-
Postów
310 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez kris1313
-
A ja dzisiaj nad Wróbla Stawem miałem takiego sympatycznego towarzysza wędkowania. Szczurek był coraz odważniejszy i prawie zaglądał mi do torby stojącej przy mnie. Na koniec wędkowania zostawiłem mu gotowane skórki kurczaka do połasowania.
-
Zbiornik retencyjny Jasień był moją nadzieją na szybkie zarybienie go przez PZW. Kroki oficjalne poprzez moje koło wędkarskie nie przynoszą efektu, bo dopiero po upływie gwarancji wykonawcy, może być dopuszczony do użytku inny użytkownik wody obok Melioracji Gdańskich.Zaglądam tam b. często obserwując stan wody i rozwój życia. Minął rok od napełnienia go wodą i jestem zaniepokojony jej stanem. W tamtym roku była ona w znacznie lepszej kondycji niż teraz. Jest zielona a przezroczystość ledwie ok.0,5m. Dziwi to tym bardziej, że 2 jeziorka zasilające ten zbiornik strumykami mają wodę lepszą od niego. O tej porze roku dno porośnięte było licznymi kępami moczarki, pojawiły się 2 odmiany rdestnicy,a przy brzegu były widoczne małe stadka narybku i ich oczkowanie. Teraz kłęby wyrwanego z dna zielska zalegają przy brzegach, nadal nie ma roślinności wynurzonej jak trzcina, tatarak, pałka wodna czy grążele. Woda wygląda na martwą. Poza małymi ślimakami nie widzę planktonu zwierzęcego. Co prawda podobno silny rozwój planktonu roślinnego jest impulsem dla szybkiego rozwoju planktonu zwierzęcego, ale na razie to źle wygląda. Ze dwa tyg. temu znalazłem martwego linka i nie miał on ran od ataku ptaków czy jakiegoś drapieżnika- wyglądał na śniętego od przyduchy. Mam go zamrożonego, ale kto zrobi mu sekcję co go zabiło?????. Dzisiaj wydobyłem z wody martwą rybitwę. W bezpośrednim sąsiedztwie nadal trwają roboty budowlane kolei metropolitalnej, gromady ptaków wodnych kokoszą się na pływających trzech wyspach sr..jąc do wody i może to razem tak źle wpływa na słaby jeszcze ekosystem zbiornika? Źle się dzieje w państwie duńskim...
-
Razem z Andrzejem mieliśmy już trochę dość szorstkiej zażyłości z morzem i postanowiliśmy odpocząć nad słodką wodą.Andy uzbroił się w bata i krzesełko, a ja pozostałem wierny spiningowi i w sobotę po obiadku ruszyliśmy nad Kanał Piaskowy. Daniel zrobił w "Spławikowe..." pouczający fotoreportaż, to już tylko dodam moje wrażenia z pierwszego pobytu nad ta wodą. Z zadowoleniem powitałem wydeptaną ścieżkę i liczne stanowiska między szuwarami a zdziwił mnie prawie brak roślinności zanurzonej - jest to zupełnie inna woda w porównaniu do Motławy. Takie środowisko uwarunkowało gdzie czatują drapieżniki. Miałem dwa pobicia szczupaków i oba wyszły z przybrzeżnych szuwarów po mojej stronie. Ataki były pośpieszne na ostatnich metrach holu, przez co źle trafione i nie wyholowane. Kolosy to nie były tylko około wymiarowe. Wędkarze mówili o spławach dużych boleni, ale w zasięgu mojego wzroku nic takiego nie widziałem, a przeszedłem kilka kilometrów tam i z powrotem. Po siąpiącym deszczyku na koniec dnia wyszło słonko i zrobiło się fajnie. Nad powierzchnią wody tańczyły jętki i w wielu miejscach wyskakiwały do nich rybki wielkości dłoni. Andy połowił trochę krąpi i tak nasyceni nowymi wrażeniami jeszcze za dnia zwinęliśmy się do domu.
