-
Postów
781 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Nicco Puccini
-
Co do kolorów to różnie bywa u mnie. Ale wychodzę z założenia, że najlepiej sprawdzają się naturalne kolory jak szary z czernią na grzebiecie, błękit, odcienie zieleni...Czasem robię żarówy, bo w pochmurne dni sprawdzają mi się lepiej od kolorów naturalnych. Ale tak szczerze mówiąc to kolor ma chyba drugorzędne znaczenie- najważniejsza jest praca woblera. Moje nawet nie są szczególnie ładne, nie umiem ładnie malować;P Koleżanka wyżej napisała drut dental- to się nadaje do wyciągania mamutów z pod lodowców:P Przecież wyginanie tego drutu to koszmar jest, według mnie zbędny:) Klej distal gites jest, utwardzacze koleżanka w jaki sposób stosowała? Plexy czy poliwęglan jeden gwint chyba, mają zbliżone właściwości. Tkaniny metaliczne do oklejania? A co do steru, to tak jak napisałeś Przemq20- kąt jest ważny, ale równie ważny jest kształt steru oraz jego położenie względem kółka z przodu.
-
Witam, dzisiaj trochę o robieniu woblerów. Ktoś z was struga wobki? Ja zacząłem jakieś trzy lata temu, jeszcze jak mieszkałem w UK. Wtedy dużo łowiłem na rzekach, i cały czas brakowało mi odpowiednich przynęt, dostosowanych do moich potrzeb. Wpadłem na pomysł, że przecież mogę zrobić przynęty pod konkretne łowisko, a nawet pod konkretne miejsce na rzece...I tak się zaczęło...Na kolejnej wyprawie zebrałem kilka gałęzi z lipy. W domu pozbawiłem je kory, położyłem na kaloryferze i czekałem. Kupiłem klej dwuskładnikowy, trochę farb i lakier bezbarwny. Wyszło całkiem tanio. Drut na stelaże wziąłem ze szkoły- uczyłem się na elektrotechnika i na warsztacie mieliśmy sporo odpadów z kabli. Najlepszy jest drut z kabli praktycznie niezniszczalnych, z wielowarstwową ochroną. Jedną z warstw są cienkie stalowe druty, które są miękkie i mocne. Pierwsze próby przyniosły jakieś krzywe, nie pracujące efekty. Ale szło coraz lepiej a ja się nie poddawałem i z czasem opracowałem swój własny sposób na robienie woblerów. Może napisze jak to robię, może się komuś przyda, może ktoś też zacznie robić przynęty w ten sposób? Więc najpierw drzewo- lipa. Dlaczego akurat lipa a nie na przykład brzoza, dąb czy sosna? Lipa jest bardzo miękka, dzięki czemu daje się ją łatwo strugać. Nie ma też zbyt wielu słoi, więc nic nie utrudnia mi pracy. Drzewa iglaste są twarde, mają dużo słoi i dodatkowo żywice, i uwierzcie mi- struganie z nich to koszmar, trwa długo i jest bardzo trudne. Jak pozyskać lipę na woblery? Dwa sposoby- albo kupić listwy, albo ściąć kilka gałęzi z jakiegoś drzewa. Ja stosuje drugi sposób, bo dookoła mnie rośnie cała masa tych drzew. Ścinam więc kilka gałęzi odpowiedniej grubości(zawsze muszą być grubsze niż wobler, przecież będziemy to strugać). Kiedy mamy już drzewo to musimy je wysuszyć. Ja w tym celu docinam gałęzie na kołeczki o docelowej długości, pozbawiam kory i zostawiam w suchym i przewiewnym miejscu na tydzień, dwa...Zależy od grubości kołeczków, ale zawsze musi dobrze wyschnąć, nie może być wilgotne. Kiedy mamy już wysuszone i docięte drzewo to bierzemy się za struganie. Nożyk tapicerski w dłoń, na palce wskazujące i kciuki trochę taśmy(zabezpieczenie przez skaleczeniami, zwłaszcza na początku można się ładnie pociąć) i jedziemy. Ja robię to tak, że przed struganiem wyobrażam sobie kształt końcowy woblera, i jego przeznaczenie. Najczęściej robię woblery pod konkretne łowisko, na konkretne ryby. Po prostu dla swoich potrzeb, czy potrzeb kolegów. Kiedy już w głowie mam kształt przynęty to zaczynam strugać nożykiem. Tu ważne jest by strugać powoli, odrywać małe kawałki drewna, nie wpuszczać ostrza zbyt głęboko. Dzięki temu nic nie zepsujemy już na samym początku i osiągniemy pożądany kształt. Kiedy kawałek drewna przypomina już woblera, ma jego kształt, to odkładamy nożyk i chwytamy papier ścierny. Ja robię to w dwóch