Skocz do zawartości

grzybek

Zespół AS
  • Postów

    1 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez grzybek

  1. Szykuje się kolejny zakaz wstępu do ulubionej, wiosennej miejscówki na Wyspie Sobieszewskiej. Po Śmiałej Wiśle będą pływać tankowce ale nie będzie można spacerować po kamiennej grobli oddzielającej Ptasi Raj od Wisły. Od dziesięcioleci kamienna grobla oddzielająca Wisłę Śmiałą i jezioro Ptasi Raj była atrakcją dla turystów i mieszkańców, którzy szukali kontaktu z dziką przyrodą. Kamienna konstrukcja ma wkrótce zostać wyremontowana i... zamknięta dla spacerowiczów. Powód: konieczność ochrony ptaków w pobliskim rezerwacie. Czytaj więcej na: Trójmiasto.pl
  2. Może być. Nawet przynęta do dropshota się nada.
  3. Na Zatoce na pewno jest już stynka. Nie wiem jak u Ciebie. Warto założyć na przywieszkę coś białego, z domieszką niebieskiego.
  4. Wczoraj miałem okazję popracować na Zatoce Gdańskiej na jednym z kutrów wędkarskich. Buszowałem w okolicy łowisk Janka - @Okno Warunki nie były zbytnio ciekawe. Wiatr od lądu ale względnie ciepło jak na kilka poprzednich dni. Prognoza do 4 w skali Bouforta. W miarę oddalania się od lądu fala co raz bardziej upierdliwa. Na pokładzie kilku żółtodziobów morskich z Poznania, z Tczewa oraz kilku autochtonów. Rybek całkiem sporo choć trudno rozróżnić na echu szprotkę od śledzia czy stynki albo dorsza. Obijałem boki pomiędzy sterówką, kambuzem, messą i pokładem. Uczyłem się nowego statku. Relingi dały mi się we znaki. Od czasu do czasu próbowałem złowić dorsza na okazjonalną wędkę szypra. Cosik tam wydłubałem Przy okazji pokazałem młodszym kolegom podstawowe metody połowu. Ochrzciłem dwóch młodocianych następców. Rybki, w sumie dopisały. Najlepszy wędkarz miał ... kilka obiadków. Gotowałem na śniadanie białą kiełbaskę, na obiad kartofelki z cebulką i mielonym kotletem. Na zakąskę był ogórek słodko-kwaśny Dobrze, że smakowało. Pewnie każdy był głodny to nie narzekał na moją kuchnię polową Próbowałem znaleźć się w tym wszystkim i cieszył mnie kontakt z wędkarzami. Jednocześnie chciałem poznać łajbę, połowić i poznać nowego dla mnie szypra. Wróciliśmy chyba ostatni z łowiska? Nie bez problemów. Wiatr na Wiśle odpychał nas od lądu i miejsca cumowania ale szyper dał radę. Po wyjściu wędkarzy na ląd obgadaliśmy kilka spraw, umyliśmy michy, gary i sztućce. Później pokład i podłączyliśmy się do "lądowego" prądu. Następną razą będzie łatwiej. Mewy nakarmione, to też się liczy
  5. Fajne, subskrybuję!
  6. Wczoraj deszcz, dzisiaj ochłodzenie, wschodni wiatr... kiepskie szanse na dobry wynik ale popłynęliśmy na Martwą Wisłę. Tym razem odcinek PZW, od Sobieszewa w górę. Nie mogliśmy nic szczapić na trola więc spróbowaliśmy bocznego troka. W końcu usiadł jeden okoń pod 30tkę, później kolega Andrzej ciągnął jakąś szmatę czy zielsko które pod łódką ożyło Okazało się, że całkiem okazały sandałek uwiesił się na maleńki haczyk. No cóż 49cm na 014 fajnie walczyło ale zabrakło mu jednego centymetra - bez wahania odpłynął w siną dal bez focenia. Długo, długo nic, później kilka skubnięć, wyjęty kolejny sandaczyk pod 30tkę i jeszcze jeden okonek ok 20cm. Nie ma co focić a Daniello czeka na zdjęcia Nic to, wracamy ale powoli, w trolingu. Popijam gorącą kawę z termosu, zapycham się ciastkami. Wędka odłożona pod kolano sama sobie pracuje z woblerkiem. Nagle decha! Kija wyrywa ale po chwili opanowuję sytuację i sprawdzam, ryba czy zaczep? Nie, jest ok, żyłka ucieka w bok. W miarę przyciągania ryby zastanawiam się, czyżby sumek? Ryba stawia co raz większy opór, względnie szybko poszła na lewą burtę. W tym czasie Andrzej szybko wyjął swojego woblera i przygotował podbierak. Wciąż nie wiem, sum, sandacz czy szczupak? A może morski okoń? W końcu widzę ją - sandacz i to ładny, największy w tym roku. Szczerze mówiąc, nie chciało mi się jechać w ten chłodny dzień. Nie lubię wschodniego wiatru. Na szczęście nie był ani silny ani uciążliwy. A fajna rybka cieszy Wracam zadowolony. Sandacz prawie ociera się o mój rekord, zważyłem go w domu. Zabrakło kilka centymetrów i kilkaset gramów ale mimo wszystko cieszy bo od roku nie złowiłem podobnej. Większość sandaczy to króciaki ale wreszcie, wraz z ochłodzeniem ryby zaczynają żerować. Roje krewetek unoszą się w wodzie a kormorany też żerują w amoku. Dobrze jest. Mam zdjęcia, fajną pamiątkę i wspomnienie. Do ryb trzeba mieć cierpliwość i pływać, pływać, pływać. Nie wszystkie przynęty są tak samo skuteczne. Dzisiaj wzorem był oczojeb