-
Kilka uwag o życiu belon: - czy one jedzą w okresie tarła : tak, w żołądku znalazłem szprotkę, a zatem branie to nie tylko przeganianie intruza. - co to za taniec wyprawiają pod powierzchnią wody: to nie tylko zaloty do samicy, ale również walki między samcami. Jedna z belon miała wyraźne symetryczne po obu stronach ciała ślady pogryzienia przez konkurentów. Ta sztuka dostała w skórę aż 3 gryzy i tylko dziób belony mógł zostawić takie uszkodzenia. - czy żerują po zmierzchu - odwołuję się do waszych spostrzeżeń, ale mam wrażenie że odchodzą od brzegu pospać w spokoju na głębinie - czemu więcej łapie się samców niż samic - a nie wiem, może ten gatunek tak ma, że samic jest mniej, albo inaczej się zachowują.
-
Licho wie jak popatrzy na to kontrola , bo dotychczas chyba nie opublikowano rozporządzenia Min. Rolu. Policja np spisuje wędkarzy z kartą PZW łowiących na morskim odcinku MW, ale tylko straszy mandatem a nie wypisuje. Nowa Ustawa weszła w życie od maca i zniosła porozumienie między PZW a okręgami ryb. morskiego o udostępnieniu wewnętrznych wód morskich do wędkowania na podstawie karty wędkarskiej. " Szczury lądowe" muszą mieć opłatę wniesioną do OIRM.
-
A w tym roku na spotkanie z beloną, nareszcie wybrałem się w niedzielę na belly bocie. Po jeziorowych próbach zmieniłem punkt mocowania silnika elektrycznego. Prognoza straszyła silnym wiatrem, ale widok z kamer dawał nadzieję, że wysoki brzeg zatoki Orłowa będzie dawał osłonę przed wysoką falą. Byłem już sfrustrowany wielodniowym oczekiwaniem na sprzyjającą pogodę, wędkarski majdan dawno przygotowany, więc jadę po śniadaniu. Postanowiłem poznać nowe dla mnie miejsce na prawo od mola, ale musiałem trochę pokombinować jak tam blisko podjechać samochodem. Bywalcy a teraz i ja wiem, że łatwo tam dojść do wody wejściem Gdy17 od ul. Przebendowskich. Na maleńkim parkingu było ciasno , a ku mojemu zaskoczeniu i uciesze, z samochodu wyładowywało się dwóch innych entuzjastów pływadełka. Zatoka przywitała nas względnie spokojną wodą w pasie kilkuset metrów od brzegu. Spotkani koledzy już kawałek odpłynęli i widać było że "mają robotę". Po odpłynięciu ledwie kilkudziesięciu metrów mam już branie i ląduję pierwszą belonę. Co jakiś czas widać na powierzchni wody wiry i grzbiety harcujących belon. Te akurat miały teraz ważniejsze sprawy niż ganianie za jakąś tam głupią blaszką. Poznany kompan połowów Piotr, zna tą wodę jak swoją kieszeń, to po niecałej godzinie miał już komplet rybek i łowił już tylko "dla sportu" . Kręciły się można powiedzieć "wszędzie", ale takich polujących było więcej nieco na głębszej wodzie, a to znaczyło dalej od brzegu, a tam wiatr i fala kazały pilnować się jak "wrócić do domu". Z zadowoleniem doceniłem moje elektryczne wspomaganie, a przeróbka mocowania sprawdza się w praktyce. Wiatr się kręcił i wzmagał na deszcz, to wszyscy spłynęliśmy na brzeg dla bezpieczeństwa i odpoczynku. Deszcz nie był zbyt dotkliwy ani długi, to wkrótce wypłynęliśmy ponownie ale we dwóch, bo Piotr miał dość zabawy i zebrał się do domu. Znów zrobiło się słonecznie, rybki brały na tyle regularnie, że można było potestować wabiki. Miałem dużo spadów, ale nie żal nauki, jak komplet złowiony. Potwierdziła się stara reguła, najłowniejsze są wąskie srebrne blaszki z kotwiczką na przedłużce. Niestety taką jedyną właściwą zerwałem szybko na początku łowienia. Zdarzyło mi się również urwanie kotwicy na trzonku przed uchem, tak gruba belona mocno mi poszalała zanim poszła w dal. Przekonany jestem, że belony często łapią dziobem w poprzek blachy i zacięcie wbija wtedy kotwicę w poprzek na zewnątrz pyska. Gdy się trafi na twardą część dzioba albo między groty, to belona się zerwie. Widziałem filmik i belona tak chwyta rybki, po czym obraca ją do połknięcia - oczywiście przy naturalnym polowaniu. Teraz wielokrotnie widziałem belony płynące równolegle z wabikiem albo tuż za nim i to w kilka sztuk. Czasem w zasięgu wzroku blisko pływadełka atakowały w ostatniej chwili albo rezygnowały i odchodziły na boki. Szybki bliski rzut czasem przynosił ponowienie ataku. Woda powierzchniowa ma ok.16C, dobrą przezroczystość, trochę czepiają się już kluchy glonów. Zdjęć belonkom nie robiłem, bo jakie są piękne każdy już wie, a mam tylko "prosty" telefon. Pomyślnych spotkań z dziobatą pięknością!!!