etapach. Najpierw szlifuję papierem 80-120 żeby wyrównać powierzchnię, żeby nie było widać tych kantów po struganiu nożem. Potem chwytam cieńszy papier-250-320 i wygładzam powierzchnię przynęty. Na tym etapie powinniśmy mieć gotowy korpus woblera, kształt naszej przynęty, równy, gładki, bez żadnych asymetrii. Teraz znowu mamy etap, na którym możemy wybrać dwie drogi. Stelaż przez całą długość woblera lub tylko wkręcane w korpus oczka. Ja stosuję wkręcane oczka i nigdy nie miałem przez to problemów. Stelaż jest ok, ale na sumy czy rekiny. Ja odpowiednio skręcam oczka, w korpusie nawiercam otwory o dwa razy mniejszej średnicy. Otwór zalewam klejem dwuskładnikowym i wkręcam w niego oczko. Tak wkręcone na klej oczka mają wielką wytrzymałość, i już wiele razy się o tym przekonałem. Raz wyciągnąłem z rzeki w UK wózek z tesco i nie wyrwałem oczek z woblera...Z tymi oczkami walczyły też duże szczupaki, znajomi mieli spore sandacze i nikt nie narzekał. Więc o wytrzymałość się nie obawiam. Do mniejszych woblerów wkręcam dwa lub trzy oczka(jedno pod zaczep agrafki, i jedno lub dwa pod kotwice- trzech według RAPR nie wolno). Czekamy aż klej wyschnie, nawet jak na opakowaniu jest napisane godzina to zostawmy to na dobę. A, klej. No tak, to przecież ważne. Koniecznie dwuskładnikowy, jakiś dobry. Ważne, żeby nie był to superglue;) Można też stosować żywicę, ale ja tego nie robiłem więc nie wiem jakie są efekty. I znowu mamy rozdroże- wkleić ster na tym etapie, czy już po pomalowaniu woblera? Ja wklejam teraz, razem z obciążeniem. Robię to prawie jednocześnie. Wycinam otwór na ster(zależności opisze później) oraz otwory na obciążenie. Wycinam ster z poliwęglanu( to świetny materiał, pudełka po kasetach czy płyty CD się nie nadają!), nadaje mu odpowiedni kształt albo z głowy albo z szablonu, ponieważ w ciągu tych trzech lat kilka ich się zebrało. Kiedy mam już ster i otwory pod niego i obciążenie to przygotowuje sobie ilość ołowiu na obciążenie. Kiedy mam już wszystko gotowe to mieszam klej i wlewam trochę we wszystkie otwory. Umieszczam obciążenie na swoim miejscu, wciskam ster w jego miejsce i ponownie daje klej wszędzie tam, gdzie jest potrzebny;) Jeśli gdzieś dam za dużo i zaczyna wypływać to zbieram nadmiar patyczkiem lub czymkolwiek co mam pod ręką(dzięki temu na korpusie nie będzie zacieków). Jestem raczej pewien swoich woblerów, wiem, że ich praca mnie zadowoli. Ale czasem coś wyjdzie nie tak, warto więc przed malowaniem zrobić testy czy wobler pracuje odpowiednio. Ja mam stawek 500 metrów za domem i na nim robię testy. Jeśli wszystko jest ok, to malujemy. To najprzyjemniejsza cześć robienia woblerów. Najpierw biały podkład, czekamy aż wyschnie. Potem kolory, ale tu już każdy może robić co chce, trzeba tylko czekać aż jedna warstwa dobrze wyschnie zanim nałożymy kolejną. Po nałożeniu wszystkich warstw, kiedy wobler już wygląda tak jak powinien, przychodzi czas na lakierowanie. Domalux to jeden z najbardziej polecanych lakierów, nie reaguje z większością farb i jest trwały. Ja stosowałem ten do paneli podłogowych, do jachtów i jakiś jeden nie oznaczony, i wszystkie były ok. Jakie farby stosować? Podkład u mnie to śnieżna akrylowa, kolory to także akryle lub farby w sprayu, każdy coś sobie może wybrać. Lakier nakładamy w kilku warstwach, nie mniej niż czterech. Oczywiście czekamy aż każda z nich wyschnie przed nałożeniem kolejnej. I... tyle. mamy woblera. całkiem prosto i przyjemnie się je robi, o ile ktoś lubi się bawić drewnem i farbami i nie boi się ubrudzić. Zapewne nie opisałem procesu bardzo dokładnie i będą jakieś pytania, na które na pewno odpowiem;) W załącznikach trochę moich prac. Na koniec powiem, że ryba złowiona na swojego woblera cieszy po stokroć. Satysfakcja jest po prostu ogromna, nie porównywalna do niczego innego. Pozdrawiam i zachęcam do strugania, świetna zabawa. Nikoś.
