-
Postów
297 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Splawik66
-
Przynęty Savagear.
Splawik66 odpowiedział wind wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
A szczupaki lubią węgorki.... ten co mi zaatakował holowanego /długości 85cm/ miał paszczę na szerokość ok 18-20cm.... -
Woldi, napisałem przecież - "w wielkim uproszczeniu" Wiadomo, że jest woda gdzie rybom lepiej smakuje natura niż np. gulasz....
-
-
A nie lepiej zamiast pisać iść nad wodę ? I łowić, łowić, łowić ? Najlepszym atraktorem w zanęcie są robaki. Jokers już niekoniecznie, bo moim zdaniem zwabia też drobnicę i jazgarze. Wyjątek to zima. Jak miałem możliwości nęciłem samymi białymi związanymi iłem. Jak nie, to zamiast białych daję grube płatki owsiane. Soute. Zapach jeśli muszę, to coś ostrego Z karpiowej półki. Albo czosnek granulowany czy zmielone psie żarcie. Ziarna do nęcenia 'doraźnego" symbolicznie, jako dodatek - kuku z puszki, dwie, trzy garści pszenicy czy pęczaku. Do nęcenia kilkudniowego, gotowane ziarna sklejone. Wtedy już nie iłem, bo bym usypał górkę albo przykosę. Staram się nęcić i łowić możliwie prosto. Nie komplikować życia sobie i rybom. Woda ciągnie - ił albo glina. Woda lekko ciągnie - ziemia podprowadzona kretowi Idę praktykować
-
.... zamiast gliny wiążącej można użyć iłu rzecznego. Najlepszy jest taki, który wysechł na brzegu i wygląda jak spękana ziemia na pustyni ale wilgotny też się nadaje. Zaletą tego spoiwa jest naturalny dla tego miejsca/łowiska zapach i odczyn ph.... Jeśli na łowisku jest duża presja, sama natura nie wystarczy. W wielkim uproszczeniu - im więcej łowiących tym więcej atraktora... PS Poruszyłeś Ozet bardzo ciekawy temat. Mi zapoznanie z metodami nęcenia innych na pewno nie zaszkodzi.
-
Grunt to Tuga i ... wędka długa Żywiec, nie żywiec - widok brania bezcenny. Pogoda ładna, robota zrobiona.
-
Dziś był kwiecień-plecień. Na zmianę kropił deszcz i wychodziło ostre słońce. Ale w sumie mi się podobało. Sześciu jaziom chyba też... PS Próbowałem dodać do posta plik MP4 wielkości 11MB Nie da się ?
-
Trafiłeś Wind gnojaki. I to jakie. Prosto spod gołębnika Trzy sztuki na haczyku nr 8 zapięte jednym białym żeby nie spadały i drobnica mniej ściągała. Na wiosnę jest jakoś tak dziwnie, że większe ryby "urzędują" razem z drobnicą. Co kilkanaście rybek wielkości dłoni trafia się jakiś rodzynek. Dziękuje za miłe komentarze PS Ozet, warunki widać na fotkach - szurana przepływanka na odległość kija piątki. Zanęta - ziemia od kreta z dużą ilością surowych płatków owsianych /grubych/ i trochę jakiejkolwiek sypkiej zanęty dla zapachu... najprościej jak się da
-
-
Spodziewałem się i takich reakcji. Na swoje usprawiedliwienie mam, że jakieś 80% ryb wypuszczam. I łowię zgodnie z RAPR. I to powinno wystarczyć. Dodam jeszcze, że ja takich ryb nie jadam... Że straszna bieda ta tej mojej Pradze. Ludzie na świecie są różni. Bezdomni na działkach, którym z pieniędzy z zebranych puszek wystarcza tylko na wódę. Rodziny na zasiłkach z pomocy społecznej z kupą dzieciaków.... Dla mnie ciągle człowiek jest ważniejszy jak ryba. PS Właśnie ruszam - obiecuję dziś wszystkie wypuścić.
