Skocz do zawartości

Splawik66

Forumowicz
  • Postów

    297
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Splawik66

  1. Tą błysteczkę wyłowiłem z wody jakieś ... lat temu. Widywałem dawniej podobne konstrukcje prywatnej roboty, a ta wygląda zdecydowanie na fabryczną . Pomożecie w identyfikacji ? Wygląda na produkcję wschodnią, ale oni uwielbiali wprost swoje wyroby cechować, nawet ceną. Ta jest czyściutka...
  2. 30 lat temu, było tyle ryb, że jak zakładałeś robaka na haczyk, to trzeba było się za drzewo chować.....
  3. Na temat wrażeń z pierwszego razu z kaczą zanętą napisałem w komentarzu arta zalinkowanego przez Docia. Nie będę przepisywał Nie mam doświadczenia z ww. metodą, ale macałem zanęty dedykowane do niej. Są zmielone na pył, a rozrobione mają konsystencję ciasta z mąki. Tylko, że łatwiej się rozpuszczają. Ale tylko trochę łatwiej. Z tego co wiem, jest to metoda głównie na karpie więc wszelkiego rodzaju bomby zapachowe rozpuszczające się dłużej niż zwykła zanęta będą na miejscu. To nie federo/picker gdzie mieszasz zestawem co 15 minut... EDIT Temat mnie wciągnął. Poczytałem trochę i to co widziałem kilka lat temu, kiedy methoda dopiero u nas raczkowała, ma się nijak do tego co jest obecnie. W większości zanęty wyglądają na bardziej gruboziarniste. Nie wiem czy pracują podobnie do "zwykłych" zanęt. Trzeba będzie w tym sezonie popróbować Spodobały mi się też "maszynki" do właściwego formowania zanęty w koszyczku.
  4. Zbigniew Dziedzic. Poradnik Sportowo-Szkoleniowy. "Wędkarstwo spławikowe" Roku wydania na stopce nie ma. Nie pamiętam kiedy kiedy kupiłem, ale na pewno przed rokiem 1995 bo cena 16.000 zł Jest sporo wiadomości z zakresu organizacji zawodniczego łowienia i porad praktycznych - węzły, samodzielne wykonanie spławików, montaż zestawów, obciążenia... itd. Większość treści zdewaluowana podobnie jak waluta, ale mieć i poczytać warto.
  5. Mi coś dzwoniło, że gdzieś kiedyś widziałem taki temat. Miałem nawet zakładać, ale dobrze żeś Wind wygrzebał. Swoją drogą, to Ty masz taką pamięć czy jakąś tajną administracyjną wyszukiwarkę ? Zima to dobry czas na wspominki. Chociaż nie tylko zimą wspominam moją pierwszą wędkę. Moją własną. W domu zawsze znalazłoby się "kawałek bambusa" , bo Ojciec i starsi bracia łowili. Ale ta była moja pierwsza, osobiście wybrana w sklepie. W pawilonach na ulicy Mackiewicza... Miała jakieś 3,5 metra, piękne, lśniące, mosiężne skuwki i druciane srebrne przelotki przykręcone bordową nitką. Była niepowtarzalna, bo dolnik był zniekształcony. Prosty, tylko kolanka bambusa były co jakie 5-7cm i tworzyły coś w rodzaju rączki/uchwytu. Był to rok 1976. Do dziś mam dolnik od tej wędki. Przerobiłem go lata temu na rączkę do podbieraka. Podbieraka, którego też nie używam, bo jego ramka z robioną ręcznie siatką jest starsza ode mnie Teraz pełni głównie rolę talizmanu i jest nawet skuteczniejsza niż kolano żony... o ile oczywiście skleroza pozwoli pamiętać o potrzymaniu... PS Pokazujcie Ludzie albo piszcie co tam wspominacie. Niech za wolą Administracji - łza się w oku zakręci
  6. Smar Mikado w małej tubce przeznaczony do kołowrotków. Cena coś lekko ponad 3zł. Tubka wielkości superglue więc na jakieś trzy, cztery smarowania spokojnie wystarczy. W temperaturze ok 0 stopni nie zauważyłem zmiany w pracy kołowrotka. Nawet przy spławikówce, gdzie nie kręci się tyle co przy spiningu
  7. Wind zaraz nas wykopie razem z tymi naszymi antykami... Ale zaryzykuję Germinki 1,8 i 2,1 też miałem i I Tokoza 2,4 Czytało się "Wędkarstwo jeziorowe" oglądało fotki i opisy Andrzejczyka i oblizywało z zazdrości....
