-
Postów
1 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez grzybek
-
Myślę, że spokojnie da radę. Ważne żebyś miał pełny, sprawny akumulator i odpowiedni prostownik. Dobrze jest gdy do silnika dokupisz kiedyś maximizer.
-
Blacha ? Spining - Drwęca.
grzybek odpowiedział RybsteR wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Możesz użyć każdej blachy, gumy czy woblera. Zauważ, że na blachach i wobkach używasz kotwic a na gumach w zasadzie masz jeden grot i to od góry. Jeśli na pstrągowej rzece nie chcesz zbyt szybko stracić przynęty "porzuć dumę - załóż gumę" -
Nie łatwiej kupić kolorowe? Żywe przynęty chyba lepiej się sprawdzają, także w Kanadzie.
-
Trafiłem na alledrogo aukcję tanich woblerów imitujących ukleję. Z wyglądu i opisu powinny mi pasować do głębokości łowiska i metody, którą ostatnio preferuję (trolling). Wziąłem większą ilość do podziału z kolegą bo traci niemiłosiernie cenne rarytasy rękodzielnicze Jako, że kolega znany jako Góral nie robi już swoich woblerów więc nie oddam już nic ze swoich zapasów nikomu. Są dla mnie zbyt cenne. Niestety, kiedy odebrałem te wobki trochę przeraziłem się - produkcja Rumpol! Obawiam się najgorszego - ciekawe czy będą pracowały w wodzie, wabiły ryby? Dorwałem też innego wobka - SalmoSting powinien mi coś zwabić, obym się nie mylił.
-
[Portal] Sierpniowe spotkanie nad Narwią. A.D. 2014
grzybek odpowiedział wind wna temat w Mazowieckie
Trudno planować spotkanie na rok wcześniej. Plany są po to by je zmieniać ale jak trafić w dobre brania, spotkania z rybskami kiedy urlopy zaplanowane, zatwierdzone a pogody nawet stary Góral nie przewidzi? Spotkania nad wodą są zajefajne w szczególności kiedy można z najbliższymi pojechać. Zazdraszczam. A mnie się marzy wypad łódecką/ami na Pętlę Żuławską. Tu dzionek, dwa, to tam popłynąć... W kilka łodzi byłoby jeszcze przyjemniej. Pomarzyć można, nic nie kosztuje Fajna relacja Daniel. Nie połowiliście ale nie to najważniejsze. Liczy się przyjaźń między ludźmi i obcowanie z naturą. Reszta to pikuś -
Frustracja niekoniecznie bo już dawno przestałem kopać się z koniem. Nie od dziś znam tych ludzi i te zawody. Nie raz przekonałem się, że ze sportową rywalizacją na tej towarzyskiej imprezie nie jest najlepiej. Kiedyś jeden z uczestników zawodów przyniósł do stolika szczupaka z sinymi skrzelami. Wielu wędkarzy miało wątpliwości co do świeżości tej ryby ale cóż wędkarz nie jest sędzią. Zdarzył się przypadek, że wspólnie złowione ryby trafiały do jednej siatki... Kto inny przyniósł (chyba w zeszłym roku) suma 36kg! Z jeziora w którym nikt suma nie widział. Jedną z konkurencji wygrała najmłodsza zawodniczka zawodów czyli wnuczka Prezesa Radburu - brawo dla wnuczki! Daj im Bozia zdrowie, niech się dzielą nagrodami, pucharami... widocznie to już taka tradycja. Znam tą propagandę i przekonałem się, że nic się nie zmieniło, może stąd ta melancholia? Pan Czapiewski dba o firmę i dobrze rozwija sieć sponsorów. Szkoda, że z rybą już nie jest tak dobrze. Kiedyś były węgorze dzisiaj kormorany i inne cuda. Gdyby kolega nie prosił nie pojechał bym tam. Czasem po prostu trudno komuś odmówić. Można jechać ale nie na zawody jeśli traktować je serio. W sumie nie żałuję wyprawy bo to wycieczka w piękne rejony. Odbicie od miasta i Wisełki. Nie twierdzę, że wygrany jest oszustem. Przyniósł do stolika sędziowskiego najwięcej ryb, w tym największą rybę zawodów. Na pewno jest najlepszy. Jestem przekonany, że kto chce wygrać te zawody to jest to w stanie zrobić. PS W drodze powrotnej podjechaliśmy jeszcze na grzybobranie. Znalazłem kilka kurek i kozaków
-
