-
Postów
310 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez kris1313
-
Ja podobnie jak szereg kolegów nie uczestniczę w forach społecznościowych i to celowo. Jakiś czas temu siedziałem aktywnie w portalu pewnego hobby, ale jak było już ok 200 maili dziennie i trzeba to było porządkować, to mi się odechciało. To potrafi wciągać jak papierosy - szkoda życie spędzać przy kompie. Nasze hobby jest zdrowsze.
-
No na szczęscie nie dojdzie do tego, że na wędce uruchomimy smartfon z aplikacją, a wybrana ryba sama nam wlezie do podbieraka, otumaniona elektronicznym wirtualnym amokiem np tarła. Ale kota to juz potrafię tak ogłupić , żeby wlazł rozanielony tam gdzie chcę - feromony w walerianie. Dzieki Zbyszku za podtrzymanie tematu
-
Woldi napisał -łNic bardziej mylnego, bo chodzi właśnie o odziaływanie swoim poruszaniem, zaxchowaniem na wzrok i wibracje nie mają tu nic do rzeczy Wzrok tak, ma znaczenie by zobaczyć taniec wabika i ocenić jego atrakcyjność łowiecką,Wybieramy najciekawsze blaszki, wobki ,gumki,obrotówki i udajemy nimi prowokujące zachowania ofiary. Wykonywany ruch wywołuje ponadto falę akustyczną, która ze sporej odległości mówi drapieżcy o rodzaju, wielkości, kondycji, zamiarach i zachowaniu się , odległości, głębokości,szybkości i kierunku ruchu przynęty.Dlatego mamy brania nawet po ciemku i przez oślepione drapieżniki.Tą falę akustyczną nazwałem w sensie fizyki wibracją i dźwiękiem. Kolebanie się woblera ok. 3 razy na sek nie nazwiemy dźwiękiem ale falę akustyczną to jednak on robi. Drapieżnik najpierw z wiekszej odległości (czy po ciemkul ub w mętnej wodzie) wyczuje ruch wabika, a po przybliżeni się oceni wzrokiem jego atrakcyjność (zagrają wtedy dodatkowo refleksy i kolory).Często podsumowujemy dzień mówiąc "szczupaki brały tylko na wahadłówki, a okonie na fioletowe twistery". Wiemy dobrze, że ruch i kolor 'to jest to co lubią misie". A jeszcze zapach i smak przed nami, by skończyły się obgryzione ogonki.
-
Dzieki Zbyszku za dobre słowo! Myszkowanie za ciekawym dla mnie tematem było tylko przyjemnością, a gdy okazało się że wynikają z tego praktyczne dla nas wnioski, postanowiłem podzielić się tą wiedzą z kolegami. Każdy z nas praktyków ma jakieś własne spostrzeżenia i choć są one cząstkowe, dokładnie wpisują się w przedstawione prawa fizyki i natury. Cieszę się że okazałem się "dobrym przekaźnikiem", bo tylko taki poziom nauki mogłem przedstawić. Ja z kolei dotychczas wierzyłem w moc czerwonej barwy, ignorując bardzo niebieską. Okazało się, że natura właśnie odwrotnie preferuje je niż ja myślałem.Żeby nie mleć na darmo ozorem, kupiłem taki oto choinkowy zestaw brokatów i coś tam domaluję swoim wabikom. Całość zabezpieczę lakierem bezbarwnym. To o czym piszesz Woldi - dobór i prezentacja wabika - to głównie działanie na zmysł linii bocznej. Nadaje się to na kolejny osobny temat. Znamy takie ewidentne "wibratory" jak dewony i wirówki, Wirówkę z dwiema łopatkami baaaardzo lubiły jeziorowe szczupaki Ja trochę próbowałem z wiatraczkami (turbinkami) i nawet za tym goniły okonie, Belon u nas w tym roku prawie nie było i nie miałem okazji sprawdzić to z nimi . Od roku spotykam w sklepach koguty, które na początku mają proste śmigiełko. Ma ktoś na to efekty? Instytut Rybacki AR w Olsztynie przeprowadził badania które wykazały, że ryby najsilniej odbierają dżwięki/wibrcje w zakresie 200 - 400Hz . Może ktos wymyśli "wodny gwizdek" bo narazie to mi tylko przyszedł do głowy wibrator z telefonu ha..ha... Pozdrawiam i zachęcam do eksperymentów!!!
