Skocz do zawartości

grzybek

Zespół AS
  • Postów

    1 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez grzybek

  1. Dzisiaj zrobiliśmy z żoną spacerek po Dolinie Radości w Oliwie. Przy leśnej drodze spotykaliśmy wijący się wśród lasu Potok Oliwski i mijaliśmy kilka zbiorników retencyjnych. Zbiorniki (stawy) wyglądały na płytkie, martwe Kiedy podeszliśmy pod jaz spiętrzający wodę udało mi się sfocić kilka całkiem fajnych ryb Jest to zbiornik pod opieką jakiegoś koła w Oliwie (jeśli dobrze pamiętam). Sfociłem numer i adres koła ale nie chce mi zejść z fona. Rozróżniłem jakieś 40cm pstrągi i 80cm jesiotry albo sterlety, nie jestem pewien. Jakieś bogate koło, może warto tam się przepisać?
  2. Tryb rejestracji statków używanych wyłącznie do uprawiania sportu i rekreacji (także wędkowania) Mimo, że mam już wypisany, gotowy wniosek o rejestrację w PZMiNW wciąż drążę temat bo chciałbym wiedzieć, mieć pewność, której mi wciąż brakuje.
  3. Każda Galeria czy Biedronka może zaskoczyć...stacja benzynowa, skrzyżowanie. Wszędzie gdzie się zatrzymasz
  4. Mam nadzieję, że nie uwierzyłeś
  5. UWAGA na OSZUSTKI! Wczoraj padłem ofiarą sprytnych oszustek. Uprzedzam innych kolegów przed parą zgrabnych, kilkunastoletnich dziewczyn w Biedronce. Może to zdarzyć się komuś innemu i niekoniecznie pod tą siecią. Oszustki działają w perfidny sposób; kiedy pakowałem zakupy do bagażnika one zaczęły mi myć szyby w aucie. Przy czym piersi mało nie wypadały im z dekoltów! Kto by nie popatrzał? Podziękowałem dziewczynom i chciałem podać jakiegoś grosza ale podziękowały i poprosiły o podrzucenie do kolejnej Biedry. Niestety zgodziłem się na swoją zgubę. Usiadły mi na tylnym siedzeniu i w trakcie jazdy zaczęły się nawzajem pieścić! Później jedna z nich przeszła na przednie siedzenie i zrobiła mi loda Prawdopodobnie w tym czasie druga ukradła mi portfel z dokumentami i resztą gotówki. W ten sposób dałem się nikczemnie okraść wczoraj i dzisiaj. Jutro też tam jadę...
  6. Doskonale Cię rozumiem Zbyszku. Od lat propaguję morską ekspansję i widzę co raz więcej łodzi. Chyba co roku ta ilość podwaja się? Co tańsze i lepsze mariny pełne, powstają nowe. Wniosek mam wypełniony. Jestem po rozmowie z tutejszym inspektorem z ramienia PZMiNW, zresztą też znajomy człowiek Myślę, że w poniedziałek albo jutro wrzucę list do skrzynki i niech leci...
  7. Kończę wypisywanie wniosku. Musiałem znaleźć tabliczkę na łodzi i odcyfrować napisy, numery, nazwę stoczni oraz numery i model silnika. Ponoć cała procedura ma trwać ok 2tygodni. Obaczymy.
  8. U nas rosną jak po deszczu To dzisiejszy ze spaceru po Twierdzy W trakcie kilkunastominutowej wędrówki znalazłem jeszcze innego kozaka i masę blaszkowych - tych nie zbieram.
