Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Ja uwielbiam obcować z naturą, wiecie, schowany wędkarz w trzcinie, zapatrzony w spławik, nad głową latają owady, ważki, śpiewają ptaki, wodne! Czysta przyjemność :)

Napisano

Ja uwielbiam obcować z naturą

Dokładnie ja też, uwielbiam świt nad wodą gdy wychodzę z namiotu po nocce, gdy wszystko budzi się do życia mgła nad lustrem wody odgłosy ptaków i spławiające się ryby nie ma nic piękniejszego nawet jak nic nie bierze, a poza tym to uwielbiam się siłować z rybą na drugim końcu, im większa tym lepsza :D
Napisano

Emocje.

Cokolwiek innego bym nie napisał, i tak finalnie sprowadzi się do emocji...Adrenalina krążąca w żyłach, pompowana przez serce za każdym razem, kiedy widzę ugięcie szczytówki, kiedy czuję uderzenie w przynętę przekazywane przez plecionkę i czułą szczytówkę.

Zadowolenie, kiedy stojąc nad brzegiem rzeki, między pokrzywami i drzewami, obserwuję wschód słońca i widzę piękne miejscówki, satysfakcję, kiedy kilka minut później te potencjalne miejsca przebywania ryb okazują się ich realnymi kryjówkami. Masę radości, kiedy skuszę na swojego woblera klenia czyhającego w pobliżu zatopionego drzewa. irytację, kiedy szósty raz z rzędu nie mogę zaciąć drażniącego się ze mną szczupaka....

Ulgę, kiedy ostatni, jedyny w swoim rodzaju wobler jakimś cudem odskoczy z zaczepu i nie zostanie w wodzie na wieki.

Smutek, kiedy podczas emocjonującego holu jakiegoś okazu, który walczy niczym niedźwiedź, puszcza kółko łącznikowe, które rzekoma miało wytrzymać atak rekina....

Złość, kiedy widzę kogoś zabijającego małe rybki albo zabierającego całą lodówkę, czy śmiecącego nad wodą...

Emocje. Całą masę emocji daje mi ten sport, jakim jest wędkarstwo. Na ogół i większości emocje są pozytywne i cudownie się dzięki temu czuję, to działa na mnie jak red bull- orzeźwia, daje siłę do działania i chęć do kolejnych wypraw. Dzięki wędkarstwu tworzę sobie dystans do wszystkiego, to taka odskocznia do innego świata, w którym nie trzeba się przejmować niczym...

Napisano

Ja to czuję praktycznie za każdym razem, kiedy znajdę się nad rzeką, nad jeziorem...Nawet kiedy idę brzegiem małej Elmy z batem w dłoni i słoikiem gnojaczków w kieszeni :)

Kiedy zaś patrzę na zdjęcia czy przeglądam wspomnienia z twardego dysku w głowie, wszystkie te emocje wracają do mnie, i to jest takie ajjjjj mega przyjemne. Wędkarstwo to dla mnie po prostu coś, bez czego nie potrafię sobie wyobrazić mojego życia....

  • 1 miesiąc temu...
Napisano

Cisza i spokój? He, u mnie jest inaczej. Ja za każdym razem słyszę te miliony komarów, które na mnie polują. Słyszę każdy plusk ryby na powierzchni wody, który jest w zasięgu mego słuchu. Słyszę wszystkie te osy, szerszenie i trzmiele latające wokół. Słyszę ptaki, które sobie ćwierkają na drzewach w okolicy. Słyszę drzewa wiatrem poruszane, szumiące i ponaglające mnie do łowienia. Słyszę wodę przelewającą się przez kamienie, zawalone drzewa.

Często słyszę dziki biegnące przed siebie przez krzaki, łamane gałęzie i ich charakterystyczne chrumkanie.

Spokój zaś panuje rzadko- o emocjach pisałem wyżej. Każde branie, każde puknięcie wywołuje u mnie silny przypływ adrenaliny. Wzrok padający na ciekawą, obiecującą miejscówkę, powoduje, że nie mogę myśleć o niczym innym. W mózgu już układa się tor lotu przynęty, automatycznie. Ręka cofa kij za siebie, lub jakoś bokiem pod dziwnym kątem jeśli jest masa krzaków. Mózg rejestruje wszystkie zawirowania wody, przetrawia to, a ręka odpowiednio porusza kijem by wobler poszedł odpowiednim torem....Niepewność- weźmie, czy nie? U mnie to raczej oczekiwanie i ewentualne przestawienie automatu w głowie na manual, kiedy nie biorą i trzeba improwizować.