-
A pod koniec pływania jednoczesny dublet z bonusem. Z płycej prowadzonego wabika belonka A z głębszej wody jej mość sreberko! Pewnie to ostatnia przed latem, ale jeszcze poszukamy. One przecież tylko gdzieś odchodzą a nie giną - poszukamy!!!
-
Przedobrzyłem z obciążeniem nóg na pierwszym pływaniu BB i odpoczywam, ale nie od spiningu. Wczoraj już z brzegu byłem nad jez. Tatarskim, moim leśnym sentymentem. Pierwszy dobry sygnał, to brak zdechłych ryb po zejściu lodu, a zatem nie było przyduchy! W przybrzeżnym pasie 2-3 m igrają tysiące 1-2 cm rybek. Czy ktoś wie co to za rybki już się wylęgły? Uciekają w popłochu aż pryskają nad powierzchnią wody gdy zbliżam do nich spiningowy wabik. Niestety tylko ja je straszę, drapieżniki nie żerują w tej obfitej stołówce. Jest nadzieja, że populacja ryb powiększy się w tym pechowym dotychczas jeziorku. Nowego dzierżawcy jeszcze nie wybrano, ale jedna łódka już stacjonuje. Dzisiaj znalazłem się nad rzeką Ełk i powędrowałem w gôrę od miasta, gdzie jeszcze nogami nie chodziłem. Koryto puste bez zielska , niewiele małych ryb, woda z dobrą widocznością ale wygląda jak martwa. Zacząłem małą wahadłówką, bo akurat wisiała po łowieniu w jeziorze, ale szybko zmieniłem na pływającego woblerka. Dobrze go widzę gdzie pracuje - okulary, skarpa, dobra przezroczystość wody. Okolica robi się dzika, bobry robią tu sporo bałaganu, muszę uważać by nie wpaść w jakąś ich dziurę. Jest już po godz. 17 i trochę szaro pewnie nadciąga kolejny deszczyk. Zakładam żółto czarne kopytko z cienkim wijącym się ogonkiem. Tym wabikiem mogę wchodzić w widoczne dołki i rynny przy skarpie. Dochodzę do uroczego zakrętu, gdzie woda trafiając na prostopadłą skarpę wymywa głebokie koryto, wiruje i cofa się. Widzę tu wiele białorybu w toni i oczkującego za owadami. Obiecuję sobie wrócić tu latem ze spławikiem dla wielkiej uciechy. Obławiam rynnę w górę i w dół obserwując ze skarpy zachowanie ryb i pracę wabika i nic nie dzieje się. Podchodzę kilka kroków jeszcze w górę rozgládając się którędy wrócić na skróty do pozostawionego samochodu. Wrzucam wabik na żółty ślad lachy piasku na początu zakrętu pod drugim brzegiem. Już na ciemnej wodzie widzę biały błysk tuż przy wabiku. Jest JEST branie! Czujnie walcząc schodzę ze skarpy w miejsce gdzie da się wyślizgnąć rybę na brzeg. Lądowanie udało się, mam kolejne 60+ uciechy.
