-
Postów
310 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez kris1313
-
No i potwierdzenie tego znalazłem w żołądku złowionego sandacza. To daje do myślenia!!! Zdziwiło mnie również zaatakowanie sandaczy przez ok.5 cm pijawki. Widocznie ryby stoją jakiś czas przy dnie niewiele się ruszając, co umożliwiło pijawkom zdążyć się przyczepić.
-
Damianoooo - co tam słychać na twoim stawie? Jaka jest ostatecznie obsada rybami? Tak wracając do początku przedsięwzięcia, musisz zdecydować, czy będzie to hodowla czy naturalne łowisko dla przyjemności. W każdej z tych opcji zrób wszystko, aby przywrócić przepływ wody - oczyść ten rów, ile da się pogłęb przy mnichu, wykoś wiosną zielsko itd. Możesz wtedy pomyśleć o wpuszczeniu pstrąga tęczowego. Nie wyje ci większych ryb jak szczupak, a utrzyma w ryzach nadmierną plenność karasi a może i utrzyma w ryzach okonie które przyniosą kaczki. Wpuść tam płotki, krasnopióry i ukleje. Ostrzegają przed słonecznicą ze względu na jej płodność i konkurencję pokarmową dla ryb hodowlanych, ale żarcie dla drapieżników wyśmienite. Dla sandacza to jest za mały i na pewno za płytki zbiornik. Jeśli latem nie ma przepływu wody, to zrób wiatrak o pionowej osi ktôry będzie pompował powietrze do natlenienia. Tatarak i trzcina ułatwiają zimą natlenienie, ale rób tam przeręble i wbijaj powietrze. Masz piękne pole do popisu i pielęgnowania swojego hobby! Powodzenia!
-
Pierwsze ryby na zbiorniku ret.Jasień złowione! Spotkałem wczoraj trzech spiningistów. Łowili na obrotówki jednoroczne szczupaczki (ok. 20cm), oczywiście je wypuszczali. Nie widziałem holu, ale jednemu z nich coś więszego zeszło z wabika. Okonie nie czepiały się, może ich jeszcze nie ma tutaj? No i dobrze, niech drobnica białorybu rośnie !!! Jak wejdzie tu PZW, to może zamiast okoni wpuści pstrągi? Jeśli radzą sobie w zbiornikach Potoku Oliwskiego, to czemu tutaj miały by nie poradzić. Było by ciekawie, a chyba są mniejszymi szabrownikami ikry i narybku od okoni i szybciej rosną. Starszy pan mówił, że kilka dni wcześniej byli spławikowcy i łowili płotki i leszczyki. Wczesnym latem na przybrzeżnych glonach żerowały bardzo liczne krasnopióry i rybki oczkowały na prawie całej powierzchni zbiornika. Po części mój wkład w rozwój życia tego zbiornika przynosi oczekiwane efekty. Potrzebne są tam jeszcze ukleje. Są tam zapewne również karasie i liny. Małego lina niestety martwego znalazłem w czerwcu. Woda wtedy śmierdziała gnojówką, na szczęście teraz ma już dobrą przezroczystość! Roślinność wynurzona niestety nadal nie wyrosła, a pojedyńcze kępki tataraków i sitowia na opasce są skrupulatnie koszone. Pływające wyspy szuwarów odrosły po wiosennym zadeptaniu ich przez gniazdujące ptaki.Dobrze że są, bo daja cień na odsłoniętym całkowicie zbiorniku a na obrzeżach na pewno zwisają do wody jakieś części roślin dając schronienie narybkowi Poziom wody na wodowskazie utrzymuje się na 1,6m, choć strumieniem z jez.Jasień prawie nic nie cieknie Max głębokość w/g dokumentacji to 2,5m. Szkoda że w czasie budowy nie zrobiono większego dołka na zimowisko.
