Skocz do zawartości

Jotes

Zespół AS
  • Postów

    2 760
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Jotes

  1. Jotes

    Sandacz 2014

    U nas już dzisiaj oszołomy planowali wypływać za sandaczem i pewnie pływali. Ech! Głupich nie sieją... Ja już na jutro spakowany i gotowy.
  2. Phi! Pierwszy krok w tym kierunku zrobili już w ub roku. Sprawa nieco przycichnie, rozejdzie się po kościach, przyjdzie trzecia kadencja i stanie się fakt. Potem zrobią pierwszy krok w kierunku prywatyzacji wód państwowych, sprawa przycichnie, rozejdzie się po kościach i one też będą prywatne. A wtedy taki Daukszewicz nikogo już nie zadziwi.
  3. Baw się baw Andrzeju, ja mam tą farbę na celowniku (też z Oliwy), ale dopiero na przyszły rok powalczę. Ten rok muszę się przemęczyć. W przyszłym czeka mnie czyszczenie, szpachlowanie, podkład epoksydowy i antyporost. Dzisiaj moja łajba stanęła na wodzie, w niedzielę otwarcie sezonu - u nas niestety od 1 czerwca.
  4. Zmięknie! Tak samo negocjowałem Xperię "J" dla Renaty. Zażyczyłem sobie rozmowę z kimś kompetentnym do negocjacji i poszło jak po sznurku. Przełączono mnie do kierownika. Kosztowała już po promocji 449, a dostałem ją za 4,90 zł + 3 giga netu. "Z" w moim abonamencie kosztuje teraz też 449 zł. Muszę się sprężyć.
  5. A kasa za jaką chcesz nabyć? Ja też właśnie wybieram i skłaniam się ku Xperii M, ale najchętniej "Z" (lepszy procesor i bateria). Będę negocjował ostro cenę, bo właśnie podrożała. HTC obecnie katowałem i choć nie miewał awarii i zawieszeń, to już takiego nie wezmę. Wadą jego było ciche dzwonienie i zbyt mała głośność podczas rozmów. Poczytałem nieco o Xperiach, oceniłem Renaty Xperię "J" i zdecydowałem. Jej wadą jest to, że narzekają ludziska na nawigację (ma zawiechy), ale mam to w czterech literach, zabawki mi nie potrzeba, tylko telefonu.
  6. W takim razie pomacam go jeszcze jutro w sklepie i zdecyduję. Nie szykuję się na ryby giganty, a tylko na te wielkości choinkowej, więc powinien spełnić moje oczekiwania. Dotychczas katowałem Jaxon Orion 6 m, ale czas na zmiany. No i brakowało mi często tych 2 m zasięgu... Dzięki i rośnij duży.
  7. Jeśli już "posmakowałeś" nowego nabytku, to mam prośbę, byś dokonał oceny obydwu wersji tego samego produktu, gdyż mam okazję zakupu u nas w sklepie jeszcze tej pierwszej wersji. W zależności od Twojej opinii dokonam wyboru, gdyż jest różnica w cenie: stara wersja u nas 415 zł, a nowa w necie 369. Oczywiście najważniejsze są zalety tej i tej wersji i na tej podstawie chcę wybrać. Takie deczko lepiej dopłacić, niż potem sobie w brodę pluć...
  8. Spoko Andrzeju, warto, warto! Ja przez cały ub. sezon zabrałem do domu 2 sandacze, reszta nadal pływa i nie żałuję tej kasy za port i innych wydatków. A odpowiedź na swoje wątpliwości zawarłeś nieco wyżej: I o to właśnie chodzi. Pozdrawiam.
  9. Jotes

    Żyłka do bata

    U mnie zawsze do bata nr 18, czyli tak po środeczku. Stosuję przeważnie pinki, ale też 1 biały + pinka. Niestety, jako że mam dość grube i niezgrabne paluchy, a i ślipia słabe, przypony stosuję tylko kupne. I lechy 50-60 cm też się wyciąga... czasem.
  10. Bym się nie do końca zgodził, bo mądre źródła podają, że sandacz rozpoczyna tarło, gdy woda osiągnie temperaturę 10-12ºC. I właśnie ta temperatura wyzwala odwieczne instynkty. Krótka zima i wcześniejsze ciepełko przyspieszyło ten proces. Samce już nawet nie pilnują gniazd tarłowych. Im cieplej, tym szybciej się to odbywa.
  11. FV.Tuna. com w wydaniu polskim. Takich połowów i zgranej kompanii można Wam tylko pozazdrościć. Na śródlądziu "bose Antki" możemy tylko pomarzyć o takim rejsie.
  12. Na pewno nie sum, bo ten nie ma zębów tylko tarkę, więc raczej obrałby tą rybę ze skóry. Wpływu na tarło nie ma krótka zima, tylko temperatura wody. Sandacz jest już dawno po tarle. O sprawie poinformuj tak, jak radzą koledzy, ja tylko Ci podpowiem, że dzwoniąc do ZO Lublin powinieneś rozmawiać z Andrzejem Trembaczowskim. Ten człowiek nie odmówi Ci pomocy, a jeszcze od siebie postawi odpowiednie służby na nogi. Tutaj znajdziesz nr telefonu: KLIK
  13. Jotes