  7. Ostatnio otrzymałem informacje n/t łowiska na Martwej Wiśle. Do tej pory można było legalnie wędkować od mostu kolejowego w stronę Sobieszewa. Od października br ponoć można wędkować już od mostu Siennickiego. Potwierdziłem tą informację u znajomego policjanta z Prewencji Wodnej ale do tej pory nie znam podstawy prawnej. Z przyjemnością bym ją przeczytał i udostępnił. Jeśli znacie jakieś szczegóły to nadawajcie
  8. Rozmawiałem dzisiaj z oficerem Kapitanatu Portu Gdańsk. Potwierdza informację, że mogę pływać po Zatoce Gdańskiej w rejonie osłoniętym (linia latarni morskiej Hel-Krynica Morska) z rejestracją ze starostwa. W moim własnym interesie jest zgłoszenie wyjścia na Zatokę i powrót z morza. Wreszcie uzyskałem prawidłowe namiary bezpośrednio do wieży (warto zapisać) 58 343 07 10 58 343 73 71 Podstawowa łączność radiowa na kan 14 albo telefon.
  9. Ostatnio odwiedziłem zbiornik retencyjny na Morenie Kaczki urzędowały na wodzie, rybek nie widziałem choć pamiętam czas gdy kolega złowił tam medalowego lina. Ładnie zagospodarowany zbiornik ale czy jest tam jakieś rybsko? Spotkałem dwóch wędkarzy ale nie chciałem przeszkadzać. Nie pytałem o wyniki a spławik na baciku stał nieruchomo. Pewnie kiedy woda cieplejsza to i rybki jakieś da się złowić. Ładne, urokliwe bajorko.
  10. Wrzuć na priva Jarek jeśli czegoś obawiasz się. Jestem zainteresowany współpracą ale nie wiem czego bać się ewentualnie? Jeśli masz coś przeciwko a nie potrafisz tego sprecyzować to nie mieszaj mi w głowie Nie chcę obawiać się nowości, uważam, że trzeba iść z postępem. Dlaczego mam płacić obcym, zachodnim pośrednikom za coś co potrzebuję? Skoro nasi chcą coś zrobić to dlaczego nie można im pomóc? Po rozmowie z gostkiem z tej firmy wydaje się, że mogą na tym skorzystać wędkarze, marynarze, żeglarze czy motorowodniacy. Niech i właściciele firmy skorzystają, coś za coś. Zrobią to pewnie i bez naszej pomocy. Wygląda na to, że przemyśleli zagadnienie i zainwestowali spore pieniądze. Możliwe, że przy współfinansowaniu UE. Daj im Bozia, niech się rozwijają. Zdajesz sobie sprawę ile nielegalnym map stosowanych jest w Polsce i na świecie? Dlaczego? Bo są drogie! Bo zrobili je inni a pośredników jest masa. Sprzedają mapy sprzed wielu lat a biorą jak zboże. Moja najmniejsza mapa jaką używam do GPSa w tej chwili kosztuje 750PLNów! Myślisz, że jest aktualna? Figa z makiem! Została zrobiona zanim powstał Port Północny, mogłem się o tym przekonać. Za aktualizację też chcą brać pośrednicy - cwaniacy a przecież kupując powinienem mieć najnowszą wersję. Nic za darmo.
  11. Co racja to racja. Też podkusiło mnie na kij na zamówienie. Na razie nie narzekam ale i tak najwięcej sandaczy jednego dnia złowiłem na wklejankę! Tu się z Tobą zgodzę, kije z pracowni też pękają, nawet te z dożywotnią gwarancją.
  12. Co masz na myśli Jarek? Powiem Ci, że dostałem od nich ciekawą propozycję. Czekam na decyzję w czwartek, wtedy podam więcej informacji.
  13. Używałem kilka okoniowych Kongerów, były i są do tej pory zajefajne. Miałem trzy rozmiary i nie powiem złego słowa ale ten Konger.... hmmm, pewnie miał przedobrzone ścianki, kruche i cienkie. Czyli mamy pierwszą opinię, faktycznie minka bezcenna Tanio kupić to dobrze kupić ale czy zawsze? Jak widać wyjątek potwierdza regułę. Może to tylko pech?
  14. To proste Daniel - rzucasz i ściągasz a jeśli będzie zbyt trudne to polewasz
  15. 8listopada br odbędą się coroczne Spiningowe Zawody o Puchar Martwej Wisły Zawody z łodzi, na żywej rybie. Koszt 40zł od zawodnika. Jak dobrze pójdzie też się tam wybiorę Mogę wziąć na krypę jednego albo dwóch kolegów. Gorąca kawa na pokładzie ewentualnie chińszczyzna
  16. grzybek

