-
Postów
5 094 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez wind
-
Może gdzies wczesniej uderzyłes??
-
Ripper to przynęta gumowa ( silikonowa ), którą należy uzbroić w hak z główką. Wielkość haka zależy od wielkości gumy, gramatura od warunków na łowisku.
-
witam, odrobina poszukiwań wędka muchowa Pflueger PSFY 8056 nowa kosztuje 30-50$ używana znalazłem za 12$ spining Robinsona kosztował w 2006r ok. 40zł pozostałe nie występuję już nigdzie w sieci.
-
Wydaje mi się, że może to mieć znaczenie "edukacyjne". Każdy film dla początkujących pokazuje przygotowania od A do Z czyli pewnie od kopletnego początku czyli nawinięcia żyłki na szpulę kołowrotka. Podejrzewam, że gdybyś oglądał serię filmów o tej metodzie tej samej produkcji, to pewnie nawinęcie żyłki zobaczył byś raz, w pierwszym matriale o przygotowaniu sprzętu. Ale tylko mi się tak wydaje .
-
Widzisz, rybom to nie przeszkadza . Moje "sposoby" to efekt kilkudziesięciu wypraw rocznie na wodę, wiele wiele godzin rozmów z innymi wędkarzami i rycie w nieprzebranych zasobach sieci.
-
Niestety, po mojej stronie na 13m masz jakies 80cm wody a miejscami i tyle nie ma. A poza tym słonecznice i drobne płotki nie dadzą połowic, szansa jest tylko duże przynęty. Chyba, że gdzies w innej częsci jeziora jest głąbiej od brzegu ??? . Ale pewnie odległosciowkę mogłbys poćwiczyć.
-
Widzę, ze reszta towarzystwa słabo łowi . Wczoraj ( piątek ) wyskoczyliśmy "na chwilę" do Kamienia. Jeszcze wieczorem wypłynęlismy z żoną zanęcić i ciut powędkować. Posiedzieliśmy do zmierzchu, efekty mizerne w postaci leszczyka, przyzwoitej płotki i kilku płoteczek. Za to dziś już po 6.30 stawiałem kotwice na mojej miejscówce "naprzeciwko". Pogoda idealna, słonko, cieplutko i bezwietrznie. Mój ulubiony widok . Rybki pokazały się dość szybko, mniejsze i większe leszczyki. Właściwie dwa większe leszczyki, reszta to "biżuteria". Przed 11.00, jak już miałem się zbierać spławki na jednej z wedke zniknął. Poczułem przyjemny opór, całkiem inny niż przy leszczykach, przez chwilę myslałem , że karpik, ale nie ... okazało się że to całkiem przyjemnych rozmiarów karaś. Ważył ok 500g i mierzył trochę ponad 30cm.Cały połów to wspomniany karaś i kilkanaście leszczy - ków. Drobniejsze brały na kanapkę czerwonego z białym, większe, w tym karaś, na ziarno kukurydzy z białym. Mam nadzieję za tydzień powtórzyć.
-
Czytaj cały post . Moje modele to Chinta , Sode i Sode Light. Jakoś daję radę założyć 2-3 białe nawet na 12.
-
Kup haki Ownera, do 3 białych nr 12 wystarczy. Szukaj haków z cienkiego drutu, na opakowaniu jest zawsze ( u Ownera ) podana srednica. Haczyk z długim trzonkiem, jeden biały wzdłuż a drugi za "dupkę". Jak sprawdzę to podam Ci konkretne modele jakich używam.
-
Dawno nie byłem nad kanałami więc w środę zabrałem żonkę oraz Marcina i popołudniu zameldowaliśmy się nad Piaskowym. Jedni łowili, inni wypoczywali, generalnie, pełen lajcik. Posiedzieliśmy sobie od 17.00 do 20.00 w pięknych okolicznościach przyrody na słoneczku. Ku naszemu zaskoczeniu ludzi było całkiem sporo, wszystkie najlepsze miejscówki były zajęte. Wracając spotkalismy jeszcze więcej wędkarzy, do spławikowców dołączyli spiningiści. Jakiś nastolatek niósł w podbieraku całkiem okazałego okonia. Ale wracając do naszych połowów, rybki pokazały się zaraz po zanęceniu, niestety nic kokretnego, kilka ładnych płoci a poza tym sporo krąpi i leszczyków. Największe to tzw. "dłoniaki". Zwyczajowo Marcin, aby nie wracać piechotą, nie odważył się złowić więcej niż ja. . Zwróćcie uwagę na to, jak gustowne wdzianko ma nasz forumowy kolega.
