kris1313 Napisano 21 Kwietnia 2014 Zgłoszenie Napisano 21 Kwietnia 2014 Świąteczny zajączek przyniósł mi fajną broszurkę "przewodnik wędkatstwo Szwajcaria Kaszubska" Wydawca:Stowarzyszenie Turystyczne Kaszuby www.zmyslykaszub.pl Jest mapka jezior z obszaru od Tuchomia po Sulęczyno z krótkimi charakterystykami wody, do kogo należą,jakie są ryby, gdzie można zjeść i spać, wypożyczyć łódkę i wykupić pozwolenie. Są też wymienione zarybione stawy przy noclegowiskach i adresy sklepów wędkarskich. Pomysł fajny dla zaintetesowanych. Będziemy z kolegą planowali letnie wypady rozpoznawcze w różnych technikach połowu, to będę zamieszczał info z tych wycieczek.
wind Napisano 22 Kwietnia 2014 Zgłoszenie Napisano 22 Kwietnia 2014 Bądź swiadom tego, że autor swoje a życie swoje . Ale fakt, takie wydawnictwa mogą być pożyteczne a weryfikacja może przynieść wiele przyjemności . Czekamy na opisy wypadów.
Docio Napisano 22 Kwietnia 2014 Zgłoszenie Napisano 22 Kwietnia 2014 Hmmm, stoważyszenie nie ma go w swojej ofercie na stronie. Napisałem do nich, może się zlitują nad wędkarzyną.
kris1313 Napisano 22 Kwietnia 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 22 Kwietnia 2014 Hmmm, stoważyszenie nie ma go w swojej ofercie na stronie. Napisałem do nich, może się zlitują nad wędkarzyną. Podaję tel. Do Stowarzyszenia 58 685 32 30 e-mail stk@kaszuby.com.plWydanie I 2013, nakład 2000 egz. Nie wiem gdzie mój zajączek to zdobył.
Docio Napisano 22 Kwietnia 2014 Zgłoszenie Napisano 22 Kwietnia 2014 Dzięki za namiary. Teraz dopiero zauważyłem jakiego byka strzeliłem w "stoważyszenie" ale edytować nie będę, niech mnie przeraża jak zajrzę.
wind Napisano 23 Kwietnia 2014 Zgłoszenie Napisano 23 Kwietnia 2014 Dzięki za namiary. Teraz dopiero zauważyłem jakiego byka strzeliłem w "stoważyszenie" ale edytować nie będę, niech mnie przeraża jak zajrzę. Chciałem wyedytowac cichaczem ,ale skoro sam autor sobie nie życzy ...
kris1313 Napisano 23 Kwietnia 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 23 Kwietnia 2014 Zbyszek lubi czuć życie Ja to przez ortografię prawie rozstałem się z dziewczyną , ale za mojej mlodości nie znano pojęcia "dysleksja" ha ha ....Teraz byłbym wytłumaczony!
kris1313 Napisano 11 Maja 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 11 Maja 2014 (edytowane) No to pora na pierwszą informację o kaszubskich jeziorach okiem "zwykłego" spiningisty. Mały wyróżnik, to to że pływam na belly boacie czyli pływadełku. Paweł będzie relacjonował o białorybie,a ja swoje wrażenia o drapieżnikach. Wielu kolegów zna te wody i metody połowu doskonale, ale może coś z tych wypraw komuś się przyda. Na początek jez.Otomin.Sobota ok. godz.17 wiart umiarkowany z pd.zach, temp.ok.15C, woda 16C, słońce spod chmurek a nawet chwilowa mżawka. Okolica plaży nawet nie obstawiona samochodami,na wodzie 2 łódki spiningują,ze 3 spiningistów z brzegu, 1 przy ośrodku czatował na żywca i grunt Jak na taki dzień to można powiedzieć że tłoku nie było. Opływam jezioro od plaży wzdłuż północnego brzegu utrzymując sę na ok. 2m głębokości. Cała ta strona aż do cypla grodziskajest płytka, bo od brzegu jestem 50 do 70m i wszędzie rośnie rdestnica, wywłócznik a miejscami lilie wodne. Zmieniam zwykłą wahadłówkę na antyzaczepową, bo po kilku metrach ściągania wisi już broda nitkowych glonów, a spotkania z zielskiem to norma. Płytko chodzące woblery lepiej się sprawują. Miejsca idealne dla czatujących w ukryciu szczupaków, ale wyholowuję