    Dorsz na blachę

    Zanim dorwałem się do internetu prenumerowałem właśnie "Wędkarza Polskiego" Poznałem Redaktora Naczelnego, razem pływaliśmy za okoniami na Ostrzyckim, Brodnie. Bywało, że jeździłem na spotkania i zawody organizowane przez redakcję. Ukazał się nawet mój artykuł w tym piśmie. Stare dzieje............................................... Każdy artykuł na interesujący temat jest ważny. Po kilku latach czytania zapominamy o szczegółach a selekcjonując artykuły na pewno warto podkreślić sobie niuanse i przeczytać ponownie. Tak zrobiłem sobie kiedyś teczkę na interesujące mnie ryby, metody. W ten sposób wykopałem drażniące reklamy i szelest przerzucanych beznamiętnie kartek zapisanych drukiem - sieczkę. Można wiele nauczyć się od innych, zawsze. Dzięki za przypomnienie Zbyszku
  17. grzybek

    Dorsz na blachę

    Jeśli dobrze rozumiem to tak właśnie łowimy. Na końcu plecionki zawieszamy główkę jigową 50-200g z gumą 4". Jako przywieszki stosujemy małe twisterki 2" Często ostatnio dajemy też pilkera 70-150g na końcu zestawu. Nie mniej jednak jeśli spiningujemy to bez przywieszki. Boczny trok używam w zasadzie tylko do złowienia flądry choć przekonuję się, że skuteczniejsze jest wleczenie przynęty bezpośrednio po dnie. W tym przypadku ciężarek ołowiany umocowany jest luźno przed przyponem zamocowanym na krętliku.
  18. grzybek

    Dorsz na blachę

    Pilker rzucony pionowo pod burtę w zasadzie nie plącze się. Jeżeli obciążenie będzie rozłożone na błystce i na dopalaczu to nie powinno być problemu z plątaniem. Tym bardziej na napiętej lince, przy zamkniętym kabłąku, zaraz po wyrzucie.
  19. grzybek

