Skocz do zawartości

wind

Administrator
  • Postów

    5 094
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez wind

  1. Może gdzies wczesniej uderzyłes??
  2. wind

    Łowienie na żywca

    Poczytaj ten temat.
  3. Ripper to przynęta gumowa ( silikonowa ), którą należy uzbroić w hak z główką. Wielkość haka zależy od wielkości gumy, gramatura od warunków na łowisku.
  4. wind

    Wycena sprzętu

    witam, odrobina poszukiwań wędka muchowa Pflueger PSFY 8056 nowa kosztuje 30-50$ używana znalazłem za 12$ spining Robinsona kosztował w 2006r ok. 40zł pozostałe nie występuję już nigdzie w sieci.
  5. Wydaje mi się, że może to mieć znaczenie "edukacyjne". Każdy film dla początkujących pokazuje przygotowania od A do Z czyli pewnie od kopletnego początku czyli nawinięcia żyłki na szpulę kołowrotka. Podejrzewam, że gdybyś oglądał serię filmów o tej metodzie tej samej produkcji, to pewnie nawinęcie żyłki zobaczył byś raz, w pierwszym matriale o przygotowaniu sprzętu. Ale tylko mi się tak wydaje .
  6. wind

    Bat- początki

    Widzisz, rybom to nie przeszkadza . Moje "sposoby" to efekt kilkudziesięciu wypraw rocznie na wodę, wiele wiele godzin rozmów z innymi wędkarzami i rycie w nieprzebranych zasobach sieci.
  7. Niestety, po mojej stronie na 13m masz jakies 80cm wody a miejscami i tyle nie ma. A poza tym słonecznice i drobne płotki nie dadzą połowic, szansa jest tylko duże przynęty. Chyba, że gdzies w innej częsci jeziora jest głąbiej od brzegu ??? . Ale pewnie odległosciowkę mogłbys poćwiczyć.
  8. Widzę, ze reszta towarzystwa słabo łowi . Wczoraj ( piątek ) wyskoczyliśmy "na chwilę" do Kamienia. Jeszcze wieczorem wypłynęlismy z żoną zanęcić i ciut powędkować. Posiedzieliśmy do zmierzchu, efekty mizerne w postaci leszczyka, przyzwoitej płotki i kilku płoteczek. Za to dziś już po 6.30 stawiałem kotwice na mojej miejscówce "naprzeciwko". Pogoda idealna, słonko, cieplutko i bezwietrznie. Mój ulubiony widok . Rybki pokazały się dość szybko, mniejsze i większe leszczyki. Właściwie dwa większe leszczyki, reszta to "biżuteria". Przed 11.00, jak już miałem się zbierać spławki na jednej z wedke zniknął. Poczułem przyjemny opór, całkiem inny niż przy leszczykach, przez chwilę myslałem , że karpik, ale nie ... okazało się że to całkiem przyjemnych rozmiarów karaś. Ważył ok 500g i mierzył trochę ponad 30cm.Cały połów to wspomniany karaś i kilkanaście leszczy - ków. Drobniejsze brały na kanapkę czerwonego z białym, większe, w tym karaś, na ziarno kukurydzy z białym. Mam nadzieję za tydzień powtórzyć.
  9. wind

    Bat- początki

    Czytaj cały post . Moje modele to Chinta , Sode i Sode Light. Jakoś daję radę założyć 2-3 białe nawet na 12.
  10. wind

    Bat- początki

    Kup haki Ownera, do 3 białych nr 12 wystarczy. Szukaj haków z cienkiego drutu, na opakowaniu jest zawsze ( u Ownera ) podana srednica. Haczyk z długim trzonkiem, jeden biały wzdłuż a drugi za "dupkę". Jak sprawdzę to podam Ci konkretne modele jakich używam.
  11. Dawno nie byłem nad kanałami więc w środę zabrałem żonkę oraz Marcina i popołudniu zameldowaliśmy się nad Piaskowym. Jedni łowili, inni wypoczywali, generalnie, pełen lajcik. Posiedzieliśmy sobie od 17.00 do 20.00 w pięknych okolicznościach przyrody na słoneczku. Ku naszemu zaskoczeniu ludzi było całkiem sporo, wszystkie najlepsze miejscówki były zajęte. Wracając spotkalismy jeszcze więcej wędkarzy, do spławikowców dołączyli spiningiści. Jakiś nastolatek niósł w podbieraku całkiem okazałego okonia. Ale wracając do naszych połowów, rybki pokazały się zaraz po zanęceniu, niestety nic kokretnego, kilka ładnych płoci a poza tym sporo krąpi i leszczyków. Największe to tzw. "dłoniaki". Zwyczajowo Marcin, aby nie wracać piechotą, nie odważył się złowić więcej niż ja. . Zwróćcie uwagę na to, jak gustowne wdzianko ma nasz forumowy kolega.
  12. wind

