Dziś miały być płocie. Poleciałem skoro świt na kanał Piaskowy, a jakże , na połączenie z Gołębim. I tu pierwsza przykra niespodzianka, woda wysoka i nie ma gdzie usiąść.
W końcu znalazłem kawałek w miarę suchego lądu kilkadziesiąt metrów dalej. Przed 8.00 zacząłem łowić, niestety w towarzystwie deszczu. Generalnie od rana do 9.00 pompkowało.
Rybki brały słabo, kilka krąpi na początek ale wyczekiwanych płotek ani widu. Dobrze, że chociaż słonko w końcu wylazło zza chmur i można było się pogrzać, pierwszy raz do kilku dni.
Największą rybką okazał się leszczyk, na oko pod 500g, zawinął sięw żyłkę i początkowo myślałem,że to jakiś zagubiony linek lub karaś.
Szkoda .
Efekt końcowy to ów leszczyk, dwie większe płotki i trochę sieczki.
.
Za tydzień może sprawdzę Śledziowy ...