-
Odległość w wędkarstwie traci znaczenie, kiedy pragnie się złowić swoje marzenie... A na poważnie, to dzięki wielkie za informacje, może w następnym roku uda się wybrać i połowić, w końcu tego jeszcze nie próbowałem, a w wędkarstwie chciałbym spróbować wszystkiego... Pozdrawiam, Nikoś.
-
Fajnie opisane, człowiek już wie co i jak z tą rybą, jak się zabrać za jej łowienie... Więc dzięki za info;) Mam tylko jeszcze jedno pytanie- kiedy najlepiej wybrać się na belony? W jakim okresie są najlepsze brania? Czy pogoda ma duży wpływ na brania?
-
Problem z Mitchell full control
Nicco Puccini odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Problem rozwiązany. Znalazłem w garażu stary smar, ojciec używał go chyba do traktorów czy czegoś...Gęsty, odporny na mrozy i upały, świetnie się sprawdza. Kołowrotek pracuje jak nowy, tylko już tak nie wygląda. Świetnie sobie radzi w łowieniu woblerami w nurcie rzeki, nic nie trzeszczy, pracuje płynnie i cicho. Jeszcze raz dziękuje wam za wszystkie odpowiedzi, człowiek czuje się pewniej wiedząc, że może kogoś zapytać o rade... Apricot co do lekcji ang- załóż dział w hp i możemy jechać z nauką;P Temat jako wyczerpany, zamykam. Pozdrawiam, Nikoś. -
Spinningowe łowy 2011-2018
Nicco Puccini odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Dzisiaj ponowna wycieczka nad Łynę. Jednak ryby chyba popłynęły oglądać mecz czy coś...Kilka kilometrów walki z krzakami a efekty słabe- tylko jeden mały okonek i jedno uderzenie, chyba szczupaczka...W załączniku zdjęcie narybku pasiaka. Pozdrawiam, Nikoś. -
Temacik jak w spławiku- chwalimy się naszymi zdobyczami;) Ja zacznę, bo dzisiaj dwa wypady miałem.... Poranny wypadzik niestety o kiju, ale ciekawe przygody miałem( na blogu opisałem:)). Wróciłem jakoś koło południa i nie zdążyłem nawet kawy skończyć, a tu telefon i pytanie czy atakujemy klenie i bolki na Łynie. Zadziwiły mnie bolki- nikt o nich nie słyszał na Łynie od paru lat...Dotarliśmy nad rzekę i odrazu lekki spining w dłoń, na agrafkę jeden z kleniowych killerków made by me. Przedzierałem się dzielnie przez krzaki i się opłaciło. Dwa klenie padły jeden po drugim, ale nie były zbyt wielkie( ok 30cm). Poszedłem dalej i trafiłem na okonie. Małe, ale zabawy miałem sporo. Na koniec jeszcze szczupak zjadł mi killerka kleniowego, a jednego pistoleta wyciągnąłem....Ogólnie fajny wypad nad rzekę miałem. Bardziej opisze na swoim blogu( ktoś tam zagląda w ogóle?) Pozdrawiam, Nikoś.
-
Ktoś gra na tym symulatorze? Ja grałem kiedyś, potem o nim zapomniałem, a ostatnio na nowo do niego wróciłem. Dla mnie to świetna rozrywka kiedy nie mam co czytać. Jako, że jest to symulator to i pobawić się czasem można bo nie jest zbyt łatwo...Jak ktoś gra to można się powymieniać tipsami, pochwalić swoimi rekordami czy pomóc innym mającym problemy w grze...
-
"PET" do nęcenia
Nicco Puccini odpowiedział Apricot wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
I proca i kubeczek zaliczone, więc chyba nie będzie problemu... Niebawem sobie zmontuję coś takiego i zobaczę jak się to sprawdzi. Więc dzięki wielkie za wrzucenie tego sposobu, bo szczerze mówiąc brakowało mi czegoś takiego... -
Zabawa jest świetna, mi się to zawsze podoba. Tyczką łowię, ale poluje jedynie na większe ryby, mam mocny amortyzator i mocną tykę, jest to sprzęt przeznaczony na karpie, nie wielki amury, spore karasie i liny. i to Tym łowię A bolonki nigdy w życiu w rękach jeszcze nie miałem, po prostu nie mam gdzie na nią łowić. Ale nie róbmy tu off topa- to dział do naszych wyników;) W ogólnych rozmowach albo hp porozmawiamy o metodach. Pozdrawiam, Nikoś. P.S NA moim blogu relacja z dzisiejszej wycieczki będzie wieczorem.