    Bat- początki

    Najłatwiej przekonasz się o prawidłowej ostrości haka przy zakładaniu białych robaków, np. wzdłuż larwy. Hak powinien przejść gładko przez całego robaka. Powinieneś ich mieć w portfelu kilka rozmiarów zawiązanych na przyponach, wtedy możesz na bieżąco je zmieniać reagując na zachowania ryb.
  13. Niepotrzebnie chcesz skomplikować sobie życie . Jak wspomniał juz @Jotes, sam kretlik wystarczy, ja idę dalej, czyli nie używam go w zestawach do bata. Przypon rzadko się skręca, łączę go z żyłką główna za pomocą pętli. Za to przy odległosciówce krętlik jest konieczny, szczególnie używając przynęt, które przy ściąganiu zestawu powodują skręcanie przyponu, czyli np. białe robaki.
  14. Transakcja zakończona. Temat zamykam.
  15. Jak sama nazwa wskazuje jest to wędzisko przeznaczone do połowów gruntowych. P.S. Jeśli jeszcze raz założysz temat z tak ogólnikowym i bezsensownym tytułem dostaniesz kolejne ostrzeżenie a temat wyląduje w śmietniku. Nie chce mi się po raz kolejny poprawiać po Tobie. to był ostatni raz.
  16. gratuluję. Mogłbys z tego zmontowac jakis fajny art na Portal.
  17. Moje ryby w jeziorze nęcę mieszanką parzonego makaronu, kukurydzy konserwowej i sklejam kule firmową mieszanką z ukierunkowaniem karaś - lin. Grubsze kąski a moim zdaniem nieodzowne. Z kolei łowiąc w kanałach nęcę tylko zanęta z paczki z ziemią dodając tylko pinki Ale to inne łowisko, tam jest ryba nęcona praktycznie non stop.
  18. Weekendowy wypad nad Wycztok zacząłem w piątek, od wizyty w Centrum Wędkarstwa. Niestety, znów wróciłem zawiedziony, nie kupiłem tego czego potrzebowałem. Za to w nieocenionej Trotce w Lotni było wszystko, co mi do szczęscia potrzebne. I na co komu te centra??? Trasa, którą zwykle pokonujemy w 40minut tym razem zajęła nam 1,5 godz. Ponieważ okoliczności były piątkowo-popołudniowe cierpliwie odstaliśmy swoje i tuż przed godziną 18.00 zameldowaliśmy się w Kamieniu. Zobacz cały artykuł
  19. Weekendowy wypad nad Wycztok zacząłem w piątek, od wizyty w Centrum Wędkarstwa. Niestety, znów wróciłem zawiedziony, nie kupiłem tego czego potrzebowałem. Za to w nieocenionej Trotce w Lotni było wszystko, co mi do szczęscia potrzebne. I na co komu te centra??? Trasa, którą zwykle pokonujemy w 40minut tym razem zajęła nam 1,5 godz. Ponieważ okoliczności były piątkowo-popołudniowe cierpliwie odstaliśmy swoje i tuż przed godziną 18.00 zameldowaliśmy się w Kamieniu. Szybkie ogarnięcie bagaży i prowiantu, poukładanie się ze wszystkim w przyczepie i popłynęliśmy szybko zanęcić łowisko na dzień następny i pogadać z naszym kolegą, @ZYBI68 . Tak, tak, okazało się juz wcześniej, że Zbyszek jest sąsiadem z naprzeciwka i już kilkukrotnie rozmawialiśmy, tyle, ze ja z łódki a on ze stałego lądu. Po powrocie na nasz brzeg, jeszcze tego samego wieczora żona wyciągnęła mnie na pomost i zaczęliśmy połowy. Tak właściwie to Kasia zaczęła, ja jak zwykle w jej towarzystwie nie odnotowałem brań. Kasia za to złowiła kilka żywczyków: krąpiki i leszczyki. W sobotę budzik zadzwonił o 5.30 i tuż po 6.15 rano płynąłem na łowisko. Zbyszek z ojcem już byli na posterunku, podobno od świtu. O mojej miejscówce na tym jeziorze wspominałem już przy okazji zeszłorocznych relacji. Jest to płytka (40cm wody) zatoka, odcięta od brzegu zaroślami z tatraku i pałki wodnej, od otwartej wody osłania je pole grążeli. Na "swoje" mam dosłownie 5-7minut na wiosłach . Wieści od Zbyszka nie