  8. Docio, to nie tak, że olewam systematykę czy nowe technologie. Wiem ile mi trzeba żeby nie zakłócić właściwej dla siebie proporcji teoria-praktyka. Tyle, żeby suche, bezduszne fakty nie wlazły mi z buciorami w przyrodę Taki jak napisałeś "opis encyklopedyczny", jest chociażby w Regulaminie PZW w dziale "Dozwolone metody połowu" Chcesz napisać encyklopedię -pisz kolejną. Moim zdaniem, to co warte zapamiętania i potrzebne już zostało napisane. Od dzielenia się doraźnymi "nowościami" czy wynalazkami są fora internetowe. A jeszcze lepszym miejscem jest jakiś zakątek nad wodą. /A właśnie. Kiedy robimy rozpoczęcie sezonu w Porcie ??? ? / Chcąc maksymalnie zagłębić się w temat zamiast encyklopedii wyjdzie niekończąca się opowieść - zanim skończysz pisać jeden punkt z podpunktami, ten który napisałeś wcześniej już będzie nieaktualny. Producenci, marketingowcy praktycznie co roku starają się zadziwić wędkarski rynek czyś nowym. Wędkarze ciągle wymyślają nowe sposoby na przechytrzenie ryb. Jakiekolwiek kompendium wędkarskie już po "chwili" od napisania jest niekompletne... ale próbuj Ja tymczasem szykuję swoją leszczynę na jutro
  9. W początkach swojego bolenoiwania używałem kołowrotka Rillech- Rex o przełożeniu 1:3,5 czy 1:3,6 W tamtych latach spiningi z pełnego włókna rzadko miały ponad 2m długości, a jedyna słuszna przynęta to była ołowianka. Oj, ma siłownię nie trzeba było chodzić Później kupiłem specjalnie na rapy jakąś Daiwę... nazwy niestety nie pamiętam. Miała dosyć małą szpulę i kosmiczne przełożenie 1:6,2. Zajeździłem ją tymi ołowiankami przez wakacje... i znowu wróciłem do Rexa. A później był niezniszczalny Abu C4 1:5,1 ale to już bardziej współczesna historia Jotes, 89cm... piękna ryba. Ja swoje największe 86 i 83 cm złowiłem niezbyt "honorowo", bo pierwszą na czerwonego twistera z opadu, a drugą na filet z uklei na grunt.
  10. To pozwolę sobie jeszcze wtrącić Czy wędzisko długości 3,3m i wyrzucie do 60g to jeszcze picker ? Czy może już feder ? A może lekki feder lub ciężki picker ? A może to zależy czy łowię w wodzie stojącej czy rzece ? Kris, nie daj się zwariować. Większość "nowych określeń" wymyślili marketingowcy, a wędkarze chcący błysnąć w towarzyskiej dyskusji chętnie je podłapali i wcielili do języka potocznego.... Byleś tylko nie pomylił tyczki z taczką, to będzie dobrze
  11. Wybacz, ale nie pomogę. Po prostu moim zdaniem nie da się zrobić tabelki. Jest wiele technik czy metod które łączy się ze sobą. Tworząc jakby warkocz... Na przykład jeśli łowi się woblerem używając odległościówki, to jest to ciągle spining ? Przecież technika zarzucania, ba nawet zatapiania żyłki w razie potrzeby, jest taka sama przy metodzie odległościowej. Czy mam klasyfikować metodę na podstawie przynęty ? Czy spławika/zestawu ? To jeśli do bolonki założę waglera, to jest to odległościówka ? Ja tego nie ogarniam. Można łowić wędziskiem karpiowym używając jako obciążenia kuli wodnej, a przynęty błystki ? Można i to skutecznie. Widziałem. Kiedyś łowiłem sześciometrowym batem na żywca. Bez spławika i obciążenia. To bat czy żywcówka ? A może nazwa i przyporządkowanie zależy od metody czyli sposobu zarzucania... ? jeśli "przez plecy" to bat, a jeśli "spod siebie" to spining ? Rozpacz. Ja wysiadam. Dlatego wybacz. Mam chroniczną niechęć do czytania instrukcji. Po pierwszych dwóch punktach zaczyna mnie boleć głowa. Po dwóch następnych mam ochotę się upić. Mnie bardziej niż nazwa metody jaką będę jutro łowił, martwi fakt, że zaczął sypać gruby śnieg i że pudełko ochotek które zużywam codziennie kosztuje 5zł
  12. Nad Wisłą raczej szaro-buro. Ryby zaczynają grymasić. Trzeba było zacząć łowić na ochotki, a tylko w czasie wzrostu aktywności /zazwyczaj koło południa/ dają się jeszcze skusić na kuku. Nie dotyczy to kleni. Im zimna woda nie odebrała apetytu. Ogólnie taka lekka zima jest dla ryb trudna - nastąpił wysyp klenio-okoniowców ze spiningami 30/40 gramowymi i plecionką ponad 0,20. Brakuje już słów i sił. Ale swoje się robi... Dnia już widocznie przybyło. Spławik widać przed 7.00. Na krzakach wierzby widziałem pojedyńcze bazie.
