-
Postów
297 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Splawik66
-
[Portal] Tajna broń - ciasto z kaszy manny
Splawik66 odpowiedział Splawik66 wna temat w Przynęty naturalne
"Kruche" robi się jak wyschnie. Trzymam czasem dwa, trzy dni w lodówce zawinięte w ściereczkę wtedy rzeczywiście robi się trochę inne. Ale zawinięte szczelnie w folię prędzej się rozpłynie i urosną na nim "pieczarki" niż skruszeje. Znaczenie ma też konsystencja. Kasza zrobiona /nasypana/ za szybko nadaje się na haczyk, ale szybko się rozpuszcza w wodzie i przechowywana szybciej wysycha i kruszy. Taka dłużej odparowywana w rondelku bez dosypywania suchej przypomina trochę gumę... Przez ostatnie lata rzadko robię "klasyczną" kaszę tak jak opisałem. Jestem na etapie wariacji Np. mieszam z płatkami owsianymi czy bułką tartą... -
[Portal] Tajna broń - ciasto z kaszy manny
Splawik66 odpowiedział Splawik66 wna temat w Przynęty naturalne
Jonasz, można. Można zrobić kaszę na patelni. Można do wrzątku dodać odmierzoną doświadczalnie ilość kaszy i zawinąć w pościel na godzinę żeby się zaparzyła. Znam takich co zamiast na wodzie gotują kaszę na mleku albo na niegazowanych napojach "owocowych", bezalkoholowych. Taka kasza ma aromat i jest słodkawa, ale jak dla mnie te dodatki smakują sztucznie. Jeden ze znajomych rozdrabniał dojrzałe banany, podgrzewał w garnku i dodawał kaszę do uzyskania twardości i łowił na to cudo amury. Można, można, można... kasza daje nieograniczone pole do połączeń - kombinacji. -
[Portal] Tajna broń - ciasto z kaszy manny
Splawik66 odpowiedział Splawik66 wna temat w Przynęty naturalne
Dzięki Ozet. Masz jak najbardziej prawo polemizować, ba, nawet obowiązek Przepis rzeczywiście stary jak świat - właśnie dlatego przypominam. Młodzi go nie znają, a starzy zapomnieli jak się robi... Czasem z lenistwa albo przed wyjazdami gdzie nie mam dostepu do kuchni robię cały kilogram kaszy w "kociołku". Jak ostygnie uformowane kule zawijam w folię spożywczą i zamrażam. Nie kaszę, która została po 24godzinnym łowieniu, tylko świeżo zrobioną. Wyjęta i rozmrożona po kilku dniach jest jak nowa Może dlatego, że daję dużo oleju? Kiedyś jedna taka porcja "zapodziała" mi się w zamrażarce i znalazłem ja po kiku miesiącach. Poza zeschniętą skórą nic jej nie brakowało. A ta wysuszona "skorupa" jest dobra do zanęcenia... -
Kasza manna, to po prostu zmielona pszenica. Można z niej zrobić skuteczna przynętę / i zanetę/ wkładając tylko trochę kuchennego wysilku. Nie jest to specjalnie trudne. Zrobi ją praktycznie każdy, kogo umiejętności kulinarne nie ograniczają się do ugotowania wody na herbatę. Będzie do tego potrzebny mały garnuszek, najlepiej z długą rączką czyli rondelek, cukier, sól, atraktor /może być np. aromat do ciasta, dip, culier waniliowy/, łyżeczka oleju lub masła i ewentualnie barwnik spożywczy. Zobacz cały artykuł
-
Kasza manna, to po prostu zmielona pszenica. Można z niej zrobić skuteczna przynętę / i zanetę/ wkładając tylko trochę kuchennego wysilku. Nie jest to specjalnie trudne. Zrobi ją praktycznie każdy, kogo umiejętności kulinarne nie ograniczają się do ugotowania wody na herbatę. Będzie do tego potrzebny mały garnuszek, najlepiej z długą rączką czyli rondelek, cukier, sól, atraktor /może być np. aromat do ciasta, dip, culier waniliowy/, łyżeczka oleju lub masła i ewentualnie barwnik spożywczy. Do garnuszka wlewamy szklankę zimnej wody. Wstawiamy na gaz i dodajemy dwie łyżeczki cukru, łyżeczkę soli, szczyptę barwnika oraz olej /do wyboru: słonecznikowy, kukurydziany, konopny, rybny, itp./ albo masło. Dokładnie mieszamy, a kiedy