-
Taak, coś jest na rzeczy z sandaczami na Martwej Wiśle. Daaawno wytęskniony za tą wodą dałem się Jędruli wyciągnąć przed świtem "bo biorą tylko w szarówkę". Z bólem mogłem się podnieść po trzech godzinach snu, bo czyściłem do nocy zebrane rankiem grzyby. Rano zimno jak diabli a rajstop nie mogłem w pospiechu znaleźć. Ręce na łodzi latają tak,że nie mogę zawiązać żadnego węzła. Przygotowanie zestawów przyponów po ciemku w świetle latarki w tym chłodzie zabiera nam godzinę. Ch...ra, po co nam było to nocne wstawanie, teraz już świta a my dopiero zaczynamy. Takich wariatów jak my jest już kilka łodzi. Wszyscy moczą gruntówki z trupkiem rybki. No i słusznie, bo na boczny trok, drop szota ani kopytko jakoś nic nie tyka (Jedrek 2 brania na DS), a z gruntu coś się dzieje. Jędrkowi pierwszemu coś przywaliło,że ledwie poczuł opór i ryba poszła z przyponem z fluorokarbonu.Pewnie to był szczupak? Potem ja mam branie ale ryba nie zacina się. Dochodzi godz.9 i kolejne branie zdecydowane.Już pewnie zacinam i wyholowuję sandacza 55cm. Rybkę ma bardzo głęboko połkniętą , a zatem przynęta im smakuje. Niektóre łódki szukają nowych miejsc, albo trolingują, a my trwamy z nadzieją na powtórki brania. Gdzieś po kolejnej godzinie mam przywalenie, ale takie, że kij wypada mi z ręki. Tak gwałtownego ataku nie spodziewałem się i mam wrażenie, że przynętę wyrwałem rybie z gardła, ale jej nie zahaczyłem. Nie stosowałem dozbrojki, a pewnie w tej sytuacji by spełniła swoje zadanie. Pełni męskich doznań zwijamy się w południe z myślą, że mogło by być lepiej gdybyśmy właściwie przygotowali się do tej wyprawy.
-
We czwartek był chyba ostatni letni ciepły dzień, zrobiłem więc wycieczkę nad nieznany mi zbiornik retencyjny Kokoszki. To co widzimy po prawej stronie jadąc obwodnicą w stronę Auchon, to zaledwie połowa powierzchni. Jadąc nową kolejką PKM do Lotniska widać go w całej krasie i wygląda interesująco, z odnóżami jak niebieska ośmiorniczka. Wpływa do niego kilka strumyczków które są początkiem Strzyży. Byłem bez wędki ale z zaciekawieniem obserwowałem "co w wodzie piszczy".A rybki się nie spławiają, ale w odnodze z piaseczkiem na dnie tańcowało wielkie stado ok. 2cm narybku. Nie byłem w stanie określić gatunku, mało wybarwione raczej brązowe niż szare, kształtem podobne do płotek a nie karasi czy linków. Nie znam słonecznicy, a w innym zbiorniku spotkałem kiełbie które podobnie wyglądały. Dla pociechy wypatrzyłem między zielskiem stojącego przy powierzchni ok. 15cm linka. Woda dość czysta, dużo roślinności dennej i przybrzeżnej zapewnia pokarm, ukrycie i tarliska dla białorybu. Pocieszyłem się, że na "moim zb.Jasień" też tak kiedyś będzie! Tylko jedno miejsce wskazywało,że był tam wędkarz (ale czysto było!). Jeśli ktoś z Was tam łowił, to podzielcie się uwagami. Kolego Pawełku, jeśli to przeczytasz - chwyć za wędkę, masz do zbiornika tylko 1km od domu. Dojazd do samej wody przy stacji PKM Kiełpinek(Wiszące Ogrody) na drugą stronę torów i w lewo.
-
Zaraz zaraz- czy pomyliłeś błękitka z halibutem, czy on też bywa zarażony, bo nie słyszałem o tym a lubię tego tłuścioszka.
