Skocz do zawartości

wind

Administrator
  • Postów

    5 094
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez wind

  1. Z takimi "argumentami" nie będę dyskutował, są ... powalające.
  2. Widzę, że kolega jest trochę na bakier ze statutem organizacji, do której należy.
  3. Jakie metody taka czystka. Stare, sprawdzone metody ... A to przed czystką czy po czystce? Nie zapomnij, że poza prawami masz również obowiązki. Myślę ze warto poczekać i zobaczyć, co nowy prezes będzie miał do zaoferowania. Szczerze mówiąc za wiele się nie spodziewam.
  4. Jaki masz budżet? Jaka długa ma być ta wędka.
  5. Od jakiegoś czasu mam nowego kolegę - sąsiada, który do tego lubi, a co najważniejsze potrafi, napić się piwka. I tak sobie właśnie degustujemy wyroby z różnych stron kraju i świata. Z tych, które ostatnio smakowałem mogę polecić Białe Żywiec, bardzo dobre, delikatne piwo ale niestety nie osłodziło porażki zaprzyjaźnionego klubu żużlowego z Wrocławia. Na pewno warta uwagi jest Grodziska APA orazwyżej wspomniane Obolony. Zdecydowanie odradzam Śląskie i Piasta, miałem też okazję spróbować francuskiego piwa na miodzie, średnie . Wkrótce posmakujemy miejscowe, kaszubskie specjały...
  6. Czy znalazca wywiązał się ze swojego obowiązku powiadomienia odpowiednich służb?
  7. wind

    Prezent

    Wyłączyłem z tematu o prezencie dyskusje kolegów nt. bolonki Jaxon-a.
  8. To, że nic nie pisze nie znaczy, ze nie łowię . Niestety rezultaty były różne, raczej kiepski i nie było czym się chwalić. Dziś wybrałem się na elbląskie wody, nad Nogat. Od rana słonecznie i cieplutko, Ale około 10,00 niebo zaszło chmurami i zrobiło się tak trochę szaro-buro. Przynajmniej nie podwiewało i można było posiedzieć w miarę przyjemnie. łowiłem batem 7m i feederem. Konkretne wyniki były z gruntu, leszczyki i ładne płotki. Pod spławkiem wieszały się upierdliwe ukleje, mikro leszczyki i niewymiarowe płotki. Za tydzień przerwa, ale mam nadzieję jeszcze tej jesieni zajrzeć nad Nogat.
  9. Kilka tygodni temu bawiliśmy z małżonką kilka dni w stolicy Dolnego Śląska. Nie byłbym sobą gdybym nie wybrał się na mały zwiad po najbardziej znanych sklepach wędkarskich we Wrocławiu. Zahaczyłem Ikrę, Fishing24.pl oraz Krokodyla. W tym ostatnim nabyłem drobiazgi do doposażenia kosza, gustowny grzebień oraz widełki do ramienia fedderowego. Zawsze to jakaś pamiątka. Praktyczna do tego .
  10. Gdzieś już kiedyś pisałem, że wykroczenia "wędkarskie" są bezskutkowe, czyli samo wedkowanie jest karalne bez względu na to, czy złowisz rybę czy nie. Dlatego uważam, że podejście "może się wywine" nie jest do końca uczciwe.
  11. Udało mi się w końcu oderwać od wałka i wiadra z farbą . W niedzielę popędziłem rano nad kanał Piaskowy ale wysoka woda wymusiła zmianę miejscówki. W końcu się rozłożyłem i ... zaczęło padać . Za to rybki dopisały, dwa większe leszczyki, parę ładnych płoci i sporo sieczki. Niestety, cały czas padało i mocno powiewało. Ale warto było posiedzieć.
  12. Musiałem w końcu zmienić pokrowiec na wędki, wybór padł na Dragon z serii Hells Anglers w długości 155cm. Solidny, miękki, wizualnie też niczego mu nie brakuje.
  13. wind