zaczyna wrzeć dodajemy aromat /atraktor/. Zapach dodaję na końcu żeby jak najmniej odparował. Zmniejszamy ogień do minimum i zaczynamy powoli wsypywać kaszę. Sztuka polega na tym żeby wsypywać kaszę w takim tempie, żeby cały czas się gotowała. W czasie mieszania oceniamy łyżką spoistość i twardość powstałej masy. Można zdjąć z płomienia i delikatnie palcami sprawdzić czy da się ukleić kulkę. Jeśli masa jest za rzadka dosypujemy kaszy, wstawiamy spowrotem na gaz i dalej mieszamy. Im dłużej trzymamy kaszę na ogniu, tym wiecej wody odparowuje i robi sie ona twardsza. Jak kasza przestygnie ugniatam ją w kulę i zawijam w ścierkę. Zamiast zawijać można ją włożyć do torebki foliowej, ale dopiero jak całkiem ostygnie, bo inaczej zaparuje i zrobi się rzadka. Jeśli "wyjdzie nam" za dużo, część kaszy można zamrozić. Po rozmrożeniu nie traci konsystencji ani innych właściwości. Wiem, że pierwsza próba może sprawić odrobinę trudności, ale gwarantuję, że kolejne bedą prostsze. Po kiku gotowaniach dochodzi się do wprawy pozwalającej na uzyskanie takiej twardości jaką się chce i jaka odpowiada rybom, a nie jaka wyjdzie... Warto spróbować i się nauczyć, bo skuteczność kaszy bywa zaskakująca. Przy odrobinie wprawy zrobienie tego ciasta wcale nie jest trudniejsze niż zaparzenie pęczaku, ugotowanie grochu, kukurydzy czy innego łubinu. Nie wspominając już o łapaniu rosówek Dlaczego napisałem, że to "tajna broń" ? Bo nią bywa. W wędkarstwie zdominowanym przez kupne, typowe przynęty każda inność może być dla ryb atrakcyjna, a kaszę można w dowolny sposób barwić / bardzo skuteczna jest zielona/ dosmaczać /konpie/, aromatyzować i co ważne, a często niedoceniane nadawać odpowiednią twardość. Z ciasta można uformować przynętę odpowiadającą rybom pod względem wielkości i KSZTAŁTU. Ja zazwyczaj robię jak idę na na ryby twardą i miękką. Twarda jest niezbędna kiedy większe ryby żerują razem z drobnymi. Miękka przynęta jest natychmias obskubywana przez drobnicę i większa ryba po prostu nie ma szansy wziąć. A są i sytuacje odwrotne. Ryby bywają najedzone lub ze względu na np. zmiany ciśnienia mają słaby apetyt i zjadaja jedynie przynętę miękką/lekką ledwie trzymającą się haczyka. Wtedy bywa też skuteczny miękisz świeżej bułki... ale o tym inny razem. Ciasto z manny bardzo smakuje leszczom, ale zjadają je chętnie wszystkie karpiowate. Wystarczy je tylko właściwie "ukierunkować" atraktorem i dodatkami. W określonych warunkach doskonale sprawdza się też jako zanęta i to właśnie na grubsze ryby. Kilkanaście kawałków wielkości włoskiego orzecha rzucone w okolice haczyka z przynętą, zwabi zapachem i smakiem ryby, a drobnica potrafiąca wchłonąć kilo pęczaku w pół godziny nie może sobie z taką zanętą poradzić. Kiedy brania są częste, wystarczy założyć na haczyk spory kęs zamiast bawić się w nanizywanie kilku ziarenek czy kilkunastu pinek, co na znaczenia zwłaszcza kiedy łowimy nocą. Jeśli ciasto ma odpowiednią twardość można go używać jako przynęty w każdej metodzie spławikowej. /Przy przepływance ciężko, ale da się - próbowałem / Ja łowię najczęściej na przystawkę w silnym, wiślanym nurcie. Łowiłem na kaszę leszcze w jeziorze na ponad 10m głębokości i na pickera w stojącej wodzie Portu. Łowiłem na kaszę w wodach gdzie mam 99% pewności, że ryby w życiu jej na oczy nie widziały. Wystarczyło jedno nęcenie i ryby pobierały ją chętniej niż kukurydzę którą nęcili wszyscy... No to tyle. Ostrzegam, że reklamacji dotyczących skuteczności ciasta z kaszy manny nie przyjmuję. To w końcu tylko zwykła przynęta, a od cudów był ten facet co chodził boso po wodzie...