-
Temat jest niesmaczny i wydawało się że dawno przebrzmiały. Wrzuć na google hasło błękitek to się naczytasz. Nie byłem amatorem paprykarza szczecińskiego, ale od tąd chcę o nim zapomnieć!! Nie kupuj błękitka, bo ten pasożyt widać nadal ma się dobrze. Pasożyt jest zabity przez głębokie mrożenie i smażenie i przez to niegroźny, ale te widoki i świadomość co to, jest nie do strawienia. Dla dobra społecznego zgłoś do Sanepidu w którym sklepie kupiłeś takiego błękitka. Cała partia musi trafić do utylizacji. Nie powiem smacznego.
-
Wprowadzanie do wód gatunków obcych, domniemane korzyści i zagrożenia.
kris1313 odpowiedział kris1313 wna temat w Ogólne Rozmowy
I godna najwyższego uznania troska o zdrowie złowionych ryb. Budujące, że tak można przeprowadzić zawody. W kontraście do nich, reportaż z tegorocznych zawodów w łowieniu troci i łososi przypominał sprawozdanie z targu rybnego. Brrr... co za widoki były. P.S. dzięki za wydzielenie tematu! -
Wprowadzanie do wód gatunków obcych, domniemane korzyści i zagrożenia.
kris1313 odpowiedział kris1313 wna temat w Ogólne Rozmowy
No i zrobił nam się pouczający wątek o zagrożeniach rodzimej przyrody. Dziękuję Kolegom za rzeczowe głosy poparte faktami. Liczyłem na taką reakcję! Dobrze jest czasem " włożyć kij w mrowisko" by dowiedzieć się więcej. A może jeszcz nowy wątek pod hasłem " co myślicie o zarybianiu pstrągiem tęczowym"? Zarybienia te od lat robi PZW w pomorskich rzekach, sporo narybku wpuszczono do Zatoki Gdańskiej. Jest to robione ze wsparciem funduszy europejskich i błogosławieństwem wszelkich instancji. My wędkarze cieszymy się z tego i budujemy całą religię wokół pstrągarstwa. Napompowani adrenaliną biegamy nad brzegami Raduni, Redy i innych rzek.Czy to zarybianie ma tylko plusy? Może faktycznie lepiej by było, aby zamiast okoni w naszych wodach powszechne były pstrągi? Co o tym myślicie? -
Wprowadzanie do wód gatunków obcych, domniemane korzyści i zagrożenia.
kris1313 odpowiedział kris1313 wna temat w Ogólne Rozmowy
Z tą konkurencją dla bytu szczeżui całkiem możliwy jest taki czarny scenariusz, a nigdzie na tą informację się nie natknąłem. Pociechą jest, że każde z tych zwierząt zasiedla trochę inne miejsca i nie opanowują one całego akwenu. Szczeżuje są wrażliwe na zanieczyszczenia środowiska i głównie temu ich populacja ginie. Racicznice są bardziej odporne na te zagrożenia, braki tlenu i wysokie temperatury latem. Z jakiegoś powodu są też zbiorniki w których nie ma ich mimo połączenia rzekami. Natura to reguluje sama, choćby przez czas życia. Brzegi w okolicy gdzie bytują racicznice usłane są białymi połówkami po martwych muszelkach. Zobaczymy co zrobi natura? Szczeżuje za to mogą żyć do kilkunastu lat osiągając imponujące rozmiary. Takie stare muszle spotykam w leśnych jeziorkach. Ta piękna ze zdjęcia żyła 8 do 10 lat. Też świetnie filtrują wodę a zanieczyszczenia chemiczne wydalają w formie konglomeratów już nieszkodliwych dla środowiska. Jedyną przywarą jest to, że larwy ich osiadają na pewien czas w skrzelach ryb. Otorbiają się tam i odżywiają limfą ryb osłabiając je przez to, na szczęście potem uwalniają się do toni rozpoczynając dojrzałe osiadłe życie. Nie słyszałem żeby stwarzały przez to problem dla rozwoju ryb. Raki ( ale nie wiem jaki gatunek) zasiedliło nasze PZW w pobliskim zbiorniku, ale jakoś ich tam nie spotyka się. Pewnie robią na dnie jako służba sanitarna -też potrzebna. W wodach morskich utrapieniem są pąkle a nie racicznice. Twade ich gwiaździste skorupki obrastają wszystko, kadłuby,wloty wody do silników,sondy i to niezależnie czy pływasz czy stoisz. -
Wprowadzanie do wód gatunków obcych, domniemane korzyści i zagrożenia.
