-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Aaaa, to już inne zagadnienie.
-
Generalnie na świecie używane są trzy rodzaje linek, z wyłączeniem łowów ekstremalnych gdzie mogą być używane nawet linki stalowe. Linki poliestrowe, obecne już chyba wyłącznie w USA o niskiej wytrzymałości. Linki poliamidowe, powszechne na świecie, tanie w produkcji choć niekoniecznie w sprzedaży. Linki polimerowe, które już na pierwszy rzut oka mają "zawyżoną" wytrzymałość choć to nieprawda. Są wytrzymalsze od poliamidowych a sama kwestia wytrzymałości polega na łączeniu cząstek polimerów (żyłki jednolite), lub na splataniu odpowiednio dobranych włókien (plecionki). Biorąc pod uwagę podane przykłady Mikron wygląda na typową poliamidową żyłkę, Trabucco na polimerową, a poliestrowa miałaby wytrzymałość ok 2,5 kg.
-
Wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia i pomyślności dla Adminów i Użytkowników, spokoju, radości i duuuuużo prezentów pod choinką w te Święta Bożego Narodzenia A.D. 2024.
-
To ja napiszę tak. To nie jest kołowrotek na naprawdę duże ryby. To zwykły, mocno przerośnięty kołowrotek do feedera dla rybek max do 5 kg zgodny z panującą od kilku lat modą nakręcaną przez marketingowców, którzy znakomicie oddziaływują na mózgi wszystkich nie zorientowanych w temacie. Wędziska jakie się używa do połowu większych ryb jak np sumy 20 kg powinno być krótkie do 150 cm i mocne z cw od 250 g. Wysokie cw gdyż sumy nie żyją w spokojnych rejonach rzek lecz w dołkach, w nurcie a tam potrzeba "cegły" jako obciążenia. Krótkie bo to dźwignia i oprócz siły potrzeba wędkarzowi jeszcze masy a jak jej nie ma to najzwyczajniej wciągnie do wody. Jak jej nie masz to dłuższe wędzisko sum wyrwie ci z rąk. Jeśli jednak masz siłę i masę Pudziana to możesz pokusić się o wędzisko surfcastingowe z cw od 250 g.-, im więcej tym lepiej. Surfcast to taki przerośnięty feeder bez wymiennych szczytówek za to naprawdę mocny. Kołowrotek. Szukaj takiego z przełożeniem maksymalnie 4.3:1. Im niżej tym lepiej i tak, tu kierujemy się w stronę multiplikatorów i to nie niskoprofilowych ale niektóre stałoszpulowce do surfcasta też można spotkać na rynku. Pojemność szpuli to do 200 m żyłki 0,60 mm. Więcej nie ma sensu. Sum rzeczny jak wyciągnie ok 100 m to już go i tak nie wyciągniesz. W sposób naturalny idzie w zaczepy tak jak karpie w trzciny i przeróżna zatopione krzaczory. A na koniec. Jeśli nie chcesz porady to nie pytaj. Jeśli kolega jest Twoim wyznacznikiem wiedzy to trzymaj się jego a nie krytykujesz wiedzę tych, którzy chcą Ci pomóc.
-
Karczma Kużniak-Młyn prowadzi sprzedaż zezwoleń. Zadzwoń i porozmawiaj 501 139 874
-
No to po kolei. Nie wiem po co ciężarek 40 g. Filet jest dość ciężką przynętą i dałbym przelotowy przez środek a nie z uszkiem ciężarek5, 10 max 20 g. Nic nie pisałeś o żyłce głównej ale przy takim obciążeniu 0,20 będzie latać aż miło a wytrzymałość przeciętna to 3-4 kg. Na główną ciężarek przelotowy, aby nie zsunął się na hak połącz główną z przyponem większym krętlikiem, przypon, jak ktoś wspomniał wyżej, z plecionki a jak nie i nie chcesz wydać za dużo to kup sobie szpulę kevlaru 6 lub 8. To taśma, którą stosowałem skutecznie przy połowie szczupaków. Przypon musi być miękki i elastyczny, każdy sztywny jest momentalnie wyczuwany i sandacz przynętę wypluwa. Filet śledziowy jest dość kontrowersyjną przynętą w wodach słodkich, wyłączając z tego przyujściowe odcinki rzek, bo jest po prostu słony sam z siebie i soli, którą w niego wpompowano. Często jest też zakwaszony konserwantami dlatego w sklepach są takie śnieżno-białe a to nie jest naturalny kolor śledzia, powinien być szaro-brązowy. Ale próbuj, co dla gąsiora obrzydliwe dla gęsi może być przysmakiem.
