Skocz do zawartości

wind

Administrator
  • Postów

    5 094
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez wind

  1. Używam tej zanęty w wersji "dziennej" . Wersja nocna różni się tym, że podobno zawiera elementy fluorescencyjne czyli świeci. Podobno . Swoją drogą zastanawiam się jak to się ma do zapisów RAPR. Testowalem zanęty płociowe z konopiami i leszcze o zapachu piernika Ta pierwsza była doskonała, zawierała sporo ziarna, ładnie łączyła się z ziemią. Jest też dostępna z dodatkiem kielzy. Dwa razy droższa. Leszczowa z kolei była trudna do prawidłowego nawilżenia, Że bardzo łatwo ją przemoczyć. Przy cenie 5,50zl za opakowanie 1 kg staje się bardzo dobrą zaneta na rekreacyjne wędkowanie. Ten post napisałem za zupełną darmoche
  2. Kanie często spotykam, czasem jakąś wezme dla ojca, On lubi smażone. Mam nadzieję, że w niedzielę pozbieram, chociaż wolałbym połowić .
  3. W zeszłą niedzielę siedziałem na łódce wiele godzin i własciwie bez efektów. Dlatego dziś nieszczególnie chciało mi się jechać do Kamienia, ale jakoś się przemogłem, zwlokłoem rano z wyra i kilka minut po 7.00 zestawy były w wodzie. Na początek zameldował się leszczyk, potem, po zanęceniu przez dłuższą chwilę była cisza. Potem zaczęły się pojawiać pojedyńcze leszczyki, złowiłem ich w sumie 5 czy 6 szt i na okrasę uwiesił się ładny (z urody, nie gabarytów ) linek. Wszystko byłoby OK, gdyby nie deszczyk przed którym nie miałem gdzie uciec z łódki. Ale przetrwałem nawałnicę .
  4. Ma takie zwykłe krzesełko turystyczne, jego żywotność to 2-3 sezony, i nie za 100zł tylko 30 . A siedzi się tak samo jak w tym za stówkę. I ma gustowny pokrowiec, więc łatwo go spakować i transportować.
  5. Racja @Docio. Mam niedaleko i jeżeli faktycznie będzie "mocna reprezantacja branży wędkarskiej" byłbym w stanie się przywlec. Więc ... ?? Któż tam z branży będzie??
  6. Automatyczna wiadomość Temat przeniesiony z forum "Ogólne Rozmowy" do "Na każdy temat".
  7. Ci "miejscowi" nieźle żyją z takiego handlu, niektórych widję od lat w tym zamym miejscu, tylko "stoiska" coraz okazalsze. Podejrzewam, ze zaopatrują się w okolicznych skupach runa leśniego, inaczej ciężko by było mieć tyle towaru własciwie przez cały sezon, i nawet jakiś czas po nim .
  8. Dyć to własnie było zamysłem tego spotkania.
  9. A można zabarwić robaczki i zachować je w formie??
  10. Na początek najważniejsze. Oświadczam, że autorem większość zdjęć zamieszczonych w powyższym artykule jest nasz kolega @Docio. Wbrew umiszczonej na zdjęciach sygnaturce. Tyle w kwestii formalnej. To był luźny pomysł, związany z zimnymi nocami. Oczywiście wszystko jest do przemyślenia, chociaż u mnie może być poprostu problem z urlopem. Jak wymyslimy miejscówkę to będziemy dumać nad terminami . Jak pokazuje przykład organizacji i realizacji spotkania nad Narwią, wystarczy chcieć. I tyle . Cytując klasyka: "Ryby to dodatek do spotkania" Różnica poziomu wody z wiosny to 1,80m więc ... schowałbym się pod wodą, nawet kapelusza nie było by widać .
  11. To, że spotkamy się w sierpniu było pewne, tak samo jak to, że do spotkania dojdzie nad Narwią. Kwestią otwartą pozostawał wybór miejscówki, wstępnie miała być to stanica wędkarska w Czarnowie ale stanęło na biwaku w okolicach Ponikiewa, pod Pułtuskiem. Sprzęt kompletowałem już od grudnia, wiele godzin spędziliśmy na dyskusjach, przez forum i telefonicznie. Każdy drobiazg, każdy najmniejszy nawet element zestawu był wielokrotnie omawiany, wiele wieczorów spędziliśmy w internetowych sklepach wędkarskich i na portalach aukcyjnych. Zobacz cały artykuł