-
Najłatwiej przekonasz się o prawidłowej ostrości haka przy zakładaniu białych robaków, np. wzdłuż larwy. Hak powinien przejść gładko przez całego robaka. Powinieneś ich mieć w portfelu kilka rozmiarów zawiązanych na przyponach, wtedy możesz na bieżąco je zmieniać reagując na zachowania ryb.
-
Niepotrzebnie chcesz skomplikować sobie życie . Jak wspomniał juz @Jotes, sam kretlik wystarczy, ja idę dalej, czyli nie używam go w zestawach do bata. Przypon rzadko się skręca, łączę go z żyłką główna za pomocą pętli. Za to przy odległosciówce krętlik jest konieczny, szczególnie używając przynęt, które przy ściąganiu zestawu powodują skręcanie przyponu, czyli np. białe robaki.
-
Mistral RedLine Tele Float 10-30g 4,00m
wind odpowiedział wind wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Transakcja zakończona. Temat zamykam. -
Mistral RedLine Tele Float 10-30g 4,00m
wind odpowiedział wind wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Podbijam, wysyłka GRATIS!!! -
Jak sama nazwa wskazuje jest to wędzisko przeznaczone do połowów gruntowych. P.S. Jeśli jeszcze raz założysz temat z tak ogólnikowym i bezsensownym tytułem dostaniesz kolejne ostrzeżenie a temat wyląduje w śmietniku. Nie chce mi się po raz kolejny poprawiać po Tobie. to był ostatni raz.
-
-
gratuluję. Mogłbys z tego zmontowac jakis fajny art na Portal.
-
Moje ryby w jeziorze nęcę mieszanką parzonego makaronu, kukurydzy konserwowej i sklejam kule firmową mieszanką z ukierunkowaniem karaś - lin. Grubsze kąski a moim zdaniem nieodzowne. Z kolei łowiąc w kanałach nęcę tylko zanęta z paczki z ziemią dodając tylko pinki Ale to inne łowisko, tam jest ryba nęcona praktycznie non stop.
-
Weekendowy wypad nad Wycztok zacząłem w piątek, od wizyty w Centrum Wędkarstwa. Niestety, znów wróciłem zawiedziony, nie kupiłem tego czego potrzebowałem. Za to w nieocenionej Trotce w Lotni było wszystko, co mi do szczęscia potrzebne. I na co komu te centra??? Trasa, którą zwykle pokonujemy w 40minut tym razem zajęła nam 1,5 godz. Ponieważ okoliczności były piątkowo-popołudniowe cierpliwie odstaliśmy swoje i tuż przed godziną 18.00 zameldowaliśmy się w Kamieniu. Zobacz cały artykuł
-
Weekendowy wypad nad Wycztok zacząłem w piątek, od wizyty w Centrum Wędkarstwa. Niestety, znów wróciłem zawiedziony, nie kupiłem tego czego potrzebowałem. Za to w nieocenionej Trotce w Lotni było wszystko, co mi do szczęscia potrzebne. I na co komu te centra??? Trasa, którą zwykle pokonujemy w 40minut tym razem zajęła nam 1,5 godz. Ponieważ okoliczności były piątkowo-popołudniowe cierpliwie odstaliśmy swoje i tuż przed godziną 18.00 zameldowaliśmy się w Kamieniu. Szybkie ogarnięcie bagaży i prowiantu, poukładanie się ze wszystkim w przyczepie i popłynęliśmy szybko zanęcić łowisko na dzień następny i pogadać z naszym kolegą, @ZYBI68 . Tak, tak, okazało się juz wcześniej, że Zbyszek jest sąsiadem z naprzeciwka i już kilkukrotnie rozmawialiśmy, tyle, ze ja z łódki a on ze stałego lądu. Po powrocie na nasz brzeg, jeszcze tego samego wieczora żona wyciągnęła mnie na pomost i zaczęliśmy połowy. Tak właściwie to Kasia zaczęła, ja jak zwykle w jej towarzystwie nie odnotowałem brań. Kasia za to złowiła kilka żywczyków: krąpiki i leszczyki. W sobotę budzik zadzwonił o 5.30 i tuż po 6.15 rano płynąłem na łowisko. Zbyszek z ojcem już byli na posterunku, podobno od świtu. O mojej miejscówce na tym jeziorze wspominałem już przy okazji zeszłorocznych relacji. Jest to płytka (40cm