Skocz do zawartości

Zaporowe opłaty za licencje wyeliminują "mięsiarzy"???


wind
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

witajcie,

znalazłem dziś taki oto artykuł o tym, jak pan Daukszewicz wydzierżawił jezioro i pogonił z niego "zwykłych" wędkarzy. Wprowadził opłaty licencyjne w kwotach 1500 i 2500zł rocznie aby, jak to sam stwierdził, chronić łowisko przed "mięsiarzami" .

Zawsze uważałem pana Krzysztofa za  miarę normalnego człowieka, ale teraz widzę, że "soda" uderzyła i zamarzyło się łowisko dla "elyty".

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Już faceta nie lubię.

 

Pewnie ma i swoje racje ale najwidoczniej zauważam w naszym kraju niepokojące zjawiska.

Czy dojdzie do tego, że lasy też przejdą w prywatne ręce?

Czy wstęp oraz zbieranie runa leśnego będzie kolejnym krokiem?

Toć to quźwa nie królestwo!!

Nie podoba mi się to.

Domyślam się, że okolicznym rolnikom - wędkującym tam od dziada pradziada też nie spodoba się taka sytuacja i wkrótce po zarybieniach może okazać się, że nastąpiła katastrofa ekologiczna a w konsekwencji upadłość spółki i de facto odejście od tak szacownej idei.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Czy dojdzie do tego, że lasy też przejdą w prywatne ręce?

 

Phi! Pierwszy krok w tym kierunku zrobili już w ub roku. Sprawa nieco przycichnie, rozejdzie się po kościach, przyjdzie trzecia kadencja i stanie się fakt. Potem zrobią pierwszy krok w kierunku prywatyzacji wód państwowych, sprawa przycichnie, rozejdzie się po kościach i one też będą prywatne. A wtedy taki Daukszewicz nikogo już nie zadziwi. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sam Daukszewicz nie dziwi, przecież mamy mnósto prywatnych dzierżawców i włascicieli, ale jego pomysł na wysokośc licencji ... to już inna sprawa. Jesli już ktoś się zdecyduje na takie opłaty to zabierze wszystko, nawet robaków nie zostawi ;).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie mu Bozia obrodzi w ryby i spokój sumienia.

Zainwestowali chłopaki, może im się uda stworzyć coś ciekawego?

Obawiam się jednak, że marnie to się skończy.

Chyba, że zaminują pola, łąki, lasy...

Ogrodzą płotami i zatrudnią straż z psami i bronią gotową do użytku.

Monitoring itp...

 

I co dalej? Będą sami czuć się bezpieczni w tych swoich daczach?

Jakoś tego nie widzę.

 

Wędkarze to nie tylko Daukszewicz, nie tylko on lubi spokój, ciszę, rybne wody, kontakt z naturą.

Czy za pieniądze tego da się doświadczyć w naszym kraju, w takich okolicznościach?

 

Obawiam się, że może być kosztowna taka impreza i trudna do zrealizowania marzenie, pewnie utopia.

Już i nasze kanały były dzierżawione, choćby w Trzcińsku przez równie utalentowanego wędkarza.

To też już historia.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ojojojojoj. Przeczytaliście artykuł napisany przez kogoś kto zupełnie nie ogarnia tematu a jedynie nasuwa tendencyjne wnioski własne, w dodatku chyba urojone.

Każdy ma prawo przystąpić do przetargu. Jest rozporządzenie określające jak rozstrzygnąć taki przetarg i zasadniczo żaden przekręt nie przejdzie, bo inni zaraz oprotestują. Każdy dzierżawca ma prawo narzucić swoje ceny za licencje, tym bardziej, że ich ilość jest ściśle limitowana statusem terenu a wynosi ona 70-ąt. Tak, mogą sprzedać tylko siedemdziesiąt licencji na rok i ani jednej więcej, a to komicznie mało i bynajmniej to ograniczenie nie powstało nagle, lecz obowiązuje od wielu lat a konkretnie od powstania tego rezerwatu - ostoi ptaków. Niemniej sam ten fakt już pretenduje to łowisko do miana specjalnego, które tak naprawdę, może stanie się za dziesięć lat. Kładę nacisk na "może" gdyż szczerze wątpię aby tak się stało. Kształt jeziora i osada na południowym krańcu zdecydowanie wskazuje na rozkwit kłusownictwa a sieci poprzedniego dzierżawcy i status jeziora eutroficznego nie rokuje na rozkwit eldorado. 

Mimo tych praw i obaw stowarzyszenie, które wygrało przetarg, musi wywiązać się z zadeklarowanych zarybień i po takim tekście jaki się pojawił miejscowi będą im patrzeć bardziej na ręce niż policja.