nastrajały optymistycznie, ale skoro miałem już zanęcone i przypłynąłem na miejsce postanowiłem spróbować przechtrzyć parę rybek. Dość szybko leszcze się pokazały i kilka skusiło się na czerwonego robaka. I właściwie była to jedyna tego dnia skuteczna przynęta. Po 9.30 brania ustały, odsiedziałem jeszcze chwilkę i po 11.00 wróciłem na drugie śniadanie. Po kawce i odpoczynku wybraliśmy się na wycieczkę łodzią i przy okazji próbowaliśmy trolligu. Zabraliśmy naszego pekińczyka, mówię, Wam, to prawdziwy pies na ... ryby. A właściwie suczka . Niestety, mimo dwóch kółek wokół jeziora (drugie zrobiliśmy po obiedzie) nic nie skusiło się na szczupakowe pewniaki czyli nieśmiertelne i dobre na wszystko Algi . Przy okazji przekonaliśmy się, jak wielka presja wędkarska jest wywierana na to łowisko, mimo, że całkiem spore, wędkarzy naliczyliśmy koło setki. W przerwie między okrążeniami przygotowaliśmy ulubiony obiadek. Generalnie, taki widok to miód na moje serce. A na sam koniec żonka znów zaciągnęła mnie na moją miejscówkę vis'a vis i znów połowiła drobiazgu a u mnie ... szkoda gadać . Następnego dnia postanowiłem wstać, wzorem Zbyszka, o świcie i zacząć wcześnie swoje łowy. Budzik zawołał mnie o 4.00 ale po namyśle postanowiłem dać sobie jescze trochę odpoczynku . W końcu zwlokłem się o 5.20 i tuż po 6.00 już siedziałem w łódce na swoim miejscu. Tym razem ryby postanowiły odespać i pierwsze brania pojawiły się dopiero po godz 8.00. Nie przeczę, przysnąłem i stuk ściągniętej przez rybę wędki o burtę wyrwał mnie z letargu. Niestety, rybka się spięła, ale postanowiłem być bardziej czujny . Najpierw, pod trzcinkami, pojawiły się nieduże leszczyki. Na drugiej wędce ustawionej na skraju zarośli nieznanej mi rośliny , zauważyłem zdecydowany odjazd, zacięcie i ... coś siedzi . Walka była krótka, bo i rybka nieduża, ale za to do końca nie wiedziałem co to. Okazało się, że na kanapkę z kukurydzy i białego robaczka połakomił się mój ulubiony mieszkaniec naszych wód czyli linek. Fakt, niewielki, raptem 35cm ale radocha niesamowita. Senność gdzieś odeszła. Jeszcze kilka brań, niestety nie zaciętych i telefon z drugiego brzegu wezwał na śniadanie. Wynik porannej zasiadki może niezbyt imponujący, ale przecież nie o oto tu chodzi. Po śniadanku wyskoczyliśmy jeszcze z Kasią na krótkie łowy na pomost ale słonce nas wygoniło. Resztę niedzieli spędziłem w hamaku ze świetną książką. A popołudniu, wzorem zeszłorocznych wypadów na dziakę, pojawiła się burza i 1,5 godzinna ulewa. Weekend jak najbardziej udany, spędziliśmy dwa naprawdę fajne dni nad wodą, zresetowali się, odpoczęli ... Następna taka okazja chyba dopiero w sierpniu. A może nie ... .
  20. wind

    Mały stawik.

    Moim zdaniem ten zbiornik jest zbyt mały aby cokolwiek poza karasiem było w stanie przetrwać zimę.
  21. wind

    Małza

    Automatyczna wiadomość Temat przeniesiony z forum "Ogólne Rozmowy" do "Humor".
  22. wind

    Małza

    Zastanawiałem się gdzie ten temat przenieść, ale mam dzis dobry ... humor .
  23. wind

    Małza

    Ta małża czy ten małż ??? Oto jest pytanie . Ehhh .. te gender . A może to ... ??? Małż-a odżywia się filtrując wodę i często jest poprostu trująca, bez obróbki termicznej. Tak na marginesie. Znam osobnika, który zeżarł, za zupełną darmochę , dżdżownicę zwyczajna , bliżej znaną wędkarzom jak gnojak. Nie ot tak sobie, ale z chlebkiem ... z masełkiem .
×
×
  • Dodaj nową pozycję...