  9. Wydaje się Zbyszku, że masz głowę do przepisów. Liczę na to, że potrafisz mi to rozjaśnić. Tak więc, jak traktować wpisy jak ten, cyt: Statki używane do połowu ryb bez napędu mechanicznego o iloczynie długości i szerokości nieprzekraczającym 20m2 lub o napędzie mechanicznym o mocy do 20kW podlegają obowiązkowi rejestracji w starostwie zgodnie z art. 20 ust. 2 ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym (Dz. U. z 1999 r. Nr 66 poz. 750 z późn. zm.) i kolejny: Statki używane wyłącznie do uprawiania sportu lub rekreacji (tj. jachty śródlądowe) bez napędu mechanicznego lub o napędzie mechanicznym o mocy silników mniejszej niż 75 kW oraz używane do połowu ryb, bez napędu mechanicznego o iloczynie długości i szerokości nieprzekraczającym 20 m2 lub o napędzie mechanicznym o mocy do 20 kW są zwolnione z obowiązku przeglądów technicznych i uzyskiwania świadectw zdolności żeglugowej. Cytaty z wniosku o rejestrację łodzi PZMiNW Wydaje mi się, że pływam legalnie w rejonie osłoniętym (linia latarni Hel-Krynica Morska). Łódź zarejestrowana w starostwie. Tak a propos. Ten sam policjant z prewencji wodnej zasugerował mi, że powinienem mieć również wiosła. To znajomy policjant ale trochę zdziwiłem się. Do 1,5t łodzi Można zgłupieć. Jeszcze nie tak dawno progiem był wymiar 5m długości łodzi oraz silnik 10KM. Teraz przepisy ewaluują w dobrym kierunku dla właścicieli małych łódek jednak przepisy swoje a egzekutorzy prawa, urzędnicy chyba nie zawsze doszkoleni. Przekonuję się o tym często. Niedawno Jasiu (Okno) rejestrował swoją łajbę z PRSie. Za przegląd 6m łodzi musiał wybulić kilka setek choć sam mógł pomierzyć kadłub i wypisać wniosek.
  10. Wierz mi Zbyszku, że można zgłupieć. Babka z Urzędu Morskiego twierdzi, ze ich urzędnicy szkolą tych policjantów ale najwidoczniej część z nich jest odporna... Zobacz rejestrację łodzi przez Polski Związek Motorowodny. Wygląda na to, że nie muszę ale chyba to zrobię dla świętego spokoju. Każda z instytucji jest zainteresowana dojeniem obatela. W/g tych instytucji powinienem zatrudnić ichniego inspektora oraz wykupić u nich numery do naklejenia Wciąż twierdzę, że nie mam obowiązku rejestracji 5m łodzi z silnikiem poniżej 15KW Cyt: Obowiązkowi wpisu do rejestru podlegają statki używane wyłącznie do uprawiania sportu i rekreacji o długości kadłuba powyżej 12 m albo o napędzie mechanicznym o mocy silników większej niż 15 kW.
  11. Od lat próbuję poznać przepisy, wg których mogę bezpiecznie i legalnie wędkować z łódki na morzu. Przyznam, że wciąż uczę się i ciągle coś mnie zaskakuje. Ostatnio policjant zwrócił mi uwagę, że wypłynąłem za daleko od brzegu! Fakt, byłem ok 16km od najbliższej plaży z kierunku skąd wypłynąłem. Próbując wyjaśnić w czym rzecz przeczytałem kilka rozporządzeń i dalej..... uczę się Policjant twierdzi, że wypłynąłem za daleko a Pani z Urzędu Morskiego stwierdziła, że niektórzy policjanci są odporni na wiedzę A ja dalej czytam i eb mi pęka. Wygląda na to, że kto pierwszy wstaje ma rację Normalka w PL. W tej chwili studiuję ROZPORZĄDZENIE MINISTRA TRANSPORTU, BUDOWNICTWA I GOSPODARKI MORSKIEJ w sprawie bezpiecznego uprawiania żeglugi przez jachty morskie. Interesuje mnie poz 326 (Dz Ustaw z 27 marca 2012r) Moja łódź ma 5m długości. Mam uprawnienia motorowodnego sternika morskiego Łódź przeznaczona wyłącznie do sportu i rekreacji. Zarejestrowana w starostwie żebym mógł legalnie uprawiać z niej swoje wędkarskie hobby. Oczywiście posiadam też armatorskie zezwolenie na wędkowanie w morzu. Po kilku latach przemierzania łowisk na Zatoce Gdańskiej ktoś pierwszy raz zwrócił mi uwagę, że nie powinienem odpływać tak daleko od brzegu. Zawsze miałem świadomość, że mogę spokojnie pływać do linii łączącej Hel i Krynicę Morską. W tak zwanym Rejonie 1 - żegluga osłonięta. Już nie wiem, kogo słuchać? Najprościej byłoby wypisać wniosek do PZŻ lub PZMiNW i poczekać na przyznanie kolejnego numeru oraz zatwierdzenie nazwy łodzi. Okazuje się, że w tym przypadku nie jest niezbędny jakikolwiek przegląd techniczny. Ważne żebym miał odpowiednie środki ratunkowe na łodzi - choćby takie oraz apteczkę, lornetkę czy gaśnicę. Ciekawe jest to, że wcześniej musiałbym wyrejestrować łódź ze starostwa. Dopiero wtedy dostanę nowy numer. Zastanawiam się, czy i jak zmienić numer w zezwoleniu na sportowy połów ryb od Instytutu Rybołówstwa? Pała mała! Przecież mam zezwolenie armatorskie na określony numer łodzi Nie wiem, czy warto być uczciwym w tym kraju? To wszystko wciąż jest chore...
