Jump to content

Linka, a wędka...przeciążenie.


Recommended Posts

Witam wszystkich. Kupiłem wczoraj wędkę shimano tehnium DF 240M 10-30. Dostałe kartę gwarancyjną i tam też było napisane o jej warunkach. Było podanych parę punktów dotyczących pielęgnacji wędzisk, czego nie powinniśmy robić itd. Natknąłem się na uwagę o dopasowywaniu mocy linki(żyłki bądź plecionki) do wędziska aby zabezpieczyć ją przed ewentualnym złamaniem. Wynika z tego 
(chyba/tak zrozumiałem), że kijek ma dany przedział grubości linek jaką możemy łowić przy tym wędzisku. Jak to działa, na czym to polega? Ja mam kijek od 10 do 30g i jak mam dobrać do niego plecionkę? pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Moc i średnica linki to dwie różne rzeczy. Linką nazywana jest żyłka, plecionka jak i inne, praktycznie u nas niedostępne a stosowane w wędkarstwie morskim.

Jeśli w karcie produktu (nie gwarancyjnej) jest adnotacja o maksymalnej wytrzymałości stosowanej linki, to możesz się temu podporządkować. Jeśli nie, to znaczy, że karta gwarancyjna jest uniwersalna dla wszystkich wędzisk danej firmy i większości wędkarzy robi tylko zamęt w głowie.

 

Shimano dodatkowo opisuje te wędziska (DF CX/AX) przez dodatkowe w nazwie oznaczenie liczbą po XT, np: DF CX 240 10-30 XT 100. To jest określona wytrzymałość blanku ale w jakiej miarze to nie mam pojęcia. Niewiem czy ktoś wie, dobrze by było jakby tak, ale chyba nie pozostaje Ci nic innego jak nie czekać tylko samodzielnie poszukać na stronie Shimano.

Link to comment
Share on other sites


Wynika z tego 
(chyba/tak zrozumiałem), że kijek ma dany przedział grubości linek jaką możemy łowić przy tym wędzisku.

 

Nie patrz na to. Tak było zawsze i takie są zasady. Większość wędkarzy jednak nagina te zasady, pamiętając jednocześnie!, że hamulec kołowrotka wystarczy odpowiednio lżej ustawić, by podczas np gwałtownego odjazdu ryby nie doszło do takiego przeciążenia. I po zmartwieniu. ;)

Link to comment
Share on other sites

Przy doborze linki (żyłki, plecionki), dobrze jest kierować się zdrowym rozsądkiem. Bardzo pomocne jest doświadczenie wędkarskie, lata praktyki, wtedy ten dobór jest niejako intuicyjny. Ciężar wyrzutowy (cw), mówi nam sporo o mocy wędziska, ale nie wszystko, bo u różnych producentów przykładowe cw.10-30g, co innego oznacza. Dlatego wśród wędkarzy spotyka się opinie że dane wędzisko jest "przeszacowane" lub "niedoszacowane" w zakresie cw. W tym względzie Shimano niedoszacowuje czyli zaniża cw. swoich wędzisk (wiem to z własnych doświadczeń ze spinami tej firmy). Wędzisko opisane przez Shimano jako 10-30g, odpowiada wędziskom 10-40g innych producentów, czasem nawet więcej. Ale załóżmy że opis jest rzetelny i cw. jest dokładnie w zakresie 10-30g. Jeżeli zastosujesz np. plecionkę 0,20mm, o wytrzymałości kilkunastu kg, ustawisz hamulec kołowrotka na granicy wytrzymałości linki, to podczas holu dużej ryby, a zwłaszcza przy gwałtownym "odjeździe", najsłabszym ogniwem całości okaże się wędzisko. O ile wędkarz wykaże się refleksem,to zdąży poluzować hamulec kołowrotka, lub opuści wędzisko niemal w linii żyłki, co zapobiegnie jego złamaniu. W takiej sytuacji nie wykorzystamy w pełni ani wytrzymałości linki, ani też właściwości amortyzacyjnych wędziska, właśnie z obawy przed jego złamaniem. Właściwie dobrana linka pozwala lepiej zaprezentować stosunkowo lekkie przynęty, oraz osiągać dłuższe rzuty. Osobiście do spina z cw.10-30g stosuję żyłki w zakresie 0,24-0,30mm, ewentualnie plecionkę 0,14-0,16mm, hamulec kołowrotka staram się ustawić na +-80% wytrzymałości linki. Parę zdań o oznaczeniach na spinach Shimano. Mam wrażenie że tak do końca tylko producent wie co te różne literki i skróty oznaczają. Wiem tyle,że oznaczenia XT 30;40;60;100;Biofibre;Geofibre, określają materiał użyty przy produkcji blanków. Oznaczenia AX;BX;CX to kolejne modele spinningów w danej serii. W przypadku spinów Beast Master, zwróciłem uwagę że kolejne modele są nieco sztywniejsze, szybsze. Oznaczenie np.240M, mówi o długości wędziska oraz jego akcji (M-medium-średnia, lub M-moderate-umiarkowana). Spotyka się też oznaczenia MH i H. Jak gdzieś wyczytałem owo H oznacza Heavy (mocny, silny), więc na logikę są pewnie nieco mocniejsze od innych modeli.

