pomyslałem,że ktoś szuka zagubionego psa, ale podszedłem zobaczyc o co chodzi. A tu apel NIE ZOSTAWIAJ ŚMIECI - jeśli przyniosłeś pełne opakowania, to nie będzie ci ciężko zabrać puste! Szaro pusto ciemno zimno i wietrznie, a ja poczulem się pokrzepiony, bo lubię to urocze i dzikie niegdyś miejsce My wędkarze stanowimy pewne bractwo i uważam, że zobowiązuje to nas do dobrego a nawet ponadprzeciętnego zachowania nad wodą.
  25. kris1313

    Martwa Wisła

    Mała poprawa pogody skusiła nas z Jędrkiem znowu na MW. Jest z nami również jego sąsiad, " młody". Przed g.8 na wodzie jest już ze 6 łódek, płyniemy więc pod " kapliczkę". A tam......jakieś zawody czy co??? Na wodzie ok.15 łodzi i pontonów skrupulatnie dziubie, a na brzegu ze 30 chłopa a nawet kobitka biczuje wodę i moczy kije. Przypomina to z wyglądu śledziowe żniwa, na szczęście nie ta skala połowów. Z obserwacji i zapytań wszyscy są zdegustowani wynikami. Zmieniamy kolory i wielkości gum, ja próbuję na drop shota. Trafiają się naokoło nas okonie i ledwie okołowymiarowe sandaczyki. Ludziska nawet niewiele się przemieszczają oczekując na szczęście. Z drętwoty rąk i nie tylko wyrywa nas mocne branie u młodego. Wędka nieźle pracuje, hamulec lekko popuszcza. Jędruś go uspokaja, ale i tak ryba z trudem daje się podciągnąć do łódki. Długo to trwa a młody w pewnym momencie myślał, że się wyzwoliła bo z 10 m kręcił bez oporu zrezygnowany. Ale rybka ożyła i wreszcie widzimy fajnego sandacza. Młody nie radzi sobie z naprowadzeniem, a ja podbierakiem nie mogę dosiėgnąć. Gdy mam podbierak pod rybą, to jej łeb wystaje na zewnątrz i to wystarcza by dała dyla w jedynie słusznym kierunku t.j. do przodu. Na szczęście się nie wypina i nie wyskakuje. Cofam młodego z jego długim kijem za sebie i to pozwala mi wreszcie wygarnąć zdobycz. Jest to chyba największy sandacz złowiony tego dnia na MW. Ma 65 cm, ale wyjątkowo jest gruby, z bardzo szerokim karkiem. Pewnie będzie ważył dobre 3 kg. No to młody zgodnie z 'prawem nowego' bo to jego drugie spiningowanie z łodzi, dołożył nam starym trepom. A niech mu! Gratulujemy i oby tak dalej. Myszkujemy jeszcze po kiku miejscówkach i pora spływać do przystani. Dzięki Jędrek i do następnego razu!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...