kris1313 odpowiedział kris1313 wna temat w Ogólne Rozmowy
Jarku, czytałem uważnie co dobrego i złego niesie ze sobą obecność racicznicy w zbiorniku. Przyglądałem się trudnemu rozwojowi życia i korespondowałem z jednym z ichtiologów żeby tą wodę doprowadzić do równowagi. Trzeba zmniejszyć ilość glonów poprzez rozwój roślinności zanurzonej ( moczarka, wywłócznik, rdestnica kędzierzawa) i wynurzonej( trzcina,tatarak, sitowie), na której zawieszą się liczne glony nitkowate. Potrzebne jest ograniczenie naświetlenia przez cieniowanie lustra ( grzybienie, lilie wodne, rdestnica pływająca). Trzeba zmniejszyć stężenie fosforanów i azotanów z rozkładającej się biomasy glonów, a to zrobią właśnie racicznice i małże filtrując wodę i wyjadając mikroglony. Pomocne są ślimaki wodne, a zasiedliły się tam już trzy gatunki. Ryby karpiowate żerujące przy dnie pożywiają się racicznicami i ich larwami. Jest to całoroczna mięsna stołówka. Jedynie wadzą one meliorantom, bo obrastają wyloty rur czy podwodnych konstrukcji. Racicznica jest od lat w licznych czystych jeziorach i rzekach Warmi, Mazur i Kaszub ( tam je spotykam). Stała się na tyle powszechna, że zaczyna być traktowana jako rodzimy organizm. Trudno Jarku " mamy taki klimat"! -
Przywiozłem z Mazur wiaderko racicznicy i popędziłem czym prędzej na zbiornik Jasień. Woda utrzymuje poziom, bardzo zielona, lekko zalatuje bagnem, ale żyje. Na dużej powierzchni oczkują rybki!!! Wyparzyłem przy brzegu żerujące na glonach liczne krasnopióry. Mają po około 10 cm a zatem jest to pokolenie z ubiegłorocznego tarła. Hurra, udało się zaszczepienie życia w tej wodzie! Ciekawe czy przeżyły i radzą sobie płotki i liny? Ciekawe, że wyniosły się wszystkie rybitwy, a samotna para łabędzi została bez swych dzieci. Szkoda że zginęły, pokarmu roślinnego raczej im starczyło - co się stało? Roślinności wynurzonej nadal nie ma, za to bujnie odbudowała się roślinność na wyspach, zadeptana wiosną przez gniazdujące ptactwo. Zobaczymy wiosną, może coś jednak zasieje się przy brzegach i będzie czyścić wodę z glonôw i poprawi bytowanie rybkom. W ubiegłym roku latem był taki oto kożuch glonów, ale woda była w lepszym stanie
-
Do upatrzonej zatoki wybrałem się już łódką wraz z kuzynem dopiero w niedzielę rankiem. Próbujemy na woblera, kopytka i wirówki - i są szczupaki! Najpierw prowadzę ja dwoma wyjętymi a Jacowi spina się większy z wirówki, w końcu mnie dogania. Dwa lata szukaliśmy tych szczupakôw, by w ostatni wekend wakacji dobrać się do nich! Myślę, że zostają one tam po tarle, bo stołówka jest tak obfita jak jeszcze nie widziałem. Na boczny trok jak zawsze biorą małe okonie, ale na wirówkę Jac trafił trzydziestaka. Jak jest tyle drobiazgu, to gdzieś muszą być i ich rodzice. Zrobił się już upał i pora się zwijać do domu. Zabieramy po rybce i do zobaczenia w przyszłym sezonie. Zatoka szczupaków potwierdzona!!!