-
Dopiero pozbierałem się technicznie, żeby dołączyć obiecane materiały. Jest tego w sieci sporo, ale te istotniejsze przedstawiam. Tu jest pokazane przechodzenie/tłumienie barw - zakres widzialny zaznaczony został pomarańczowym paskiem . Barwa czerwona (na prawej krawędzi) tłumiona jest bardziej (ok 10-cio krotnie )od fioletu/niebieskiego (na lewej krawędzi). A między nimi seledyn (ten dołek) jeszcze 10 razy mniej od fioletu. LINK Teraz wiemy czemu głeboko polujący sandacz lubi seledynowe gumy, a nawet po ciemku (dla nas), mogą to być jasne/kontrastowe dla niego wabiki. Tu ciekawy material, jaki wpływ na kolory mają właściwości konkretnego stanu wody. W zielonej od glonów wodzie, tylko zielone/seledynowe wabiki będą dobrze widoczne. Kiedyś łowiąc dorsze na ok.40m, najbardziej łowną okazała się fioletowa przywieszka. Znajomy "wędkarz morski" zamiast malowanych pilkerów, woli je polerować do błysku - i racja, refleks jakiegokolwiek koloru wpadnie w oko dorsza. Łowiąc szczupaki wiosną w leśnym jeziorku, użyłem czerwonego kopytka. Ściągam je i widzę zdumiony, że zmieniło ono barwę na żółtawo białą. Brązowa woda wycinała całkowicie czerwony kolor. Dziś wiem że to był błędny wybór wabika, a nie tylko "słabo brała ryba". A patyna czasem skuteczna na ołowiu czy różnych starych blaszkach? To dla nas jest ona szara ( jest to bardzo złożona z wielu kolorów receptura farby), a nikt nie wie jak widzą go ryby. Może świeci im w ultrafiolecie? Jeszcze jeden materiał do przemyślenia przed wyprawą. Już teraz mądrzejsi o wiedzę swiata kolorów będziemy skuteczniejsi. Piamiętajmy, że nasze sukcesy zależą nie tylko od tego czy ryby "są i chcą jeść" oraz jak prezentujemy swoje wabiki. Cieszę się że temat zainteresował wielu Kolegów.Powodzenia nad wodą
-
Dzięki za widomości! No to ostro pojechali z tymi zakazami. Chyba za dobrze szło wędkarzom w tym roku. Będzie trochę bezpieczniej na MW, może i coś więcej ryb się uchowa na łowienie dzienne. Jakoś było cicho na forach, a chyba to w październiku utonął wędkarz nocą przy "fosforach", łódka wywrócona. Nikt nie wie jak to się stało, na łódkę trafił przypadkiem spływający kolega, a nurkowie szukali chyba 2 dni. Dbajmy o swoje bezpieczeństwo na wodzie i lodzie!!!!
-
Znalazłem jeszcze kilka ciekawych dla tematu linków, ale nie mam możliwości ich dołączania w edytorze.Jak dostanę uprawnienie to dopiszę i skomentuję to co rozumiem.Jotes - wszystko to co napisałeś wyżej zgadza się z teorią :Przykład: W wodzie o gigantycznym zasyfieniu/zakwicie okonie, szczupaki i sandacze najlepiej biorą na motor oil (w dni o małym nasłonecznieniu). Tu w całkowicie zielonym otoczeniu/zabarwieniu wody, najskuteczniejszy był kolor...zielony. W dni pochmurne najlepiej spisywał się motor oil i w zasadzie tylko on. W dni, kiedy słońce jest jak typowa żarówa okoń i szczupak reagował najlepiej na brązowy i słabo na motor oil. Sandacz w takie dni reagował wyłącznie na "podbite oko". Przy umiarkowanym zachmurzeniu doskonale spisywał się kameleon i brązowy (motor sporadycznie). Teraz, gdy woda jest już krystalicznie czysta tylko motor działa. Wszystkie te ryby łowiłem na głębokości 8-9 m - na paprochy.Nie wiemy jak naprawdę widzą ryby: czy chodzi o kolor czy kontrast do tła i nieba, podobieństwo do naturalnychprzynęt, jaskrawość i możliwość dostrzeżenia przynęty wogóle, drażnienie/zaciekawienie innością.Dla wielu ryb kolor odwzorowany jest przez różny stopień szarości i może to im wystarcza.Jeszcze pogadamy ....