-
Eeee, ryby na przynętę mogą być pozyskiwane wyłącznie z danego łowiska.
-
Kupowanie sprzętu bez dokładnej wiedzy jaki jest używany najczęściej kończy się strzałem w kolano. Obdarowujący spodziewa się, że trafił i obdarowany będzie zadowolony a obdarowany będzie się uśmiechał, dziękował córce za wspaniały prezent i po obejrzeniu nigdy go nie użyje, bo nie spełnia wymagań łowiska gdzie łowi. Kupon to idealne rozwiązanie, nie stawia się obdarowanego w niezręcznej sytuacji i może on kupić to co mu potrzeba lub brakuje. Drugą ewentualnością jest zakup czegoś z wyposażenia jak krzesełko lub kurtka stricte wędkarska.
-
Osobiście ani siatek, ani worków nie używałem. Niemniej kumpel szykując zanętę do kul pakował tylko grube kawałki do 4 siatek. Dwie szybko rozpuszczalne co trwało ok pół godziny i dwie wolno rozpuszczalne a ile to trwało nie mam pojęcia. Wrzucał wszystko na raz i zamierał, dosłownie. Każdy mój ruch go irytował, wstanie po cokolwiek do samochodu to już była rozpacz w jego oczach. Idea jaka mu przyświecała to jak najmniej hałasu na łowisku.
-
Nie musi być. Ikra wiele lat temu mogła przywędrować na piórach jakiejś kaczki czy innego ptaka. Zwróć uwagę, że jak na wzdręgę płetwy piersiowe są za mało wysunięte do przodu w stosunku do płetwy grzbietowej. Dla płoci o wiele za dużo, powinny być cofnięte prawie na koniec płetwy grzbietowej. Płetwa odbytowa nie pasuje ani do wzdręgi, ani do płoci. Uszkodzenie pyska nie wpływa na jego kształt. Może być zdeformowany ale widać czy jest prosty, czy zadarty do góry. Kolor od linii bocznej powinien "łapać" odcień czerwieni ale to bardzo umowne zależnie od środowiska i warunków w nim panujących. Dawno, w jeziorze Orzysz łowiłem wzdręgi krwistoczerwone jak nasze karasie. Wyjątkowe zdarzenie bo były wyłącznie w jednej zatoczce mocno porośniętej i dość płytkiej. Ze 20 lat temu miałem przyjemność rozmawiać o bastardach (i nie tylko), z Pawłem Oględzkim. Wniosek z dyskusji był niejednolity, gdyż różnice nawet w obrębie gatunkowo czystym mogą występować, nawet w jednym akwenie. Trudne do zakwalifikowania ryby można określić jedynie po "rozłożeniu ich na części". Bastardy są tak powszechne, że aż pospolite i najczęściej sami wędkarze przyporządkowują je do jakiegoś gatunku. Mimo wszystko upierać się nie mam zamiaru. Dla mnie to bastard, dla kogoś innego może być wzdręga, a dla jeszcze innego płoć. Dla wielu będzie to krasnopióra, która nijak żadnym gatunkiem nie jest, ważne aby była radocha i zawsze, w razie wątpliwości, można przecież wypuścić.
-
To nie wzdręga, nie te kolory. To jakiś bastard (określenie ichtiologiczne na mieszańca gatunkowego), płoci z innym gatunkiem, najprawdopodobniej krąpiem. Najprawdopodobniej, gdyż płoć i krąp mają tarło niemal równocześnie i w tych samych miejscach akwenu. Leszcz trze się dużo głębiej a wzdręga przebywa w rejonach niechętnie odwiedzanych przez inne gatunki, no chyba, że weźmiemy pod uwagę słonecznicę i podobne. Aha. Pyszczek wzdręgi jest zadarty do góry jak u uklei, płoć ma prosty jak u tej na zdjęciach.
