Skocz do zawartości

wind

Administrator
  • Postów

    5 101
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez wind

  1. Weekendowy wypad nad Wycztok zacząłem w piątek, od wizyty w Centrum Wędkarstwa. Niestety, znów wróciłem zawiedziony, nie kupiłem tego czego potrzebowałem. Za to w nieocenionej Trotce w Lotni było wszystko, co mi do szczęscia potrzebne. I na co komu te centra??? Trasa, którą zwykle pokonujemy w 40minut tym razem zajęła nam 1,5 godz. Ponieważ okoliczności były piątkowo-popołudniowe cierpliwie odstaliśmy swoje i tuż przed godziną 18.00 zameldowaliśmy się w Kamieniu. Szybkie ogarnięcie bagaży i prowiantu, poukładanie się ze wszystkim w przyczepie i popłynęliśmy szybko zanęcić łowisko na dzień następny i pogadać z naszym kolegą, @ZYBI68 . Tak, tak, okazało się juz wcześniej, że Zbyszek jest sąsiadem z naprzeciwka i już kilkukrotnie rozmawialiśmy, tyle, ze ja z łódki a on ze stałego lądu. Po powrocie na nasz brzeg, jeszcze tego samego wieczora żona wyciągnęła mnie na pomost i zaczęliśmy połowy. Tak właściwie to Kasia zaczęła, ja jak zwykle w jej towarzystwie nie odnotowałem brań. Kasia za to złowiła kilka żywczyków: krąpiki i leszczyki. W sobotę budzik zadzwonił o 5.30 i tuż po 6.15 rano płynąłem na łowisko. Zbyszek z ojcem już byli na posterunku, podobno od świtu. O mojej miejscówce na tym jeziorze wspominałem już przy okazji zeszłorocznych relacji. Jest to płytka (40cm wody) zatoka, odcięta od brzegu zaroślami z tatraku i pałki wodnej, od otwartej wody osłania je pole grążeli. Na "swoje" mam dosłownie 5-7minut na wiosłach . Wieści od Zbyszka nie nastrajały optymistycznie, ale skoro miałem już zanęcone i przypłynąłem na miejsce postanowiłem spróbować przechtrzyć parę rybek. Dość szybko leszcze się pokazały i kilka skusiło się na czerwonego robaka. I właściwie była to jedyna tego dnia skuteczna przynęta. Po 9.30 brania ustały, odsiedziałem jeszcze chwilkę i po 11.00 wróciłem na drugie śniadanie. Po kawce i odpoczynku wybraliśmy się na wycieczkę łodzią i przy okazji próbowaliśmy trolligu. Zabraliśmy naszego pekińczyka, mówię, Wam, to prawdziwy pies na ... ryby. A właściwie suczka . Niestety, mimo dwóch kółek wokół jeziora (drugie zrobiliśmy po obiedzie) nic nie skusiło się na szczupakowe pewniaki czyli nieśmiertelne i dobre na wszystko Algi . Przy okazji przekonaliśmy się, jak wielka presja wędkarska jest wywierana na to łowisko, mimo, że całkiem spore, wędkarzy naliczyliśmy koło setki. W przerwie między okrążeniami przygotowaliśmy ulubiony obiadek. Generalnie, taki widok to miód na moje serce. A na sam koniec żonka znów zaciągnęła mnie na moją miejscówkę vis'a vis i znów połowiła drobiazgu a u mnie ... szkoda gadać . Następnego dnia postanowiłem wstać, wzorem Zbyszka, o świcie i zacząć wcześnie swoje łowy. Budzik zawołał mnie o 4.00 ale po namyśle postanowiłem dać sobie jescze trochę odpoczynku . W końcu zwlokłem się o 5.20 i tuż po 6.00 już siedziałem w łódce na swoim miejscu. Tym razem ryby postanowiły odespać i pierwsze brania pojawiły się dopiero po godz 8.00. Nie przeczę, przysnąłem i stuk ściągniętej przez rybę wędki o burtę wyrwał mnie z letargu. Niestety, rybka się spięła, ale postanowiłem być bardziej czujny . Najpierw, pod trzcinkami, pojawiły się nieduże leszczyki. Na drugiej wędce ustawionej na skraju zarośli nieznanej mi rośliny , zauważyłem zdecydowany odjazd, zacięcie i ... coś siedzi . Walka była krótka, bo i rybka nieduża, ale za to do końca nie wiedziałem co to. Okazało się, że na kanapkę z kukurydzy i białego robaczka połakomił się mój ulubiony mieszkaniec naszych wód czyli linek. Fakt, niewielki, raptem 35cm ale radocha niesamowita. Senność gdzieś odeszła. Jeszcze kilka brań, niestety nie zaciętych i telefon z drugiego brzegu wezwał na śniadanie. Wynik porannej zasiadki może niezbyt imponujący, ale przecież nie o oto tu chodzi. Po śniadanku wyskoczyliśmy jeszcze z Kasią na krótkie łowy na pomost ale słonce nas wygoniło. Resztę niedzieli spędziłem w hamaku ze świetną książką. A popołudniu, wzorem zeszłorocznych wypadów na dziakę, pojawiła się burza i 1,5 godzinna ulewa. Weekend jak najbardziej udany, spędziliśmy dwa naprawdę fajne dni nad wodą, zresetowali się, odpoczęli ... Następna taka okazja chyba dopiero w sierpniu. A może nie ... .
  2. wind