-
Jak widzimy zagadnienie wcale nie jest proste bo niejednoznaczne dla nas nawet od strony powszechnego rozumienia fizyki, a tu jeszcze przepisy nie przystają do rzeczywistości. Dobrze piszecie Docio i Andrzeju. Choćby przypadek farby fluo w dzień.Na powietrzu nie będzie świecić (dla naszych oczu), a w ciemnej głębinie tak - i co tu może stwierdzić strażnik,czy popełnimy wykroczenie? Dzisiaj trafiłem na bezbarwny i nieświecący lakier fluoryzujący w UV stosowany na paznokcie (12,-zł). Kolorowe paznokcie pomalowane nim będą świeciły w UV kolorem podłoża, ciekawe to. Znalazłem trochę literatury w necie i dołączę w wątku "kolory..."
-
Nie znalazłem tematu zbieżnego z zagadnieniem widzenia kolorów przez ryby, zakładam więc ten wątek. Trafiłem na opracowanie tego zagadnienia (w j. polskim) opartego na naukowych badaniach dot. głębokości i intensywności przechodzenia barw światła przez wodę. Badano również specyfikę widzenia barw (zwiazana jest z tym budowa oka) powszechnie spotykanych gatunków ryb. Ma to dla wędkarstwa praktyczne znaczenie - jakie kolory wabików mogą być najskuteczniejsze dla połowu konkretnego gatunku ryb, głębokości łowiska, oświetlenia, stanu wody itd.... Szukam jeszcze linku do tego opracowania, a na początek poczytajcie część praktyczną opisaną tu LINK
-
Masz rację Wind, że jest to sztuczne światło, bo efekt świecenia został wywołany przez nas celowo. Tak chyba należy rozumieć przepis APR. Dla ułatwienia sobie życia nikt nie zdefiniował dopuszczalnej minimalnej powierzchni świecenia (cm kw.) czy jasności (w candelach), a chodziło prawodawcy raczej o to, by nikt nie posługiwał się reflektorem do wędkowania. Temat jest dyskusyjny, bo farba fluo TAK, ale naświetlona to juz NIE. Kto wyszkoli w Polsce strażników, żeby potrafili zidentyfikować co zastosował wędkarz? Dla mnie paranoja, chyba ważniejszych wykroczeń powinni pilnować! Nic, tylko trzeba założyć sobie całoroczną hodowlę świetlików (tych co latają w lipcu) ha ha ha .I co wtedy?- świetliki naturalne, a te z hodowli nie podlegają ochronie gatunkowej (jak pijawki) . Trochę z przekory podtrzymuję temat, bo uważam, że to całkowite ograniczenie jest przesadzone i nieżyciowe w stosunku do intencji i "pogromu" ryb jaki spowodować mogą w ten sposób wędkarze. Sam pewnie przyznaję nadmierne znaczenie dla skutecznosci "doświetlonych" wabików. Moje próby (co prawda pojedyńcze) na dorszach i sandaczach nie podniosły łowności moich wabików w porównaniu z sąsiadami łowiącymi "tradycyjnie" obok mnie. A może to był tylko przypadek z tymi wynikami? Na bezrybiu jak ryb nie ma to nie ma i nic tu nie pomoże Ale być skuteczniejszym chciałby pewnie każdy z nas i wiekszoś szuka na to sposobów.