-
No tak. Uwzględnić wszystko jest praktycznie niemożliwe w krótkim poście. Moje, zdecydowanie dłuższe od przeciętnych, są duże i mogą znużyć czytelnika a i tak nie wszystko uda się umieścić. Najczęściej pomija się rzeczy oczywiste, dla piszącego, dla pytającego nieznane. No to uzupełniając, kołowrotki karpiowe to nie jest zły wybór ale lepszym są kołowrotki morskie. Przykład: 1, 2, 3. Dla mnie są one wszystkie tak samo warte, gdyż mają plastikowe obudowy. Ale ważniejsze jest to, że żyłka 0,3 to dla feedera 120 g z obciążeniem 80-90 g. Dla feedera 180-220 g z obciążeniem 150 g to już zdecydowanie 0,4 mm. Swoim surfcastem 50-250 g rzucałem ciężarkiem 150 g i żyłka 0,35 pękła mi kilka razy. Po każdym pęknięciu zmieniałem żyłkę na inną firmę, choć zdecydowanie dedykowaną jako gruntowa. Po przyjrzeniu się jej w domu miałem pewność, że jest gruntowa i znów pękała przy dynamicznym rzucie. Przy dynamicznych rzutach warto uwzględnić taki parametr jak celność i taką otrzymuje się z obciążeniem 60% wielkości cw wędziska gruntowego. Obciążenie to nie tylko ciężarek ale też zanęta w koszyczku, której, w zależności od wielkości koszyczka, znajduje się 20-25 g i koniecznie trzeba ją policzyć jako obciążenie. Feedery z obciążeniem 3/4 cw zaczynają nas "prowadzać" zamiast my je kontrolować. Szczytówka wygina się w łuk za nami i jesteśmy pewni, że nie panujemy nad nią. Dodatkowo wygięta szczytówka w sposób nagły a wręcz cudowny, nie prostuje się w trakcie rzutu i obciążenie wystrzeliwuje nawet metr niżej i najczęściej trafia wędkarza w potylicę. To kolejna zaleta dłuższego wędziska choć nauczenie się rzutu z nad ramienia i skrócenie zestawu do minimum jest o wiele bezpieczniejsze. Co do kołowrotków i łożysk to generalnie im mniej tym lepiej. Lepiej gdyż powszechnie stosowane obudowy z tworzywa posiadają gniazda na te łożyska, które przy dużych obciążeniach najzwyczajniej się wygniatają powodując luzy, zmianę geometrii mechanizmu i w końcu szybsze zużycie mechanizmu, często wręcz błyskawiczne. Zastosowanie żyłki głównej 0,40 wcale nie oznacza, że "szkolnie" przypon musi być o 0,02 cieńszy. Uwierz, że często łowię z przyponem 0,18 wiedząc, że tam gdzie rzucam leszczyki 3 kg to norma. To logiczne. W wodzie stojącej aby zarzucić naprawdę daleko stosowałem żyłkę główną 0,35 a przypon miałem 0,14.
-
Gdybym trafił do Konina to nie zatrzymałbym się lecz pojechał coś ze 30 km dalej nad jezioro Powidzkie.