tylko jednego kaczorka 40cm- rośnij duży i do spotkania za rok. Jest kilka fajnych miejscówek na liny i karpie o których piszą koledzy po kiju. Sonda pokazuje grupki białorybu, trochę uklei kręci się przy powierzchni, ale nic ich nie płoszy ani nie ma spławów. Wracam już przy brzegu południowym, tym zalesionym i stromym, słońce chyli się ku zachodowi. Zmieniam wabik na białe kopytko ok.7cm - widziałem, że inni spiningiści właśnie na to łowili. Dno szybciej tu spada na 4-5m i o dziwo nie ma zielonych nici. Opukanie dna pokazuje, że zalega tam sporo starych liści i gałązek. Zwisające i powalone drzewa są tu kłopotem, ale nie dla mnie. Moim pływadełkiem z rozkoszą dobieram się do każdego ciekawego miejsca. Złota godzina i bum, słodki ciężar pulsuje na kiju. Ucieka w bok i głebiej ale widzę że to gruby okoń i spokojnie daje sięwyholować. To moja wypasiona życiówka 40 cm!Miłe zakończenie wyprawy. Edytowane 14 Maja 2014 przez kris1313
grzybek Napisano 12 Maja 2014 Zgłoszenie Napisano 12 Maja 2014 Eeee, no piękny garbusek Krzycho, tylko gratulować
kris1313 Napisano 15 Czerwca 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 15 Czerwca 2014 (edytowane) Najpierw wspomnienie nt. Jez. Kolbudy (Bielkowski zb. wodny) bo minęło w międzyczasie kilka tygodni. A propos międzyczasu, nie wiem czemu lingwiści zwalczają ten termin, choć jest on dla mnie od strony technicznej jasny,sensowny i jednoznaczny!!! Byliśmy tam z Pawłem kilka tygodni temu, a że wróciliśmy obaj bez ryby, to i emocji nie było wartych do przekazania. Paweł oczywiście łowił z gruntu, a ja ze spiningiem na belly bocie opływałem jezioro. Jest ono przepływowe w systemie elektrowni raduńskich, bo wodę z jednego końca dostarcza z Raduni spory kanał, a z drugiego super rurą elektrownia cyklicznie spuszcza spowrotem do Raduni. Warunki bytowania dla ryb są na pewno sprzyjające - natlenienie i pokarm. Brzegi w większości obrośnięte trzciną, mało zielska (było) poza misą brzegową, mało jest grążeli i rdestnicy na kryjówki szczupaków. Ze zdziwieniem obserwowałem uderzenia boleni, które Paweł widział na wcześniejszyh wizytach. Nawet na mulistym i płytkim przylegającym jeziorku buszował boleń - można tam wpłynąć przesmykiem przy moście nad kanałem. Tam to powinny królować liny i karasie!!! Napotkany spiningista z brzegu był na zero jak ja, a spławikowiec na robaka trafiał niewielkie płotki i okonki. Marnie, Paweł też był na zetro. W południe wróciliśmy do domu, ale ja sobie obiecuję powtórkę jesienią lub w maju!!! Edytowane 16 Czerwca 2014 przez kris1313
kris1313 Napisano 15 Czerwca 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 15 Czerwca 2014 (edytowane) Jezioro Miłoszewskie natchnęło nas z Pawłem dzisiaj na wyprawę. Pewnie opisywane leszcze do 5kg i mamuśki ponad metrowe nie dały mi spokojnie dospać do godz. 3 by ruszyć w drogę. Pogoda poprawiła się na słoneczną, umiarkowany wiatr północny nie robił fali, ale było rześko. Instalujemy się na zachodnim brzegu na stan.4, dokąd można spokojnie dojechać samochodem.Paweł obserwuje szczytówki wędek czatując na leszcza/lina/płocie, a ja ruszam ze spiningiem na belly boat. Woda jest niezwykle przeroczysta, przez polary widać co najmniej na 4m. Dziwi mnie niemal kompletny brak zielska poza pasem trzcin - gdzie te szczupaki mają się kryć??? Zmieniam blachy, gumy, wobki i nic nawet nie pobije. Nic nie gania, na sądzie pojedyńczy białoryb, nawet nie ma ich chmurek. Czas i poranek ucieka, rôwnolegle