Skocz do zawartości

wędkarstwo z pasją

Zespół AS
  • Postów

    467
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez wędkarstwo z pasją

  1. To że system źle funkcjonuje to oczywiście prawda. Choć myślę, że to nie system prowadzi do degradacji wędkarstwa. System temu nie zapobiega a powinien. Winni są wędkarze. To zależy tylko i wyłącznie od człowieka czy będzie szanował środowisko i ryby. Znam takich co egzaminu nie zdawali a wiedzą i zachowaniem powinni być przykładem dla wielu egzaminatorów. Znam takich co, zdali egzaminy i wiele lat piastują ważne stołki w systemie a kłusownicy mogliby się od nich metod uczyć. To nie odbyty egzamin czyni człowieka kłusownikiem a zachowanie nad wodą. PS chwalenie sie brakiem egzaminu sławy nie przynosi i nie powinno przynosić. Pomyśl jednak co by się stało gdyby tak każdy kto nie zdawał egzaminu a ma kartę podzielił się tym w internecie? Może gdyby ktoś z systemu zauważył, że ten egzamin to fikcja to może by się zmieniły zasady? A tak ludzie będą się bali odezwać żeby ich nikt od kłusowników nie wyzywał.
  2. A to nie jest tak, że kłusownik to ten który łamie regulamin lub nie posiada stosownych dokumentów zezwalających na połów? A jeśli wedkarz pójdzie na egzamin, który się nie odbędzie, dostanie kartę wędkarską ale z nieznanych przyczyn nigdy nie weźmie wędki do ręki to też jest kłusownikiem? Chyba trochę przeholowałeś nazywając ludzi kłusownikami. Ludzi którzy łowią na wodach uprawnionego do rybactwa który sam im wydał stosowne zezwolenia i nie widzi w tym nadużycia. Chcesz być świętszy od papieża. Co według Ciebie mają zrobić ludzie jak ja czy @ Liotas? Zadzwonić na policję i złożyć skargę? Panie władzo miałem mieć egzamin, nie zrobili mi a dali papiery, proszę mi je odebrać. Nawet gdyby jakiś równie nadgorliwy Tobie policjant przyjął zgłoszenie to skończyło by się tak, że PZW wywaliło by mnie na zbity pysk i dopiero wtedy musiłabym zostać kłusownikiem.
  3. Nie wiem czy nie zostały tam usunięte jakieś wypowiedzi i może jestem w błędzie. Ale nazywasz kogoś kłusownikiem bo napisał, że ma kartę bez zdawania egzaminu? Połowa wędkarzy pewnie jest w podobnej sytuacji. Między innymi ja nie byłem zmuszony zdawać egzaminu. Przygotowałem się do niego a na miejscu okazało się, że egzamin to fikcja. Czyli jestem kłusownikiem... Wracając do tematu ... W tej cenie mogę zaproponować Robinson CityLiner Zander Spin 259cm 8-45g wyrzutu. Jest to bardzo szybki kij, większość łowców sandaczy wybiera bardzo szybkie kije. Dobrym wyborem będzie również Robinson ale z serii Diplomat Zander Spin. 270cm 10-45g tyle że ten jest ciut wolniejszy i ma głębsze ugięcie, wybacza więcej błędów podczas holu.
  4. Co do zasady, od której mogą być wyjątki. Głębszy dołek tam gdzie są przeszkody. kamień, konar, główka, filar. Zazwyczaj dołek jest przed jak i za przeszkodą. Jeśli nie ma przeszkód a woda na powierzchni się marszczy, robią małe wiry to znaczy, że jest płytko, jeśli płynie spokojnie to głębiej. Musisz zwracać uwagę na takie czynniki jak szerokość rzeki i szybkość nurtu. Jeśli np koryto robi się wąskie a nurt nie przyspiesza to oznacza że jest tam głęboka rynna. Jeszcze jedna zasada. Co na brzegu to w wodzie. Jeśli masz plażę na brzegu to pod lustrem wody będzie to wyglądać podobnie. Masz drzewa na brzegu, spodziewaj się drzew w wodzie a co za tym idzie wymytych dołków. Stromy brzeg to zazwyczaj głęboki dołek itd. Co do koloru wody... przy czystej wodzie można wnioskować im ciemniejsza tym głębiej jednak w naszych rzekach często płynie taki smar że nie wiadomo czy jest 10 czy 100cm
  5. Ciekawe dlaczego nie zacytowałeś tej wypowiedzi " Jeżeli ktoś szuka przyzwoitego kija na początek swojej przygody z batem to mogę go z czystym sumieniem polecić " Gostek który pisał tą wklejoną przez Ciebie moim zdaniem nie jest wiarygodny świadczy chociażby liczba ostrzeżeń jakie otrzymał na tamtejszym forum. Widzę, że z ekonomii też profesjonalista. A ty myślisz, że jeden zawodnik który współpracuje przy tworzeniu kija za 200zł, to dostaje te 200zł i do widzenia? Dopuszczasz myśl że te kije sprzedają się w większej ilości niż sztuk 1 a ci ludzie mają np od tego procent? A i jeśli chodzi o ilość postów to Tobie na pewno nie dorównam, pod tym względem akurat "zarobki" musisz mieć dużo lepsze. Przepraszam za offtop. To ostatnie moje słowa w tym temacie.
