Skocz do zawartości

Sezon podlodowy 2012-2018


wind
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Pierwszy weekend na lodzie z Krzyśkiem(Kriss).

 

Technika jedna bałałajka, mormyszka plus ochotka

 

Sobota, jezioro Jasień, gdziekolwiek byśmy nie usiedli, wszędzie równo płotka brała ale tylko taka mała. Połowilibyśmy dłużej ale nam ochotka zamarzła:). Wędkarzy sporo, lód 15-18 cm.

 

Niedziela: Martwa Wisła, lewa strona od mostu Jana Pawła patrząc od Elbląskiej. Na początek zatoczki, a tu brania małych płotek i krąpi. Idziemy na w kierunku wraku i dopiero tuż koło niego mieliśmy sporadyczne brania okoni. Lód 12-15 cm, duża ilość wędkarzy.

 

Paweł

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Spławik,odpowiem tutaj żeby administracja nie miała pretensji o zaśmiecanie tematów.Już gdzieś kiedyś pisałem,pod lodem łowię tylko na błystki i tylko okonie.Kiedyś próbowałem łowić na mormyszki,ale z mizernymi efektami.Stągiewki oczywiście nie zakładałem.

Ps.Spławik,już Ty mnie nie bajeruj tym "prostym człowiekiem".Cóż ja mam powiedzieć prosty elektromonter.Twoje pytanie jest jak piszesz przekorne,ale nie wątpię ze także podchwytliwe.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Hurrrraaaa.... przełamałem się. Pierwszy raz w tym sezonie wylazłem na lód. Najpierw na stojącej wodzie połowiłem ze 20 okonków. Okonków, bo największe były tylko ciut dłuższe od kiwoka... icon_smile.gif Potem, znalazłem jakieś białe ryby, ale w żaden sposób nie dały się skusić do brania. Jakby cały czas były w ruchu... Co kilka minut następowała fala kilku "obcierek" o żyłkę. Potrafię je przeważnie odróżnić od brań. Raz się pomyliłem, zaciąłem i na haczyku wyjąłem łuskę... Ryby "brały" w takim uciągu, że mormyszka 2g na żyłce 0,14 ledwie dochodziła dna. Dziwnie się tak łowi - głębokości 2-2,5m a żyłki pod lodem metr więcej icon_rolleyes.gif Na jutro naszykowałem chytry plan icon_cool.gif A trzeba się spieszyć, bo chociaż lód ma ok15-20cm, to w takim nurcie przy odwilży nie utrzyma się dłużej niż 3-4 dni...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Z mojego wczorajszego chytrego planu dupa - w nocy woda przybrała i chociaż kilka metrów od brzegu lód jest solidny, to nie ma jak na niego wejść. Musiałem się zadowolić rybami na wodzie stojącej. Wczorajsze doświadczenia czegoś mnie nauczyły i dziś zamiast okoniowych palczaków, złowiłem osiem okoni 15-20 i jednego rodzynka ze 25cm. Prowadzoną w "wariackim" okoniowym tempie mormyszką nie pogardziły dwie płocie "za zegarek"... Ludzie w różnych miejscach noszą zegarki icon_wink.gif Ja na nadgarstku i jest to od czubka palców jakieś 25-28cm. icon_cool.gif
Oczywiście na leżącą jak Pan Bóg przykazał na dnie albo wiszącą centymetr nad nim ani dudu... icon_evil.gif

 

post-1110-0-69066000-1391440438_thumb.jpgpost-1110-0-18043000-1391440445_thumb.jpgpost-1110-0-14714500-1391440452_thumb.jpgpost-1110-0-86779800-1391440458_thumb.jpgpost-1110-0-26146900-1391440469_thumb.jpgpost-1110-0-11633000-1391440478_thumb.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dawnom nie łowił żem był z lodu.Zimą 12/13,ani razu,ze względu na rekonwalescencję.Tej zimy przyzwoity lód pojawił się późno i jakoś nie mogłem się zebrać w sobie żeby jechać.Ale "natchły" mnie relacje Spławika i jutro jadę poćwiczyć okonki.O ile się dadzą.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ozet, warto. Łowienie dzisiaj to była bajka. Rano jeszcze chłodno. Około 10 wiatr zupełnie ucichł, a o 11 siedziałem nad dziuplą bez rękawiczek i czapki, w rozpiętej kapocie. Od czasu do czasu rybka wzięła, to u mnie, to u kolegów. Mocna herbata z termosu. Baterie naładowane. Każde drgnięcie kiwoka, to zastrzyk adrenaliny i dobrego humoru. Polecam. Dadzą się. Idź koniecznie.