-
Dobre to, lubię takie zabawki. Oby obrońcy "jedynie słusznego prawa" nie uznali nam tego za sztuczne swiatło, zabronione w wędkarstwie. Jeśli to opatentowano, to pewnie jest czymś innym niż znane dotychczas "farby luminescencyjne". Niektóre stopery i inne koraliki dotychczas stosowane w wędkarstwie tak się zachowują. U mnie nawet pilot TV i kilka zegarków/budzików tak świeci. Rosjanie w "poprzednim wieku" dodawali do farb radioaktywne izotopy, potem były farby z białym fosforem. A teraz dziewczyny tańczą bajkowo ubrane i wymalowane - oświetlone ultrafioletem. Ach, żeby tak nam ryby miały ciąg do tego. Przy okazji tego tematu - poczytałem naukowe opracowanie o tym, jak głęboko pod wodą docierają różne barwy światła naturalnego i jak zapewne widzą je poszczególne gatunki ryb. Jeśli będziecie zainteresowani to odszukam ten link i wkleję. A w skrócie co zapamietałem: - barwa czerwona dociera najwyżej do 3m, głębiej żółta,zielona, niebieska, fiolet, ultrafiolet, oczywiście zależy to od zanieczyszczeń i intensywności oświetlenia Temu sandacz lubi seledyn, bo widzi go jako jasny kolor w sporej głębokości (i nocą), dla suma "wszystko jest szare" w różnych jasnościach ale nawet w nocy . Łososiowate chodzące głębiej lubią niebieski a dorsz w głębinie fiolecik, bo tylko te barwy są jeszcze tam widoczne jako jasne. Kompletnie niedowierzałem że głęboko pod wodę dociera ultrafiolet i ryby go widzą, a to dzieki niemu grają kolorami farby luminescencyjne. Piszcie tu o swoich kolorowych doświadczeniach.
-
Gratki Tobie i Jackowi, jednak Ty masz nosa i rękę do rybek!!!
-
Propozycja budowy pomostów na Martwej Wiśle w Gdańsku
kris1313 odpowiedział grzybek wna temat w Ogólne Rozmowy
Ło ło ło ... a kto to chce nam zrobić tak dobrze? Miasto ma pewnie jeszcze pieniadze na rozwój turystyki. FAJNIE!Aż tyle pomostów, to się wszyscy zmieścimy bez obijania kijami!Jak zobaczyłem te nowe przystanie dla tramwaju wodnego, to nie wygladają one na wielkie pieniądze. Czekamy na realizację! -
Docio -nie jestem komputerowcem, ale przyszło mi już nie raz walczyć z różnymi psikusami kompa. Powodem jest prawdopodobnie niedostosowanie twoich sterowników i być może za starego Biosu do tego huba. Ja w pierwszej chwili pomyślałem o czymś takim - czasami wymiana stacji CD czy karty graficznej jest odczytywana przez Windows jako zmiana komputera. System przyjmuje to jako pirackie przeinstalowanie Windowsa do innego komputera i nie startuje,a maszyna wchodzi do biosu i czeka na nowe ustawienia poleceń. Bios jest w chipie, który jest czytany jako pierwszy i on emuluje start systemu operacyjnego. Powodzenia w walce z maszynami!
-
Witam entuzjastów połowu dorszy.Narzekamy od pewnego czasu na chude dorsze i słabe ich połowy.Tu znajdziecie wiele odpowiedzi na nasze niepokoje.LINKMiłej lektury i nadziei że natura poprawi tą sytuację w nadchodzących latach.
-
Jednak powinienem uściślić nazwę "perlon" - to jest poliamid a nie poliuretan. Są poza nimi również gąbki z polipropylenu i różnych kopolimerów (czyli kombinacji związków chem.). Ale nie chemia jest tu istotna, a sztywność, nasiąkliwość i trwałość naszej rybki. Trzeba to samemu wypróbować aby być zadowolonym. W obrębie każdego z tych materiałów są mniej lub bardziej sztywne i nasiąkliwe, pory duże lub małe itd. Na sklepowym opisie powinno być napisane z czego zrobiona jest konkretna gąbka. Generalnie gąbki z poliuretanu będą mocno nasiąkały, przez to mokra rybka będzie ciężka i bardzo miękka. Gąbka z polipropylenu będzie sztywna i słabiej utrzymywała wodę. Odpowiednikiem kleju używanego w filmie jest powszechnie spotykany "Klej uniwersalny polimerowy" prod.Wytw.Chem.DRAGON. To tyle dla chemicznej poprawności tematu. Jeszcze uwaga - link filmu startuje od ok.2,5min przez moją nieuwagę bo pomijałem reklamę, a tam na początku jest omówiona praca wabika i jego zalety.Na linijce czasu daje się wrócić do początku - powodzenia! Wind - dzięki za edycję, już mam pełny edytor.