Ten ostatni okoń z poprzedniego postu miał 35cm Wczoraj zawody - Święto Ryby Jeziornej. Kolejne, 18. z cyklu Media Ostrzyce. Jak zwykle organizatorem jest Radbur, s-ka dzierżawiąca jeziora Kółka Raduńskiego. Prócz setki wędkarzy sporo oficieli, polityków... dla mnie osobiście okazja do odnowienia znajomości z kolegami z TV, radia, Radburu. Po 10latach nieobecności mogłem też odwiedzić przyjaciół na Kaszubach. Stare kąty, gdzie kiedyś łowiłem i odpoczywałem. Zdecydowałem się na ten wyjazd i uczestnictwo w zawodach tylko ze względu na prośbę kolegi z Gdańskiego Ośrodka TVP. Jest jednym z głównych organizatorów tego założenia i czynnie uczestniczył w tych zawodach. Wczoraj musiał wyjechać zagranicę a my mieliśmy wspomóc reprezentację TVGdańsk. Popłynęliśmy z niesprawnym kolegą (złamany kciuk w nodze) wynajętą w ostatniej chwili łódką z beznadziejną kotwicą. Nie spodziewaliśmy się okazów i przygotowaliśmy po dwa zestawy. Na boczny trok i typowy spinning. Na BT łowiliśmy praktycznie w każdym miejscu. Niestety, jako że zawody musieliśmy brać wszystko to co przedarło się przez sieci rybaków. Okonki - palczaki, płotki i ukleje na najmniejsze paprochy i muszki. Ne było wymiaru ochronnego na te ryby. Mam wrażenie, że nikt i nic nie chroni tych ryb. Żal było brać do siatki - bez sensu. Wycięliśmy z dzieciakami łącznie 3 kasty narybku Nie wiem, co się z tym stało? Szkoda mi tych ryb i zastanawiam się, w co ja się znów pakuję? Dawno zrezygnowałem z przyjemności obcowania z niektórymi pracownikami Radburu. W/g opinii wielu wędkarzy jeziora Kółka Raduńskiego są zdegradowane, przełowione, wręcz wytrzebione z ryb. Zawody organizowane przez tą firmę to jedynie okazja dla reklamy i zachęta do wykupywania zezwoleń przez wędkujących. Okazja dla samorządowców i polityków by spotkać się z publiką i wyborcami. Okazja by odznaczyć, uhonorować, nagrodzić rodzinę, przyjaciół, wiernych, podległych pracowników. Nawet ministrowie robią to pod publiczkę. Co z tego, że jeziora są pięknie położone, są własnością społeczeństwa ale z rybami jest naprawdę krucho. Szkoda mi tych jezior bo je znałem i korzystałem z ich natury. Nie wiem, skąd, dlaczego mam nieodparte wrażenie, że tego typu spotkania to jedynie propaganda. Nie od wczoraj mam taką świadomość. Wydaje mi się, że interes wędkarzy jest na samym końcu Długo zastanawiałem się, czy mam rację pisząc o tym? To tylko moja prywatna opinia oraz pogląd kilku znajomych. Także tych, którzy tam mieszkają, pracują, żyją i zarabiają utrzymując rodziny, oraz łowią ryby. Może mylę się, tylko dlaczego to wrażenie wciąż powraca? Te jeziora są piękne. Żyją tam wspaniali ludzie ale jak zwykle, nie ufam wszystkim. Zbyt wiele widziałem i słyszałem, także n/t samych zawodów. Nie raz tam cuda się zdarzały. Tym razem główną nagrodę wygrał turysta z Rudy Śląskiej który przyniósł do wagi 3-4 szczupaki na łańcuchu i agrafkach. Takich jakich sam kiedyś używałem żeby przetrzymać żywą rybę w wodzie. Jeżeli chciałem później wybrać, wypuścić ryby mogłem sobie kilka wybrać w ramach limitu. Nie chcę pisać, że ktoś oszukiwał ale wrażenie mam ohydne. Stary kumpel, wędkarz który tam mieszka i zna jezioro jak własną kieszeń złowił 3 okonie i nawet nie podszedł do stołu sędziowskiego. Pewnie też zastanawiał się, w jaki sposób i kiedy ryby zwycięzcy zostały złowione? Facet zgarnął dwie nagrody: za największego szczupaka i w ogólnej punktacji "spinning z łodzi" Nie żałuję mu nagród czy zdobyczy. Sam wiem, że kiedyś można tam było połowić, Teraz to pustynia w porównaniu z tym co było kiedyś. Nie widziałem choćby kiełbi, których kiedyś było mnóstwo. Za to dotarły kormorany... Mam sporo wątpliwości po kolejnych zawodach. Nie wiem, kiedy i czy w ogóle kiedyś stanę znów w te szranki? Nie widzi mi się to to. Chyba wolę łowić z zaufanymi przyjaciółmi.