post-1110-0-31972100-1391455866_thumb.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zrealizowałem wczorajszy zamiar i dzisiaj wybrałem się na ulubione starorzecze.Łowiłem od godziny 9-tej,do 15-tej.Okonie brały całkiem nieźle.Tak szacunkowo złowiłem ponad 50 sztuk,te najmniejsze,poniżej 18 cm, wypuszczałem od ręki,więc trudno precyzyjnie określić ile ich w sumie było.W każdym bądź razie,do domu zabrałem 21sztuk w zakresie 18-27 cm.Dzisiaj rozpocząłem sezon podlodowy,jutro będzie zakończenie,gdyż lód jest niestety marnej jakości.Zrobiłem kilka fotek tychże okoni na łowisku,ale umieszczenie zdjęć na forum,jest ponad moje siły i nerwy.Trochę techniki i się gubię.Na lodzie było kilkunastu wędkarzy i każdy mniej lub więcej połowił.Owo starorzecze ma stałe połączenie z rzeką,więc jesienią wchodzą tu duże stada okoni.Złowienie kilkudziesięciu sztuk nie jest większym problemem,oczywiście gdy mają ochotę na żer.Ale też bywają takie dni,gdy udają że ich zupełnie nie ma.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Wind.To zdjęcie w zasadzie wystarczająco oddaje wczorajszy połów.Dzisiaj łowiłem w godzinach 9-13.Brały tylko drobne okonki,które od ręki wypuszczałem.Przerzuciłem tak orientacyjnie 60-70 sztuk.Okonki atakowały błyski chyba tylko z ciekawości,bo bardzo dużo było zaciętych "pod bródkę".Jutro znów się wybiorę,bo lód dzięki nocnym przymrozkom,nie traci zbyt wiele na jakości.Jednak czujność i ostrożność trzeba zachować,bo w jednym miejscu lód ma np.20cm,a kilkadziesiąt metrów dalej 10cm.Ale mimo ryzyka,przy takiej pogodzie jak w ostatnich dniach,pobyt na lodzie to czysta przyjemność.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj na swoim ulubionym starorzecze złowiłem ok.40 okoni.Łowiłem od 9-tej do 14-tej.Dzień był zaistne przedziwny."Okoliczności przyrody" przemilczę.Okonki brały dobrze w godzinach 9.30-11.00,w tym czasie złowiłem ok.30 sztuk,połowa tzw."kulinarnych".Największy miał 30 cm.Później,gdy jakoś tak ręka nie chciała być kompatybilna z wedką,brania ustały.Do Spławika,w takim towarzystwie nawet największy mróz nie jest tak mroźny i jest do kogo się użalić,albo nawet pochwalić.

 

post-12-0-62715700-1391707598_thumb.jpg post-12-0-24397600-1391707614_thumb.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niedzielny wypad z Krzyśkiem na Raduńskie dolne. Po raz pierwszy byliśmy na tej wodzie. Na miejscu szukamy poleconych znajomych, którzy od dziecka tu łowią.

 

Krzysiek rusza na okonia. Spore ilości złowionych ale jedynie małych egzemplarzy. Ogólnie wędkarze mówili o samych małych okoniach, które są plagą na wodzie. Sporo uwag o rabunkowej działalności zarządcy tej wody.

 

Ja po instrukcji lokalnego wędkarza ruszam na połów mojej ulubionej ryby na lodzie, płoci. Krążyłem wokół 3 swoich dziur i naprawdę fajnie połowiłem. Kilkanaście płoci było naprawdę fajnych rozmiarów, największa około 25 cm. Nidy tak dużych, fajnych płoci nie połowiłem. Może dlatego, że zawsze szukałem ich na płytszej wodzie, a tam tylko maleństwa brały.

 

Na końcu zaliczyliśmy kontrole bardzo sympatycznego państwowego strażnika. Przywitał się grzecznym dzień dobry i pytaniem: ooo ... to tu są ryby:)???????

 

lód gruby jakieś 15-18 cm, piękna przejrzysta woda, duża ilość ludzi, głównie chodzących za okoniem, mało płotkarzy:(

 

Trzeba tam wrócić:)

 

Paweł

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

namówiłeś mnie Piotr!!!

    Dziękujemy Piotrze za zaproszenie. Wiosna za oknem to ciśnienie rośnie.

Widziałem wczorajsze zdjęcie z jez. Stężyckiego - woda od brzegu, nie da sie wejść .

Musimy odpuścić najbliżsą wyprawę, ale myśę że mróz jeszcze wróci.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj rozmawiałem z kumplem, który w ostatnią niedzielę był na lodzie. Szczęściem ma zwyczaj zawsze uwiązywać się linką do brzegu, bo kto wie czy bym z nim rozmawiał. 

Wybrał się na wyrobisko pożwirowe, potrzeba fizjologiczna otrzeźwiła go, gdyż jak wracał ujrzał, w miejscu gdzie siedział, sporą nieckę ugietego lodu, która powoli wypełniała się wodą. Szybko zwinął sprzęt i do brzegu, bo w tym miejscu było kilka metrów głebokości. Lód pod nim załamał się kilka kroków od brzegu, gdzie dno opadało powoli i łagodnie. Wpadł po piersi ale wyrobisko było na totalnym odludzi i nawet krzyki by nie pomogły. Gdyby nie linka to sam nie wie, czy by się wygrzebał, bo choć głeboko nie było to od razu zapadł się w muł do pół łydki. Podskakiwanie i łamanie lodu nie wchodziło w grę.

 

No dobra, dość tego pesymizmu. Wiem już, że na jakiś czas jest skutecznie wyleczony z wchodzenia na niepewny lód. Jednak czy zawsze musi nas coś "kopnąć w dupsko" aby rozum zwyciężył nad niepohamowanym zaspokojeniem potrzeby wędkowania?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Jednak czy zawsze musi nas coś "kopnąć w dupsko" aby rozum zwyciężył nad niepohamowanym zaspokojeniem potrzeby wędkowania?

 

Wiem, kogo masz na myśli ;). Niestety, są ludzi, którzy wielokrotnie wywineli się "spod łopaty" i niczego nie nauczyli.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeden podejrzany punkt i nie wchodzę swój rozum mam,odpowiednie zabezpieczenie jest na pierwszym miejscu,miałby kombinezon wypornościowy to nie wpadł by w muł,kolce też zawsze muszą byc w pogotowiu,przewiązane na szyi a nie w kieszeni,do tego trzeżwość 100 % i można uniknąć przykrych niespodzianek,ale wiadomo stoisz na brzegu patrzysz,woda przy brzegu,w trzcinach,na tafli lod ciemny ,kruchy,wiem okonie tam są ale nie !!!będą tam też wiosną!Rozsądek ponad wszystko....choć mówią że bez ryzyka nie ma zabawy ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • wind zamknął ten temat
  • wind podpiął ten temat
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...