-
Spiningowe wabiki z gąbki - dla mnie to nowy pomysł, który kiedyś przemknął mi po głowie, a tu okazuje się, że to się łatwo robi i łowi sandacze aż miło.Zostawiam nazwę gąbki "perlon" ale chodzi tu o miękkie gąbki poliuretanowe np.używane w kuchni i łazience.Wszystko jest b. wyczerpująco omówione w tym filmiku. Niestety po rosyjsku, ale jak ktoś ma problem ze zrozumieniem to będziemy omawiali pytania dobrze? LINK Pomysł jest fajny i daje spore pole do użycia swoich pomysłów na każdym etapie wykonania wabika. Może to pracować jak woblerek albo kopytko - próby i sukcesy przed nami!!!Autor przekazuje kilka cennych uwag praktycznych, choćby o ciężarkach i kolorach i należą mu się wyrazy uznania.Materiały są tanie jak barszcz i dostępne w każdym domu i sklepie - do roboty Koledzy i hajda nad wodę!!!Może ktoś z was już takie robi? Dzielcie się uwagami i swoimi pomysłami.P.S. coś mi nie uaktywniły się opcje edycji i pierwszy raz piszę, to będę poprawiał co trzeba.Powodzenia Kris
-
"Wymiarowy, jadalny" leszczyk przywalił w gumę bocznego troka aż miło! Obawiałem się obcinki szczupaka tak walczył. W sumie uwiesiło się jeszcze kilka okoni, szczupły i sandałek... Chyba do Amazonki dopłynąłeś? To już kolejny atak leszczo- piranii. Zmiana metody łowienia przynosi ciekawe niespodzianki.
-
No widać wyraźnie bylem zamulony wieczorową porą, nawet nie widziałem co pomyliłem. Poprawiłem się!Wszystko jasne - SORRY
-
Na szczęście pas zabudowali, a wszystko wrzucam na luz i nie będę wchodził w znane nam pyskówki.
-
Piotrze - gratuluję waszej załodze pięknych okoni!Predator - widzę trzyma formę, a kapitan nie marznie w głowę :DPawle - gratuluję zdobycia kolejnej życiówki, tym razem sandacza na którego czekałeś!!! :)Cieszę się ,że przejąłeś "warząchew" i tradycja gorącej zupki kwitnie.Ja nieplanowanie wylądowałem na swoich Mazurach. Pogoda taka była,że rozbierałem sie z kurtki.Znalazlem 2 godz. na wędkę i potrolowałem na jeziorze Selmęt Wielki.Mało było czasu do zmierzchu i gorączkowe poszukiwania nie przyniosły oczekiwanego spotkania z rybą.Żywej duszy nie było na dość sporej wodzie, czyżby tam nikt nie trolował/łowił po obiedzie, bo to beznadziejna metoda czy co?Ciekawe, kiedyś to sprawdzę! :huh:Może komuś z naszeg forum przydadzą się mapki batymetryczne 2 jezior w okolicy Ełku na których łowię latem.Selment Wielki jest w " pliki - dokumenty". Jez. Ełckie tu w linku - bo są tam prawa autorskie.Do spotkania na wodzie!