-
Ja nie wiem gdzie Ty tu klenie widzisz ... Miejscówka to kamienna opaska z pochylonymi nad wodę i częściowo zatopionymi krzakami - klasyka. Metoda też klasyka - przystawka. Tylko jak na Wisłę dosyć subtelna. Spławik 3g/ciężarek 5g. I oczywiście czerwone robale zapięte jednym białym. Inaczej palce bolą od zakładania - między braniami jazi cały czas skubią krąpie i sapki wielkości dłoni... PS Jak jeszcze raz napiszesz, że nie będziesz się wychylał - to i ja przestanę się wychylać. Łowi się to co bierze, raz mniejsze, raz większe. Ważne czy łowisz jak dobry rzemieślnik czy jak parobek z folwarku... Kto jak kto, ale Ty dobrze wiesz... Mnie tam każda ryba cieszy.
-
Paragraf, widzę że jesteś na dobrej drodze - cierpliwość, obserwacja i wyciąganie wniosków to podstawa sukcesu. Nie zanęta Marcela i kilo jokersa. Z czasem nauczysz się odróżniać branie płoci od brania leszcza, krąpia czy klenia, i już w czasie holu będziesz wiedział z dużym prawdopodobieństwem co masz na haczyku. A medalowe okazy ? Same Cię znajdą...
-
Ozecie, ciśnienie nie ciśnienie, trzeba swoje robić. Wiosna wiecznie trwać nie będzie. Dzień jak co dzień, dziś z @ Obywatelem.
-
No to poszalałeś Wind. Graty. Ten "Rumcajs" to na 99,9 jazik. Drobna łuska, mały pysk, ogonek czerwonawy.... Wszystko odwrotnie jak u klenia Co prawda płetwa odbytowa wydaje się wypukła, ale... coś mi się wydaje, że tylko się wydaje... Ja też dziś złowiłem dwa jaziki i leszcza. Wszystkie ryby w granicach kilograma - lektura artykułu kol. Ozeta - "Przystawka" nie poszła na marne
-
Warsztat muszkarza.
Splawik66 odpowiedział wind wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Będziesz kręcił muchy na suma ??? -
Ozecie, nic się przed Tobą nie ukryje. To lewy brzeg Wisły... też mój To fotka chyba z przed dwóch lat. Pamiętam jak dziś. Woda przybierała ostro, dawało się łowić już tylko z wysokich brzegów. Z burty. Pod spławikiem miałem ok. 2m wody. Nic grubszego wtedy nie trafiłem, ale krąpi... nie nie krąpi, KRĄPALI złowiłem kilkanaście. Wszystkie w okolicy 0,5kg. Miałem na przynętę drobne kompościaki zakładane po trzy, cztery, a szybko przestawiłem się na grzebane patykiem w pokrzywach szare ziemne dżdżownice... twarde i grube jak palec. Woda ustawiała spławik we właściwe miejsce i następował WJAZD! Haczyk nr4 trzeba było nieraz wygrzebywać z przełyku. Na następny dzień woda zalała miejscówkę i trzeba było szukać czegoś nowego. Woda na Wiśle zaczyna wreszcie przybierać. Też nie mogę się doczekać. Płotki i inna drobnica już mi się trochę znudziły. Woldi, spławik ma w sobie tą moc! Może dlatego, że zdaje się większość z nas złowiła swoją pierwszą rybę właśnie na spławik... dopiero potem każdy znalazł iwybrał coś innego.
-
Mam nadzieję, że się nie obrażasz za te "uwagi"? Dopisałem, bo lubię Twoje posty/artykuły. Piszesz z sensem wynikającym właśnie z praktyki. No dobra, koniec cukrowania... Podobno jedna fotka powie więcej niż 1000 słów No to wstawię jedną w temacie przystawki. Woda na zdjęciu płynie "w górę". Zestaw jest w pozycji chwilę po zarzuceniu. Za następną chwilę, woda zniesie go, i spławik znajdzie się na spokojnej wodzie we wcince /zatoczce/ .
-
Zgadza się - odpowiedziałeś Ja w ogóle na starość łowię dziwnie bezpiecznie... Wszędzie wietrzę rybi podstęp, że weźmie mi i urwie... Dlatego od lat nie używam mniejszego haczyka jak 14 i żyłki cieńszej niż 0,14 nawet na lodzie. Poważnie.