ze mną podążający brzegiem bywalec z domków też nie ma brania i narzeka , że kiedyś to były w tygodnu trzy ładne szczupaki, a teraz to tylko chwalą się w internecie. Sięgam również na głęboczki, bo ponoć szczupak poszedł za selawą na głębinę.Na brzegu północnym i zachodnim jest wraźnie płycej i pojawia się wywłócznik a przy brzegu trochę lilii wodnych. Koczują tam często w namiotach karpiarze, co zmusza mnie do odpłynięcia w głąb jeziora i lawirowanie pomiędzy stanowiskami. Niektórzy zatopili markery, co bardzo ułatwia mi omijanie zestawów. Nie obyło się bez zahaczenia ich zestawów wywiezionych nawet na 8 m i ponad 200m od brzegu, ale obyło się bez pyskówek, za co im dzięki! W tym zielsku mam wreszcie fajne branie. Z daleka widzę wijącego się szczupaka z kłębem zgarniętego zielska, ale nie obawiam się o moc zestawu. Dociągam go do burty, paszcza otwarta że wejdzie piącha a guma tkwi głęboko w podniebieniu. Uspokaja mnie to że jest dobrze zapięty i podprowadzam go by podjąć pod skrzela, bo nie wząłem podbieraka. Ma dobre 70cm i jest gruby, odżywiony. Wywija mi się i robi małe kółko. Próbuję znowu go chwycić, ale co to? Plecinka nagle staje się luźna, szczupak stoi ogonem do mnie w zasięgu ręki. Zgłupieliśmy obaj, ale on szybciej oprzytomniał że się wypiął i nim chwyciłem go za ogon majestatycznie zanurkował w głębinę. Wcale się nie zeźliłem, bo powalczyliśmy po męsku, a następnym razem będzie miał już immunitet wymiaru ochronnego na tym jeziorze. Znalazłem jeszcze w zatoce obrośniętą górkę ok.2m, ale obrzucenie jej nie powtórzyło emocji. Wędkarze a brzegu narzekali, że czatują drugą dobę bez brania leszcza czy karpia. Paweł też byłna zero, więc w południe zwinęliśmy się do domu. Jezioro odradza się przy nowych właścicielach, ale jednak na "Szwecję" to jeszcze trochę poczekamy!!! Edytowane 15 Czerwca 2014 przez kris1313
grzybek Napisano 18 Czerwca 2014 Zgłoszenie Napisano 18 Czerwca 2014 Mamuśki Ci się marzą Słusznie Krzychu, szukaj, szukaj... kto szuka ten znajdzie. Na Kaszubach jest tyle wód, że powinno się coś uchować przed sieciami i agregatami rybaków. Może warto poszukać jezior, gdzie jest więcej zaczepów na dnie, zwalonych drzew (np Mausz) Ciekawe, jak wygląda teraz sytuacja w Czapielskim Młynie? Są tam dwa jeziora w lesie. Jedno zarybiane kiedyś, z ośrodkiem wczasowym a drugie, mniejsze całkowicie schowane w lesie. Kiedyś były tam piękne krasnopióry.
kris1313 Napisano 18 Czerwca 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 18 Czerwca 2014 Dzięki za podtrzymanie na duchu - nadzieja umiera ostatnia, choć nie zacytuję czyją jest ona matką . Dopisuję podane jeziora do listy interesujących!!!
okno Napisano 18 Czerwca 2014 Zgłoszenie Napisano 18 Czerwca 2014 Krzysiek wybierz się na Borówno Małe, są piękne okonie i szczupaki ale jeziorko strasznie chimeryczne musisz trafić na dzień. Pozdrawiam Jan
Docio Napisano 19 Czerwca 2014 Zgłoszenie Napisano 19 Czerwca 2014 Kris jak byś się pod koniec sezonu "szwajcarskiego" lekko spiął, wziął to co już napisałeś, lekko rozwinął i podsumował, to gwarantuję, że wszelkie przewodniki i inne vademecum wysiądą przy takim materiale.
kris1313 Napisano 20 Czerwca 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 20 Czerwca 2014 Dzięki Zbyszku za zachętę! To ewentualnie praca domowa na jesienne wieczory. Za tydzień będę już poznawał ze spiningiem mazurskie jeziora. Nasz portal ma zasięg ogólnopolski, to może i z tamtej krainy jezior coś opiszę?