  12. To, że spotkamy się w sierpniu było pewne, tak samo jak to, że do spotkania dojdzie nad Narwią. Kwestią otwartą pozostawał wybór miejscówki, wstępnie miała być to stanica wędkarska w Czarnowie ale stanęło na biwaku w okolicach Ponikiewa, pod Pułtuskiem. Sprzęt kompletowałem już od grudnia, wiele godzin spędziliśmy na dyskusjach, przez forum i telefonicznie. Każdy drobiazg, każdy najmniejszy nawet element zestawu był wielokrotnie omawiany, wiele wieczorów spędziliśmy w internetowych sklepach wędkarskich i na portalach aukcyjnych. Im bliżej było terminu wyjazdu tym bardziej rosło ciśnienie, czy wszystko mam, czy spotkanie się uda, czy pogoda dopisze … Wreszcie w poniedziałek 18 sierpnia ruszyliśmy na południe. Pierwszy postój w Przasnyszu, gdzie miły pan skarbnik koła nr 70 przybył na swoim stalowym rumaku i specjalnie dla mnie otworzył swoje biuro . Z zezwoleniem w kieszeni na następny postój wybraliśmy Pułtusk gdzie jeszcze tylko trochę przynęt kupiliśmy i ruszyliśmy już prościutko nad rzekę. Przy okazji przestroga dla wybierających się w tamte rejony. Jeżeli chcecie wykupić zezwolenia okresowe na więcej niż 3 dni (te można nabyć na stronie mazowieckiego okręgu PZW) to nie liczcie na to, że uda się to załatwić w Pułtusku, niestety, mimo, że rzeka przepływa przez miasto jest w gestii okręgu mazowieckiego ale pułtuskie koła wędkarskie należą do okręgu ciechanowskiego. Taka mała ciekawostka. Po drodze spotkaliśmy jeszcze czerwonego muła a za jego kierownicą roześmianą i szczęśliwą facjatę naszego przyjaciela ze stolicy, Zbyszka, w niektórych środowiskach znanego również pod pseudonimem Docio . Uściskom, miśkom i innych przejawom radości ze spotkania po roku nie było końca. Wreszcie dotarliśmy na sam brzeg Narwi. Tam kontynuowaliśmy radosne obchody, od czasu do czasu robiąc przerwy na budowę obozowiska. W końcu jako tako się zainstalowaliśmy, pozbieraliśmy puszki po piwie, które zdążyliśmy skonsumować podczas pracy i nadszedł czas na meritum, czyli rozkładanie wędzisk i konstruowanie zestawów. Wkrótce sumówka znalazła się na miejscu, a wąsacze miała nęcić świeżutka wątróbka od kurczęcia. A potem … potem było to, co jest esencją takich wieczorów, czyli długie rozmowy, wspomnienia minionego lata i poprzednich spotkań, wspólnych znajomych. I tak upływały nam dni i wieczory, mimo braku ryb godnych uwiecznienia na zdjęciach, a szczególnie celu naszej podróży czyli sumów, każda chwila warta była tych kilometrów jakie musieliśmy przejechać. Wędkarzy było naprawdę mnóstwo, właściwie tylko się zmieniali, towarzystwo mieliśmy non stop, również w nocy. Czasem panowie byli bardziej kulturalni, czasem mniej. Mistrzami chamstwa a może raczej bezmyślności, zostało czterech panów z Wyszkowa, którzy przybyli we wtorek o 4.40 i przy włączonym klekoczącym silniku diesla deliberowali nad naszymi głowami, gdzie by tu się rozłożyć z wędkami … Cóż, nic na to nie poradzimy, ale każdy dzień utwierdzał nas w prawidłowym wyborze miejsca, takich tłumów wędkarzy dawno nie widziałem. A wyniki wszyscy mieliśmy bardzo podobne, bez względu na czas, miejsce, przynętę czy wybraną technikę wędkowania. A to oznacza, że wszystkiemu winne były ryby, nie MY . I chociaż nie osiągnęliśmy wędkarskiego celu wyprawy to dziś jestem o wiele bogatszy o wiedzę, tym bardziej, że poprzednie próby odbywały się nad wodą stojącą, łowienie w rzece z tak silnym nurtem to całkiem inna para kaloszy. Odrywając się od wędzisk na krótkie chwile zabierałem żonę na wyprawę do lasu, właściwie to do Puszczy Białej, na skraju której biwakowaliśmy, i na spacery brzegiem rzeki. Wypoczywaliśmy