-
Nowy sezon szczupakowy 2015 rozpocząłem jak zwykle w majowy weekend na Mazurach. Zabrałem swojego belly bota i hajda na wodę. Słonko piękne i ciepło, ale wiało trochę za mocno jak na pływadło. Zainstalowałem sobie elektryczny napęd, który po raz pierwszy mogłem wypróbować w praktyce. Na te wietrzne warunki przydał się badzo, ale zdjęcia i uwagi opiszę innym razem w osobnym temacie. Jezioro niezbyt wielkie, ale zeszło mi na wodzie ze 6 godzin by je opłynąć do wieczora. Na samych płewach bym zdechł, a i tak następnego dnia nogi mam jak z waty i muszę odczekać z następnym pływaniem. Wiele godzin na wodzie, zmieniałem wahadłôwki i gumy i tylko jeden szczupak mnie przywitał. Ma dobre 65cm, pięknie wybarwiony i walczył z wielką energią.Spodobała mu się guma przypominająca okonia. Chwycił kilka metrów przed BB atakując z boku ,co widziałem przez polary. Spotkany na łódce spiningista kończył pływanie gdy ja zaczynałem. Miał 2 wymiarowe szczupaki i narzekał na marny dzień. Pierwsze grzybienie wynurzyły już swoje liście, inne zielsko ma dopiero 10-20cm
-
Wziąłem się za obcęgi i ja. Wiemy z praktyki coraz więcej co trzeba do trolingu, a rynek nie zawsze nas zadawala.Wymyśliłem takie oto agrafki do wypuszczania klipsów po lince zbiorczego planera. A pozycja pracy będzie wyglądała tak. Przepraszam za jakość zdjęć ale nie dorobiłem się fotoaparatu. Ale idea działania jest widoczna. Agrafki z klipsem pięknie zjeźdżają w stronę planera a ich oddalenie regulujemy kołowrotkiem wędki. Zdjęcie lub założenie agrafki na linkę prowadzącą jest wyjątkowo szybkie i łatwe. Drut na agrafki jest oczwiście nierdzewny grub.1,5 mm. Samoistne wyczepienie się praktycznie jest niemoźliwe.
-
Ten przełącznik to dał mi do myślenia, aż zwoje się zagrzały Tym bardziej, że w naturze ma 2 razy tyle styków niż na schemacie. Zadanie zmiany kierunku obrotów silnika rozwiązane Panie Prezesie. Potrzebującym sprzedam licencję za Broksa!
-
Wrzuć na google 'cło i vat za kupno z usa' i wszystko tam znajdziesz o opłatach pięknie opisane. Przesyłki są prześwietlane i czytana jest deklaracja eksportera co do nazwy i wartości towaru. Na tej podstawie celnik podejmuje decyzję czy zwolnić przesyłkę do odbiorcy czy też nałożyç cło. Zetknąłem się z taką info, źe chiński dostawca pisał w deklaracji że to prezent , albo zaniżał wartość co pozwalało osiągnąć granicę wolną od cła. Pamiętajcie że koszty dostawy wchodzą do wartości towaru, a z USA są one powalające. Obejścia wartości to jednak naciągana sprawa i wymaga indywidualnego uzgodnienia. Jakiś zaradny Polak robi wysyłki z USA jako osoba prywatna, ale nie mam kontaktu. Nie bójcie się dostaw z Chin. Mam sprawdzone -dostawa przyszła w 10 dni, a ich wysyłka jest zwykle free. A jakość? Duźo trudu zadacie sobie by znaleźć coś, co nie zostało zrobione w CN i to uznane marki. Chyba pora zmienić zdanie o tym. Poza tym szukajcie na serwisach sprzedaży w obrębie wspólnoty. Często koszty dostawy są do przyjęcia i nie ma odprawy celnej.
-
Ale te śledzie w ogórkach nie mają cukru, choć sądzę, że na niego przeliczyć można mieszankę warzyw i mięsko ryby. Co do zalewy octowej to cukru wcale możesz nie dodawać. Ja dla smaku dodaję za to łyżeczkę vegetty albo kostkę warzywną.