  6. No widzisz, niby ja pisze na opak ale to właśnie Ty potwierdziłeś to co ja ciągle wałkuję. Nie sprzęt łowi a człowiek. Tyczka za miliony monet w rękach amatora moze tylko siać zagrożenia a profesjonalista wygra i daewoo czyli tańszym kijem ale zaprojektowanym przez wybitnych specjalistów (topowych zawodników) Co do uklei i bolenia to tak zgadzam się trzeba mieć wiedzę ponad przeciętną o ile taką jest zdolność liczenia do kilkudziesięciu.
  7. Ubaw po pachy, dowiedliście tego, że po pierwsze sprzęt łowi a nie człowiek. Po drugie łowiąc tylko sprzetem za 4 tys można zostać profesjonalistą:) A tymczasem @zwykły michał ma tuż pod swoim nickiem napisane " profesjonalista" a w wątku o gatunek ryby gubi się przy odróżnieniu bolenia od uklei.
  8. Czy według Ciebie profesjonalny to znaczy drogi? A pewnie profesjonalista to ten co łowi drogim sprzętem? Można zrozumieć, że masz do mnie jakieś ale..., ale Twoje posty wyglądają na typowo zaczepne, dziwi mnie, że moderatorzy nie usuwają takich zaczepek, zwłaszcza, że nie wnoszą nic w temacie.
  9. Kup VDE-R TEAM HMC POLE MX 600, przy tej długości waży zaledwie 238g. To juz profesjonalny sprzęt a zmieścisz się w budżecie.
  10. Oczywiście to Twój wybór ale nie można porównywać kija za 50zł z kompozytu z kijem za 140zł z węgla IM7. Zupełnie inne materiały, komponenty i wykonanie.
  11. Jeśli masz możliwość zobaczyć na żywo Robinson Maverick Pike Spin 2,7m 8-28g . Kij niedrogi ale z dobrych materiałów, dobre przelotki. Szybki o akcji szczytowej. Będzie świetny na szczupaki.
  12. Moim zdaniem świetnie sprawdziłby Ci się kij Robinson Stinger 4.2m 10-25g. To sa bardzo wytrzymałe kije. Stosunek jakości do ceny świetny. https://allegro.pl/oferta/wedka-robinson-stinger-match-4-20m-10-25g-9214692132
  13. Ja stosuję tradycyjny koszyk feederowy tylko bez dna. Jeśli branie nie nastąpi w ciągu kilkunastu minut to zdecydowanym ruchem podciągam zestaw mniej więcej o długość przyponu. W nadziei że pozostałość z koszyka się wysunie a przynęta zbliży się do zanęty. NA płytkiej wodzie mi to działa ale jak jest na głębszej... kto wie.
  14. Ha haha to teraz ty będziesz decydował kiedy ryba jest ryba a kiedy nie. Złowię 10 sandaczy i strażnikowi powiem że dwa sandacze wpisałem do rejestru bo zamierzam je zabrać i są to ryby. Reszta to przynęty zwierzęce a nie ryby a jutro będę na ich części łowił. Litości.
  15. Oczywiście pisząc łowisko miałem na myśli obwód a nie stanowisko. Skrót myślowy który mógł wprowadzić w błąd. Dzięki za zwrócenie uwagi. Co do słów szkoda czasu na tłumaczenie to masz rację. Jak ktoś w martwej rybie nie widzi ryby to rzeczywiście szkoda czasu na tłumaczenie. Myślę, że dla chcących pojąć temat a nie szukających dziury w całym słowa Antoniego Kustusza będą wystarczającym wyjaśnieniem czy martwa ryba może pochodzić z innego wody. Na tym kończę dyskusje z Tobą
  16. No właśnie numer nie przejdzie bo wpierw były żywe. Tak samo jest z trupkami. Też kiedyś były żywe. Jeśli żyły w innym łowisku nie mogą być użyte na przynętę. Reasumujac na łowisku typu no kill nie można łowić na trupa.