    Znalezione w sieci

    Krótkotrwały, ale skuteczny. Przez przypadek ten policjant urządził kibolowi terapię wstrząsową - krótko, ale skutecznie. Tego konkretnego "bohatera" już więcej w takiej akcji nie ujrzysz. W portki na pewno narobił, a i zelówki zdarł do zera. Na następnym meczu usiądzie już w sektorze dla grzecznych chłopców.
  14. Jotes

    Znalezione w sieci

    Na polskim stadionie przeprowadzono pierwsze próby broni przeciwko kibolom. Efekt był piorunujący, a kibol na którym próbę przeprowadzono, na kolejnym meczu zabezpieczy się w pampersa i z całą pewnością nie zapali już nawet papierosa - o racy nie wspominając. Dzielnym wynalazcom "oddechu smoka", bo tak należałoby nazwać ów wynalazek przeciw kibolom, pozostaje jeszcze tylko przejście przez procedury w Biurze Patentowym, by przejść do masowej produkcji wynalazku. Docelowo każdy z ochroniarzy lub policjantów będzie wyposażony w butlę z "oddechem smoka" na plecach i karabinek dalekiego zasięgu wyglądem przypominający ten od tradycyjnego Karchera. Jak nieoficjalnie dowiedziałem się od zagranicznych obserwatorów przeprowadzonej próby, wynalazek wzbudził ogromne zainteresowanie w całym świecie footballu i posypały się już pierwsze zamówienia. A oto nasza prezentacja produktu: "Oddech smoka"
  15. Zdrowych, pogodnych i wesołych.
  16. Jeśli nie ma tam szczupaka, to zakup dobry.
  17. Oczywiście, że ma takie prawo i co ważniejsze - ma u mnie więcej szacunku, niż taka hiena niepełnosprawna, którą opisujesz powyżej. I niestety, takich też nie brakuje. Ale jak to wszędzie, tak i tu trafiają się czarne owce. Ja np jeśli kolega nie załaduje łodzi, a potem na powrót bagażnika, to jestem udupiony w domu i tylko dzięki niemu jeszcze jeżdżę na łódź.
  18. Ciekawie to opisałeś Zbyszku, ale mimo wszystko ten bezrobotny (a zdrowy) ma fizyczne możliwości zarobienia sobie w taki, czy inny sposób na swoje hobby podczas, gdy niepełnosprawny już nie. Możliwości jest wiele, jak nie na biało, to na szaro lub na czarno. Wg statystyk niepełnosprawni nie dosyć, że są wykluczeni z ryku pracy, to jeszcze na dodatek są wykluczeni społecznie. Jeszcze kiedyś było tak, że pracodawcy chętniej zatrudniali niepełnosprawnych, bo uzyskiwali dopłaty z PeFRONu. Dzisiaj wolą zatrudniać zdrowych, bo mają takie same dopłaty z biura pracy, jeszcze bardziej mogą orać tymi pracownikami i bez żadnego ryzyka. Poza tym na aż taki socjal PZW nie stać. Zdrowy owszem, jeśli niemajętny, to może nawet mógłby w ramach prac społecznych zapracować na kartę? Niepełnosprawny już nie! I tutaj znaku równości nie da się pomiędzy nimi wstawić w żaden sposób - nie twierdzę absolutnie, że Ty to zrobiłeś.
  19. Ja jeśli nawet szukałem, to nie dla siebie, ale ze względu na zapytanie kolegi. Bardzo mile zaskoczyła mnie wiadomość z mazowieckiego i gdańskiego, no jak się chce to nawet można. Nawet te 25% to bardzo miły gest i pomocny. Mnie tutaj nie chodzi o siebie, gdyż ja akurat jestem w tej komfortowej sytuacji, że stać mnie na pełną opłatę, ale wielu niepełnosprawnych musiało zrezygnować z hobby bo najzwyczajniej im "nie styka". A od zmuszania jestem daleki. Może inni też dojrzeją do ludzkich odruchów, skoro bardzo nielicznych już na nie stać...
  20. A ja albo nie potrafię szukać, albo tylko ino mazowieckie PZW ma takie zniżki. Przerzuciłem kilka ładnych okręgów i figa z makiem. A skoro tak, to znaczy, że do PZW nie dotarła jeszcze cywilizacja, a jedna jaskółka wiosny nie czyni. Trza czekać.