    Blok @łowcy

    Wydzielone z tematu Gruntowe 2017.
  14. Poszukaj ichtiologa, niech zobaczy wodę i na pewno da Ci fachową radę. Zarobić na pewno można.
  15. Wczoraj rano postanowiłem wyskoczyć lajtowo z pikerkiem nad Martwą Wisłą. Niestety, wszystkie sensowne miejscówki były zajęte i w końcu wylądowałem nad kanałem Piaskowym. Postawiłem gruncik i zacząłem się zastanawiać co by tu wykombinować w tematach spławikowych, bo podest z potrzebnymi drobiazgami tym razem został w domu. W końcu jakoś sobie poradziłem i zmontowałem zestaw jakby odległościowy. Wrzuciłem dosłownie kilka malutkich kulek zanęty i po chwili podeszły drobne rybki. Między nimi pokazała się fajna płotka, i kilka wyrośniętych krąpików. Krótko po 11.00 zwinąłem się do domu, wciąż się zastanawiam, gdzie podziały się te ogromne liny i krachy ...
  16. witajcie, wczoraj wieczorem byliśmy z żoną w Lipuszu, miejscowości położonej niedaleko Kościerzyny. Pojechaliśmy tam zawieźć rzeczy, które zgromadziliśmy przez dwa dni dzięki uprzejmości naszych przyjaciół i rodziny. Dostarczyliśmy min. plandekę, namioty, wodę, łańcuchy do pił oraz artykuły higieniczne. Na miejscu, w Urzędzie Gminy, widać było jedynie dużo wody w butelkach ale ... nic innego. Rozmawialiśmy przez chwilę z panią z urzędu. Wspomniała nam o kilku rodzinach, które straciły wszystko. Kilka minut temu rozmawiałem z komendantem naszego szczepu ZHP i postanowiliśmy przeprowadzić kolejna zbiórkę tym razem wraz z naszymi harcerzami i przyjaciółmi. Do 28 sierpnia włącznie będziemy zbierać artykuły szkolne dla dzieci czyli kredki, mazaki, zeszyty itp. O wsparcie proszę przede wszystkim kolegów z pomorskiego, choćby ze względów logistycznych, ale jeżeli ktoś z innych rejonów Polski zechce dołączyć do pomocy podam na priv mój adres aby mogli wysłać paczki ze wsparciem. Jedna uwaga: PIENIĘDZY NIE ZBIERAMY. Z góry dziękuję.
  17. W każdym dziale forum istnieją tematy, w których piszemy o ostatnich połowach. Zakładanie nowych takich samych tematów jest niepotrzebne i wprowadza zamieszanie. Zamykam.
  18. Niestety, najczęściej złe opinie powielają osoby, które nie miały z opiniowaną firmą wiele do czynienia. Jak każda firma, ma serie tańsze, co za tym idzie słabsze jakości, oraz te lepsze automatycznie droższe. Wracając do tematu: Wybrałbym feedera o c.w. proponowanego Black Arrowa ale tego konkretnego modelu nie polecę, po prostu go nie znam. Oczywiście na Wiśle w głównym nurcie zestawem do 120g nie połowisz ale w spokojniejszej części rzeki z powodzeniem. Wybierając feedera kołowrotek z wolnym biegiem nie jest potrzebny. Sama idea drgającej szczytówki eliminuje potrzebę stosowania tego dodatku.
  19. Czego spodziewasz się po wędce za 50zł?? Nie ma takiej potrzeby, wystarczy zadzwonić/napisać do serwisu i dosyłają. Za darmo. Sam sprawdziłem. Akurat serwis tej firmy jest jak najbardziej dla klienta.
  20. Gwarancja obowiązuje bez względu na to, czy seria jest produkowana czy nie. Są inne, przewidziane ustawą, sposoby rozwiązania reklamacji na gwarancji.