  17. Masz błędne założenie że ryba martwa to nie ryba. Z resztą sam A. Kustusz pisał że punkt 3.11 dotyczy wszystkich ryb nie tylko żywych. Wyobraźmy sobie na chwilę że masz rację i martwa ryba to już nie ryba. Idę wtedy na ryby, łowię 50 sumów. Wszystkie zabijam. Przychodzi straż rybacka, sprawdza połów i mi gratuluję odchodzac dalej. Wolno mi bo przecież martwe sumy to nie ryby a w regulaminie jest zakaz zabierania ryb a nie mięsa.
  18. Bzdura. Robinson ma serwis w Polsce. Bielsko Biała ul Lajkonika. Wiem bo sam korzystałem. Przytrzasnąłem drzwiami kij, od wysyłki do powrotu naprawionego kija nie minął tydzień.
  19. Zdaję sobie sprawę z tego, że regulaminy teraz w każdym okręgu są ustalane indywidualnie i być może gdzieś zapis ten różni się. U mnie taj jak i we wszystkich okręgach które sprawdzałem przepis ten pozostał bez zmian i brzmi 3.10. Ryby przeznaczone na przynętę mogą być wprowadzone wyłącznie do wód, z których zostały pozyskane – z wyłączeniem gatunków wymienionych w pkt 3.7. Ryby przeznaczone na przynętę, w stanie żywym można przechowywać w pojemniku zapewniającym ich dobrostan lub w siatce jak w pkt 3.5. Oczywiście ryba to ryba. Martwa, zywa czy jej połówka to nadal ryba. Wiem, że przepis ugodził zwłaszcza w mięsiarzy i szukają wymówki aby ten przepis obejść. Dlatego po wprowadzeniu przepisu PZW szybko rozwiała wątpliwości odpowiadając na pytania wędkarzy. Odpowiedzi udzielił ówczesny rzecznik prasowy PZW a pytanie i odpowiedź można znaleźć w internecie, tu wkleję dla zainteresowanych "List z zapytaniem do ZG PZW napisał Mariusz Gut Pytanie: rozdział IV pkt 3.11. Ryby przeznaczone na przynętę mogą być wprowadzone wyłącznie do wód, z których zostały pozyskane – z wyłączeniem gatunków wymienionych w pkt 3.7. Ryby przeznaczone na przynętę, w stanie żywym można przechowywać w specjalnym sadzyku lub w siatce jak w pkt 3.5 Przepis ten budzi wiele kontrowersji i interpretacji wśród wędkarzy. W związku z powyższym proszę o interpretację. - czy dotyczy to również ryb martwych ( w okresie jesiennym często łowi się na tzw. mrożonki - wcześniej złowione i zamrożone), czy muszą one pochodzić z wody w której są używane - co kryje się pod określeniem wód z których zostały pozyskane (czy jest to obwód, dane łowisko, rzeka itp. - czy ryby przeznaczone na żywca muszą być wpisane do rejestru, Przypadek: złowione ryby (płoć) wpisuję do rejestru, zabieram do domu, przechowuję w stanie żywym w oczku wodnym np. 2 miesiące , przywożę nad łowisko i łowię wykorzystując je jako żywiec, żywce te daję również koledze ( brak u niego wpisu odnośnie pozyskania płoci w danym łowisku). Proszę o interpretacje powyższego przypadku. .......................................................................... Odpowiedź Szanowny Kolego Proszę powiedzieć tym wędkarzom, że czytanie przepisów to nie jest to samo co oglądanie kolorowych obrazków w ciekawych pismach. Tak więc sprawa wygląda, tak, jak jest opisana w tych przepisach RAPR, które są wprost cytatem z Ustawy o rybactwie śródlądowym. ad. 1. Tak dotyczy to również ryb martwych, przepis bowiem mówi o rybach przeznaczonych na przynętę, a nie o rybach żywych lub martwych. O rybach żywych przeznaczonych na przynętę przepis ten (RAPR 3.11) stwierdza tylko, że można je przechowywać w specjalnym sadzyku lub w siatce, jak w pkt. 3,5. Tak więc także to co Kolega nazywa mrożonkami musi pochodzić z wód, w których zostały pozyskane. ad. 2. pojęcie wód oznacza teren objęty granicami obwodu rybackiego. Jeśli jest nim jezioro to z tego właśnie jeziora, jeśli rzeka to oznacza, że z danej rzeki wraz z jej obwodem rybackim. Wynika to z faktu, że gospodarkę rybacką, której zasady określa operat rybacki, prowadzi się w określonym obwodzie