 

I jeszcze jedna sprawa. Wind szczerze wątpię w Twoje założenie o zabieraniu wszystkiego z powodu kosztu licencji. Wielu wykupi z myślą aby mieć miejsce pozbawione "tłuszczy", pijackich awantur i pospolitego bydła jakie często powstaje przez przyjezdnych. Nawet "nowobogaccy" nie wykupią, gdyż ich styl bycia wymagałby do tej licencji pensjonatu z obsługą, zawsze dostępnego pokoju i tolerowania każdego kaprysu z chamsko-grubiańskim zachowaniem włącznie. Obawy byłyby uzasadnione przy koszcie 500zł ale podane ceny są cenami typowo zaporowymi, tym bardziej, że poza licencją dzierżawcy nic więcej nie oferują. Według mojej wiedzy na początku wieku dzierżawca Energopol za 14-to dniową licencję wołał 200zł, a za całoroczną 300zł, więc nie było to tanio. Kolejny dzierżawca KMP chyba nie udostępniał jeziora w ogóle do wędkowania 

I ostatnia sprawa. Możemy spodziewać się niemiłych komentarzy o tym łowisku już w tym sezonie i to z dwóch głównych powodów. Powód pierwszy to wyczyszczenie jeziora do dna przez KMP, gdyż wiedział z wyprzedzeniem, że jezioro zostanie im odebrane z powodu rabunkowej gospodarki rybackiej. Powód drugi to wieś Łajs, w której znajduje się nieduży ośrodek wczasowy i całkiem sporo agroturystyki oferującej kajaki, rowery wodne, żaglówki, windsurfing itp a to w żaden sposób nie gwarantuje spokoju na wodzie i doprowadza nas do pasji, szczególnie gdy taki rzężący rower przepłynie nam po spławiku. Zabronić pływania nie mogą, gdyż jest to woda publiczna.

 

A teraz proszę, na spokojnie przemyślcie treść artykułu z informacjami jakie podałem. Jeśli ktoś ma jakieś pytania, to jeśli tylko będę potrafił, to odpowiem.

Edytowane przez Docio
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jedno jest pewne, mnie na takie łowisko nie stać. Niektórzy mówią że stajemy sie bogatsi. Kłamstwo. Od 1 kwietnia musze na własny koszt dojeżdżać do pracy. Tak więc jestem biedniejszy o 280 zł. A to za sprawą ustawy mówiącej, że jak pracodawca dowozi do pracy to to nasz dochód...

Tak więc nie stać mie na takie opłaty 2 miechy tyrać na możliwość wędkowania na jednym jeziorze.... Chore...

 

Mówią żę opłaty są duże za użytkowanie rybackie. Bzdura, stawka górna jest określona. A przy konkurskie nie sam operat decyduje...

Edytowane przez wind
zwracaj proszę uwagę na ortografię. pkt 5 regulaminu forum
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Każdy ma prawo przystąpić do przetargu. Jest rozporządzenie określające jak rozstrzygnąć taki przetarg i zasadniczo żaden przekręt nie przejdzie, bo inni zaraz oprotestują. Każdy dzierżawca ma prawo narzucić swoje ceny za licencje

 

Pewnie, że tak, czasem prywatny dzierżawca jest dużo lepszym gospodarzem niż związek, firma czy stowarzyszenie. Ale ustanowienie takiej kwoty i brak możliwości wykupienia "dniówki" to praktyczne zamknięcie łowiska dla "zwykłych" wędkarzy.

 

 

 

Wind szczerze wątpię w Twoje założenie o zabieraniu wszystkiego z powodu kosztu licencji.

 

Nie znasz chyba mentalności "polaczków". Znam ludzi, świadomych wędkarzy, majętnych, których głównym bagażem w drodze powrotnej ze Szwecji są pojemniki z filetami. "Zapłacone za wyjazd więc się należy". A "dziadek w gumiakach" do Szwecji czy Norwegii nie pojedzie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Oj Wind. Pisałem, że ze względu na status terenu chronionego mogą sprzedać jedynie 70-ąt licencji w roku. Czy to będą jednodniowe, czy tygodniowe, czy roczne, nadal całość musi się zamknąć w liczbie siedemdziesiąt. No to gdzie sens sprzedaży jednodniowych? To wbrew wszelkim zasadom prowadzenia firmy, poza tymi charytatywnymi.

Cham pozostanie chamem choćby przed nazwiskiem wpisywał prof. Majętność i wykształcenie w takich przypadkach nie ma znaczenia jednak są to przypadki sporadyczne. Też znam świadomych i majętnych, którzy z wypraw przyjeżdżają jedynie z kilkoma GB zdjęć. Ale znam też sporo zdecydowanie mniej majętnych, którzy pakują wszystko "do wora", i na odwrót. Całkiem sporo ubogich wypuszczających nadmiar ryb i majętnych biorących choćby jednego okonka. Czy to pazerność, czy potrzeba spełnienia prymitywnych atawizmów, nie wiem. Wiem natomiast, ze cham pozostanie chamem i majętność, świadomość czy środowisko nie ma tu najmniejszego znaczenia.

Ja jestem dziadkiem - co Wy quźwa chcecie od dziadków?

Patrzajcie na siebie.

Ja też jestem dziadkiem ale Andrzeju wydaje mi się, ze Windowi nie chodziło stricte o dziadków lecz o dziadów pozostawiających ten cały ogromny syf po sobie nad wodą. :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mam dość w internecie sformułowań typu "dziadki" "dziadki leśne" " gumofilce" itp...

Mam wrażenie, że młodszym wydaje się, że wszystko to co złe to zrobili "dziadki" :wacko:

Ojców nie mieli? Niech się cieszą tym co zastają po nas, czy to taka krzywda?

Trochę szacunku... szacowna młodzieży.

 

Sory za OT

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Myślę, ze przesadzasz @grzybku, @Docio określił potoczne znaczenie określenia "dziadków". I śmiem podejrzewać, że sam też dobrze wiesz, co to oznacza w wędkarskiej nomenklaturze. Więc nie ma o co kręcić afery :).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...