Tammyy Napisano 10 Czerwca 2012 Zgłoszenie Napisano 10 Czerwca 2012 Bo nigdy nie wiesz, co zaraz będzie na haczyku...
Konrad2601 Napisano 11 Czerwca 2012 Zgłoszenie Napisano 11 Czerwca 2012 ''Bo nigdy nie wiesz, co zaraz będzie na haczyku...''Dokładnie ,ale nie telko dla tego.Lubię czuć siłę ryby na wędce,czekać na branie ale nie za długo.W wędkowaniu lubię prawie wszystko.
stawny Napisano 11 Czerwca 2012 Zgłoszenie Napisano 11 Czerwca 2012 Ja uwielbiam obcować z naturą, wiecie, schowany wędkarz w trzcinie, zapatrzony w spławik, nad głową latają owady, ważki, śpiewają ptaki, wodne! Czysta przyjemność
MICHNIK Napisano 11 Czerwca 2012 Zgłoszenie Napisano 11 Czerwca 2012 Ja uwielbiam obcować z naturąDokładnie ja też, uwielbiam świt nad wodą gdy wychodzę z namiotu po nocce, gdy wszystko budzi się do życia mgła nad lustrem wody odgłosy ptaków i spławiające się ryby nie ma nic piękniejszego nawet jak nic nie bierze, a poza tym to uwielbiam się siłować z rybą na drugim końcu, im większa tym lepsza
Nicco Puccini Napisano 13 Czerwca 2012 Zgłoszenie Napisano 13 Czerwca 2012 Emocje. Cokolwiek innego bym nie napisał, i tak finalnie sprowadzi się do emocji...Adrenalina krążąca w żyłach, pompowana przez serce za każdym razem, kiedy widzę ugięcie szczytówki, kiedy czuję uderzenie w przynętę przekazywane przez plecionkę i czułą szczytówkę. Zadowolenie, kiedy stojąc nad brzegiem rzeki, między pokrzywami i drzewami, obserwuję wschód słońca i widzę piękne miejscówki, satysfakcję, kiedy kilka minut później te potencjalne miejsca przebywania ryb okazują się ich realnymi kryjówkami. Masę radości, kiedy skuszę na swojego woblera klenia czyhającego w pobliżu zatopionego drzewa. irytację, kiedy szósty raz z rzędu nie mogę zaciąć drażniącego się ze mną szczupaka.... Ulgę, kiedy ostatni, jedyny w swoim rodzaju wobler jakimś cudem odskoczy z zaczepu i nie zostanie w wodzie na wieki. Smutek, kiedy podczas emocjonującego holu jakiegoś okazu, który walczy niczym niedźwiedź, puszcza kółko łącznikowe, które rzekoma miało wytrzymać atak rekina.... Złość, kiedy widzę kogoś zabijającego małe rybki albo zabierającego całą lodówkę, czy śmiecącego nad wodą... Emocje. Całą masę emocji daje mi ten sport, jakim jest wędkarstwo. Na ogół i większości emocje są pozytywne i cudownie się dzięki temu czuję, to działa na mnie jak red bull- orzeźwia, daje siłę do działania i chęć do kolejnych wypraw. Dzięki wędkarstwu tworzę sobie dystans do wszystkiego, to taka odskocznia do innego świata, w którym nie trzeba się przejmować niczym...
Tammyy Napisano 14 Czerwca 2012 Autor Zgłoszenie Napisano 14 Czerwca 2012 Czytając to, co napisałeś Nikoś, czuję jakbym właśnie był na łowisku... Ta pasja, walka, adrenalina... Szacunek...
Nicco Puccini Napisano 14 Czerwca 2012 Zgłoszenie Napisano 14 Czerwca 2012 Ja to czuję praktycznie za każdym razem, kiedy znajdę się nad rzeką, nad jeziorem...Nawet kiedy idę brzegiem małej Elmy z batem w dłoni i słoikiem gnojaczków w kieszeni Kiedy zaś patrzę na zdjęcia czy przeglądam wspomnienia z twardego dysku w głowie, wszystkie te emocje wracają do mnie, i to jest takie ajjjjj mega przyjemne. Wędkarstwo to dla mnie po prostu coś, bez czego nie potrafię sobie wyobrazić mojego życia....