Docio Napisano 20 Czerwca 2014 Zgłoszenie Napisano 20 Czerwca 2014 Jesienne a nawet zimowe. Jak trafisz z takim gotowym opracowaniem na łamy z początkiem wiosny, to pibije to wszelkie rekordy czytelnictwa. Ludzie jeżdżą, łowią ale za nic nie można skusić do podzielenia się swoimi wrażeniami. Jeśli jednak już się dzielą to tylko można ręce załamać. Byłem tam i tam, brały albo i nie, łowiłem na to i na to, zupełnie jakby grubość żyłki, wielkość haczyka i konkretna przynęta była gwarantem połowu. A tu chodzi o wodę, o otoczenie, o miejsce lecz niekoniecznie miejscówkę, czyli wszystko to, co Ty ujmujesz.
kris1313 Napisano 24 Czerwca 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 24 Czerwca 2014 (edytowane) Leśne jeziorko przy jez. Otomin, tak tak, to otoczone mokradłem i martwym lasem. Mimo zmiennej pogody z przelotnymi deszczykami, w długi czerwcowy weekend postanowiłem obadać czy tam można dojść do wody. Wziąłem gumowe buty, długą wędkę spławikową, trochę kartofli z obiadu i chleba i ruszyłem z nadzieją na połapanie karasi. Za strumykiem łączącym oba jeziora rozdzielają się leśne drogi dając miejsce do zaparkowania. Nigdy tam jeszcze nie łaziłem, to przedzierałem sie przez krzaki na czuja z uczuciem zdobywcy Alaski. Za wąskim pasem ok.30m krzaczastego lasu ukazało się mokradło z resztkami martwego lasu. Szkoda że padł mi telefon by uwiecznić groteskowy jego wygląd. Wiele zmurszałych pni i gałęzi leżało na szczęście na ziemi i w błocie, a poziom wody opadł conajmniej o 0,5m, co pozwoliło mi po tym niepewnym gruncie przedostać sie do kępy korzeni na linii wody. Nie mówię brzegu, bo woda błotnymi oczkami wdziera się co chwila po kilkanaście metrów w stronę lasu. Gumowe buty, tyczka do wsparcia i trochę praktyki z młodzieńczych wędrówek pozwoliły mi dojść do celu. Nie mam suchego lądu nawet na dwie stopy, ale stojąc na gałęziach nie tonę. Dochodząc do wody wystraszyłem jakąś kilkudziesięcio centymetrową rybę która wygrzewała się na błotnej płyciźnie. Woda ma dobrą przezroczystość i jest czarna od mulistego dna. Spodziewałem się zobaczyć podwodną łąkę moczarki kanadyjskiej czy innego zielska, a tu czysta przestrzeń. No nie całkiem, ok. 10m od brzegu rośnie jakaś mikro odmiana wywłócznika, ale nad nim jest ok.70cm wody a dalej jeszcze głębiej. Z boków tylko trochę lilii wodnych, ale jest gdzie zarzucić. Stoję pod wiatr ale przy splawiku 2g co chwila żyłka zaczepia o wystające z wody suche krzaki. Mam małą kotwiczkę do wyzwalania z zaczepów i rzucając nią na lince część najgorszych zawad wyłamuję. Zanęcam mieszanką kartofli z chlebem i zarzucam na kartofelka. Od razu zaczyna sie ruch pod powierzchnią, jakieś ryby łapczywie wyjadają zanętę. No i zaraz odjeżdża spławik po czym nurkuje. Zacinam i holuję bardzo ciekawy co to za ryba. Jeszcze w wodzie widzę, że to nie karaś ani lin, tylko coś brdzo kolorowego. Mam pięknie wybarwioną krasnopiórę z 17cm. I zaczął się festiwal i trwał