Edited by Ozet
Link to comment
Share on other sites

Można jeszcze tutaj dorzucić, że szanujące się firmy amerykańskie, na blankach swoich wędzisk, podają też i wytrzymałość kija w lbs. I tak np jeżeli kijek posiada oznaczenie 10 lbs, to najbezpieczniejszą do niego żyłką/plecionką będzie ta o wytrzymałości do 10 lbs. 

A jeśli chodzi o te inne "tajemnicze" oznaczenia literkami, to można poczytać Tutaj ;)

Link to comment
Share on other sites

Panowie, te oznaczenia nie mają większego znaczenia,bo chyba nikt logicznie myślący nie ustawia hamulca kołowrotka na pałę! Owszem zdarza się, że łowimy na sztywno, ale tylko w skrajnych wypadkach. Moim zdaniem jest to w pewnym sensie zabezpieczenie gwarancyjne. Z drugiej strony posiadałem wiele wędzisk wedle obiegowej opinii szajsowatych, a wytrzymywały maksymalne przeciążenia bez szemrania. Z tego co czytam, bo sam tego typu wędzisk nie posiadam, największy problem w tej materii jest z wędziskami z pracowni. A niby takie idealne super są (:

Link to comment
Share on other sites

Woldi napisał:

Panowie, te oznaczenia nie mają większego znaczenia,bo chyba nikt logicznie myślący nie ustawia hamulca kołowrotka na pałę!

Woldi, po co stosować grube "powrozki", aby w praktyce wykorzystywać powiedzmy 50% ich wytrzymałości, bez ryzyka uszkodzenia wędziska? Zestaw wędkowy powinien tworzyć logiczną, harmonijną całość, bez względu na stosowaną metodę czy technikę połowu. Być może jest to banał, ale był aktualny za czasów Wyganowskiego i jest aktualny teraz i zawsze i na wieki... Poza tym byłbym skłonny przychylić się do opinii, że jednak większość ustawia hamulec "na pałę".
Link to comment
Share on other sites

Docio, dlatego napisał ,,logicznie myślących,,(:

Ozet, oczywiście, że bezsensu jest stosować mocno przesadzone wytrzymałościowe linki, ale chodziło mi bardziej o wyszczególnienie głupoty zapisu producenta(;

Link to comment
Share on other sites

po co stosować grube "powrozki", aby w praktyce wykorzystywać powiedzmy 50% ich wytrzymałości, bez ryzyka uszkodzenia wędziska?