Nicco Puccini Napisano 30 Lipca 2012 Zgłoszenie Napisano 30 Lipca 2012 Tammy, na tym zdjęciu co wstawiłeś to tylko trochę gorzej, niż w mojej okolicy jest....
Max_2015 Napisano 1 Sierpnia 2012 Zgłoszenie Napisano 1 Sierpnia 2012 Obcowanie z naturą, taka niepewność, weźmie czy nie, cisz spokój. Przy obecnym trybie zycia niestety jest ot potrzebne jak - rybie woda - )
Nicco Puccini Napisano 2 Sierpnia 2012 Zgłoszenie Napisano 2 Sierpnia 2012 Cisza i spokój? He, u mnie jest inaczej. Ja za każdym razem słyszę te miliony komarów, które na mnie polują. Słyszę każdy plusk ryby na powierzchni wody, który jest w zasięgu mego słuchu. Słyszę wszystkie te osy, szerszenie i trzmiele latające wokół. Słyszę ptaki, które sobie ćwierkają na drzewach w okolicy. Słyszę drzewa wiatrem poruszane, szumiące i ponaglające mnie do łowienia. Słyszę wodę przelewającą się przez kamienie, zawalone drzewa. Często słyszę dziki biegnące przed siebie przez krzaki, łamane gałęzie i ich charakterystyczne chrumkanie. Spokój zaś panuje rzadko- o emocjach pisałem wyżej. Każde branie, każde puknięcie wywołuje u mnie silny przypływ adrenaliny. Wzrok padający na ciekawą, obiecującą miejscówkę, powoduje, że nie mogę myśleć o niczym innym. W mózgu już układa się tor lotu przynęty, automatycznie. Ręka cofa kij za siebie, lub jakoś bokiem pod dziwnym kątem jeśli jest masa krzaków. Mózg rejestruje wszystkie zawirowania wody, przetrawia to, a ręka odpowiednio porusza kijem by wobler poszedł odpowiednim torem....Niepewność- weźmie, czy nie? U mnie to raczej oczekiwanie i ewentualne przestawienie automatu w głowie na manual, kiedy nie biorą i trzeba improwizować.
Patrykos091 Napisano 26 Sierpnia 2012 Zgłoszenie Napisano 26 Sierpnia 2012 Hmm... Ciekawe pytanie. Wiele osób juz mi je nie raz zadało,pytając czy mnie to nie nudzi,nie obrzydza(zwłaszcza dziewczyna widząc nabijanie roblala),i wgl po co to robie skoro nigdy ryb nie biore,gdyż ich nie jadam(nawet karpia na wigilie^^) Najważniejszą jak dla mnie rzeczą w tym jest to że mogę się oderwać od codzieności,od wszystkich nerwów. Biore wędzisko,pare blaszek,jakieś gumki i idę wraz z brzegiem wiele kilosów rzucając przynętą czekając na "to" coś.. Po za tym super sprawą jest zastanawiać się co jest pod wodą,co tak zajadle zaatakowało moją przynęte..
ZlotaRybka_com_pl Napisano 20 Września 2012 Zgłoszenie Napisano 20 Września 2012 Jest wiele takich rzeczy,które sprawiają,że lubię wędkować. Min: spokój,natura,dreszcze emocji i oczekiwanie. Dla każdego co innego będzie ważne podczas wędkowania.
