-
Postów
1 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez grzybek
-
"Uniwersalny" sprzęt na spławik i grunt - co kupić ?
grzybek odpowiedział radek8 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Może coś używanego? Często można kupić dobry, używany sprzęt na ryby - co w tym złego? Lepiej kupić markowy sprzęt, który posłuży lata niż nowy, kiepskiej jakości, który może zawieźć w najmniej odpowiednim momencie. Może jakiś feeder, teleskop? Od Ciebie zależy na jakich łowiskach będziesz go używać i jakich ryb będziesz się spodziewał. Np przy połowie na feedera spokojnie możesz użyć spławika. Zakładasz sztywniejszą końcówkę i jedziesz z koksem -
Łodzie - budowa i serwis
grzybek odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Ja już jestem spełnionym wędkarzem, nie mam ciśnienia żeby pływać, łowić w deszczu żeby mi czacha albo d... mokła Wolę pracować teraz, w ciepełku choć musu nie miałem ale jest to na tyle istotne, że wszelkie farby, żywice lepiej schną i żelują w cieple. Po za tym, przy dobrym oświetleniu wszystko wygląda inaczej. Nie malował bym tego ale kolega usilnie zabiegał o to żeby laminować sklejki. Dobrze jest, nie narzekam. -
Łodzie - budowa i serwis
grzybek odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Klepki wyprostowałem z niemałym trudem. Jednak nasiąkły trochę przez zimę a że były dobrze spasowane to je wygło deko Tam gdzie miały kontakt z wodą non stop jednak lakier odprysnął. Przetarłem go co nieco i pociągnąłem dwoma warstwami: epoksydem i poliuretanem. Mam nadzieję, że teraz będzie trzymało lepiej. Jacek chce mimo wszystko laminować te powierzchnie. Chcemy też sprawdzić co dzieje się pod dnem, pod zenzą? Trochę mam cykora robić to na wodzie -
Łodzie - budowa i serwis
grzybek odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Ostatnio zapomniałem o zdjęciach. Dzisiaj kilka pstryknąłem. Antenka na dachu Kolorek zajefajny, prawie jak Neapol Wreszcie udało się poukładać gumy, woblery i pozostałe bambetle. Większość narzędziorów mogłem wywieźć i od razu więcej miejsca na burcie. -
Petycję można podpisać i wysłać elektronicznie TUTAJ
-
Suszona ryba jako taka zmieniła świat. Pozwoliła ułatwić podróże i odkrywać nowe lądy. Do dzisiaj jest używana. Dla mnie jej smak jest trudny do przeżucia ale na pewno są ludzie, którzy do tej pory korzystają z tej opcji. Sam niejednokrotnie widziałem jak Ukraińcy w Norwegii suszą ryby na ścianach budynków. Jaki był efekt? Wolałbym nie sprawdzać Wiem, że suszy się ryby ale bardziej na północy Norwegii ale nie w najbardziej deszczowym mieście świata - w Bergen Suszone mięso zwierząt jest bardzo pyszne. Najciekawsze próbowałem w Republice Południowej Afryki: kapitalny BILTONG z różnych zwierząt - ze słonia, z antylop, z hipopotama... W Stanach to suszone, wcześniej odpowiednio przyrządzone mięso jest równie smaczne. Jeżeli w RPA regułą było kupowanie mięsa w kawałkach i cięcie go w plasterki nożem bezpośrednio przed konsumpcją to w USA kupowało się już pocięte plasterki. Takie mięso można już dostać w naszym kraju. Ciekawe, paczkowane mięso kupowałem też na archipelagu wysp Marshalla. To były suszone ryby ale w smaku nie ustępowały bardzo w stosunku do mięsa zwierząt lądowych. Na świecie i u nas jest masa różnych artykułów przygotowanych i wysuszonych w specjalnych urządzeniach. Dla mnie są wyśmienite w smaku a przede wszystkim wysokokaloryczne. Czasem brat mieszkający na stałe w Afryce prześle mi paczuszkę z biltongiem - wtedy mam święto Od 25lat używam do krojenia tego suszu specjalnego, japońckiego noża - żal mi go używać do innych celów. Kiedyś próbowałem na kaloryferach suszyć zwyczajne kiełbasy. Na pewno można przedłużyć w ten sposób ich żywotność. Jednak to nie jest ten smak, wolę testować coś ciekawszego.