  21. Zwracam honor! Ale to widocznie od tego roku wprowadzili, bo jeszcze w ub dyskutowaliśmy z Samarą na PW, że nas delikatnie mówiąc nie dostrzegają. A jak wiesz/pamiętasz, Samara jest z mazowieckiego. U nas nadal WIOCHA
  22. Niestety nie! W PKS, w PKP są zniżki. W komunikacji miejskiej na terenie całego kraju masz darmowe przejazdy dla siebie i dla swojego opiekuna (kogokolwiek), ale już w PZW figa. Oczywiście, jeśli masz uznany znaczny stopień niepełnosprytności (jak ja)!
  23. Reszta to przykład z życia. To już przeszłość, dało się pogodzić obie grupy wędkarzy, a korzyści były natychmiastowe. W ekspresowym tempie zniknęły siaty kłusowników, wyczesywane przez trollingujących. Korzyść dla obydwu grup wędkujących i na łodziach i na brzegu. Wierzę, nie biorę nikogo w obronę, a zwłaszcza trollingujących skoro zawinili i przykro mi z tego powodu. I dlatego: Choć jak widzę i żałuję tego szczerze, niepotrzebnie się rozpisałem i przywoływałem przykład z mojego podwórka. Ale z jednym się zgodzę, przykład od nas, nic nie wnosi do zapytania Krisa. Więc? Oto jest pytanie... Jak zawsze. Pozdrawiam. Ps: Jak dla mnie temat zamknięty.
  24. No widzisz i z takiego właśnie powodu wróciłem jeszcze na forum i w drugim poście rozwinąłem swoją myśl, choć w zasadzie już w pierwszym zawarłem sedno sprawy. To teraz z innej beczki: To co z tego, że ci pierwsi pływali w przepisowej odległości od łowiących na brzegu - skoro ci drudzy zajmowali więcej niż było im wolno? To co z tego, że ci pierwsi pływali na zgodnie z przepisami zarejestrowanym sprzęcie pływającym - ci drudzy tylko wywozili, więc nie mieli numerów na burtach łodzi i pontonów, aby na pewno nie musieli mieć?. I wreszcie. To co z tego, że ci pierwsi płacili dodatkowe pieniądze za możliwość uprawiania połowu swoją metodą, a drudzy łowili za friko i jeszcze wszczynali zadymy i walili do nas kulkami z łożysk? A co niektóry miał wypasioną myśliwską proc, to jak zaje...chał to i dobrze ponad 100 od brzegu było niebezpiecznie. Aż w końcu po klamki sięgnęli. A z jeszcze innej strony rzecz biorąc, to niby skąd ja mam wiedzieć, że przede mną aż 300 m od brzegu gruntówki są zarzucone? I jakim prawem grodzi mi ktoś wodę, skoro ja zachowuję przepisową odległość od łowiących na brzegu? I z jakiej paki ktoś slipuje łajbę za free w miejscu niedozwolonym w Parku Krajobrazowym, a ja bulę jak za zborze?(legalne slipy tylko w portach!). I z jakiej racji pływał za free, skoro ja musiałem bulić dodatkową składkę? Oceniałem tylko i wyłącznie naszych ówczesnych zadymiarzy, co to im się więcej należało niż komukolwiek na świecie! Zbyszek, po 4 m to sobie można trollingować za okoniami, ale nie za sandaczem, gdy pod kilem masz 8-9 m, a one tam właśnie siedzą. Ale o tym nie będę się rozpisywał...
  25. Ja jeszcze tak dla rozwiania niedomówień i posądzenia mnie o brak szacunku dla inaczej łowiących dodam, że inaczej jak chamstwo o naszych ówczesnych grunciarzach nie dało się napisać. Już samo zbliżanie łodzią w pobliże ich zestawów wyzwalało w nich taką agresję, że masakra. Walili do nas z proc, ponoć zdarzyło się, że słychać było strzały w powietrze na postrach. Pisała o tym lokalna prasa i już wtedy koniecznością stało się wprowadzenie zakazu wywożenia zestawów. Dla pokazania, że nie będzie pobłażania, co jakiś czas wzdłuż brzegu ok 80-100 m od niego przepływała motorówka z któregoś koła ciągnąc za sobą kotwicę i kasując wszystko, co znalazło się w zasięgu. Teraz już nikt do nas nie wali z proc. Nastały czasy miłosierdzia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...