-
Dziwne, ja znajduję bez problemu i nie zabrało mi to więcej niż 5 minut. Przykłady: 1, 2, 3, 4, 5, 6. Kołowrotki: 1, 2, 3, 4. Wszystko zajęło mi około kwadransa i wszystkie przykłady są dostępne w sklepie od ręki. Jest też mnóstwo innych przykładów ale wysprzedane i można by było szukać gdzie indziej. Mój błąd, błąd jak wielbłąd. Faktycznie myślałem o przełożeniu 3.6:1 ale to dotyczy multiplikatorów a nie standardowych kołowrotków o stałej szpuli. Na wspomniane potrzeby wystarczy "normalny" kołowrotek z przełożeniem 4.6:1 lub niższym i za zamieszanie bardzo przepraszam. Z takim przełożeniem też posłuży Ci kilka sezonów a jak będziesz dbał to zdecydowanie dłużej. Dbał, czyli czyścił i smarował co drugi sezon, nie kładł na gołej ziemi, piachu, nie wrzucał do wody, itp. Moja Okuma baitfeeder (ta pierwsza), ma już coś z 10 lat i ma się bardzo dobrze. Nie przejmuj się widocznością brań. W nurcie ryby biorą zdecydowanie i jeśli nie prześpisz brania to praktycznie po każdym braniu jest ryba. Dawniej rolę wędzisk gruntowych spełniały kije bambusowe ze szczytówką grubości małego palca u dłoni i na nich było widać brania 20 cm leszczyków. Ot specyfika ustawienia wędziska, gdyż w rzece nie kładziesz go poziomo lecz stawiasz na sztorc aby jak najmniej żyłki było w wodzie. A feeder z cw 180 - 220 g daje Ci zdecydowany nadmiar mocy, czyli bezpieczeństwa oraz możliwość zastosowania większych obciążeń, czyli możliwość obłowienia miejsc, które dla 120 g są nierealne. Na przykład zastosowanie ciężarka samolotowego i koszyczka bez dociążenia pozwoli Ci na umieszczenie zestawu na skraju nurtu a tam pływają już np leszczyki od 3 kg w górę. Jednak do tego potrzeba feedera z cw minimum 200 g bo sam ciężarek waży 150 g.
-
We Wrocławiu 120 g nie dawało zbytnio rady. W Zielonej Górze kumple, którzy jeździli nad Odrę cw 120 g stosowali wyłącznie w specyficznych miejscach. W Warcie k/Gorzowa Wielkopolskiego 120 g to raczej przy brzegu a nie w samym nurcie, a jest tam dwa razy szerzej niż gdzie indziej, więc i uciąg mniejszy. Nie wiem jaki jest uciąg w Odrze szczecińskiej. Jeszcze przed Szczecinem Odra rozgałęzia się, rozlewa, pełno kanałów, rozlewisk, odnóg, może 120 g wystarczy choć na pewno bezpieczniej byłoby 150 g a najlepiej 180 g. Osobiście w Wiśle i Narwi, Warszawa i Nowy Dwór Mazowiecki, często łowię na surfcast 4,20 m, cw 50-250 g i nie mam najmniejszych problemów z widocznością brań, choć nie 10 cm rybek a małych 20-25 cm leszczyków, krąpików, itp. 10 cm rybki bez problemu łowię na feeder 3,90 m i cw do 150 g zarówno w rzece jak i stojącej wodzie. Zmieniam jedynie szczytówki. Dlaczego dłuższe a nie krótsze? Ano dlatego, że nawet ciężarka 80 g wędziskiem 3.6 m nie poderwiesz z dna ściągając zestaw, nie ten kąt. A skoro nie poderwiesz to na drodze ściągania wszystkie zaczepy są Twoje i prawdopodobieństwo zerwania zbliża się niebezpiecznie do 100%. Rzeka to dzika woda pełna dużych kamieni, konarów lub całych pni. Co do kołowrotka. Przełożenie 5.1:1 to żart a nie dobór. Tyle już było pisane tu na forum, że kołowrotek do ciężkiej denki powinien mieć max 3.6:1 a im niżej tym lepiej, że już odechciewa się pisać. Znajdź sobie kołowrotek wielkości max 4000 z przełożeniem 3.6:1 lub niższym a posłuży Ci lata. No i bez wolnego biegu, bo i niepotrzebny przy połowie w rzece, i pierwszy się psuje. Żyłka. Dobrze, że nie chcesz podkładu. Musisz jedynie kupować żyłkę w jednym odcinku, czyli z nierozciętych szpul. Producenci zasadniczo konfekcjonują jeden odcinek żyłki na 5-ciu szpulach a w sklepie dopiero jest rozcinana. Pozostaje żyłka o dużych nawojach i relatywnie wychodzi taniej niż na mniejszych szpulach. Co do średnicy. 