-
Jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze o pieniądze... Ta aplikacja o której wspominałem nie jest darmowa ale opłata jest do przełknięcia. Jeśli się nie mylę to prognoza jednodniowa kosztuje 1E/rok!!! Pięciodniowa, chyba 4E - myślę, że warto ale to wybór każdego z nas osobna.
-
Mylisz się Zbyszku, poczytaj. To nowa aplikacja z wieloma dokładnymi danymi, nie tylko dla morza. MeteoEarth Przyjechał do mnie kolega z Niemiec, używał jej na swoim fonie i przekonałem się, że jego informacje są zdecydowanie trafniejsze niż nasze prognozy.
-
Czyli sumy padły ale nie na Narwi? Słyszałem, że kolejny wąsaty, ok 1.1m złowiony na Martwej Wiśle. Informacja wiarygodna. Drugi (prawdopodobnie) zerwał komuś żyłkę Wytrzymaj Zbyszku, po deszczu ryby podejdą chociaż woda będzie rwać.
- 22 odpowiedzi
-
Hmmm Interesuje mnie ten temat bo zamierzam wymienić mój bezdotykowy telefon na coś z systemem Android. Niestety, tylko na Windows 8 lub na Androida jest opracowana aplikacja pogodowa MeteoEarth której chciałbym używać - sprawdzona! Dalej nie wiem co wybrać? Chyba wpierw kupię używkę, żeby przekonać się co do wartości telefonu, osprzętu czy baterii.
-
Dzisiaj zasłyszane: Ponoć środki antykoncepcyjne dzielimy na doustne i docipne
-
Wspomnę jeszcze, że zawody czysto towarzyskie. Po telefonicznej rozmowie z dyr Czapiewskim uklei nie liczymy do zawodów może najwyżej 10szt. Wszystkiego dowiemy się podczas zapisywania na miejscu zbiórki (parking gł nad J. Ostrzyckim) Nie trzeba wielkiego profesjonalizmu żeby spotkać się, podać rękę kolegom czy przyjaciołom czy odwiedzić stare kąty. Do dyspozycji 4 jeziora: Bukszyno Wielkie, Ostrzyckie i dwa Brodna (Małe i Duże) Jedną osobę mogę wziąć do swojego auta. Będę jechał Kartuską.
-
Tyczka do podbieraka
grzybek odpowiedział Jotes wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Jarku, Jaxon i wszystko jasne! -
Zostałem zaproszony do reprezentowania TVP Gdańsk na zawodach wędkarskich w najbliższą sobotę w Ostrzycach. Zgłoszenia muszę przedstawić najpóźniej do 7.30 dnia 23. na miejscu zbiórki. Gdyby znaleźli się chętni w spławiku albo w spinie to zapraszam na PW albo w wątku... Zawody "Święto ryby jeziornej" organizuje Radbur z Somonina. Będą zawody, nagrody, poczęstunek... może telewizja, wywiady Do wygrania rower, ponton i wiele ciekawych nagród. Kilku zawodników jest już chętnych. Będę jechał pewnie swoją bryczką z kolegą. Jeszcze nie zdecydowaliśmy czy na spławik czy na spina... pomyślimy.