-
Minęły od maja 3 mies., no i znowu jestem w Ełku i skwarzę się jak wszyscy tego tropikalnego lata. Z rybkami nędza jakiej nie pamiętam to nie było o czym pisać. Szczupaki tylko młodziaki, sandacza nadal nie spotkałem za to okonie i leszcze poznały się na bocznym troku.Z nadzieją na duże leszcze ponęciliśmy z kuzynem na stoku jeziorowej górki, ale prosiaczki nie przyszły i skończyło się na średniakach. Dzisiaj nareszcie sezam szczupaków otworzył się dla mnie. Hurra belly boat i wobler górala.Wczoraj już po g.18 oblukałem ciekawą zatoczkę,ale był tylko jeden młodzik. Dzisiaj zacząłem wcześniej i od innej strony. W ciągu 1 godz. na przestrzeni ok.300 m miałem 6 holi z tego połowa wyjęta. Ten ma 72 cm i powoził mi BB zanim doszedł mi do rèki. Nie używam podbieraka co może jest błędem, bo przed nim dwa inne wypięły się przy nogach a z pomocą podbieraka tak długo i swobodnie by nie poharcowały. Nieporęczna jest również wędka długości ponad 2,4 m - mordęga. Wkrótce znowu mam wyjętego 60+ co już mnie lekko zdziwiło. Łowiłem na dwu 'polankach' pomiędzy rdestnicami. Bliżej brzegu rzadkie grążele. Bardzo lubię takie miejsca i nie potrzebna mi echosonda. Do pełni szczęścia uwolniłem trzeciego wymiarka i holowałem jakiegoś kolejnego byczka ponad 60. Dawno takiego dnia nie miałem, czy to na zmianę pogody, czy jesienne żarcie się zaczyna? Jeśli jutro nie będzie lało, to zobaczę czy będzie powtórka 'wielkiego żarcia'!
-
Ha ha, ta elektronika to prawie do d-y. Ja mam po znajomym dziadku tyrolski domek, z którego na deszcz wychodzi baba a na słońce bauer. Mechanizm oparty jest na jagnięcej kiszce ( struna) i działa już 60 lat. Wasze wskazanie deszczu opiera się na pomiarze wilgotności powietrza, a ten parametr wcale nie musi odwzorowywać faktu ani prawdopodobieństwa opadów. Wnioskujcie sami z układu frontów, rodzaju chmur i zmian ciśnienia Dla wygodnych rzeczywistą strefę opadów zobaczysz na awiacja.imgw.pl/mapa-burz-radar
-
No noooo Leszku!!! Lepiej wypieścić już chyba się nie da. Na dokładkę jeszcze znalazłeś nową pracę wabika - gratulacje. A o złowionych przez Ciebie rybskach, to gadają pod Gdańskiem.
