Od niedzieli, z krótkimi przerwami moczę spławiki w różnych wodach. Od zalewu Sulejowskiego, hiper tajnej miejscówki Jotesa po kanał Piaskowy i jezioro Wycztok. I właśnie tam zakończyłem dziś ten tygodniowy maraton. Jedynie ryby z "mojego" jeziora nie zawiodły, te z kanałów są wstrętne a z tymi w centralnej Polsce po prostu nie mieliśmy dość czasu, żeby się zaprzyjaźnić .
Dziś rano krótko po 6.00 siedziałem na łódce na swojej miejscówce. Rybki brały ochoczo, niestety były to głównie niewymiarowe płotki i okonki. Dopiero około 9,00 podeszły leszczyki, jedno branie spaliłem, pozostałe szczęśliwie wyholowałem. W sumie 5 leszczyków, kilka okonków i dobrze ponad 20 płotek.