 

Wcale nie musi być sznurek od bielizny, żeby wymuszać na wędkarzu logiczne myślenie i dużo lżejsze ustawienie hamulca. Jeśli zastosuję do połowu na wirówki nr 4 i 5 plecionkę o grubości 0,06 mm i na kijku do 20 g wyrzutu, to czy jest to logicznie i harmonijnie dobrany zestaw? A dodam, że ten mój kijek jest parabolikiem i piszę na własnym przykładzie. Wg mnie jest wszystko dobrane prawidłowo i przesadyzmu w doborze plecionki nie ma. Ale i ten dobór wymusza na mnie znacznie lżejsze ustawienie hamulca, bo inaczej to większy szczupak, czy boleń, rozmienią mi kijek na drobne - choć jest to mój zestaw na duże okonie. Nawet ten zestaw wymusza na mnie myślenie i kontrolę hamulca, gdyż i tak cienka plecionka ma z pewnością większą wytrzymałość niż kijek. A stosuję plecionkę Whiplash 0,06 o wytrzymałości 10,6 kg. 

Jeśli zastosuję plecionkę 0,15 mm do połowu na gumy czy koguty, na kiju do 25 czy 30 g, to będzie przesadzony, źle i nielogicznie dobrany zestaw?Nie! A nawet i tutaj muszę pamiętać o odpowiednim ustawieniu hamulca, bo inaczej to i ta plecionka jest w stanie ropierniczyć nawet i ten kij, gdyż ma wytrzymałość 18,9 kg. I jakoś mi wychodzi, że w obydwu przypadkach nie jestem w stanie wykorzystać pełnej wytrzymałości plecionki. No nie da się!

A co z tymi wędkarzami, którzy stosują cienkie plecionki do bocznego troka, albo do metody DS(drgająca szczytówka)? Czy to też jest nielogicznie dobrany zestaw? Twierdzą, że plecionka lepiej sygnalizuje brania, gdyż jest nierozciągliwa i trudno się z nimi nie zgodzić - proste, logiczne i prawdziwe. Na marginesie powiem, że dla mnie plecionka w metodzie BT, to porażka, ale trudno komuś odmawiać prawa do własnego zdania.

Ale może ja należę do jakiejś elity wędkarskiej, dla wyłącznie której zastrzeżone jest logiczne myślenie i pamiętanie o hamulcu w kołowrotku? Bo z rachunków mi wychodzi, że jest ich/nas tylko 1%, a to już elita... ;)

Edited by Jotes
Link to comment
Share on other sites

Jotes napisał:

Ale może ja należę do jakiejś elity wędkarskiej, dla wyłącznie której zastrzeżone jest logiczne myślenie i pamiętanie o hamulcu w kołowrotku?

Jotes, dzięki wieloletniej praktyce i doświadczeniu wiesz w jakim zakresie możesz "przegiąć pałkę" przy kompletowaniu zestawu, pod dane wędzisko. Wyczucie sytuacji, pewnie także intuicja wędkarska, pozwala Ci właściwie zareagować w krytycznych sytuacjach. Czy to odpowiednio pochylić wędzisko, czy też zluzować hamulec kołowrotka. Ale do tego potrzebne jest doświadczenie zdobywane żmudnie na łowiskach, aby pewne nawyki "weszły w krew", pozwalając działać prawie podświadomie. (Tak bywa podczas łowienia na spin, nim sobie uświadomimy że było branie, ręka już zdążyła zaciąć.) Jednak początkujący wędkarze (niekoniecznie młodzi), którym tego obycia i praktyki brakuje, popełniają często proste, wręcz kardynalne błędy. Takie najbardziej ewidentne to stosowanie zbyt topornych zestawów w stosunku do mocy wędziska i gatunków ryb na które polują, oraz nagminne zapominanie o odpowiednim ustawieniu hamulca kołowrotka. Gdy więc do tego dojdą emocje po zacięciu większej ryby, logiczne myślenie gdzieś pryska, bo ryba już teraz, natychmiast musi być wyrzucona na brzeg, więc łatwo sobie wyobrazić finał tych zmagań. Reasumując, rady dotyczące harmonijnego i logicznego doboru elementów zestawu wędkowego, kierowane są bardziej do początkujących wędkarzy, mniej do (za przeproszeniem) "starych, doświadczonych, elitarnych wędkarskich wyżeraczy". (Niepotrzebne skreślić)
Link to comment
Share on other sites

Trudno się z Tobą nie zgodzić Zbyszku. Pewne zachowania i czynności muszą wejść w krew, jak chociażby odpowiednia regulacja hamulca przed wędkowaniem, a nie dopiero w czasie holu większej sztuki. W takim momencie, to już tylko nieznaczne ruchy pokrętłem w celu zmęczenia ryby, a nie materiału, z którego wykonano wędzisko. 