przez 2 godz. Same krasnopióry, woda żyje jak dawno tego nie widziałem - białoryb się pluska, okoń z boków gania, pod wieczór bliżej środka dwukrotnie wyłożył się chyba szczupak bo wiele hałasu narobił. Zabrałem 24 krasnopióry by dać im nowy niezasiedlony jeszcze dom. Następnego dnia gotuję pęczak z płatkami i dosładzam cukrem waniliowym, nadal nie mam mięsnej przynęrty. Biorę lżejszą wędkę ale z cięższym spławikiem by dokładniej operować na wietrze. Nie trafiam w to samo miejsce i stoję praktycznie w wodzie, ale za to mam szeroką przestrzeń wolnej wody. Powtarza się wczorajsze intensywne branie krasnopiórek, bez nęcenia i to niemal w całym zasięgu wędki, tak jakby stało tam stado w zatoczce. Ok. godz. 19 słońce chowa sie za lasem i na wodę pada cień. Rybki słabiej biorą, pomyślałem że chyba poszły gdzieś za słoncem . Drapieżniki dzisiaj nie ganiają tak intensywnie jak wczoraj. Po drugiej stronie podobno jest stanowisko z położona paletą, bo co jakiś czas pojawiaja się tam wędkarze czatujący na lina. Zabieram tym razem 35 rybek by dołączyły do wczorajszej gromadki wyjadaczy glonów. Szkoda, że zimą nie wybraliśmy się tam z kompanem wspólnych wypraw Pawłem, sądzę że może być ciekawie. Brzeg jest tak nieprzyjazny (choć nie obszedłem jeszcze jeziorka),że nie mam gdzie zwodować się belly boatem w tym błocie. Edytowane 24 Czerwca 2014 przez kris1313
kris1313 Napisano 13 Października 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 13 Października 2014 Po niezbyt owocnych wyprawach na Martwą Wisłę i Motławę powracam na jeziora. Podobno jesienne szczupaki dostają apetytu! Dzisiaj jez. Wysockie, tak tak, to znane za stacją kolejową Osowa ze stanicą PZW. Samochodem można wygodnie dojechać nad samą wodę na południowym krańcu jeziora - dzielnica Nowy Świat. Z twardej trawiastej plaży można tam nawet zwodować łódkę. Zdjęć nie robiłem, bo miejsce oklepane (dla mnie) a i deszczyk popadywał tworząc trochę smętną aurę.Prawy brzeg choć zadrzewiony, ma ścieżkę nad brzegiem, a stanowiska są prawie co 50m. Lewy brzeg szczelnie obsiadły letnie domki i działki pogrodzone prawie do wody tak, że mało zostało swobodnego dostępu dla wędkarzy. Brzegi obrośnięte są obficie tatarakiem/pałką wodną, trzcin prawie nie ma a grążeli wcale. W odległości do 20m od szuwarów jest 2,5 - 3m głębokości i rośnie tam rdestnica i wywłócznik. Woda mętna jak wczesnym latem, a o tej porze roku powinna być już klarowna. Mało drobnicy i dosłownie jeden spław, który zaowocował mi szczupakiem 50cm. Miałem jeszcze przytrzymanie za ogon kopytka (ściągnięta guma) i trafienie jakiejś ryby, po której została na haku głôwki tylko duża łuska. Bywalec na łódce łowił na żywca ale bez efektu. Kilku ze spiningiem obchodziło miejscówki prawego brzegu, ale chyba pozostali tylko przy nadziei. Jeden gruntowiec mówił, że w poprzednim tygodniu złowił sandacza. Chyba tu nie będę wracał -ciekawsze otoczenie i wodę ma dla mnie Otomino.