  • 4 tygodnie później...
Napisano

Hmm... Ciekawe pytanie. Wiele osób juz mi je nie raz zadało,pytając czy mnie to nie nudzi,nie obrzydza(zwłaszcza dziewczyna widząc nabijanie roblala):D,i wgl po co to robie skoro nigdy ryb nie biore,gdyż ich nie jadam(nawet karpia na wigilie^^)

Najważniejszą jak dla mnie rzeczą w tym jest to że mogę się oderwać od codzieności,od wszystkich nerwów. Biore wędzisko,pare blaszek,jakieś gumki i idę wraz z brzegiem wiele kilosów rzucając przynętą czekając na "to" coś.. Po za tym super sprawą jest zastanawiać się co jest pod wodą,co tak zajadle zaatakowało moją przynęte..

  • 4 tygodnie później...
Napisano

Ja za każdym razem słyszę te miliony komarów, które na mnie polują. Słyszę każdy plusk ryby na powierzchni wody, który jest w zasięgu mego słuchu. Słyszę wszystkie te osy, szerszenie i trzmiele latające wokół. Słyszę ptaki, które sobie ćwierkają na drzewach w okolicy. Słyszę drzewa wiatrem poruszane, szumiące i ponaglające mnie do łowienia. Słyszę wodę przelewającą się przez kamienie, zawalone drzewa.

Często słyszę dziki biegnące przed siebie przez krzaki, łamane gałęzie i ich charakterystyczne chrumkanie.

to jest właśnie ta cisza i spokój. Trudno o inną okazję, aby zobaczyć czaplę siwą, orła bielika czy bardziej pospolite dzięcioły czerwone, kawki, polne myszy, zaskrońce ... Trudno inaczej niż w całkowitej ciemności, siedząc samotnie na pomoście bardziej scalić się z otoczeniem. Wtedy znika granica pomiędzy realnym światem a projekcją wyobraźni. Każdy dźwięk słyszymy w dwójnasób, każdy głos, ludzki czy zwierzęcy dociera do nas spotęgowany. Jednocześnie sami pozostajemy jakby ukryci, jako część całości niewidzialni i jednocześnie dostrzegając to, czego zwykle nie widzimy.

Lubię towarzystwo na rybach, znajomości tak nawiązane często pozostają na wiele lat, czasem zmieniają się w przyjaźń. Można pogadać, pomilczeć, napić się piwa czy podpatrzeć jakiś ciekawy patent. Ale najwięcej czerpię przyjemności gdy siedzę sam, wtedy samo polowanie schodzi na dalszy plan a najważniejsze staje się to, że można popatrzeć wokół, pomyśleć o tym co widzimy, a nawet nie myśleć o niczym ;).

Jest wiele rzeczy, które sprawiają, ze kocham wędkować, właśnie ta cisza, szeroko pojmowana przyroda, ludzie, których spotykamy, to, że w momencie gdy siadam nad wodą znikają problemy dręczące nas na co dzień, gdy wyłączam telefon i nie ma mnie dla nikogo ...

Napisano

Świetnie napisane!

Nawet mój 10 letni syn też już tak twierdzi mimo, że gdy zabrałem go pierwszy raz, bał się z samochodu wychylić, a teraz jak proponuję wyjazd tylko na dzień to się krzywi :D

Napisano

dodam jeszcze jedno co zdaje sie nie było wymienione. Utwór często coverowany i grany w róznej intonacji przez Amerykańskich,Japońskich czy Malezyjskich artystów...- jazgot sprzęgła kołowrotka podczas odjazdu ryby- AWESOME! ;)

  • 1 miesiąc temu...
Napisano

Nie da się tak jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Dla jednych będzie to tylko czysty relaks i odskocznia,dla innych pasja oraz hobby,walka ze stresem. Wędkowanie może dawac mnóstwo przyjemności i satysfakcji. Trzeba to po prostu lubić.

Napisano

Pracuje w handlu więc siłą rzeczy ludzi dużo. W domu też nigdy raczej spokojnie niema wiecznie zamieszanie i właśnie uwielbiam otaczającą mnie na rybach cisze, spokój i tylko w momencie jak się zbliża do mnie jakiś ciekawski gap budzi się we mnie morderca ;) .

Kocham to i marze by żona nie poprzestała w przekonaniu, że to strata czasu i niechciała ze mną jeżdzić :D . Czuje się podczas wędkowania Panem świata i niech tak pozostanie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...