-
Rozporządzenie MinRol w/s amatorskiego i sportowego połowu ryb w wodach morskich
kris1313 odpowiedział wind wna temat w Wędkarstwo morskie
Czy ktoś wyjaśni, ile dorszy może złowiić klient na kutrze zarobkowym? W/g mnie w rozporządzeniu minrolu kutry te są wyłączone z limitu wędkarskiego, za to szyper składa miesięczne raporty z połowów no i płaci te 3 tysie za rok licencji. Jeśli takich wędkujácych nie obowiązuje limit, to może i dopuszczalne są dla nich " stare" metody wędkowania? Zwróćcie uwagę, że ryba do kontroli musi być przedstawiona w stanie umożliwiającym jej zmierzenie, a zatem przed dobiciem do kei nie można dorszom obciąć głów!!! Na dodatek wypatroszona tuszka dostaje skurczu i można nieświadomie spaść poniżej wym ochronnego! A Orimy czepiają się o centymetr. A przy okazji pytanie - kiedy w/g minrolu można łowić jesiotry? Okres ochronny napisali od 01 stycznia do 31 grudnia - ciekawe określenie prawda, jakby nie mogli napisać " zakaz połowów". Jeszcze wyjaśnienie dla tych co kłuje ich 12 wędek w trolingu na jednostkę. To robota zespołowa, jak zderzysz się z praktyką, to życzę ci byś poradził sobie sprawnie z trzema zestawami . Koszty sprzętu i paliwa są niebagatelne i nie masz żadnej pewności na sukces. Takie uregulowanie przybliża nas do poziomu wędkarstwa z resztą świata trolingowego. Nareszcie jest kawa na ławę!!! -
Słusznie śledzisz zmiany ciśnienia, stacja bez tego jest do d..y.Wilgotność powietrza więcej mówi o komforcie pogodowym niż o prawdopodobieństwie opadów' ważniejszy jest rodzaj chmur i % pokrycia nieba, układ frontów. Radiowy zegar mam kilka lat i zasięg 1500+ km jest dość problematyczny. Warunki propagacji wcale nie zapewniają stałego zasięgu a poza tym synchronizacja nie zachodzi ciągle, tylko w jakichś odstępach czasowych, a akurat może nie być zasięgu. W nocy i wyżej nad ziemią łatwiej się połączą. Poza tym żelbeton tłumi - wystaw go na parapet okna skierowany na pd.zach. to w nocy zaskoczy synchro.
-
Byłem tam teraz na spływie kajakowym od Osródy do Brodnicy, wypada jako wędkarzowi dać głos. A wrażenia???????? Woda jest na prawdę czysta, szczególnie na odcinku do Nowego Miasta. Niestety jest tak czysta, że w toni nie ma pokarmu a zatem nie ma ( prawe) płoci, na dnie nie ma mułu lecz piasek, to nie ma bentosu, a zatem leszczyków, krąpi czy linów, na powierzchni nieliczne stadka nartników i pchełek wodnych, mało lata waźek i much, to nie ma pstrągów ani lipieni. Stadka małych kleni są nieliczne, nic nie spławia się ani nie gania rankiem ni wieczorem. Na całej trasie widzieliśmy dosłownie 3 dorosłe klenie 30+. Rzeka jest dzika i niezagospodarowana, brzegi nieprzystępne tak że przez wiele kilometrów nie ma gdzie zrobić siku, rozstawić namiotu, nabrać wody, nie mówiąc o prądzie do telefonu i zakupach. Trzeba być przygotowanym na 3 dniową samowystarczalność. Na przenioski kajakôw zabietrz 10 m linę, by wciągnąć je na ponad 2m burtę brzegu i maczetę by przerąbać się przez pokrzywy i krzaki na obejściach zawalisk drzew. Kleszcze będziesz wydłubywał przez 2 dni, komary niedokuczliwe. Spotkaliśmy jednak 3 miejscowych ZADOWOLONYCH wędkarzy, którzy łapali na robaka okonki wielkości palca. W Tamie Brodzkiej odbiliśmy na jez. Bachotek i przez 2 dni pływali po Pojezierzu Brodnickim. Woda kryształ, białoryb dosłownie harcuje pod powierzchnią. Sporo łodzi wędkarskich, ale niemal wszyscy nastawieni na białoryb. Tylko nasz przystaniowy ze stanicy PTTK był twardym spiningistą. Twierdził, że przez tą przezroczystość wody, szczupaki biorą o świcie lub po zmierzchu jak już słabo widzą.Faktycznie trafił mamuśkę 80+ 4 kg. U mnie lipa, jeden niewymiarek i 2 szt niewyholowane, ale miejsca są bankowe. Drwęca jes ponoć najniżej na Wiśle położoną rzeką do której wchodzą na tarło łososie i trocie i na dokładkę są zdrowe bez pleśniawki. Całkiem to możliwe, bo jeść nie potrzebują a warunki do rozrodu mają doskonałe. W sezonie zjeżdża tam pół Mazowsza! Zdjęć nie wklejam, bo pewnie ładniejsze krajobrazy znajdziecie w necie.