-
-
"PET" do nęcenia
Nicco Puccini odpowiedział Apricot wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Niezłe. Ja o tym nigdy nie słyszałem, widzę to po raz pierwszy. I wygląda ciekawie, obiecująco. Będę to musiał przetestować niedługo;) Ciekawi mnie tylko czy nie ma bezwładności przy rzutach? Mam na myśli małą kontrolę PETA podczas rzutu i lotu, czy to nie występuje? w końcu to spora masa jest... -
Problem z Mitchell full control
Nicco Puccini odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Dzięki za wszelkie informacje. Kołowrotek leży w częściach, dobrze, że go jeszcze nie składałem.... Jutro wycieczka do sklepu po odpowiedni smar i benzynkę ekstrakcyjną... Mam nadzieję, że uda mi się go złożyć bez problemów. I zgadzam się z panią wyżej- to, że kołowrotek ma mało łożysk wcale nie oznacza, że jest najlepszy. Moim zdaniem duża liczba łożysk w kołowrotku za małe pieniądze to oczywista lipa, ale jak np kupuje się red arc, shimano technium, daiwa whisker czy shimano stradica, to już wiadomo, że to nie będzie lipa i te łożyska naprawdę pracują dobrze i spełniają swoje zadanie...Ale dobra, nie róbmy już off topa;P Dam znać jutro czy udało mi się poskładać mitchella. Jeszcze raz dzięki. -
Z albumu: NIcco
Zwłaszcza, że inni nie mogli złowić nawet takiej. O to chyba chodzi- by łowić coś tam gdzie inni nie łowią nic. Albo łowić coś dużego tam gdzie inni łowią tylko coś małego... -
Z albumu: NIcco
Za ciepło to wtedy nie było, ale i tak twardo na ryby prawie każdego dnia... -
Z albumu: NIcco
Fota z avatara. Lubie ją. Fajnie wyszło chyba to zdjęcie. -
Z albumu: NIcco
Zabrakło po raz kolejny do wymarzonego metra...ale już nie wiele. Kiedyś się uda. -
Problem z Mitchell full control
Nicco Puccini odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Witam ponownie. Zabrałem się za to i... jakoś poszło. Rozkręciłem kołowrotek bez większych problemów. Ale już przy rozkręcaniu zauważyłem pierwszy znak, że coś jest nie tak. Jedna ze śrubek była luźna, nie dokręcona. Zdjąłem pokrywę i zacząłem się przyglądać jak to wszystko w środku wygląda. Było trochę syfu(zgaduje, że dostał się przez szparkę przy luźno dokręconej śrubce). Syf wyczyściłem patyczkiem do uszu. Przejrzałem tryby, na jednym był jakiś śmieć, jak by się przykleił. Według mnie to przez niego ciężko chodził kołowrotek. Posprawdzałem jednak wszystko do końca i.. zostawiłem sprzęt rozkręcony. Jakim smarem smarować kołowrotek? domyślam się, że nie jest to obojętne więc pytam bardziej doświadczonych od siebie;) Pozdrawiam, Nikoś. P.S aparatu nie mam niestety a telefonem rozmazane wyjdą... -
-
Z albumu: RIver Don
wyjście z zakrętu szczupaka. Też często miałem brania. Do tej pory nie rozumiem czemu większość szczupaków z kilku kilometrowego odcinka rzeki siedziała właśnie w tym miejscu.... -
Z albumu: RIver Don
Początek zakrętu, w którym siedziało chyba 80% populacji szczupaka z tej rzeki -
Z albumu: NIcco
W tamtym sezonie akurat ten rozmiar szczupaków był najbardziej popularny. Szkoda tylko, że byłem jedynym wędkarzem polującym na te ryby w tej rzece. -
Z albumu: NIcco
Pojechałem wtedy szukać metrów....Ale nic większego niż 70 nie chciało atakować meppsów i woblerów. Ale i tak fajnie było, bo zające uciekały z pod nóg;) -
Z albumu: NIcco
To co leci mi z rąk to szczupaczek niecałe 60cm, więc jeszcze narybek. Sprytnie to zrobił, bo wyrwał mi się z rąk i wpadł prosto do rzeki...