-
Łodzie - budowa i serwis
grzybek odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Sklejka pomalowana warstwą podkładu Bosman 77 bardzo szybko wyschła na twardo. Przeszlifowałem wszystkie drewniane elementy oraz burty od wewnątrz. Burty były malowane w zeszłym roku farbą poliuretanową. Są to farby dwuskładnikowe ale nie tak twarde jak poliestrowe. Obawiałem się kłaść farby poliestrowej na połączenie z farbą poliuretanową. Jednak nic się nie stało. Nie zauważyłem niekorzystnych zmian. Z ostatniego malowania w zeszłym roku zostało mi kilka kolorów. Miałem ciemny niebieski, biały i żółty. Postanowiłem je wymieszać żeby uzyskać kolor zielony. Wyszedł kolorek podobny do wody w Zatoce Gdańskiej - moim ulubionym łowisku. Obawiałem się, że mogą być różne utwardzacze i proporcje stosowania. Na początek wymalowałem więc deski podłogi, dla bezpieczeństwa. Na słońcu wyschły bardzo szybko. Mając pewność, że mieszanka farb i utwardzacza wysycha zmieszałem resztę farb i wymalowałem cały pokład wewnętrzny, łącznie z pionową ścianką kabiny oraz drzwi. Ciepły wiatr i słońce mam nadzieję utwardziły farbę przed spodziewanymi dzisiaj opadami. Sądzę, że wytworzyła się dobra osłona przed warunkami środowiska morskiego. No i trochę ciemniejszy kolor nie będzie raził w oczy. Na pewno będzie łatwiej zachować czystość. Pożyjemy, zobaczymy... -
Chciałbym łowić więcej, np ustalić limit na 10szt/dziennie ale jednocześnie żądałbym skuteczniejszej kontroli na łodziach i kutrach wędkarskich. Szyper czy kapitan jednostki powinien być odpowiedzialny za wędkarzy łowiący dorsze na zezwoleniach armatorskich. Armator płaci 49zł na rok i żaden wędkujący z takiego kutra/łodzi nie musi mieć innego zezwolenia na sportowy połów - trochę to dziwne. Można by określić limit inaczej, np wagowy. Choć łowię polskie dorsze od kilku lat to tylko kilka razy udało mi się złowić limit. Czasem 7szt to 25kg a kiedy indziej 7szt to 3kg. Coś z tym trzeba zrobić. Ostatnio z dorszem krucho na Zatoce Gdańskiej. Trudno złowić wymiarowego, łowią się same wypierdki. Przynajmniej tak jest ostatnio. Może warto podzielić okręgi i ustalić inne limity dla określonych wód? Inaczej łowi się na Zatoce gdańskiej a inaczej na otwartych wodach. Tak jak istnieją dwa podstawowe stada dorszy tak powinny być ustawione limity, dla każdego stada osobne. Bez odpowiednich uwarunkowań nie podpiszę się pod taką petycją choć jak powiedziałem: chciałbym łowić więcej.
-
Łodzie - budowa i serwis
grzybek odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Antenka zamocowana, radyjko hula. Dzisiaj zabezpieczyłem sklejki ławek i boczki specjalną, epoksydową farbą dwuskładnikową. Jeszcze zastanawiam się, czy będę to laminował czy nie? Jutro zdecyduję. Myślę, że wystarczy na ten podkład położyć jakiś poliuretan, może ze dwa razy? Trochę mi jeszcze zostało farby z zeszłorocznego malowania. Powinno styknąć, może na niebiesko? -
Nie muszę mieć żadnego papiera na ten odbiornik ale dawno nie łowiliśmy razem. Wciąż jesteś zajęty ale gdzieś dalekoooo. Twojego rekordu troci nie udało mi się przebić w tym sezonie ale jeszcze będzie szansa jesienią
-
Chyba mam jeszcze taką maszynkę? Leży od lat, kiedyś tak zamykałem potrawy.