wind Napisano 25 Września 2012 Zgłoszenie Napisano 25 Września 2012 Ja za każdym razem słyszę te miliony komarów, które na mnie polują. Słyszę każdy plusk ryby na powierzchni wody, który jest w zasięgu mego słuchu. Słyszę wszystkie te osy, szerszenie i trzmiele latające wokół. Słyszę ptaki, które sobie ćwierkają na drzewach w okolicy. Słyszę drzewa wiatrem poruszane, szumiące i ponaglające mnie do łowienia. Słyszę wodę przelewającą się przez kamienie, zawalone drzewa. Często słyszę dziki biegnące przed siebie przez krzaki, łamane gałęzie i ich charakterystyczne chrumkanie. to jest właśnie ta cisza i spokój. Trudno o inną okazję, aby zobaczyć czaplę siwą, orła bielika czy bardziej pospolite dzięcioły czerwone, kawki, polne myszy, zaskrońce ... Trudno inaczej niż w całkowitej ciemności, siedząc samotnie na pomoście bardziej scalić się z otoczeniem. Wtedy znika granica pomiędzy realnym światem a projekcją wyobraźni. Każdy dźwięk słyszymy w dwójnasób, każdy głos, ludzki czy zwierzęcy dociera do nas spotęgowany. Jednocześnie sami pozostajemy jakby ukryci, jako część całości niewidzialni i jednocześnie dostrzegając to, czego zwykle nie widzimy. Lubię towarzystwo na rybach, znajomości tak nawiązane często pozostają na wiele lat, czasem zmieniają się w przyjaźń. Można pogadać, pomilczeć, napić się piwa czy podpatrzeć jakiś ciekawy patent. Ale najwięcej czerpię przyjemności gdy siedzę sam, wtedy samo polowanie schodzi na dalszy plan a najważniejsze staje się to, że można popatrzeć wokół, pomyśleć o tym co widzimy, a nawet nie myśleć o niczym . Jest wiele rzeczy, które sprawiają, ze kocham wędkować, właśnie ta cisza, szeroko pojmowana przyroda, ludzie, których spotykamy, to, że w momencie gdy siadam nad wodą znikają problemy dręczące nas na co dzień, gdy wyłączam telefon i nie ma mnie dla nikogo ...
Gość woldi Napisano 26 Września 2012 Zgłoszenie Napisano 26 Września 2012 Świetnie napisane! Nawet mój 10 letni syn też już tak twierdzi mimo, że gdy zabrałem go pierwszy raz, bał się z samochodu wychylić, a teraz jak proponuję wyjazd tylko na dzień to się krzywi
Bluzer Napisano 29 Września 2012 Zgłoszenie Napisano 29 Września 2012 dodam jeszcze jedno co zdaje sie nie było wymienione. Utwór często coverowany i grany w róznej intonacji przez Amerykańskich,Japońskich czy Malezyjskich artystów...- jazgot sprzęgła kołowrotka podczas odjazdu ryby- AWESOME!
Tammyy Napisano 6 Października 2012 Autor Zgłoszenie Napisano 6 Października 2012 jazgot sprzęgła kołowrotka podczas odjazdu ryby I ta radość, że jeszcze troszkę z danym okazem będzie można stoczyć bój...
Brzana_pl Napisano 16 Listopada 2012 Zgłoszenie Napisano 16 Listopada 2012 Nie da się tak jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Dla jednych będzie to tylko czysty relaks i odskocznia,dla innych pasja oraz hobby,walka ze stresem. Wędkowanie może dawac mnóstwo przyjemności i satysfakcji. Trzeba to po prostu lubić.
pułkownik70 Napisano 17 Listopada 2012 Zgłoszenie Napisano 17 Listopada 2012 Pracuje w handlu więc siłą rzeczy ludzi dużo. W domu też nigdy raczej spokojnie niema wiecznie zamieszanie i właśnie uwielbiam otaczającą mnie na rybach cisze, spokój i tylko w momencie jak się zbliża do mnie jakiś ciekawski gap budzi się we mnie morderca . Kocham to i marze by żona nie poprzestała w przekonaniu, że to strata czasu i niechciała ze mną jeżdzić . Czuje się podczas wędkowania Panem świata i niech tak pozostanie.
Pyeter Napisano 19 Listopada 2012 Zgłoszenie Napisano 19 Listopada 2012 Za małolata byłem zbójem. Teraz kiedy mam rodzinę zmieniłem się a wypad na ryby mnie uspokaja i właśnie od tego stałem się spokojniejszy i bardziej opanowany w nerwach.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się