kris1313 Napisano 15 Października 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 15 Października 2014 (edytowane) Pływanie po jez. Wysockim zakończyłem o godz.15, do zmierzchu jeszcze daleko, a patrząc na mapę blisko " o żabi skok" jest następne łowisko - Borowiec. Byliśmy tam zimą z kolegami, ale dojechaliśmy od drogi nr 20 Chwaszczyno - Żukowo. Od nadjeziornej plaży w stronę Borowca biegnie ul.Sobiesława I, więc ruszyłem nią przez piękny stary las. Jadąc w nieznane poznaję teren uchem-gębą-nosem jak ogar na polowaniu i wodę czuję na kilometr. Nagle przestrzeń się rozświetliła, las skończył i znalazłem się na rozstaju kilku dróg. Z boku stoi wysoki drewniany krzyż, a na wprost w dole co?- - jeziorko! Jest utwardzony zjazd do jeziora, ale samochód zostawiam na górze i z wędką w ręku schodzę do wody.. Po drodze słupek ze sfatygowanym znakiem zakazu wjazdu i opisem "stanowisko czerpalne wody". Nawet do głowy mi nie przyszło, że uszanowanie zakazu wjazdu może mnie uratować przed jakimiś przykrościami, o czym za chwilę. To jeziorko nie jest znanym mi z zimy łowiskiem Borowiec, z zadowoleniem więc znajduję tablicę informacyjną PZW Kto może powiększyć obraz to doczyta, że jest to Borowiec II, 10,4ha. Znalazłem zatem drugi zbiornik, o którym chodziły słuchy zakazu połowu. Pewnie tak było do niedawna, bo na satelicie widać jeszcze maszyny i transportery wydobywcze. Zbiornik jest na tyle " młody", że przy brzegach prawie nie ma szuwarów, nie widać roślinności zanurzonej. Woda ma dobrą przezroczystość, którą zawdzięcza po części b. licznym małżom, które zagrzebane do połowy w piasku sterczały otwartymi końcami ku górze. Przekonałem się, że są żywe, bo po dotknięciu zamykały swoje muszle. Macham spiningiem, ale prowadzę wabik płytko, bo na dnie widać liczne zaczepy. Wkrótce pojawia się nad wodą jeszcz dwóch spiningistów, ale poszli w prawo to nie było jak pogadać. Nic nie bierze, miałem jeszcze kromkę chleba więc wrzuciłem ją na wodę. Po chwili małe rybki zaczęły przy niej harcować a przy brzegu pojawiło się stadko małych okoni. Postanowiłem obejść wodę w lewo, gramolę się na stromy brzeg i co widzę, w dół w stronę wody zjeżdża samochód policyjny. No... dobrze że ja nie zjechałem w dół bo miałbym przechlapane. Co oni na takim zad..piu robią? Chyba siku się zachciało albo zwiedzają okolicę jak ja, bo nie zagadali do mnie i odjechali. Obławiam kolejne zatoczki brzegowe bez kontaktu z rybą. Brzegi są dość strome, grunt gliniasty, trzeba więc uważać gdzie stąpasz by nie zjechać do wody. Sąsiedzi też zaczęli myszkować po brzegu. Dochodzę do lewego skraju zbiornika, który kończy się świeżo usypaną ziemną groblą odcinającą kawałek pierwotnego zbiornika, o powierzchni kilku boisk. Chcą to zasypać czy potrzebna im droga łącząca Borowiec pierwszy z drugim? A tak przyszłościowo, to pomiędzy tymi zbiornikami ma przebiegać nowa "metropolitalna obwodnica" odciążająca zatykającą się drogę nr 20. Wracam do samochodu drogą pod lasem. Próbuję jeszcze dojechać do zbiornika Borowiec I, ale okazuje się to możliwe tylko przez teren Zakładu górniczego Borowiec, albo wracając do drogi nr 20. Wycieczka była pouczająca! Edytowane 15 Października 2014 przez kris1313
wind Napisano 15 Października 2014 Zgłoszenie Napisano 15 Października 2014 w dół w stronę wody zjeżdża samochód policyjny. No... dobrze że ja nie zjechałem w dół bo miałbym przechlapane. Co oni na takim zad..piu robią? Głowy nie dam, ale prawdopodobnie koło policyjne z Gdyni opiekuje się Borowcem 1 więc moze i dostali dwójkę?? edit. Borowiec I faktycznie ma koło policyjne, Borowiec II jest pod opieką koła z Żukowa. Ale skoro mają blisko to pewnie zaglądają, jak to policjanci-wędkarze.
grzybek Napisano 15 Października 2014 Zgłoszenie Napisano 15 Października 2014 Jeśli tam jest pkt czerpania wody to mogłeś chyba zjechać ale to nie po wędkarsku Mi też wydaje się, że to koło policyjne opiekuje się tą wodą.
wind Napisano 15 Października 2014 Zgłoszenie Napisano 15 Października 2014 Mi też wydaje się, że to koło policyjne opiekuje się tą wodą. Borowiec II jest pod opieką koła z Żukowa
grzybek Napisano 15 Października 2014 Zgłoszenie Napisano 15 Października 2014 Sory za nieścisłość, miałem na myśli Borowiec I
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się