-
Nieporozumienie Zbyszku - w wodzie tylko warzywa i owoce. Nawet nie tyle co w wodzie, wystarczy zraszanie żeby nie wysychały. Można zakopywać je także w ziemi. Mam przenośną wędzarnię, dobrze sprawuje się w plenerze. Wystarczą wiórki drzew liściastych i trochę paliwa (founde, świeczki, spiryt... )
-
Ech Zbyszku - pozwól, że się nie zgodzę z powyższym cycatem Warzywa i owoce możesz 3mać w wodzie a wędliny wcześniej uwędzić, ususzyć lub zapeklować - polecam. Na pewno znajdziesz u wujka Google kilka przepisów a nawet kupisz maszynkę do peklowania. Wiesz co zjesz Często nawet swojska kiełbasa lepiej smakuje od kupnej.
-
Wczoraj pływaliśmy z Jankiem jego łódką po Zatoce Gdańskiej. Szukaliśmy dorsza. Pobudka o 2.30 - jeszcze przed świtem. O tej porze nietoperze lecą spać W Narodowym Centrum Żeglarstwa dopiero budziło się życie. Całowaliśmy klamkę zamkniętej bramki zanim otworzył nam zaspany ochroniarz. W końcu dostaliśmy się na łódź, krótkie rozpakowanie sprzętu, odpalamy katarynę i jesteśmy na wodzie. W oddali majaczą już łodzie z wędkarzami. Pewnie polują na sandacza na płyciźnie Śmiałej Wisły. Posępne sylwetki siedzących we mgle na łodziach przypominają dzieciństwo i wędkowanie na jeziorze. Wypływamy na morze i bierzemy namiar na potencjalne stanowisko interesującej nas ryby. Daleko, godzina drogi z okładem. W tym czasie Janek prowadzi a ja szykuję sprzęty. Nie wziąłem nic z przynęt bo wszystko zostawiam na swojej łajbie. Korzystam z uprzejmości Jana i zakładam co mi daje. Zapisów na echu mało. Grupki ławic ryb rozproszone i maleńkie. Nie wiadomo dokładnie co to jest? Śledzie, szprotki...? HGW Nie biorą na nasze przynęty. Stosujemy przywieszki śledziowe, makrelowe, dorszowe... Pilkery, gumy, szprotki... za Chiny Ludowe nie chcą gryźć W końcu Jasiek ma pierwsze branie i wyciąga dorsza! Jest nadzieja Szukamy dalej i dalej. Co namierzymy jakąś kupeczkę, skupisko to próbujemy moczyć kije. Z marnym skutkiem ale dłubiemy. W międzyczasie wspominamy wiosenny wypad, kiedy to z innym Jankiem, z Krisem polowaliśmy na tych samych łowiskach. Śledzia było mnóstwo, dorsz też nie grymasił. Jeśli już to do 16tej Udało się nawet zadzwonić do Janeczka i zapytać: jak leci? Pływamy i nasłuchujemy przez radio innych wędkarzy. Też kicha na łączach. Ktoś próbował łowić na Frankenie, starym poniemieckim rupieciu na dnie. Zostawił kolejne 3 pilkery i zrezygnował Szukamy dalej. Kolejne namiary przynoszą drugą rybkę, tym razem to mi udało się skusić lamparcika na martwą szprotkę. Pomny wcześniejszej wyprawy wziąłem ciepły sweter, dodatkową podpinkę z polaru. Jednak na otwartej przestrzeni wiaterek potrafi oziębić ciało. Zabezpieczyłem się lepiej przed chłodem choć czasem słońce nas rozgrzewało. Dopiero kiedy Jasiowi cycki zaczęły marznąć zaczęliśmy powoli wracać z łowiska. Dałem mu odpocząć przejmując stery. W końcu mamy podobne doświadczenia, typowe jednostki. Mógł się Jasiek zdrzemnąć po krótkiej nocy. Musiał szybko zdrzemnąć się, miał mało czasu. W drodze powrotnej natknęliśmy się na potworny korek w śródmieściu. Masa ludziów wracała z roboty do chałup, inni przyjechali do miasta na mecz reprezentacji piłki nożnej... Kaplica... ale w końcu dotarliśmy do mnie, pożegnaliśmy się serdecznie. Nie dziwota, że niektórzy mówią: najgorszy dzień na rybach lepszy do dnia w robocie Dzięki Janek za zaproszenie i przynęty. Następną razą będzie lepiej - może teraz skorzystasz z mojego zaproszenia i popłyniemy moją? Gorzej na pewno nie będzie Odpoczniesz u mnie jak ja u Ciebie. Pozdro
