Po małych perturbacjach związanych ze zmianą czasu ( po prostu zaspałem) melduję się rano nad kanałem Śledziowym, gdzie już czeka na mnie Paweł. Rano pogoda średnia, wiało z południa zimnym wiaterkiem. Szybko zmontowaliśmy sobie stanowiska, Paweł przygotował zanętę i zestawy powędrowały do wody. Właściwie od razu zameldowały się drobne krąpiki i leszczyki, które posłużyły później jako żywce.
Brały głównie płocie, niektóre całkiem wyrośnięte, ale pokazały się leszczyki i leszcze. Jeden był taki :
Razem ułowiliśmy sporo rybek, chociaż te brały dość chimerycznie i z przerwami. Niektórych brań nie było widać wogóle.
Od razu, jak tylko pojawiły się żywczyki Paweł postawił żywcówkę we wskazanym miejscu. Branie nastąpiło już po kilku minutach, nestety pod nogami spadł około wymiarowy szczupak. Za chwilkę poprawka, minęło może z 20 minut i znów spławik znika. Ten również miał szczęście, zaplatał się w trzciny i zdążył pozbyć się kotwiczki. Paweł nie mógł odżałować tego do końca wędkowania . Sam został jeszcze trochę i dołowił kilka płotek.
Teraz przerwa, ze dwa tygodnie .