na maksymalnych obrotach, chłonąc spokój, naturę i zaliczając kompletny „reset”. Niestety, druga połowa sierpnia to już chłodne noce, a ostatnia była wręcz koszmarnie zimna, moja żona bardzo odczuła niską temperaturę. Nawet mnie chłód obudził, więc to już musiało być naprawdę … rześko . Niestety, nasz pobyt musieliśmy nieco skrócić, co prawda tylko o jeden dzień, ale zawsze to strata. Do domu sprowadziły nas ważne sprawy rodzinne, są kwestie ważniejsze od własnych przyjemności. Zdążyliśmy zwinąć namiot w ostatniej chwili, właściwie już zaczęło padać gdy pakowaliśmy namiot do pokrowca i graty do auta. Właściwie jeszcze pierwszego wieczora zaczęliśmy już snuć plany na przyszłoroczne spotkanie, możliwości mamy kilka, ale najpoważniejsze kandydatury to ciepłe kanały konińskie lub powrót nad zalew Sulejowski. Szczególnie kusząca jest ta druga propozycja, ale mamy na zastanowienie jeszcze cały rok. Aż rok … Za to pozostaną nam w głowie i w sercach wspomnienia pięknej rzeki …
  13. Nie pochwaliłem się, ale jeszcze przed wyjazdem nabyłem kilka szt spławików "lisci", 3,5 i 6g, ołów do zestawów gruntowych od 11 do ... 150g.
  14. Szczęście w nieszczęsciu, że to tylko sklep. Ludzie giną od kiedy zaczęli próbować zaprząc do roboty naturalne zasoby Ziemi. A giną z różnych powodów, z głupoty, z biedy, z zaniedbań. Co i rusz mediami wstrząsają doniesienia o podobnych wydarzeniach. Sam najbardziej zapamiętałem wydarzenia z kwietnia 1995 roku. Pewnie dlatego, że to niedaleko mojego domu, jakiś kilometr w linii prostej.
  15. Dzięki za radę, następnym razem pokrowiec, fotel, skrzynka, wiadra i ... doniczkę na ryby zabiorę . a na poważnie to drugi rok używam Muggi i na zauważyłem, że komary podlatują, ale nie siadaja na miejscach popryskanych. No i cena jest w tym roku już wiele bardziej przystępna.
  16. Cóż, to jeszcze moje trzy grosze, po kilkudniowym biwaku moga z pełną odpowiedzialnością polecić klopsy w sosie pomidorowym oraz fasolke po bretońsku z Biedronki. Sos ma smak, nie wymaga szczególnych dodatkowych doprawień, chociaż to kwestia smaku, a o smakach się nie dyskutuje, jak o gustach . Klopsy co prawda dokładnie zmielone ale zwarte, nie odniosłem wrażenia, że ktoś już przede mną je raz pogryzł ... . Fasolkę kupiłem i próbowałem pierwszy raz. Jestem pozytywnie zaskoczony smakiem, jakością użytych składników, szczególnie mięsa, które było chude, bez ścięgien, skóry i tłuszczu. Słoikowe obiadki były przyjemną odmianą od grilla, ale grilowana kiełbaska i tak pozostanie dla mnie nr 1. Za to dobrze wiedzieć, że nawet w tygodniu pracy można w kilka chwil przygotować smaczne danie, które jest bardzo zbliżone smakiem do ideału, czyli domowego jedzonka .
  17. Święte słowa
  18. wind

    Jezioro Wytczok.

    urokliwy widoczek dzisiejszego świtu.
  19. Cóż, @grzybku, nikt nikogo pod lufą nie zaganiał na te zawody, skoro znałes "realia" to wiedziałeś, czego się spodziewiać. Zastanawiam się, czym spowodowana jest Twoja frustracja.
  20. I co, jedyny dowód, że byli z SSR, który Ci pokazali to była ta odznaka?? Sorry, ale ja bym im kopa zasadził.
  21. To nie była kotrola, to nie byli strażnicy, więc zapomnij i ciesz się jesiennymi drapieżnikami.
  22. Dostałeś cokolwiek od kontrolujących?? Podpisywałeś coś?? Sprzętu Ci nie zatrzymali??
  23. Jeśłi miałbym inny wybór, poza tym co mi proponowano (HTC 610, Sony T3, Nokia 635) to bym sięzastanowił. Na tą chwilę, za taką kasę jak zapłaciłem, jest t owybór optymalny. Jak uda mi się wydłużyć żywotność baterii to będzie OK.
  24. No i znów się czegoś nauczyłem
×
×
  • Dodaj nową pozycję...