wody) zatoka, odcięta od brzegu zaroślami z tatraku i pałki wodnej, od otwartej wody osłania je pole grążeli. Na "swoje" mam dosłownie 5-7minut na wiosłach . Wieści od Zbyszka nie nastrajały optymistycznie, ale skoro miałem już zanęcone i przypłynąłem na miejsce postanowiłem spróbować przechtrzyć parę rybek. Dość szybko leszcze się pokazały i kilka skusiło się na czerwonego robaka. I właściwie była to jedyna tego dnia skuteczna przynęta. Po 9.30 brania ustały, odsiedziałem jeszcze chwilkę i po 11.00 wróciłem na drugie śniadanie. Po kawce i odpoczynku wybraliśmy się na wycieczkę łodzią i przy okazji próbowaliśmy trolligu. Zabraliśmy naszego pekińczyka, mówię, Wam, to prawdziwy pies na ... ryby. A właściwie suczka . Niestety, mimo dwóch kółek wokół jeziora (drugie zrobiliśmy po obiedzie) nic nie skusiło się na szczupakowe pewniaki czyli nieśmiertelne i dobre na wszystko Algi . Przy okazji przekonaliśmy się, jak wielka presja wędkarska jest wywierana na to łowisko, mimo, że całkiem spore, wędkarzy naliczyliśmy koło setki. W przerwie między okrążeniami przygotowaliśmy ulubiony obiadek. Generalnie, taki widok to miód na moje serce. A na sam koniec żonka znów zaciągnęła mnie na moją miejscówkę vis'a vis i znów połowiła drobiazgu a u mnie ... szkoda gadać . Następnego dnia postanowiłem wstać, wzorem Zbyszka, o świcie i zacząć wcześnie swoje łowy. Budzik zawołał mnie o 4.00 ale po namyśle postanowiłem dać sobie jescze trochę odpoczynku . W końcu zwlokłem się o 5.20 i tuż po 6.00 już siedziałem w łódce na swoim miejscu. Tym razem ryby postanowiły odespać i pierwsze brania pojawiły się dopiero po godz 8.00. Nie przeczę, przysnąłem i stuk ściągniętej przez rybę wędki o burtę wyrwał mnie z letargu. Niestety, rybka się spięła, ale postanowiłem być bardziej czujny . Najpierw, pod trzcinkami, pojawiły się nieduże leszczyki. Na drugiej wędce ustawionej na skraju zarośli nieznanej mi rośliny , zauważyłem zdecydowany odjazd, zacięcie i ... coś siedzi . Walka była krótka, bo i rybka nieduża, ale za to do końca nie wiedziałem co to. Okazało się, że na kanapkę z kukurydzy i białego robaczka połakomił się mój ulubiony mieszkaniec naszych wód czyli linek. Fakt, niewielki, raptem 35cm ale radocha niesamowita. Senność gdzieś odeszła. Jeszcze kilka brań, niestety nie zaciętych i telefon z drugiego brzegu wezwał na śniadanie. Wynik porannej zasiadki może niezbyt imponujący, ale przecież nie o oto tu chodzi. Po śniadanku wyskoczyliśmy jeszcze z Kasią na krótkie łowy na pomost ale słonce nas wygoniło. Resztę niedzieli spędziłem w hamaku ze świetną książką. A popołudniu, wzorem zeszłorocznych wypadów na dziakę, pojawiła się burza i 1,5 godzinna ulewa. Weekend jak najbardziej udany, spędziliśmy dwa naprawdę fajne dni nad wodą, zresetowali się, odpoczęli ... Następna taka okazja chyba dopiero w sierpniu. A może nie ... .
-
Moim zdaniem ten zbiornik jest zbyt mały aby cokolwiek poza karasiem było w stanie przetrwać zimę.
-
Automatyczna wiadomość Temat przeniesiony z forum "Ogólne Rozmowy" do "Humor".
-
Zastanawiałem się gdzie ten temat przenieść, ale mam dzis dobry ... humor .
-
Ta małża czy ten małż ??? Oto jest pytanie . Ehhh .. te gender . A może to ... ??? Małż-a odżywia się filtrując wodę i często jest poprostu trująca, bez obróbki termicznej. Tak na marginesie. Znam osobnika, który zeżarł, za zupełną darmochę , dżdżownicę zwyczajna , bliżej znaną wędkarzom jak gnojak. Nie ot tak sobie, ale z chlebkiem ... z masełkiem .