 

 


(Niepotrzebne skreślić)

 

Wykreśliłem starych, elitarnych i wyżeraczy.  ;)

Link to comment
Share on other sites

Przypomniała mi się pewna historia, pokazująca jak niektórzy wędkarze traktują hamulec w kołowrotku. Pewnej jesieni chodzę sobie na spin, brzegiem Warty. Patrzę, na ścieżce leży pokrętło od kołowrotka. Już je minąłem, ale coś mnie "tkło" i myślę sobie -a nóż się kiedyś przyda. Obłowiłem najbliższą ostrogę, idę w kierunku następnej, patrzę, za krzaczkiem siedzi znajomy od wielu lat wędkarz, łowiący zawsze wyłącznie na przystawkę (nazywaną u nas półgruntem). Przywitaliśmy się, pytam zaskakująco oryginalnie,-bierze coś? -E tam- odpowiada - parę płotek i krąpi. Jak to zwykle bywa, ponarzekaliśmy trochę na ogólne bezrybie, że jeżeli nawet są to dlaczego nie biorą, dochodząc zgodnie do wniosku że winna jest pogoda, albo cuś z tą wodą nie tak. Spojrzałem na jego kołowrotek no i... zgadliście, na szpuli nie ma pokrętła. -Nie zgubiłeś coś?- pytam. Maca po kieszeniach - chyba nie- mówi. A pokrętło od kołowrotka gdzie Ci wcięło?-pytam. No patrz - mówi- musiałem gdzieś zgubić.

- Masz szczęście, ja znalazłem, wisisz flaszkę. (Choć prawdopodobnie kilkuletni kołowrotek made in bazar, nie był tyle wart.) Wziąłem jego wędkę, próbuję zdjąć szpulę z kołowrotka, a ta ani drgnie, jakby była przyklejona do osi. Z dużym trudem udało mi się obrócić ją kilka razy i zdjąć. Była po prostu zapieczona, nie ruszana od nowości, nic dziwnego więc że nie spadała po zgubieniu pokrętła. Oczyściłem oś z rdzy i posmarowałem oleistym atraktorem na okonie, gdyż nic lepszego pod ręką nie miałem. Nałożyłem szpulę, ustawiłem pokrętło pod wytrzymałość żyłki, tłumacząc jednocześnie delikwentowi, dlaczego to ma być tak a nie inaczej. Przyjął moje słowa ze zrozumieniem, przynajmiej tak odebrałem potakiwanie głową. Spotkaliśmy się znowu po około miesiącu, dokładnie w tym samym miejscu. Z ciekawości spróbowałem ręką wysnuć żyłkę z jego kołowrotka, ani drgła. Szpula też nie dała się obrócić, była dokręcona na amen. Prawdopodobnie po to,żeby już nigdy nie zgubić pokrętła. Słów mi brakło, udzieliłem znajomemu jedynie "nagany wzrokowej" i poszedłem swoją drogą.

Link to comment
Share on other sites


Oczyściłem oś z rdzy i posmarowałem oleistym atraktorem na okonie, gdyż nic lepszego pod ręką nie miałem.

 

Stary indiański sposób. Kiedyś napaliłem się i kupiłem atraktor Berklay'a. Był fenomenalny do...smarowania korbki kołowrotka. Jakiś czas go nosiłem, a potem zamieniłem na olej wazelinowy. :) 

Link to comment
Share on other sites

Spinninguję prawie od 30 lat. Dobierając linkę do konkretnego wędziska zawsze kierowałem się zasadą <50%. Co ona oznacza - na przykład jeśli wędzisko ma górną granicę CW 30 g, to wytrzymałość linki powinna być niższa od 15 kg.

System prosty i nigdy mnie nie zawiódł.

Edited by Alexspin
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...