80-90 g dociążenia koszyczka, do tego zanęta 20-25 g w zależności od wielkości tego koszyczka, no to już mamy ponad 100 g obciążenia, połów w rzece, która cały czas ciągnie, no a rzut? Nie zdecydowanie 0,25 to za cienko. Minimum 0,30 bo i tak dynamicznie ani daleko nie rzucisz. Cw wędziska 120 g a obciążenie zestawu niemal tyle samo. Dobrze jak rzucisz 10-15 m od brzegu nie łamiąc wędziska bo przy rzucie to feeder będzie Cię kontrolował a nie Ty jego. Nie bój się grubej żyłki, ona musi przenieść zestaw i dynamiczny rzut. Już kiedyś pisałem, że podczas dynamicznego rzutu obciążenie oddziałowuje na linkę i wędzisko jakby ważyło dwa razy więcej a to za sprawą przeciążenia, które wynosi ok 2G. To tyle ode mnie. Napisałem powtórnie to co już wielokrotnie zostało tu na forum napisane. Jednak wybór należy do Ciebie bo widać, że napaliłeś się na Mikado Ultra Violet, którego ja bym długim kijem nie trącił, za to szukałbym coś ze stajni Kongera, który ma o wiele większe doświadczenie w wędziskach gruntowych.
-
Błądzicie Panowie, drogi widać zbyt kręte i karkołomne. Ustawa o rybactwie śródlądowym ogarnia temat obrębów hodowlanych w Art 13 i 14. Jednak temat Karty Wędkarskiej w tych obrębach ujęty jest w Art 7 ust 4. Natomiast kto i jak ustala obręb hodowlany jest ujęte w tej samie ustawie w Art 15 ust 2 pkt 2a i 2b. O tym jak ma być oznaczony obręb hodowlany określa rozporządzenie o przydługiej nazwie wynikające z omawianej ustawy w §16. No to możecie sobie poczytać a jak ktoś niecierpliwy to już tłumaczę. Obręb hodowlany służy do chowu i hodowli ryb na potrzeby gospodarującego. Jest on ogrodzony lub wyraźnie oznaczony zgodnie z wymogami działalności gospodarczej. Łowisko specjalne nie jest obrębem hodowlanym, bo do tego obrębu potrzeba zgody gospodarującego a nie opłaty. Łowisko specjalne, niezależnie czy jest to woda prywatna, czy dzierżawiona to działalność gospodarcza na rzecz ludności, więc podlega wszelkim wymogom prawnym wody o statusie wody publicznej a dodatkowo tak naprawdę jest to jest to sprzedaż ryb, które trzeba złowić samemu. Do sprawdzenia w dzienniku działalności gospodarczej. Z której strony by nie patrzeć Karta Wędkarska jest obowiązkowa. Woda prywatna i jej status. Dawno porzuciłem ten temat gdyż był niesamowicie zagmatwany i w sumie nie było konkretnej wykładni. Śledząc uzasadnienia wyroków sądowych na początku tego wieku spotykałem się z różnymi interpretacjami własności teoretycznej niemniej jest kilka aspektów ciągle się powtarzających. Woda należy do tego, kto posiada pod nią grunt, i może czerpać z niej pożytki, tak jak jest to ujęte w ustawie prawo wodne. Ale tylko on, nie może z niej czerpać pożytków nikt inny, nawet najbliższa rodzina. Udostępnienie prywatnej wody innej osobie, odpłatnie lub nie, wiąże się z domniemaniem prowadzenia nielegalnej działalności gospodarczej a tym samym zmianie statusu wody na publiczną, czyli od razu obowiązują wszystkie obostrzenia związane z amatorskim połowem ryb. To kontekst z około 2010 roku. Wcześniej były przeróżne rozwiązania z wyraźnym personalnym napisem na wędzisku, obowiązku posiadania Karty Wędkarskiej, ogrodzeniem i tablicami informacyjnymi i jeszcze jakimiś dziwnymi rozwiązaniami, których już najzwyczajniej nie pamiętam. Pamiętam za to odniesienia do kodeksu karnego, kodeksu cywilnego i prawa gospodarczego, których obecnie nie chce mi się wertować. Jak ktoś chce kombinować jak i gdzie łowić bez Karty Wędkarskiej i licencji połowowej to niech sam kombinuje i potem nie płacze, że go złapali. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy schowani w krzakach ciągle nerwowo się rozglądają, czy aby jakaś kontrol nie idzie. A to ma być przyjemność a nie pozyskanie mięsa. Od razu dodam, że nie jestem przeciwnikiem zabierania ryb i sam normalnie co roku "grzeszę" pazernością w jesiennym ciągu. A potem kilka godzin skrobania, czyszczenia, dzielenia na dzwonki i filety. Filety po dwa w torebce do zamrażarki a dzwonki obsmażone w mące i do słoików a na koniec "lekki" ocet. Na ŚBN jak znalazł choć są już dobre po miesiącu. Wiem, długo ale ocet naprawdę "lekki", ma ok 1,5%. Jak na szybko za trzy dni to dałbym 2,5% ale ryby już wtedy niewiele czuć. To się rozpisałem...