  13. Ozet, a do jakiej metody przypiszemy łowienie powierzchniowe na owady lub kawałki pieczywa ? Jaka to metoda łowienie bez obciążenia na owoce lub żywca ? Wreszcie gdzie wsadzisz kulę wodną ? Ostrzegam, że dopiero się rozkręcam
  14. Tak Obywatelu. To ta sama co pływała tam na wiosnę zaszłego roku. Poznaję ją po dziobie.
  15. Zbierałem się, zbierałem. Tęskniłem. Czekałem aż wyparują resztki lodu. I dzisiaj ruszyłem. Wisełka przybrała. Po ostatnich opadach tego się spodziewałem. Jednak dane o stanie wód z Pogodynki zdają się psu na budę po raz kolejny. Czasem zdaje mi się, że jest to radosna twórczość tego, kto pierwszy wstanie... Poziom wody jest jakieś pół metra większy od zapowiadanego. Przez ostatnie trzy dni /sprawdzałem na spacerach jak się sprawy mają/ przybyło ok metra wody. Z łowienia w ulubionym i sprawdzonym w grudniu miejscu dupa blada. Ale znalazłem kawałek dziury w krzakach w pobliżu. Niby minęło ledwie kilka tygodni bez kontaktu z wędką, a ręce aż się trzęsą ... co będzie? Jaki będzie ten rok? Jestem przesądny jeśli chodzi o łowienie. Pierwsza ryba powie wiele o nadchodzącym sezonie. Źle wróży jazgarz albo krąpik dłoniak Ustawiam grunt na oko i o dziwo prawie trafiam. Żeby uniknąć drobnicy na haczyk zakładam kuku z puszki. Spławik słabo widać, bo ledwie minęła siódma. Garść zanęty leci w jego okolice. I jeszcze garstka ziaren... Po kilku minutach widzę powolny odjazd przegruntowanego /żeby lepiej było go widać/ spławika. Jest! Klenik ma ledwie dwadzieścia kilka cm, ale cieszy. Potem już poszło. Próbowałem zakładać pinki, ale zaraz czepiały się płaskie i suche krąpie i leszczyki. Po godzinie przestałem nęcić zanętą sypką, tylko co parę minut wrzucałem kilka ziaren kuku. Brań płaskich było wtedy zdecydowanie mniej. W sumie złowiłem cztery kleniki do 30cm i z tuzin płotek do 25. Suchych leszczyków i krąpi nie liczyłem. Brania z przerwami. Jakby ryby szukały miejsc w przybierającej ciągle wodzie. W sobotę poprawka.
  16. Moje gratulacje !!! Rocznicę proponuję uczcić jakimś wyjątkowym trunkiem... Może takim ?
  17. I to jest bardzo słuszna koncepcja ! Nie będę ryzykował stawiania na pustym, bo może mało stabilny? Codziennie postawię go na nowym, pełnym. Tak będzie bezpieczniej. Wind, nie mieszajmy wędkarstwa z polityką
  18. Zgadzam się ze wszystkim, łącznie z karpiem
  19. Czyli nazywasz tych co wypuszczają albo nie wypuszczają głupcami, bo robią głupoty Odważnie!
  20. No coś Ty, moje talenta kończą się na struganiu spławików spłwikopodobnych i koślawych woblerów. A fajka i papierosy zniknęły z mojego życiorysu jakieś 9 czy nawet już będzie 10 lat temu. A rzeźba fajowska. Kombinuję czy nie zrobić dla niej małej półeczki między fotkami wędkarskimi wiszącymi w ramkach na ścianie ? A może lepiej jakiś cokolik z kamienia ? Jak myślisz?