-
Bateria słoneczna - zestaw solarny
kris1313 odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Przełożenie instrukcji z polskiego na nasze nie jest proste jak widać, ale praktyka pokaźe jaki wariant programowy jest Ci najbardziej przydatny. Mądry ten regulator jak cholera, ale niektôre opcje programowe utrudnią Ci eksploatację. Ja widzę to tak: - pompa zenzy włączona bezpośrednio na aku, co umożliwia jej włączenie pływakiem lub ręcznie w każdej sytuacji= bezpieczeństwo - to samo z radiostacją i światła nawigacyjne - regulator doładowuje zwykły aku do nominalnej 12,6V zawsze gdy jest widno, po czym się od niego odłącza lub jest na podtrzymaniu - odbiory np.wętylatory, radio, oświetlenie, mogą pracować z wyjścia programowalnego do napięcia 14,xV przez tyle godzin co nastawisz w programie po czym zostaną odłączone. Odłączenie rôwnież nastąpi, gdy panel będzie dostarczał tyle mocy, że napięcie będzie powyżej tych 14,xV, oraz gdy aku spadnie poniżej 11V. Ja z opisu domniemam, że panel może osiągnąć max moc 18V przy 10A, ale regulator nie puści tego do instalacji. Wykres mocy panela w upływie dnia przypomina półokrąg. Nikt nie pisze,jak ta instalacja (regulator) będzie reagował na ładowanie od silnika łodzi, a jest ono wpięte na stałe w akumulator i pewnie dostarcza ponad 14V by sprawność ładowania była efektywna. Sądzę, że regulator solaru odczyta to jako " akumulator naładowany" i odłączy się, a z nim wszystko co jest na wyjściach programowalnych. Ot szkopół!!! Z tego wniosek - wszystkie obciążenia zostawić podłączone do aku tak jak są teraz. Solar będzie doładowywał aku tylko wtedy, gdy silnik stoi i jest widno. -
Nie spotkałem jeszcze handlowej oferty sprzedaży narybku ani dorosłych uklei. Musisz ich sam nałapać podrywką albo wędką i przesiedlić.Właśnie teraz na przełomie czerwca/lipca odbywa tarło - może zdążysz przenieść ikrzyce. Strasznie harcują przy brzegowych gałązkach i zielsku. W jeziorze obserwowałem stada setek ryb. Ta ryba jest również moim typem do zasiedlenia zbiornika jako pokarm dla szczupaków, okoni, może docelowo dla sandacza i pstrąga. Niestety w interesującym mnie zbiorniku kolejny sezon woda zrobiła się już bardzo zielona a roślinność wynurzona nie rozwija się. Bez niej zbiornik staje się szambem. Obawiam się, że ryby które tam już były giną, bo przed upałami znalazłem martwego linka. Idzie letnia przydycha. Czytałem jeszcze, że po wybraniu karpi zostaje b. dużo uklei, słonecznicy czy innych młych rybek, które dla hodowcy są chwastem wyjadającym pokarm i je "utylizują". Jakbyś w swojej okolicy trafił na taką sytuację, to problem będziesz miał z głowy. Jeszcze jedno, kiełbi raczej nie wpuszczaj, bo więcej wyjedzą ikry i narybku niż same będą pokarmem dla pstrągôw. A pstrągi uważam za lepszego drapieżnika niż okonie, do utrzymania zdrowego stada białorybu
-
Znalazłem - to jest Wężynka , na 100% choć podobna jest do igliczni. Nie ma płetwy ogonowej tylko witkowaty ogonek. Pysk proporcjonalny jak u mikro szczupaka a nie rurkowaty igliczni. Poczytajcie w sieci - ciekawa rybka a nie słyszałem o niej dotychczas. Musi tego trochę być w MW i Zatoce jak trafiłem ją w ubiegłym roku i teraz. P.S. W wyciągu z RAPR na Zezwoleniu PZW jest wymieniona jako gatunek chroniony z zakazem połowów wędkarskich. Ciekawe kto w naturze jest smakoszem tych "robaczków"? Jak takie bidule uchowają się na planktonie i jeszcze ich nie wyjedzą inne ryby - podziwiam naturę .