  12. Dzisiaj była powtórka z rozrywki. Wykorzystaliśmy sprzyjającą prognozę pogody. Miał być spory zefirek z południa, który później miał się zmniejszać i obrócić popołudniu na kierunek północno-zachodni. Popłynęliśmy wcześnie rano z Krisem i z Andrzejem przez gdański śmietnik bezpośrednio na Kamerun. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy bojce śmietnika i zaliczyliśmy pierwsze brania. Cętkowane lamparty zameldowały się na łodzi. Wielgaśne to one nie były więc pomni sobotniej eskapady popłynęliśmy na północ - na Kamerun. No i się zaczęło na dobre. Co chwila meldowały się kolejne ryby, czasem trafił się śledź. Około południa jakaś szybka łódka przygnała do nas. Policyjna jednostka z inspektorami OIRM na pokładzie - noż ty Karol! Pierwsza kontrola jaką miałem na morzu przez wszystkie lata pływania. Odbyło się sprawdzanie dokumentów, zezwoleń, wymiarów ryb i sprzętów ratowniczych. Na szczęście tylko jednemu bolkowi brakowało milimetrów. Głupio powiedzieć ale inspektorzy wykazali się pobłażliwością i po podpisaniu dokumentu kontroli odpuścili nam malucha. Pouczyli i pognali dalej. Trzepali kolejną łódkę dosyć długo zanim zniknęli za horyzontem. Pamiętając o prognozie względnie wcześnie odpuściliśmy dalsze wędkowanie bo do brzegu daleko a miało popadać. Szkoda d... moczyć dla ryb. Zwinęliśmy się w porę bo już na przeprawie promowej na Wisłoujściu zaczęło grzmieć a później padać. Zaliczyliśmy po komplecie ryb i dobrze jest. Największego smolucha tym razem wyjął Krisu, na gumę Najwięcej miał Andrzej łowiący na rufie, na pilkera. Ja łowiłem tradycyjnie: na pilkera i przywieszkę. Brały na "morską wszę" i perłowo-czerwoną.
  13. Coś Ty Daniel - dzisiaj weekend - fryzjerzy mają wolne!
  14. Po wielu tygodniach nieobecności na łódce postanowiliśmy z Krisem odwiedzić Zatokę Gdańską i poszukać dorszy. Pogoda zapowiadała się raczej pewna więc jak nigdy wybraliśmy się rano. Zefirek z niezbyt ciekawego kierunku ale i taki dzień trzeba wykorzystać. Dawno nie łowiliśmy naszego cętkowanego lamparta. Długo go nie było, prawie całe lato. Gdzieś wybył i wrócił dopiero kilka tygodni temu. Nie wiedziałem gdzie go dokładnie szukać więc najprościej było zacząć od tego miejsca, gdzie połowiliśmy z Jankiem wiosną - pod rozwidleniem torów wodnych gdańskiego i gdyńskiego. Wypłynęliśmy niedługo po świcie. W portowym kanale Martwej Wisły kaczory witały nas na wodzie. Jeszcze śpiące kolosy stały przy brzegu. Widoki o tej porze są oszałamiające. Zdjęcia nie oddają tego co można zobaczyć w słońcu. W oddali Brzeźno, Sopot, Gdynia... Mijamy pływające kolosy, zaczyna się ruch na trasach, praca wre pomimo wikendu Statki stoją na redzie, inne wpływają, odpływają - trzeba uważać Powoli płyniemy trasą w kierunku na Hel. W oddali coraz wyraźniej widać zarys półwyspu. W końcu widzimy boję rozdzielającą tory wodne i zaczynamy wędkować. Krzychu zapina na hak rozmrożony szkielet babki byczej czemu nie? Kawałek śledzia i pilkera. Ja standardowo: pilker i kilka haczyków śledziowych. Może coś się skusi? Mam pierwsze brania ale Krisu wyciąga pierwszą rybę - fląderkę Dryfujemy bez kotwicy, staramy się wyjąć jakiegoś dorszyka. W końcu wyciągam kilka około wymiarowych - nic specjalnego ale