-
Zgadza się. Wykonanie cacy, trwałość beeee. Jeśli nie chcesz zacząć palić lepiej ich nie kupuj. Mi z chyba 10szt zostało tyle Łamały się jak zapałki. Nawet nie. Zapałka jest mocniejsza. Wystarczyło, że dostał się do podbieraka z rybą albo miał kontakt z trzciną w czasie holu. Szkoda nerwów. Te z przezroczystego tworzywa są wytrzymalsze.
-
Można ją kleić i dociążać. Możesz ją mieszać ze wszystkimi dodatkami jakie chcesz i dosmaczać przez dosypywanie albo dolewanie atraktorów.
-
Od kilku lat w miejscach gdzie ryby nie są przejedzone i rozpieszczone markowymi zanętami, łowię używając jako bazy zanętowej karmy dla kaczek. Można ją kupić "na targach" z nasionami, giełdach spożywczych i tego rodzaju sklepach. Worek 25kg kosztuje około 25zł... Jest kilka lub nawet kilkanaście rodzajów takich karm. Ja używam akurat tej dla kaczek, bo... jakoś z wodą mi się to skojarzyło Myślę, że wszystkie mają podobny skład - mielone razem z łuskami ziarno. Z resztą, tu sobie przeczytaj dokładnie
-
Dzisiaj skończyłem swoje "ślepaki". Ustawione, gotowe. Jazio-klenie zaraz, a sandacze od czerwca bójcie się Długość od 2,5 do 10,0 cm.
-
Ulubiona przynęta spinningowa
Splawik66 odpowiedział Hubi wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Na bezludną wyspę zabrałbym ripper Manns 8cm. Kolor - Waszawa -
Na kulę wodną
-
Zdrowych, wesołych Świąt i nadejścia wiosny... wreszcie
-
Nie jestem wędkarskim oportunistą co to wyłącznie z czerwonym robaczkiem w krzakach... Też lubię sobie poszaleć z "dziwnymi" zanętami i przynętami, ale myślę że przyznacie, że skomplikowane mieszanki nie zawsze i nie wszędzie są potrzebne.