  21. Zeszłoroczny Puchar Aqua Star wspominamy bardzo dobrze, tym bardziej, że na najwyższym stopniu podium stanął nasz kolega Marcin w drużynie z Wiktorem. Dobrym wynikiem mogła pochwalić się druga drużyna forum, Jonasz i ja. Mimo to w tym roku nasz start stał pod znakiem zapytania, właściwie do ostatniej chwili przewidzianej na zgłoszenia nie wiedziałem czy i z kim wystartuję. W końcu dałem się namówić Pawłowi na wspólny start, Marcin z Wiktorem również zapowiedzieli swój przyjazd, tym bardziej, że występowali jako obrońcy zeszłorocznego tytułu. 23 lipca spotkaliśmy się w miejscowości Grabówko nieopodal Nowej Karczmy i po rejestracji przenieśliśmy się nieco dalej, nad pobliskie jezioro Psinko. Jest to łowisko prywatne z nowym właścicielem, który jak widać włożył masę pracy i pieniędzy aby łowiło nam się w przyjemnym otoczeniu. Nikt właściwie nie wiedział czego spodziewać się po tej wodzie, pojedyncze informacje mówiły o najpospolitszych gatunkach oraz znacznej głębokości. Na miejscu organizator przeprowadził sprawną odprawę i losowanie stanowisk. Nie poszczęściło się nam specjalnie, Paweł wylosował dla nas stanowisko nr 17 a Marcin z Wiktorem ulokowali się niedaleko, na stanowisku nr 14. Jedyny plus, to że nie musieliśmy targać gratów kawał drogi jak koledzy na stanowiskach pod lasem. Przygotowania zaczęliśmy w lekkim deszczyku od organizacji stanowisk oraz zanęty. Nieopodal u Wiktora i Marcina również nie próżnowano. Grunciarze mieli sporo czasu dla siebie, ukręcić nieco zanęty do koszyka i ustawienie fotela nie wymaga za wiele zachodu. Przy okazji Paweł przetestował nowy nabytek, ogromny parasol. Przygotowałem sobie na ośmiogodzinną turę zanętę w składzie, po pół paczki Traper Sekret Płoć i Karaś – Lin oraz paczkę zanęty o smaku/zapachu czerwonego robaka. Do tego puszka kukurydzy oraz pół paczki parzonego makaronu. Całość połączyłem z trzema paczkami ziemi bełchatowskiej i dobrze domoczyłem. Zaplanowałem łowić batem 5 lub 8m a w razie potrzeby przygotowałem sobie odległościówkę. Wiktor instruuje Marcina przygotowującego zanętę. A to druga drużyna ekipy ForumWedkarskie.pl czyli Paweł i ja. Ja to ten w czapce, białej koszulce i moro Grubszy . O godz. 9.00 pierwszy sygnał na ciężkie nęcenie i kwadrans później zaczęliśmy zmagania. Na „dzień dobry” złowiłem ósemką dwie drobniutkie płoteczki i nastąpiła … przerwa w aktywności ryb. Przynajmniej na naszym stanowisku. Kolega obok zaczął z wysokiego „c” i złowił pięknego okonia. Sąsiedzi po drugiej stronie zajmowali się raczej plotkowaniem niż łowieniem, chociaż spławikowiec z tego duetu miał co robić. Zauważyłem, że łowił na dystansie więc i mnie pokusiło o uruchomienie odległościówki. Niestety, jedna płotka i moc splątań zniechęciło mnie do tej metody. Wróciłem do łowienia batem 8m. Wreszcie i do mnie odezwało się szczęście i zaczęły wychodzić z wody jakieś rybki. Brały głównie leszczyki nieco mniejsze od … dziecięcej dłoni ale każdy gram to punkt. Jednocześnie Paweł odławiał pickerem podobne „okazy”. Czas szybko zleciał i zrobiła się godzina 17.15 Ostatni sygnał zawodów dał nam przekonanie, ze zrobiliśmy wszystko co można było aby godnie zakończyć uczestnictwo w tej imprezie. Z niecierpliwością czekaliśmy na wagę ciekawi również innych wyników, szczególnie Marcina i Wiktora. W międzyczasie pozbieraliśmy i zapakowaliśmy do auta nasze graty, wymieniając się