ważne, że je znaleźliśmy i wiemy, że gryzą. Szału nie ma więc szukamy dalej. Koło nas tylko jedna łódka i też nie wygląda to na szaleństwo. Lecimy w kierunku na wschód. To była trafna decyzja. Po drodze sprawdzamy zapisy ławic i próbujemy coś złowić. To tu, to tam doławiamy kilka śledzi, pojedyńcze bolki. W końcu dobijamy w rejon Kamerunu, gdzie skupiła się większość wędkarskiej braci na kutrach i łodziach, nawet na żaglówkach To był szczał w 10. Wreszcie Krzychu łowi dorsze a mnie się trafił ciekawy dublet Na dużą gumę (4") i główkę 80g uwiesiła się plaskata a za żyłkę okręcił się za ogon pomuchel Takiego numeru jeszcze nie widziałem Dziwnie i fajnie to wyglądało. W sumie zmieściliśmy się w limicie: dostaliśmy 13 lampartów, dwa śledzie i dwa flądry. Udane wędkowanie. Bez szału ale wesoło. Kiedy zaczynała powstawać falka od wschodu zaczęliśmy wracać. Wiało nam prosto w rufę i miło było pobujać się na doganiającej fali. Byliśmy 16km od brzegu w linii prostej. Już w kanale portowym spotykamy znajome twarze policjantów z Rzecznej. Kilka zdań na wodzie, wymiana okolicznościowych, grzecznościowych zwrotów i powrót do bazy. Krzychu obeznany już z wodą i łódką wie jak pomóc i bezpiecznie zacumować. To duża ulga dla sternika bo niby nic nie robię a jednak mordę mi znów spaliło kiedy sterowałem bezpośrednio pod słońce. Wziąłem nie tą czapeczkę i nochala mi przypiekło Żałuję, że ze względów rodzinnych nie udało się powtórzyć wypadu dzisiaj ale może jeszcze jutro się uda? Zobaczymy.
  15. Wygląda na to, że u Was schnie a u nas moknie. Nie ma tego co by na złe wyszło. Moje grzyby schną, duszą się a jutro maślaki idą do jajek na śniadanko (z masełkiem, a co mi tam). Brawo Jarku, sezon trwa i trzeba korzystać.
  16. Pobudka o 5. i heja na grzyby! Umówiliśmy się z Krisem i dwoma kolegami na grzybobranie. Szybko przemieściliśmy się z Moreny do Borzechowa. Zatrzymaliśmy się w lesie i pod kołami znaleźliśmy pierwsze grzyby - maślaki! Jeden był do niczego, rozjechany ale drugiego schowałem do kosza Poszukiwania na świeżo były emocjonujące ale jak to bywa: pierwsze śliwki robaczywki. Im dalej w las tym grzybów mniej Sucho, sucho, grzybków jak na lekarstwo. Zmieniliśmy lasek gdzieś w pobliżu Czarnego i znowu to samo: ledwo wysiadłem a już potknąłem się o kolejnego kozaka Będzie dobrze! - Figa, znowu klops. Kilka grzybków nie mogło nas zadowolić choć piękne czerwonogłowce i prawdziwki zaczęły zakrywać dno w koszyku to euforii nie było. Po telefonie do Winda lecimy na Trzcińsk. Tam wreszcie trafiamy na mieszany, maleńki lasek i znajdujemy grzyby. Wreszcie podgrzybki i prawdziwki. Szału nie było ale na kolację każdemu stykło. Znakiem tego w Borach Tucholskich jeszcze trochę sucho. Im bliżej miasta tym lepiej. Dzięki chłopaki za wypad Miło było poznać.
  17. Jeżeli to jest ten sam kijek którym wcześniej łowiłem szczupaki (nie pamiętam cw) to mam o nim jak najlepsze zdanie. Złamałem kiedyś szczytówkę w tym kijaszku ale chyba mam gdzieś do tej pory dolnik. Moim zdaniem jest fantastyczny. Gdybyś miał wątpliwości ja bym go kupił natychmiast Szczerze polecam.
  18. no piknie Jarku - Ty mięsiarzu/hurtowniku Już nie pamiętam, kiedy znalazłem kanię czy rydza Smaczności życzę i powodzenia.