-
Karpiarzem nie jestem, ale pozwolę słobie słówko w sprawie pasty karpiowej. Używam z powodzeniem past zrobionych z pelletu albo psiej karmy. Drobny pellet zalewam wrzątkiem w małym pojemniczku tyle żeby woda tylko go przykryła. Wsadzam pojemnik w pościel, pod koc itp. na około godzinę. Potem wystarczy już tylko wyrobić pastę. Czasem jak za słabo śmierdzi dodaję oleju halibutowego. Podobnie robię z psim jedzeniem. Jeśli dodam za dużo wody papkę zagęszczam bułką tartą. Biorą na takie cudo nie tylko karpie, ale i leszcze, płocie, wzdręgi czy liny, które nie chcą nawet tknąć twardego pelletu
-
A nie za ma co Wind. Dla mnie lato, to właśnie czas słodyczy. Wszelkie miodowo-lipowe wanilie złamane nutką róży.. Woldi, nie wiem co to dla Ciebie "trudna woda". Dla mnie to np. kanał gdzie co tydzień są organizowane zawody i rybom się w ...głowach poprzewracało, wtedy rzeczywiście - trzeba robić cuda. Kolega zaczyna łowienie, podałem prostą receptę, a Ty chcesz od razu wsadzić go na wysokiego konia. Może i dobrze. Napisz co z czym się gryzie albo nie, to i ja skorzystam. Są w mojej okolicy łowiska często i gęsto nawiedzane, gdzie panuje "wyścig zbrojeń" - on wsypał dziś 3 kg Lorpio, to ja jutro doładuję 4kg Marcela. Za tydzień ten co wsypał 3 Lorpio wali 5 kg Marcela + zmielone łupiny kokosa. ... itd. W tych wodach wiosna, nie wiosna zanęta musi być bogata i złożona. PS Leszcze może nie tyle cechuje brak ostrożności co wielka żarłoczność, wtedy rzeczywiście głupieją, ale czasem wystarczy spiąć jednego żeby głupota przeszła im na długi czas
-
Docio rozstrzelał podejrzanego zanim ten jeszcze popełnił przestępstwo... przepraszam, wykroczenie. Udzielając jakichkolwiek rad na publicznym forum nie mamy pewności czy nie czyta ich jakiś tajemniczy kłusol... to co? nic nie pisać? Ja nie wytrzymam Jeśli ktoś zamiast zająć się łowieniem i odpoczynkiem woli nasłuchiwać i rozglądać się lękliwie w koło, czy ktoś czasem nie idzie... To po prostu żałosne. Ja swoje dylematy moralne dotyczące kłusowania będę rozważał już za ok. miesiąc, półtora... zarywając nocki żeby ocalało chociaż kilka gniazd tarłowych sandaczy w Porcie. PS Ozet, dzięki za dobre słowo
-
Czujesz, że coś dzwoni, ale do końca nie wiesz gdzie i co Zanętę uatrakcyjnia się żeby mocniej działała na zmysły ryby. Na zmysły. Czyli na smak, węch i wzrok. Nie ma sensu dublowanie atraktorów działających na smak /chociaż np.karpiarze często tak robią/. Napiszę przykładowo o co chodzi: jeśli dodasz wanilię, zioła np. kolendrę działasz głównie na węch. Dodając melasę, słodzisz czyli działasz na smak /są melasy zapachowe/ jeśli do zanęty dodasz pieczywo fluo, pobudzisz zmysł wzroku. To tylko przykładowe i dosyć proste chociaż kompletne połączenie. Dochodzą do tego jeszcze nośniki i rozpraszacze, gliny.... Pytałeś o zwabienie leszczy, co ważne wiosną. Ja na wiosnę używam rzeczy ostrych, ale w umiarkowanych ilościach. Od kilku lat mam przekonanie do śmierdziuchów rybno-halibutowo-rybnych Sprawdza się i czosnek, zwykły, mielony z torebki. Dobrze też dodać do zanęty oleju. Powiedzmy 2-3 łyżki stołowe na kilogram zanęty. Może być zwykły słonecznikowy.
-
Zdrowia szczęścia i polewaj... No i taaaaaaakiej ryby. Dla mnie od wielu lat dniem wędkarza, takim prawdziwym wędkarskim świętem jest pierwszy maja - rozpoczęcie sezonu szczupakowego. Chociaż łowię cały rok, ten dzień jest wyjątkowy. Zawsze staram się zorganizować jakiś dalszy wyjazd albo wędkarskie spotkanie towarzyskie na tak zwanym łonie przyrody
-
Konger Arcus Pole 600 To "cudo" akurat oglądałem w sklepie i w tym przedziale finansowym daje się wziąć do ręki. Tak sobie myślę... piszesz, że łowiłeś kilka razy na bat 4m, może najpierw spróbuj jak będzie szło z pięciometrowym? Operowanie wędką 6m wymaga sporo wprawy, no i piątka będzie bliżej przeznaczonej stówy.