-
Śledzie w ogórkach Oczyszczamy śledzie odcinając przednie płetwy razem z głową, następnie zalewam je marynatą octową i odstawiamy w chłodne miejsce na ok.1 dobę. Marynatę robię bez cebuli w proporcji 2 szkl. wody + 1/2 szkl. octu 10%. Następnego dnia przygotowuję mieszankę warzyw krojąc w drobną kostkę (na 1 kg płatów śledzi): - 4-5 szt. (ok.0,5kg) kiszonych ogórków - 3-4 szt cebul - 1 czerwona papryka - 1 strąk ostrej papryczki Mieszankę tą solę i pieprzę do smaku. Zamarynowane śledzie odlewam i filetuję od kręgosłupów wyrywając je od strony ogona. Ości brzuszne odchodzą wtedy razem z kręgosłupem. Rozkrajam tuszkę na dwa płaty po linii kręgosłupa. Każdy płat smaruję po wewnętrznej stronie musztardą chrzanową lub ostrzejszą i zwijam w koreczek. Do salaterki o pionowych ściankach wsypuję na dno warstwę warzyw i układam na niej ściśle warstwę koreczków i znowu warzyw na zmianę aż do góry. Całość zalewam olejem (zwykłym lub z oliwką), zawijam folią spożywczą i odstawiam do jutra do lodówki. Gotowe - mogą tam stać do 2 tyg.jak wytrzymasz . Smacznego!!! P.S. Nauczyła mnie Janeczka - Można użyć również śledzi solonych z beczki lub marynowanych płatów ze sklepu. Też są dobre, choć nie tak delikatne jak te świeże złowione przez siebie. Solone śledzie przed marynowaniem trzeba przez kilka godzin wymoczyć od soli. Gotowe płaty marynowane oczywiście nie potrzebują już trafić do zalewy octowej. Te śledzie ze sklepu są dość grube i wtedy nie zwijam ich w koreczki ale układam pocięte w kawałki ok 2x3cm.
-
Sławku- miło było Cię poznać, a o śledziach widzisz nie zdążyliśmy pogadać, ale nic straconego! Czy w tym swoim przepisie nie dajesz wody? Tak zrobione śledzie spotkałem pod nazwą " po kadzubsku". W tym pomidorowym sosiku są pyszne. Jak się wyśpię to dopiszę przepis na "śledzia w ogórkach", bom tu go nie spotkał.
-
W wojsku jest przysłowie " masz głowę i ch..j to kombinuj".I tego będę się trzymał. Często z cenami sprzętu hobbystycznego spotykamy nieuzadadnione drenowanie kieszeni.Rynek napędzany jest działaniami marketingowymi by upchnąć towar, a coś podobnego o wiele taniej możesz znaleźć w innej branży. Oczywiście czasem nie ma rady bo zamiast wędki nie weźmiesz kija do grabi.
-
To co pokazałeś Zbyszku znane jest na każdej wsi do wiązania krowy na łańcuchu i słusznie prawisz że kulę trolingową też można. Te wymysły które pokazujemy pracują w innym celu, rzekł bym wykonują bardziej finezyjną robotę .
-
Zbyszku, dokładnie, to oba typy agrafek utrzymują klips, który trzyma plecionkę/żyłkę z wabikiem. Ryba po chwyceniu wabika "wyrywa" plecionkę wędki z klipsa, który zostaje na lince prowadzącej zestaw. Moc agrafki musi zapewnić nieurwanie klipsa nawet przez 15kg "łosia". To klips musi zadziałać.
-
Andy - poczekaj z manufakturą, idzie dostawa firmowych. Ta "sklepana" agrafka kiedyś mi się otworzyła i przez to im nie ufam. Wpadłem na inny pomysł, którego zasadę pokazuję na foto. Żeby było jasne - taka agrafka służy do wypuszczania klipsa po lince planera zbiorczego. Wygląda niepoważnie, proste to jak cep, zakłada się i odhacza od linki b. łatwo i szybko, a przeprowadzona próba wykazała większą trudność w niekontrolowanym odhaczeniu. Nowy wyrób będzie miał jajowaty kształt aby linka była dalej od poprzecznego ogonka.Ten ogonek zapewnia łatwe wypięcie z linki planera.. Docelowo to będzie jakoś tak wyglądało.