-
Konferencja prasowa: Dziennikarz w rozmowie z premierem twierdzi, że w wyniku ostatniej ankiety TVP24 Polakom żyje się lepiej. Mimo to jest pewien problem! Jak to! Odpowiada Premier - To świetnie więc gdzie problem? Ano, ankietę przeprowadzono w Wielkiej Brytanii...
-
Daję punkciora za analizę, żałuję że nie mogę dać więcej choćby za robociznę Dobra robota. Pozdrowiska
-
-
UWAGA !!! SKRADZIONO SILNIK ZABURTOWY SUZUKI BF9,9 NUMERY SILNIKA: 883 264
grzybek odpowiedział Reid wna temat w Ogólne Rozmowy
Smutne je to i przykre... taki mamy kraj takie społeczeństwo Życzę owocnych poszukiwań, złodziejom nogi z d... wyrywać -
Wczoraj usuwałem awarię na holowniku w Porcie. Po robocie kolega zaprosił mnie na wieczorny wypad na Wisełkę. Łowiłem nie na swoje wędki choć wziąłem kilka przynęt ze swojej łódki. Najlepsze przynęty zostały w domu bo wcześniej zabrałem je na wędkowanie z Andrzejem Mimo wszystko udało się przechytrzyć kilka ryb Taki tam spontaniczny wypad z dawno nie widzianym kolegą. Ważne, że sympatycznie było i owocnie
-
Wczoraj znowu poszaleliśmy z kumplem. W zasadzie to ryby szalały. Chyba wyczuły zbliżający się front burzowy? Brały jak w amoku okonie, szczupaki, sandacze, bolenie, nawet leszcze... Wszystko na spinning, na boczny trok i w trollingu. Znowu relaksowaliśmy się na Martwej Wiśle z Andrzejem, tym razem na jego łodzi. Łódka jest szybka (Necko 420) z silnikiem 25KM to przemieszczamy się bez straty czasu. Trochę za mocny motor do trollingu ale kiedy zamocujemy silnik elektryczny będzie lepiej Oblecieliśmy znane nam miejscówki na Wiśle od Sobieszewa po Błotnik. Na początku wypuszczaliśmy wszystkie okonie i leszczaki. Kiedy padł 68cm szczupak na półmetrowej wodzie już było dobrze Pierwszy wyjęty przez niego szczupak w tym roku Sam podebrałem go ręką Uparliśmy się żeby dorwać sandała ale trafiały się sporadycznie, same króciaki Za to okoń brał do pyska tak, że prawie za każdym razem cała kotwiczka między warami. W końcu zaczęliśmy zabierać co większe, pasiaste łobuzy. Odwiedziliśmy przyjazną nam marinę w Błotniku, ze znajomkami wypiliśmy kawę, wyprostowaliśmy kopyta... Dalej szukamy bandziorów, predatorów... O "złotej godzinie" wreszcie potężne branie (znowu na kiju Andrzeja ) i ostry hol. Liczyliśmy na zandera ale w końcu kolejny szczupły wylądował w szybko rozwiniętym podbieraku Andy szczęśliwy, morda mu się drze... Pobieżne pomiary pokazują 68 i 72cm! Łowimy ze sobą od małego więc nie raz pomagamy sobie na łodzi. Wiemy co, gdzie i kiedy zrobić, jak zachować się. Też jestem szczęśliwy jego radością choć liczyłem, że ma sandacza na kiju. I tak dobrze jest, nie można narzekać. Większość ryb wypuściliśmy, wracamy zadowoleni. Jest gucio.
-
Brały na wszystko co się wrzuciło do wody Piter. (no, prawie)
-
Krzychu podaj im na gumie ciutkę tranu jako lubrykant Powaga, strzykawka i lecisz... Dzisiaj dorwaliśmy dwa kaczory + - 70cm, bolenia, dwa sandacze i kilkadziesiąt okoni, nie licząc dwóch podleszczaków na wodach PZW! Bier się do roboty
-
Nie wypuszczam ryb z tasiemcem. Lepiej głęboko zakopać, spalić Jarku. Ale żeś naciepał, nieźle Myślę, że masz duże szanse żeby ciepnąć wąsatego - życzę powodzenia.
