Mam takie same doświadczenia. Od pierwszej klasy szkoły podstawowej chodziłem sam do szkoły i to było normalne. Obecnie szkoła nie pozwoli żeby dziecko samo wracało.
Jeśli chodzi o samotne łowienie to od kilku lat jeżdżę bez towarzystwa, wcześniej sporadycznie, ale prawie zawsze jest ktoś w zasięgu wzroku. Wynika to ze specyfiki angielskich łowisk. Dostęp do rzek jest tylko na wyznaczonych odcinkach i przewaznie ktoś jest w pobliżu. Duża gęstość zaludnienia to spacerowicze.