-
Można i surowego młodego ziemniaka Mi tam brania takich płotek +20 specjalnie nie przeszkadzają. Wiem, przerzucanie zestawu i hole małych ryb płoszą te wieksze, ale nie mogę się powstrzymać. Jakiś taki jestem pazerny na ... brania. Dlatego najczęściej jedna wędka jest do zabawy czyli skrócenia czasu oczekiwania, aż na tej właściwej, czasem właśnie z włosem, będzie branie właściwej ryby. Inną spawą jest, że głupie ryby często się mylą.. duże biorą na małe ziarenko, a małe obskubują dużą przynetę
-
Tak, tak, tak i jeszcze raz tak Jeszcze niedawno dodawałem do zanęty tylko kukurydzę z puszki albo pszenicę czy pęczak. Dwa lata temu "wydoroślałem" Kupiłem łubin, bobik i dwa rodzaje grubej kuku - czerwoną i zwykłą. Zaletą nęcenia ziarnem jest cena - kilogram kukurydzy kosztuje 1,50 zł. Drobną wadą, długie przygotowanie i czas potrzebny do przyzwyczajenia ryb do zmiany menu. Ale warto, bo zdecydowanie zmienia się kaliber łowionych ryb. Chociaż nie elimunuje się brań "średnicy". Np. 20cm płotki bez problemu łykają ziarno łubinu. Jeśli chodzi o aromatyzowanie. Do tego rodzaju zanęty jakoś nie pasuje mi maślana wanilia czy inne delikatesy. Od dwóch lat właśnie jestem na etapie smrodów halibutowo-rybnych, a najdelikatniejszy aromat jakiego używam to... czosnek
-
Baty w tej cenie, to prawdziwe baty. Ciężko się nimi zarzuca lekki zestaw i ciężko /wolno/ zacina. Kompozyt poza samymi wadami ma tylko dwie zalety - wytrzymałość i odporność na urazy. Jeśli chcesz się cieszyć z łowienia drobnych ryb /a jest to radocha/ musisz dołożyć "trochę" złociszy i poszukać czegoś lżejszego. Ja nie mam kasy na wędki z najwyższej półki i też musiałem pokombinować w realcji waga/sztywność do ceny. Dla mnie takim maksimum wagi jest połowa długości... to znaczy że bat długości 600 cm nie może ważyć więcej niż 300gram, odpowiednio 500cm 250 gram itd... Nie podam Ci konkretnych nazw, bo nie jestem na bieżąco. Na forum jest wielu kolegów łowiących na baty zawodowo , może pomogą
-
A ja swojego Amundsona 3000 zareklamowałem zaraz po nakręceniu żyłki. Po nawinięciu brakowało i z dołu i z góry szpuli po jakiś milimetr albo lepiej. Nie pomogłaby żadna regulacja. Była to prawdopodobnie wada posuwu szpuli albo szpula była za szeroka... Zaniosłem razem z nawiniętą żyłką, żeby się nie tłumaczyć. Zwrócili kasę bez szemrania.
-
Warto jeszcze wspomnieć, że ziemniaki są doskonałą bazą/ składnikiem do zrobienia ciasta. Wystarczy gotowane ziemniaki rozdrobnione widelcem na talerzu wymieszać z tartą bułką lub mąką. Odpowiednio dozując suche składniki można nadać przynęcie wymaganą twardość. Taką pastę można oczywiście dowolnie aromatyzować. Drugi sposób to rozdrobnione gotowane ziemniaki wymieszać w garnuszku z odrobiną wody. Podgrzać i kiedy zaczną bulgotać dosypywać powoli odpowiednią ilość kaszy manny. Trzeba cały czas mieszać, dlatego najwygodniejszy jest rondelek z rączką. No i ziemniaki dodane do zanęty... Dodane tylko pogniecione zrobią z zanęty kit dobry do klejenia glazury ale jeśli niewielką ilość rozdrobnionych, gotowanych ziemniaków wymieszamy z wodą i płynną mieszaniną nawilżymy zanętę, to wzbodacimy ją, a tylko w niewielkim stopniu skleimy.
