Alek, mój pies by żył, gdyby nie lekarz, który miał go pod swoją opieką, a nie szczędziłem żadnych pieniędzy na jego zdrowie. Dupek nie rozpoznał raka jąder, choć objawy były ewidentne. Dopiero jak psu wypadł dysk i zawiozłem go do lekarza aż za Wrocław, to ten rozpoznał, ale już było zbyt późno, bo najpierw musieliśmy się skupić na kręgosłupie, a potem ewentualnie dopiero kastrować i uratować mu życie w ten sposób. Brakło czasu, choć już ponownie stanął na nogi i zaczął chodzić.