na gorąco wrażeniami z pozostałymi drużynami. Okazało się, że Wiktor z Marcinem uzyskali świetny wynik 7540g dzięki czemu zajęli 11 miejsce. Podobnie jak u nas w tej drużynie zadecydowały punkty ze spławika. Nasza drużyna niestety nie miała tyle szczęścia, a może umiejętności zabrakło… . Osiągnęliśmy wynik 3800pkt i dobre 19 miejsce w generalnej klasyfikacji zawodów. Zwycięzcy ułowili w sumie 13780gr, drugie miejsce to dwa kilogramy mniej, aby stanąć na najniższym stopniu podium trzeba było przekroczyć wyraźnie 10kg. Na tle tych wyników nasze osiągnięcia wypadały raczej blado ale zastawiliśmy w pokonanym polu dziewięć słabszych drużyn. Na koniec imprezy był zwyczajowy poczęstunek, jak w zeszłym roku pieczony dzik i bigos. Gdy już się najedliśmy poznaliśmy zwycięzców, których organizator uhonorował pucharami oraz nagrodami rzeczowymi. Podsumowując, impreza udana, zdrowa rywalizacja w przyjacielskiej atmosferze, możliwość pogadania z rzadko spotykanymi kolegami i również zawarcia nowych znajomości. Niestety zauważyłem również, że organizatorzy spuścili nieco z tonu jeśli chodzi o pulę nagród. W odróżnieniu od ubiegłorocznej edycji nie było oddzielnej klasyfikacji najlepszego gruntowca oraz spławikowca. Same nagrody dla zwycięzców również wydawały się nieco skromniejsze. Mimo to należą się słowa uznania dla organizatora za wkład pracy i zaangażowanie w samą organizację fajnej imprezy dla pomorskich wędkarzy. Mam nadzieję, że Puchar Aqua Star zagości na stałe w naszym kalendarzu.
  22. Ogarnąłem się dziś szybciej z robotą i około 15,00 zasiadłem nad Martwą Wisłą pobawić się pickerem. Co prawda rozłożyłem też bata ale porwisty wiatr nie pozwalał swobodnie operować zestawem w niewielkiej przecince w trzcinach. Za ty była okazja do wypróbowania niedawno nabytej podpórki do federa. Sprawiła się znakomicie, zakup bardzo udany. Ryby brały ospale, pojedyncze brania leszczyków przeplatane babkami byczymi, na okrasę trafił się jeden wymiarowy okonek. Gdyby nie upał byłoby całkiem przyjemnie ale rozłożenie się z całym majdanem kosztowało masę wysiłku i potu . Pod wieczór odwiedził mnie mieszkaniec okolicznych zarośli, wpadł się ochłodzić .
  23. Widzę, że koledzy już tylko wcierają kurz ze swoich spławikówek ;). Wstyd się przyznać, ale dopiero drugi raz w tym roku zasiadłem nad Wytczokiem w Kamieniu. W niedzielę budzik wyrwał mnie ze śpiwora już o 5.00 i nieco przed 6.00 już siedziałem na łódce i moczyłem zestawy. Łowiłem odległościówka oraz fedderem "na metodę". Z gruntu żadnej reakcji ryb nie odnotowałem, za to na spławik udało mi się złowić cztery leszczyki i mnóstwo drobnej płotki. Nęciłem grubo, tylko kukurydza i makaron, ale grube ryby się nie pokazały .
  24. Cześć @David. Jestem z Gdańska i wędkuję głównie metodami spławikowym, czasem z grunt. Zwykle jeździmy z kolegami na kanały i Martwą Wisłę, czasem, jak czas pozwoli, za Wisłę na elbląskie wody. Od czasu do czasu jakieś jeziora też zahaczamy. Ja startuję z Zaspy, zwykle w soboty.
  25. Napisz może gdzie w jakich okolicznościach je pozyskałeś. Tak na marginesie, to odnoszę wrażenie, że nie jest to narybek ale dorosła postać słonecznicy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...