-
Przez większość część swojego żywota pływam i łowię z pontonu albo z łodzi. Zawsze sprawdzały mi się kotwice ołowiane, odlewane najczęściej w menażce turystycznej. Teraz pływam ciężką łodzią po Zatoce Gdańskiej i kanałach Martwej Wisły. Nie chcę używać czepliwych kotwic, którymi ramionami mógłbym zaczepić coś na dnie. Wyszukuję różnic na dnie, wraków i nie chciałbym o nie zaczepiać. Dlatego stosuję ołów a ostatnio żeliwo. Ciężarki od sztangi nadają się do tego znakomicie. Taniej można je zdobyć i łatwiej przewiercić na uchwyt. W tym wypadku ze stali nierdzewnej o średnicy10mm.
-
Zaporowe opłaty za licencje wyeliminują "mięsiarzy"???
grzybek odpowiedział wind wna temat w Ogólne Rozmowy
Mam dość w internecie sformułowań typu "dziadki" "dziadki leśne" " gumofilce" itp... Mam wrażenie, że młodszym wydaje się, że wszystko to co złe to zrobili "dziadki" Ojców nie mieli? Niech się cieszą tym co zastają po nas, czy to taka krzywda? Trochę szacunku... szacowna młodzieży. Sory za OT -
Zaporowe opłaty za licencje wyeliminują "mięsiarzy"???
grzybek odpowiedział wind wna temat w Ogólne Rozmowy
Ja jestem dziadkiem - co Wy quźwa chcecie od dziadków? Patrzajcie na siebie. -
Łodzie - budowa i serwis
grzybek odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Przygotowałem maszcik do mocowania anteny radia morskiego na łajbie. Wykorzystałem element wykonany ze stali nierdzewnej z jakiejś wcześniejszej konstrukcji. Wcześniej kupiłem dwa wtyki UC-1 oraz kabel RG58 i zrobiłem już odpowiedniej długości przewód. Teraz wystarczy dokręcić maszt do dachu, podłączyć przewód i hulaj dusza... -
Wyskoczyłem sobie wieczorkiem na Martwą Wisełkę. Jako że 1czerwca to czas na kolejnego drapieżnika - sandacza. Po obowiązkowych odwiedzinach u wnuczki mogłem sobie pomarzyć o chytrym potworze W domu ciepełko więc nawet swetra nie wziąłem i wybrałem się w letnim ubraniu. Kiedy dotarłem do moich miejscówek już zaczęło mnie telepać. Nie mogłem znaleźć ocieplacza, który powinien być na łodzi. Północny, zimny zefirek skutecznie studził moje zapędy. Założyłem ciepłe, zimowe kalosze, gumowy płaszcz p/deszczowy. Wypiłem gorącą zupkę chińską ale to pomogło tylko na chwilę. Próbowałem w cichej zatoczce odnaleźć szczupaka ale skubały i ściągały gumę okonki. Sandaczy szukałem w trolingu woblerem. Czekałem na swoją ulubioną porę - złotą godzinę przed zmierzchem. Jeden uwiesił się jeszcze przed mostem wantowym, drugi vis a vis Stewy - dwa skróty! Tak więc ręce nie pachną rybą ale dzień na wodzie zaliczony Obawiałem się pływać po blacie między Stewą a mostem wantowym. Straszne wypłycenia! Nie chciałem ryzykować kolejnej kolizji ze szczytami jakichś nowych górek usypanych prawdopodobnie przez szalandy. Paskudna sprawa bo fajne łowisko tam było. Uczę się nowych szlaków bo pogłębiarki w torze wodnym zrobiły swoje. Znalazłem nowe boje na wodzie, pewnie jeszcze nie ustawione jak powinny ale coś się tam kroi. Z rybami krucho ale trzeba pływać, żeby poznać lepiej przeorane łowisko. Przyjdzie czas i na ryby.