  21. Ja nie myślałem, że z Mikołaja to taki zbyciarz jest... Siedzę sobie wczoraj wieczorem jak Bóg przykazał przed kompem, na fejsbuku, a tu dzwonek do drzwi jeden, drugi, piąty, jakby się paliło... Otwieram - nikogo. Pod drzwiami za to leży jakaś paczka... Pierwsza myśl - naraziłem się Talibom! Ale nie, Na paczce napisane, że dla mnie i życzenia na 2015 ... ale ostrożności nigdy dość. Macam nogą... Zaglądam powoli... a tam ooooooo..... taka niespodzianka. Teraz jestem na etapie rozszyfrowania, co to za Mikołaj...
  22. Jotes, rozebrałeś mojego posta na czynniki. Przeanalizowałeś czyli po prostu zrobiłeś mu lewatywę A sprawa jest prosta - jeden lubi wypuścić karpia, drugi go zjeść. I jeden i drugi ma swoją rację, a próba przekonania nawet zasadnymi argumentami jest ciężka. Albo nawet niemożliwa. To tak jak z dupceniem - jeden woli z przodu, drugi na ten przyklad z boku... tak po prostu. Bez dorabiania ideologii. I póki poruszamy się w granicach prawa jeden drugiemu może skoczyć. Bić pianę. I tylko bardzo się zestresować, że inni nie chcą być tacy jak on. I też lubić na ten przykład od przodu.
  23. Splawik66

    Nogat

    I to jest to! Słuszna porcja na haczyku i słuszna ryba. Próbowałeś na kukurydzę ? Ja łowiłem na kuku cały grudzień.
  24. Wreszcie pogoda jaką lubię - lekki mróz i słońce. Bez wiatru. Nad Wisłę wyległo masę spacerowiczów, więc i ja "wyległem". Karta opłacona. Podeszwy aż łaskoczą... Połaziłem sobie po miejscach, w których łowiłem jeszcze przed samym końcem roku. Po Świętach. Wszystkie dobre miejsca pozamarzane. Nurt wolny od lodu. Woda czyściutka jak w górskim potoku. Płyną pojedyńcze kry. W kanałkach i za główkami lodzik ma jakieś dwa, trzy cm. Ani na niego wejść ani połamać żeby połowić na długą wędkę. Na jednym zdjęciu widać, że ktoś próbował. Upatrzyłem sobie ciekawe miejsce z zatopionymi krzakami. Zapisałem na zdjęciach żeby pamiętać jak zamarznie solidnie, albo odpuści. Według prognoz dla Europy Środkowej, raczej to drugie. W zeszłym roku połowiłem na lodzie tylko dwa tygodnie. Na początku lutego. Zanosi się w tą zimę na to samo. Porty pozamarzane. Lód niewiele grubszy. Do łowienia na Praskim za niska woda. Za jakieś dwie doby mrozu można próbować Czerniakowski. Ale to zabawa dla lekkich i odważnych. Ja poczekam
  25. Cywilizacja drodzy Panowie ma swoje prawa. Chciałbyś Jotesie widzieć wody w kształcie z XIX wieku ? Nie da się. Dlatego, że nie chodzimy już srać za stodołę... Działa tu "efekt motyla" Jeśli idzie o zjadanie karpi. Piszecie o tej rybie w sposób obraźliwy dla zjadaczy i tych co je łowią Jem karpia zawsze w Wigilię i jeszcze ze dwa razy do roku i będę jadł. Zaryzykuję twierdzenie, że w większości żywności dostępnej obecnie w sklepach /również tej "eko"/ są jakieś emo, gemo i inne badziewie. Czasy kartofelka na oborniku minęły. Nawet jeśli jakiś się uchował, to nie ma pewności czy producent obornika nie jadł paszy z.... Kółko się zamyka. Zawsze jeszcze można spróbować żywić się nektarem albo magicznymi jagodami. Smacznego i powodzenia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...