  19. Dzisiaj znowu Martwa Wisła ale za Sobieszewem. Padło kilka okoni i szczupaków - ja swoje wypuściłem wszystkie. Jakoś ostatnio nie biorę tych ryb. Okonie też wypuszczam bez żalu. Mój szczupły wziął blisko trzcin i zaraz wleciał w zielsko. Ciągnąłem go jak zaczep albo sandacza podpiętego za trzewia.
  20. Oj niekoniecznie! Wszystko zależy od dzielności łodzi, siły wiatru, fali... Obawiał bym się sztormować z kotwicą i liną pod silnikiem. Dziób z reguły jest bardziej opływowy i wyższy, łatwiej odpiera fale i wiatr, jest mniej obciążony. Rufa obciążona jest silnikiem, często ciężkim, spalinowym oraz osobą sterującą. Do sztormowania warto zaopatrzyć się w dryfkotwę. Co by nie powiedzieć bezpieczniej jest nie sztormować, uniknąć szkwału spływając w teren osłonięty lub dosłownie na brzeg. Rozpatrujemy extremalne warunki ale powinieneś być zawsze przygotowany na najgorsze. Nie zapominaj np o kapokach czy innym wyposażeniu. Choćby o komunikacji telefonicznej, radiowej... Warto zabezpieczyć telefon przed zamoknięciem... Przed wypłynięciem obserwuj prognozy pogody, tak jak pisze Kris
  21. I bardzo susznie, rozważnie - to podstawa. Szkoda d... marszczyć dla jakiejkolwiek ryby.
  22. Używałem pontonów na jeziorach, kanałach, rzekach Nie korzystałem z takiego fajnego zastawu. Miałem zwyczajnego Zefira (chyba tak się nazywał) z grubej gumy albo z cienkiego materiału (pewnie jakaś chińszczyzna) Twój zestaw na pewno jest bezpieczniejszy i wygodniejszy. Pływając samotnie wszystkie cięższe przedmioty ustawiałem tak żeby równoważyły mi napór wiatru czy fali. Jakiś większy podmuch mógłby mnie wywrócić. Oczywiście nie trzeba łowić w pojedynkę lub wykorzystywać rozsuwany rumpel siedząc pośrodku. Jednak zdecydowanie bezpieczniej czuję się na łodzi. Może z czasem będziesz używać silnika spalinowego do bezpiecznej, szybkiej żeglugi. Elektryk zostanie do spokojnego wędkowania, trollingu albo do cichego przemieszczania na łowisku. Panta rhei... PS Na pewno nie możesz zostawiać na brzegu nieczepliwej kotwicy z linką ani wiosełek czy pagaja. Na silniku spalinowym szybciej znajdziesz się na brzegu w razie konieczności. Wiatr potrafi nieźle narozrabiać na pontonie. Ruchome, lekkie elementy wyposażenia wędkarza mogą być zdmuchnięte. Na pewno warto wykorzystać kieszenie i odpowiednie torby. Podbierak zawsze rozłożony i gotowy do użycia
  23. Dzisiaj słyszałem już podobną opinię... Widocznie coś w tym jest, jakieś ziarenko prawdy.
  24. Bardzo lubię zbierać grzyby, spacerować po lesie. Może komuś przydadzą się świeże informacje, może będziemy się wymieniać? W ostatnią sobotę, po zawodach w Ostrzycach popędziliśmy z kumplem do Pomieczyna ale sucho było. Na dnie koszyka ledwie kilka okruszków. Dzisiaj oblecieliśmy szybko Zgorzałe, Wieżycę, Gołubie i Pomieczyno. Ciągle sucho w lesie i grzybów jak na lekarstwo. Kurki, prawuski, podgrzybki, miodówki, kozaki, maślaki... Nakręcilismy ponad 170km ale zabawa była Grzybów widzieliśmy wiele przy drodze w Wieżycy i w Gołubiu. Niestety, nie wiem czy z dzisiejszego dnia, nie pytaliśmy. Stali miejscowi przy drodze i sprzedawali. Nam stykło na jakiś sosik
  25. Pewnie ma Nowość 2013r. Dane techniczne: Model: ENDURA MAX 55 Cyfrowy maximizer: tak Max. uciąg (lbs): 55 Napięcie (V): 12 Max. ciężar łodzi (kg): 1050 Regulacja prędkości (przód/tył): płynna Długość ramienia (cm): 91/107 Nie sprawdzałem, fakt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...