rybackim. Wprowadzanie tam gatunków obcych dla tego obwodu lub pochodzących z innych obwodów może tę gospodarkę zaburzyć. ad 3. Ryby przeznaczone na przynętę nie muszą być wpisywane do rejestru bowiem są one złowione tylko ,,tymczasowo'', z przeznaczeniem do ponownego wykorzystania już jako przynęta. Do rejestru, jak sama nazwa wskazuje, wpisujemy połowy, a więc te ryby, które stały się pożytkami z danej wody i zostały złowione po to by je zabrać, wycofać z wody. Rejestr służy do oceny ubytków w rybostanie danej wody (obwodu rybackiego), a także efektów presji wędkarskiej oraz struktury rybostanu, a więc zebrania informacji ważnych z punktu widzenia gospodarki rybackiej w danym obwodzie rybackim. Tak więc, zgodnie z przytoczoną wyżej interpretacją postępowanie przytoczone, jako przypadek jest niewłaściwe, bowiem ryby zabrane do domu, nawet jako jeszcze żywe stały się już pożytkiem i tym samym zostały wycofane z rybostanu danej wody. W trakcie pobytu w innej wodzie były poddane jej oddziaływaniu, np. chorobom w niej zawartej, i teraz po ponownym wprowadzeniu do wody mogą stać się rozsadnikiem patogenów. Jeśli zaś chodzi o przekazanie tych ryb koledze, to nie jest to możliwe, ze względu na przepis RAPR 3.4, który zabrania wędkarzom rozdawania złowionych ryb na terenie łowiska. Wędkarz pozyskuje ryby w trakcie swojego połowu, bo na to uzyskał zezwolenie od rybackiego użytkownika wód, traktuje te ryby zgodnie z ich przeznaczeniem i po zakończeniu połowu wpisuje do rejestru, by przekazać rybackiemu użytkownikowi wód informację niezbędną do prowadzenia dokumentacji rybackiej w danym obwodzie rybackim. Antoni Kustusz rzecznik prasowy ZG PZW Wiem, że Ciebie nie przekona nawet odpowiedź rzecznika prasowego instytucji która ten regulamin wprowadziła ale piszę to by choć jedną osobę od mandatu uchronić, lub choć jedną rybę od choroby, ktora może byc rozprzestrzeniona przez ryby z własnych sadzawek pełne tasiemców i innego syfu.
  20. Niby racja ale... Biorąc pod uwagę przepis, że ryba żywa czy martwa przeznaczona na przynętę musi być wzięta z łowiska w którym ma być użyta to trochę przepisy się wykluczają. Skąd wziąć trupka skoro kupić nie można a z tego łowiska zabić też nie skoro jest no kill?
  21. Bez wątpienia łódka. Ponton wtedy kiedy nie masz możliwości trzymania łódki nad wodą lub transportu z przyczepką i musisz w aucie wozić.
  22. Polecam wziąć pod uwagę VDE-Robinson Nano Core MX2 600cm Waży tylko 238g a ma dwie szczytówki jedna na mniejsze ryby i druga na te większe sztuki, których brania nie są tak subtelne
  23. Ja zaczynałem od nr 3. Moje ulubione to Robinson Scale lub Tiger. Do tego Jaxon HS Wolf, Dragon Comet - Classic no i oczywiście Mepps Aglia. Jeśli chodzi o kolory używam wszystkich prócz tych jaskrawych kolorowych typu pomarańcz czy zieleń. Jeśli chodzi o inne przynęty to oczywiście wahadłówki jak Robinson Basic czy Polsping Mors Warto mieć przynęty gumowe jak Robinson Longinus, Diver czy Tanker. No i Strike Pro Piglet Shad
  24. Sorry ale chyba trochę co niektórych ponosi. Na jakim egzaminie masz dobór sprzętu? Jest tylko ustawa i RAPR a tam nie ma jaką założyć żyłkę czy haczyk. Idąc tym tropem to trzeba by było zamknąć to forum bo pytania z serii jaki kołowrotek na szczupaka czy jaka przynęta na okonia też są na egzaminie. Teksty, że chodzi o jedzenie nie o łowienie (nie Twój) też chyba lekka przesada. Gdyby mu o jedzenie chodziło to by nie pytał o żyłkę tylko se siatke na bazarze kupił. A nawet posiedzi tydzień w krzakach i złowi jedną czy dwie ryby na prowizoryczny zestaw i je zje to jaki dla Was problem? Wszystkich na kij z krzaka nie wyłowi. To ma kupić rybę od rybaka i zjeść po tygodniu nieświeżą?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...