-
Powrót do wędkarstwa - Opłaty
Docio odpowiedział maciek2 wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Kary są opisane od Art 27 ustawy o rybactwie śródlądowym. Jako były członek PZW będziesz miał do zapłaty opłatę - wpisowe, za brak ciągłości. Tę oraz opłaty członkowskie i licencyjne są do wglądu publicznego na stronie Okręgu PZW, w którym zamierzasz łowić. Jeśli nie zmieniłeś miejsca zamieszkania proponuję wrócić do Koła macierzystego gdyż ominie Cię ewentualne przenoszenie karty personalnej o ile Ci ją w ogóle wydadzą. Jak nie to trochę czekania w nowym Kole aż ją otrzymają, więc musisz wiedzieć do którego Koła chcesz się przenieść. Przeanalizuj wykaz łowisk na stronie Okręgu, może któreś koło ma specjalną opiekę nad jakimś łowiskiem specjalnym a wtedy opłata za nie jest nieporównywalnie niższa od standardowej lub jej brak. Niestety wiąże się to z pracami na rzecz Koła. -
Wędka dla dziadka (niespodzianka) Sportex?
Docio odpowiedział kamil_GDN wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Też możliwe rozwiązanie, jak najbardziej. -
Wędka dla dziadka (niespodzianka) Sportex?
Docio odpowiedział kamil_GDN wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Zdecydowanie 50 g. Trzeba liczyć zapas mocy a od dawna wiadomo, że najdalsze i najcelniejsze rzuty są z obciążeniem 60% cw. A z cw do 30 g to albo mała sprężyna i wędzisko obciążone prawie na max, albo brane jest to 10 g i samo obciążenie co ja stosuję przy lekkim gruncie bez zanętnika na zwykłym teleskopie. -
Wędka dla dziadka (niespodzianka) Sportex?
Docio odpowiedział kamil_GDN wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Łowi zdecydowanie lekko. Sam koszyk z zanętą to 20-25 g. Może chce zmienić zestaw z koszyka na małą sprężynę, która jest odpowiedniejsza na wody stojące albo zacząć łowić na method feeder. Trudno wyczuć ale zainteresowała go jakaś konkretna technika, spytał o nią znajomego i otrzymał odpowiedź. Moim zdaniem powinieneś się trzymać parametrów jakie już padły, długość wędziska 3,0 m, cw 10-30 g a firma obojętna, gdyż i tak nie widział wędziska w akcji. Nie mogę Ci doradzić konkretnego wędziska gdyż najzwyczajniej wędziska gruntowe z takim cw są poza moim zainteresowaniem jako łowiącego w rzekach. Posiadam dwa feedery z cw do 100 g i z cw do 150 g. Zdarza mi się łowić w jeziorach a wymienne szczytówki pozwalają się dopasować i łowić nawet 10 cm rybki. -
Dobrze ujęte. U nas jest coraz mniej wędkarzy, którzy mają pojęcie o metodzie ciężkiej denki. Tych co ją rozumieją jest jeszcze mniej. Podsumować można znanym tekstem z memów - gimby nie znajom.