-
Niedziela na MW - rybki były,pogoda też nie była uciążliwa, tylko żeby to tak dało się czas ścisnąć o połowę . Nasz "oficer rozrywkowy" ogłosił tradycyjnie już konkurs z nagrodą, wygrać miał ten kto pierwszy złowi wymiarowa rybę. Na początek spróbowaliśmy z Andym przez krótki czas trolowania z planerem, bo nabraliśmy przekonania, że w strefie kilwatera ryby jednak są spłoszone i ten co łowi po środku rufy ma mniejsze szanse od sąsiadów łowiących po bokach lodzi.. Obsługa planerów na tak małej wodzie z zaczepami zielska i częstymi nawrotami jest jednak zbyt uciążliwa, daliśmy sobie spokój. Wystarczającym rozwiązaniem problemu jest podstrojenie woblera tak, aby odchodził on w bok od łodzi. Czas upływał, marny wynik zaczynał już irytować. Paweł miał ładnego okonia 33cm (życiówka) oraz tak małą rybę że nie mogliśmy dopatrzeć się jaki to gatunek , ja sandacza 47cm, ale konkurs wygrywa Andy wymiarowym szczupakiem. Przy łączce zielska o której wyżej pisał Calvuss i w jej okolicach badamy wodę różnymi gumami, wirówką i nic. Wracamy do trolingu. By podnieść morale załogi gotuję jak zwykle zupkę i mruczę pod nosem "nie narzekaj na dzień przed jego końcem". Zbliża się złota godzina, no i bach - mam , mam coś dużego. Idzie ciężko, przy dnie, późno daje się wyciągnąć do góry. To sandacz, silny, nie zgiął się do podbieraka jak Paweł go podjął po środku, bryka dalej ale jest dobrze zapięty. Wreszcie trafia do podbieraka i na pokładzie ląduje grubas samiec 63cm. Robi się ciemno, no i to było by tyle na zamknięcie dnia, trzeba wracać do mariny i domu. Dzięki chłopaki za kolejną udaną wyprawę !
-
No i jak już nie raz bywało, rozwiązał się worek menażerii złowionych gatunków. Nie mogę oswoić się z tym, że na jednej wodzie na ten sam wabik w ciągu kilku godzin, łowi się okonie,szczupaki, sandacze i bolenie. Coś jest na rzeczy bo już drugi raz mnie to spotkało. Wszystko złowione na wobler "Górala". Próbowane były woblery sklepowe, kopytko, boczny trok, drop shot - bez kontaktu. O złotej godzinie czyli przed zachodem słońca, na kolację wybrał się rozbójnik 62cm 2kg. Gruby,szeroki i dosłownie tłusty.Ładnie się stawiał,szedł głęboko i wiedziałem od początku że to nie okoń ani sandacz.U mnie zawsze gra hamulec.Nieźle ciągnął pod łódkę do dna, ale widziałem że trzymają obie kotwice, to nie obawiałem się obcięcia plecionki bez metalowego przyponu ale bałem się jej przeszorowania o kolumnę silnika. Po kilku tanecznych esach z pomocą Andrzeja trafił spokojnie do podbieraka. Przy odpinaniu woblera mocno zdziwiło mnie odłamanie jednego z haków dolnej kotwiczki. Jak podłej jakości by ona nie była, to jednak by złamać hak musiałbym to zrobić kombinerkami. Rok temu zrobiła mi to samo troć i poszła sobie w niebieską dal. Po zachodzie słońca ryby poszły spać, żadnego kontaktu mimo różnych wabików i podchodów. Ta woda może dać sporo emocji. Dzięki Andy za kolejną pouczającą wyprawę!
-
Do Wind z 04.10.'13 - też oglądałem ten odcinek Robsona "z widłami". Zatelepał mną ten widok, ale zwróćcie uwagę, że on pokazuje jak lokalnie się tam łowi gdzie kręci odcinek. To brutalne jak łowiło się np. foki i wieloryby, ale to jest/był kawałek dziejów ludzkiego bytu. Nasi dziadowie też tak łowili szczupaki, bo "za dzieciaka" podobne ościenie widziałem na Mazurach i było to wtedy "normalne". Wtedy dostęp do kotwiczek by łowić na żywca był często niemożliwy (info do młodzieży - Allegro jeszcze nie było ) a o spiningowaniu nikt nie słyszał. Jeszcze o programie"Jak to jest złowione"- gościu łowił śledzie a na dole zestawu wisiał jako obciążenie uzbrojony w kotwice pilker dorszowy. No i wyciągał raz 2 śledzie a raz podhaczonego dorszyka 25cm. Żenada . Wędkę dał mu zapewne szyper kutra, a ten to powinien jednak wykazać się zawodową etyką połowów morskich i znajomością przepisów. Na szczęście nasz świat się zmienia na lepsze, a rybki łowimy najczęściej dla przygody (instynkt łowcy drzemie) a nie by włożyć do garnka. Również wyszukuję w TV programy wędkarskie, ale oglądam z zainteresowaniem również te zagraniczne, podziwiając 200kg tuńczyki, piękne tropikalne i alaskańskie ryby, techniki i krajobrazy- pewnie że chciało by się tam znaleźć.