    Mały stawik.

    Moim zdaniem ten zbiornik jest zbyt mały aby cokolwiek poza karasiem było w stanie przetrwać zimę.
  3. wind

    Małza

    Automatyczna wiadomość Temat przeniesiony z forum "Ogólne Rozmowy" do "Humor".
  4. wind

    Małza

    Zastanawiałem się gdzie ten temat przenieść, ale mam dzis dobry ... humor .
  5. wind

    Małza

    Ta małża czy ten małż ??? Oto jest pytanie . Ehhh .. te gender . A może to ... ??? Małż-a odżywia się filtrując wodę i często jest poprostu trująca, bez obróbki termicznej. Tak na marginesie. Znam osobnika, który zeżarł, za zupełną darmochę , dżdżownicę zwyczajna , bliżej znaną wędkarzom jak gnojak. Nie ot tak sobie, ale z chlebkiem ... z masełkiem .
  6. Najpopularniejsze czasopisma o tematyce wędkarskiej traktujące wędkarstwo wielotorowo to Wiadomości Wędkarskie i Wędkarski Świat. WW to miesięcznik związany z PZW wydawcą jest ZG PZW), natomiast WŚ pozostaje w opozycji i do PZW i do WW. Właściwie WŚ pozostaje w opozycji do każdego . Cena jednego i drugiego jest bardzo podobna, WW kosztuje 7zł, WŚ nie wiem, nie kupuję. Można nabyć również i inne wydawnictwa, ale są to bardziej specjalistyczne gazety, dla karpiarzy, muszkarzy etc.
  7. Podbijam temat, tym bardziej, że zostało nam półtora miesiąca. Nie wymagamy deklaracji, kto i na jak długo przyjedzie, każdy będzie mile widziany. Przypominam tylko, ze spotkanie jest planowane w terminie 18-22 sierpnia w miejscowości Ponikiew koło Pułtuska nad rzeką Narew.
  8. wind

    Przypony "sumowe".

    Z całym szacunkiem dla doświadczonych łowców sumów z for sumowych ale ... nie, dzięki. Czytałem te fora jak szukałem wędziska, potem kołowrotka ... i więcej nie bedę, obiecuję
  9. wind

    Przypony "sumowe".

    No to jestem zmiksowany
  10. witam, mam do sprzedania wędzisko teleskopowe typu float z serii Mistrall Red Line. długość 4,00m waga 228g c.w. 10-30g włókna węglowe IM7 kij jest nowy, nieużywany, nagroda wygrana na zawodach. Nie posiadam nestety oryginalnego pokrowca za to jest zastępczy. cena to 100zł plus koszty wysyłki. wysyłka tylko Pocztą Polską, paczka ekonomiczna 12,00zł, priorytetowa 14,50zł
  11. wind

    Przypony "sumowe".