-
Byłem tam w miniony poniedziałek pomoczyć kija. Nic nie skubało na roślinne przynęty a robaczków nie miałem. Latem biorą tam fajne liny. Przy okazji pogoniłem 2 spiningistów - jeden młody drugi stary a obaj udawali durni (nic nie bierze . A w sprawie śmieci, to niestety wędkarze dołożyli tam sporo od siebie. Zebrałem ze swojego stanowiska 2 siaty bałaganu, a zostało syfu jeszcze ze 3 razy tyle. Przed laty było to dość dzikie a przez to urocze miejsce na spacery i odpoczynek. Teraz obrasta osiedlami i rządzi budowa kolei metropolitalnej, a przewijają się wokół dziesiątki mieszkańców pobliskich osiedli. Ludzie garna się do natury i to dobrze, jednak wielu z nas nie ma nawyku by ją chronić. Zginiemy sami w swoich śmieciach
-
Zdolniacha!!! Nieźle wyszły. Chyba musiałeś podgrzać drut? Obawiałem się pękania sprężynującego drutu przy zawijaniu, ale Tobie wyszły. Ja zrobię wersję do planera zbiorczego.
-
I Mistrzostwa Polski Trolling Boat Masters
kris1313 odpowiedział grzybek wna temat w Wędkarstwo morskie
Fatalny reportaż zdjęciowy. Obcięte łby,filety,fartuchy itd...... A gdzie pasja, przygoda i piękno morza? To jest sprawozdanie z targu rybnego a nie zawodów wędkarskich. Czy z rzeźni miejskiej też by tak pokazali -brrr! Nic tylko czekać na nagonkę obrońcôw przyrody. Aż mnie opadł zapał do trolingu. -
Nie znalazłem tematu pod który mógłbym podpiąć bardzo ważną (pewnie nie tylko dla mnie) wiadomość Z radością donoszę o powrocie obrazu z kamery na molo w Brzeźnie. . Ponadto na tej stronie znajdziecie udostępnioną nową kamerę z widokiem na Motławę z Fiharmonii. Niestety kamera z Górek Zach. na razie nie otwiera obrazu ale pewnie jeszcze majstrują. Dla mnie widok "na wodę" wraz z prognozami internetowymi jest bardzo ważny dla określenia aktualnej pogody i przewidywania jej rozwoju. Patrzcie i wyciągajcie wnioski jak jest na Zatoce i Martwej Wiśle.
-
Potwierdzam doniesienie Andrzeja - dopłynęliśmy w południe z Jędrkiem do Górek i pustka na wodzie i brzegach. Za to rybki nadal harcują w ujściu naszej Amazonki Niestety awaria śruby nie pozwoliła nam popłynąć dalej do tego eldorado. Mamy za to opalone na różowo dzioby. Woda ma 7,8C We Władysławowie z brzegu łowią ładne flądry.Z tego co słyszałem, to flądry wpływają na tarliska śledzi żeby nażreć się ich ikry.
-
Bardzo interesujące dla wędkarzy morskich przepisy regulujące zasady rybactwa zawodowego. LINK Trzeba je znać żeby wiedzieć czy sieci stoją legalnie i poruszać się bezpiecznie i sprawnie w tej matni. Zwróćcie uwagę na obszary i terminy ochronne i zakazy dla rybactwa zawodowego! Sprawdzę gdzie obecnie w/g zapisu zlokalizowana/zapisana jest główka wschodnia ujścia Wisły, bo wybudowana została kierownica koryta z 500m w głąb morza. To ważne bo od niej w promieniu 1MM rozciąga się obszar ochronny. Dla tych co nie znali dotychczas miejsca nazywanego "Kamerun" popatrzcie gdzie to jest. P.S. Patrząc po datach, to jest to wydruk aktualny ale przepis oparty jest na starej a nie nowej ustawie. Wnioskuję zatem, że wkrótce może ukazać się nowelizacja tego rozporządzenia .