-
Zaporowe opłaty za licencje wyeliminują "mięsiarzy"???
grzybek odpowiedział wind wna temat w Ogólne Rozmowy
Nie mu Bozia obrodzi w ryby i spokój sumienia. Zainwestowali chłopaki, może im się uda stworzyć coś ciekawego? Obawiam się jednak, że marnie to się skończy. Chyba, że zaminują pola, łąki, lasy... Ogrodzą płotami i zatrudnią straż z psami i bronią gotową do użytku. Monitoring itp... I co dalej? Będą sami czuć się bezpieczni w tych swoich daczach? Jakoś tego nie widzę. Wędkarze to nie tylko Daukszewicz, nie tylko on lubi spokój, ciszę, rybne wody, kontakt z naturą. Czy za pieniądze tego da się doświadczyć w naszym kraju, w takich okolicznościach? Obawiam się, że może być kosztowna taka impreza i trudna do zrealizowania marzenie, pewnie utopia. Już i nasze kanały były dzierżawione, choćby w Trzcińsku przez równie utalentowanego wędkarza. To też już historia. -
Preferencje smakowe wędkarzy, czyli jakie rybki lubimy najbardziej.
grzybek odpowiedział grzybek wna temat w Przepisy kulinarne
Tak, tak Daniel - masz rację. Już nie mogę edytować -
Na wodach morskich nie obowiązuje RAPR. Trzcinisko to odcinek Martwej Wisły pod opieką PZW. Z tego co wiem to wiele sandaczy pada w okresie ochronnym ale to inna broszka. Ludzie, w tym wędkarze są często krótkowzroczni i pazerni. Nie dość, że na wodach morskich sandacz ma wymiar 45cm to wielu nie przejmuje się ani okresem ochronnym ani wymiarem. Mało kontroli a i kary pewnie niezbyt wysokie. Kłusoli nigdzie nie brakuje. Zanim świadomi wędkarze wypłyną to zbierają pozostałości, takie mam odczucie.
-
Proponuję ankietę, wypowiedź n/t Waszych preferencji smakowych dla ryb występujących w naszych wodach. Zrobię to pierwszy, na 10ryb w/g moich własnych preferencji. Może później moderator/administrator forum ustali - co nam pasuje? 1 - węgorz 2 - troć 3 - pstrąg 4 - karp 5 - sandacz 6 - turbot 7 - śledź 8 - okoń 9 - sum 10 - dorsz Kurka wodna, prawie same drapieżniki! Nie ukrywam, że i płotki i liny mi też smakują, także szczupaki.
-
Dawno nie mierzyłem się z sandaczem. Od jutra można go łowić u nas. Mam nadzieję, że nie przesłonią mi go inne ryby. To sprytna, cwana bestia i do tego smaczna.
-
Dzisiaj odwiedziłem szczyt Kamiennej Góry w Gdyni (prawie 50npm) Ostatnio przycięli tam korony drzew i lepiej widać panoramę Zatoki Gdańskiej z mariną i Sea Towers W oddali Szkoła Morska, oceanarium, wejście do portu oraz niszczyciel Błyskawica i Dar Młodzieży przycumowane przy Placu Kaszubskim. Poprawka - nie przy Kaszubskim jeno na Skwerze Kościuszki (dzięki Daniel - jednak Gdynia to nie moje miasto)