    Przekonałeś mnie , tym bardziej, ze nad Sulejowskim też plecionki używalismy.
  12. wind

    Przypony "sumowe".

    to ma teraz miksera w głowie ... . Chyba faktycznie kupię żyłkę "ciut" słabszą.
  13. Łapie się muchy Trzeba było się obok położyć i fotkę zrobić
  14. Zawsze powtarzałem, ze jak są małe ryby to i na pewno są większe. Kwestia, miejsca, przynety, zanęty i odrobiny ... wędkarskieggo szczęścia.
  15. wind

    Przypony "sumowe".

    Czyli plecionka??? A co myslicie o fluorocarbonie??
  16. witajcie, powoli kompletuję sprzęt a sezon tuż, tuż , za 2 dni start . Zastanawiam się nad wyborem materiału do zrobienia przyponu na tego drapieżnika. Ale mam pustkę w głowie, która wynika z tego, że w tym temacie wiem, że nic nie wiem . Jako linka główna będzie żyłka Mivardi o wytrzymałości podanej na opakowaniu 33kg. Pomożecie ? Edit: Pprosze jeszcze o pomoc w wyborze krętlików i agrafek - konkretne modele.
  17. W takim razie po co nęcić??
  18. Na jakiej podstawie i w jaki sposób chcesz dawać ostrzeżenia skoro nie posiadasz takich uprawnień??
  19. Fakt, w pierwszej trójce skończyłem .
  20. Dziś zebraliśmy się na zawodach koła. W końcu udało się zebrać kilkunastu kolegów i od rana nad kanałem Piaskowym zaczęlismy współzwodnictwo . Na początku trafiłem słabo w losowaniu i miejscówka nie napawała optymizmem. Ale nic to, przygotowałem sobie zanętę, wygruntowałem zestawy i po zaneceniu zacząłem łowienie. Pierwsze rybki pokazały się po 20 minutach. Ryby brały co kilkanaście minut, w 100% były to leszcze, a właściwie leszczyki. Największy wyjęty był takich gabarytów. Pewniejsze zacięcia miałem po zastosowaniu mniejszego haczyka, w pewnym momencie "przesiadłem" się z nr 14 na 18. Ryby brały na 6m od brzegu. Miałem jeszcze jednego na kiju, zdecydowanie większego, ale jak to bywa, przy samym podbieraku wziął i się spiął . Niestety, takie ryby nie liczą się do punktacji . W sumie osiągnąłem wynik 4200g i pozwolił on zająć dobra lokatę . A walka była ostra, róznica pomiędzy pierwszym i drugim miejscem wyniosła 60g.
  21. wind

    Bat- początki

    O żyłkach pisaliśmy już wcześniej, sam używam żyłek Strofta, łowię ładne płocie, lesczyki, krąpie, czasem liny pod 1kg i karasie. Na główną używam 0,14 a na przypony 0,10 i 0,12. Rzadko mi ryby spadają. Co do grubości przyponu, sam musisz sprawdzić metodą prób jak ryby będą reagowały na zmanę grubości przyponu. Tylko nie przesadź w drugą stornę, bo łatwo uszkodzić wędzisko.
  22. Głównie z zagadnień RAPR PZW, gdy zdajesz w kole tego związku.
  23. wind

    Nie tylko na ryby

    Nie martw się , już niedługo. Czytałem niedawno, ze już na południu Szwecji kończą się legendy o mnóstwie metrowych szczupaków . Taki to efekt "nasi tu byli" i zaczynają krzywo patrzeć "turystów" zza Bałtyku. Okno, zazdraszam wrażeń i widoków.
  24. wind

    Podrywka

    Jak łowić, to z rozmachem .
×
×
  • Dodaj nową pozycję...