    Dorsz na blachę

    Przy trolingu nie ma z tym problemu, może to jest wyjście?
  20. grzybek

    Dorsz na blachę

    Tak se główkuję... A nie lepiej dać zwykły "dopalacz" - ciężarek 35-50g przed metrowym przyponem fluorokarbonowym?
  21. grzybek

    Dorsz na blachę

    To rozmieszczenie obciążenia w tyle będzie orać dno niemiłosiernie. W sumie to jeśli będzie tylko morski piasek to żaden problem. Nie wiem tylko czy nie będę wyhaczał plaskatych
  22. Wcześniej używałem Distalu a teraz Epidermix 372. Przekonałem się, że nie trzeba dosłownie stosować się do opisu z instrukcji. Można dopasować "sztywność" kleju do potrzeb. Jeżeli chcę mieć klej miększy, bardziej elastyczny daję mniej utwardzacza i odwrotnie. Jeśli dam więcej utwardzacza klej będzie twardszy ale i bardziej kruchy. W zależności od potrzeb biorę klej w odpowiednim kolorze. Tak bywa, kiedy używam np kleju o nazwie "płynna stal" sprowadzony z RPA. Klej o kolorze amelinium, podobny do Poxipolu
  23. Podobnie dzisiaj potraktowałem moje wędki dorszowe Zbyt długie dolniki zaczęły mi przeszkadzać od kiedy zacząłem łowić ze starym kumplem z podwórka. Przytył okrutnie i nie mieścimy się w trakcie wędkowania na łodzi. Moje dolniki są zbyt długie a więc kiedy pogoda nie pozwoliła na wypłynięcie ściąłem obydwie wędki. W jednej ok 15, w drugiej 20cm - tak żeby nie wystawały poza łokieć. Ordynarnie ściąłem piłką odpowiednią końcówkę, później kawałek pianki Eva z rękojeści, skleiłem i po krzyku. W jednym kiju posłużyłem się kawałkiem innej, złamanej wędki do połączenia dwóch części: obciętej końcówki i dolnika. Nikt nie będzie łamał jej w tym miejscu. Robota prosta i satysfakcjonująca. Do sklejenia użyłem kleju dwuskładnikowego.
  24. Jarku, zawsze można mieć własną opinię i tu się zgadzamy, żaden problem. Ja to widzę tak: sama mapa niewiele daje. W zasadzie tylko sam podgląd jak wygląda dno i to w przybliżeniu. Nie chcę powtarzać się ale na pewno dobrze wiesz, że nie sprzęt ani mapa czyni wędkarza - to tylko pomocne gadżety. Na mojej mapie z GPSa (jak nazywasz ją nawigacyjna) też są podane głębokości. Jednakże bez łodzi, echosondy, anteny, zainstalowanego komputera nie określisz dokładnie ani gdzie jesteś ani na jakiej głębokości. W razie W nawet kompas nie wiele pomoże. Jeżeli masz w ręku tylko papierową mapę umożliwia Ci ona tylko przybliżone położenie. Co tu mówić o rybach? Mapą ich nie da się złowić. Technika idzie do przodu i jest także nam, wędkarzom pomocna. Nie łowimy już na bambusy, tonkinowe, trzcinowe kije. Leszczyny i jałowiec poszedł do lamusa. Nie ma sensu opierać się technologii, inaczej będziemy do tyłu.
  25. Chyba przesadzasz Jarek. Mapa nie łowi, pomaga ale bez sprzętu, bez łodzi, bez wiedzy nic nie wskóra. Niekoniecznie nawet w poszukiwaniu ryb mapa jest potrzebna jak i GPS. Bez niego nie oddalam się od morskiej plaży. Byle mgła, deszcz i doopa blada. Popatrz na to i z tej strony. Dobrze, że ktoś się za to bierze. Mapy batymetryczne naszych jezior są tak przestarzałe, że różnią się od teraźniejszości nawet kilkoma metrami w stosunku do głębokości. Przerabiałem to. Eutrofizacja jezior jest ogromna a to daje duże zmiany. Jestem za a nawet przeciw, jak mawiał nasz znajomy elektryk
×
×
  • Dodaj nową pozycję...