-
Hubi, pięknie wykończenie rękodzieł - teraz swoich "badziewiaków" już na pewno nie wystawię na widok publiczny Jeśli chodzi o woblery sumowe, to najlepsze wyniki mam na Dorado Lake. Dla mnie to ideał płytko schodzącego. Tylko co dziwne na 5 a nie 7 cm. Może łowię za małe sumy ? PS Te "Zielone maluszki na zieloną wodę" nie mają dolnego oczka za blisko ogona ? Ja staram się żeby dolna kotwiczka była mniej więcej w połowie długości korpusu...
-
Dobrze napisane i dobrze, że Ci się chciało. Od siebie dodam, że na przystawkę łowi się również drapieżniki - w tym sumy. W ogóle mi przystawka jakoś kojarzy się z polowaniem na grubsze ryby... Płotki, krąpie można łowić w jakimś wolniaczku czy wstecznym prądzie, a okolice silnego nurtu to okazy. Co nie znaczy, że drobnicy nie ma w mocnym uciągu. Co by tu jeszcze... Klasycy zalecali żeby przy przystawce zestaw lokować w taki sposób żeby między szczytówką a spławikiem był lekki zwis żyłki. W praktyce rzadko tak bywa. Ale do ideału trzeba dążyć - kiedyś już pisaliśmy o "dzwonieniu zestawu w nurcie". Chodzi w tym o skuteczne zacinanie. Od zestawu napiętego jak struna ryby się "odbijają", zrywają przynętę. Ciężko je zaciąć. Przy gruntówce i federze / z całym szacunkiem dla grunciarzy/ to zjawisko jest ograniczone, bo ryby ze względu na wagę obciążenia zacinają się same. Odległość łowienia. Ja przystawiam zestaw "za czymś". To "coś" może wystawać nad powierzchnię wody albo nie... I czasem to "coś" znajduje się w takim miejscu, że spławik mam dosłownie 30-50 cm od brzegu. "Coś" to jakaś nierówność dna. Przykosa, rafka, zatopiony głaz lub konar drzewa. Czasem faktycznie dla laików wygląda dziwnie i śmiesznie jak z wędką 3,6m siedzi się trzy metry od wody albo wędka leży wzdłuż brzegu... Na koniec słowo o wadze obciążenia. Moim zdaniem jego waga jest istotna - nie zawsze ukotwiczenie zestawu na amen jest dobre. Ja czasem daję takie, żeby silniejszy "powiew" nurtu znosił przynętę. Ustawia się ona wtedy w miejscu gdzie woda nanosi /zatrzymuje/ naturalny pokarm i cząstki zanęty... Fajnie, że o tej metodzie napisałeś. Masz za to ode mnie gwiazdek i plusów ile się da.
-
Ozet, tak trzymaj. Moglibyśmy wymienić się zdjęciami - wyniki mam podobne Przestałem zupełnie nęcić zanętą sypką, tylko co parę minut garstkę kuku albo pęczaku i ryby zrobiły się jakby większe A przede wszystkim pozbyłem się... no ograniczyłem, brania upierdliwych oklei
-
U mnie podobnie. Tylko płotki przemieszane z ledwo, a częściej niewymiarowymi klenikami i jazikami. Zabawa jest, bo łowię batem 3,5m. Menu też nie takie jak poleca literatura wędkarska - pinki i ochotki noszę na wszelki wypadek, ale od tygodnia ich nie użyłem.
-
Widzę w Was potencjał. Sprzętem się nie stresujcie - wędka z pracowni sama ryby nie złowi. Czego by tu się czepnąć? Hmmm... przydało by się dać podkład pod żyłkę tak, żeby wypełniała szpulę pod samą krawędź... Łowicie sporo niedużych okoni, warto te najmniejsze wypuszczać. Fajny filmik. Pozdro.
- 2 odpowiedzi
-
- wedkarstwo
- szczupak
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Splawik66 odpowiedział temat w Na każdy temat
Ja juz siedziałem cicho, bo czułem że wykopiesz nas razem z naszymi badaniami do "dupy Maryni" -
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Splawik66 odpowiedział temat w Na każdy temat