-
Kolega Jędruś ze 2 mies. temu miał spotkanie pierwszego stopnia z zatopionym palem, co skończyło się długim i bolesnym remontem napędu silnika . Wreszcie poskładał silnik do kupy i spłynął na wodę, a że trzeba było przestawić łódź w nowe miejsce, to poharcowaliśmy ze spiningiem. Łowiliśmy na boczny trok stojąc na kotwicy lub trochę spływając w dryfie. Inne łodzie trolingowały dzisiaj uporczywie. Połowiliśmy po 10 szt okoni z jednego rocznika w przedziale 25-27cm. Z sandaczem czy szczupakiem nie było nam dane się spotkać. Ok. godz.14 wszystkich na wodzie odwiedził patrol policji w rutynowej kontroli, a do toreb też zaglądali. Od nich dowiedzieliśmy się, że trolingowcy mieli marne wyniki, a małe sandacze trafiały się sporadycznie i wracały do wody. Mam pytanie co to za rybka nam się przyłowiła, a spotkałem ją na MW już drugi raz - przepraszam za jakość zdjęcia!. To na prawdę jest rybka a nie robak. Ma oczy, długi pysk, rozpoznawalna linia boczna pod lupą widać czerwone skrzela i pachnie rybą . Może to młody dobijak czy coś innego morskiego?
-
Poddałem się bezpośredniej konfrontacji skuteczności bata/tyczki kontra przepływanka i gruntówka z drgającą szczytówką. Poległem oczywiście, a o wadach i niedogodnościach tych starych technik aż nie chce się pisać. Oczywiście odnosi się to do warunków łowienia "na kanałach". Tydzień wcześniej łowiłem w ten sposób płocie i leszcze, z łódki na mazurskim jeziorze z sukcesem, a tu klops. Potwierdzam - to bóbr wypłynął tuż przy moich nogach i jak wystawił pysk nad wodę to dopiero mnie zobaczył i dał nura z powrotem z wielkim chlupotem. Myślałem, że to on tak irytująco ciągle chlapie w trzcinach, ale udało mi się wypatrzeć, że to w wielu miejscach tak hałaśliwie trą się krąpie. Trochę mnie dziwi, że sztuki które widziałem miały długość tylko do ok. 20cm. Sądziłem ,że większe przystępują do tarła a nie takie średniaki. W piątek byłem na Wróbla Stawie, to wypatrzyłem tam tarło linów. Chlapały podobnie jak krąpie, ale robiły to wśród zatopionych nadbrzeżnych krzaków. Pierwszy raz zobaczyłem to zjawisko, a krążyło tam z 10 linów. Miały po ok. 30cm.
-
Nie spotkałem by ktoś publikował link do tej kamery pokazującej w realnym czasie na żywo życie w jeziorze. Oto on http://rybynazywo.pl/ Warto tam zaglądać! Dla mnie jest to fascynujące móc poznawać na bieżąco świat ukryty przed naszymi oczami. Widać sposób żerowania różnych gatunków ryb i ich wzajemne relacje, rozwój roślinności itd.... Poza tym filmiki na stronie też są ciekawe.
