-
Postów
1 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez grzybek
-
No tak, belonki czekają. Ciekawe jakby poszły w trolu? Korcą jeszcze Jankowe śledzie Sprawdza Ci się "dętka" - powodzenia Krzychu.
-
Wielu już cytowało ten frazes, łącznie z premierem ale kto jest autorem? Nie mam pojęcia. Na muliste dno stosowałem prażony ryż moczony w oleju, długi przypon, rozłożone śruciny na zestawie spławikowym.
-
Same "diabły" na tych zdjęciach Trzeba przyznać, że Jaśki wiedzą co robią. Miło się z Wami wędkuje.
-
Eeee, no piękny garbusek Krzycho, tylko gratulować
-
Śledź i to gruby jest aktualnie tuż przy brzegu ale dostępny tylko z łódki. Doświadczyli tego koledzy w okolicach Portu Północnego.
-
W 80 rocznicę podniesienia bandery na s/y Korsarz w Polskim Klubie Morskim została podniesiona bandera. Sympatyczna uroczystość w gronie klubowiczów, którą zaszczycił swoją obecnością znany polityk Jerzy Borowczak Przybyła także grupa rekonstrukcyjna z epoki Była kuchnia polowa, okazjonalne potrawy, lampka szampana i koleżeńska atmosfera. Sezon w pełni jak i KORSARZ
-
Okienko już łowi belony w Orłowie
-
Taaa, paczę przez kamerki na dzisiejsze warunki pogodowe w Brzeźnie, w Sopocie i oczołom nie wierzę Aura jakiej chciałoby się doświadczać za każdym razem. Ciekawe, gdzie te rybki wywiewa po północnych i wschodnich wiatrach? Domyślam się, że idą na głęboką wodę - bo gdzież indziej? Przecież nie pod brzeg! Pewnie zawsze trzeba odczekać kilka dni aż znowu przypędzi je na żerowiska bliżej brzegu. Belony ani śladu choć pływałem na pewno zbyt szybko, przynajmniej mam świadomość, że próbowałem. Wiele z oficjalnych namiarów ciężko odnaleźć w rzeczywistości. Wielokrotnie zastanawiam się dlaczego tak jest? Czyżby okresowo zasypywał je piasek unoszony przez prądy? Trudno wyczuć. Może namiary nie są dokładne, wraki przesuwają się? Znowu przekonałem się, że łatwiej pływać wspólnie na jakiejkolwiek łodzi. Tak jak z Okienkiem Kiedy on szuka ławic, stopuje silnik my już wrzucamy przynęty i łowimy zanim łon wygramoli się na pokład Ech, dzisiaj odpocznę i pewnie któregoś dnia wyskoczę na łajbę tylko po to żeby posprzątać, poukładać stertę wędkarskich i motorowodniackich bambetli. Pewnie wypłynę jeszcze nie raz i za którymś razem poszczęści mi się. Taki to wędkarski los.
-
A mnie wyniosło znowu na Zatokę Gdańską. Umawiałem się z Jankiem od kilku dni - w końcu wyjechał do chaty a ja dalej wciąż czekałem na odpowiednią pogodę do wyjścia. Z morzem żartów nie ma. Doczekałem się odpowiedniej prognozy ale prognoza to nie real. Płynąłem sam. Z planem odwiedzenia starych, rybodajnych miejscówek, z sentymentem w duszy. Nie brałem pod uwagę, że nie złowię dorsza. Jeszcze przed wypłynięciem przygotowałem wędki i zestawy na belonę, śledzia. Próbowałem spenetrować w szybkim trolu łowiska na zachód od ujścia Martwej Wisły. Po dotarciu na miejsce pierwszej lokalizacji pod Orłowem, tam gdzie w czterech rzutach biłem swoje kolejne życiowe rekordy dorsza nawet puknięcia! Lecę nad tor gdyńskiego portu. Na echu widzę rybę, piękny wraczek i... nic. Wokół pływają statki, okręty MarWojki... żadnego kuterka. Pogoda nie najgorsza ale żadnych łódek z wędkarzami. Zastanawiałem się, dlaczego? Tam gdzie zawsze skupiały się różne jednostki teraz nie było nikogo, dosłownie, ani jednej łódki. To było zastanawiające. Co wejdę do kabiny czuję zapach ryby. Jakaś woń starej, zmarnowanej padliny, pewnie ze źle umytej kadzi w której przechowywaliśmy złowione wcześniej dorsze i śledzie. Kiedy szukałem kolejnych przynęt w końcu znalazłem przyczynę - to woreczek ze szprotkami sprzed kilku tygodni, które w ferworze walki pozostawiłem w wiaderku! Muszki dotarły już tam i złożyły jaja. Po kilku tygodniach wykluły się larwy - dobra przynęta na fląderki Wywaliłem paskudztwo i dalej szukam dorszy. Ostatnio nawbijałem masę namiarów do nowego GPSa, pływałem po nich oraz tam gdzie ostatnio łowiliśmy z Jankiem i Krisem. Tam gdzie ławice dopadały nas jak śledzie nawet brania nie było. Ani na szprotkę ani na gumę. Nie stosowałem pilkerów, przywieszek, much... może to był błąd? No ale nie ma skuteczniejszej przynęty jak szprotka! Bez ryby (no jedno branie, muśnięcie) miałem nad torem wodnym ale bez zacięcia więc popłynąłem dalej. Tak w końcu dotarłem do gdańskiego "śmietnika" Ryby zaczęły wreszcie zakąszać. Do tej pory tylko piły Może i ryby... Jeden breloczek miał może 20cm? Wsyskie tsy wzięły na szprotkę, na gumy nic. Pływałem i pływałem, mokłem i susyłem się... napawałem się ogromem dzikiej, nieprzyjaznej wody, ciemnego i jasnego nieba. Neptun niezbyt łaskawy, dawał popalić. Kręgosłup wciąż kolebał się na stosunkowo wzburzonym morzu. Przed każdą kolejną burzą wiatr wzmagał się i podnosiła się fala. Może przez godzinkę wędkowania było trochę spokoju? Po południu kilkakrotnie przechodziłem kolejne fale zachmurzenia, opadów i wzmożonych fal. To sztormowałem, to płynąłem w deszczu i tak do końca. Nie mogłem znaleźć żadnych większych ławic, czasem przy dnie zalegały drobne rybki ale nie przynosiły efektów. Przewędrowałem Zatokę od Gdyni po ujście Śmiałej Wisły. Po kolejnym "pewnym" namiarze, gdzie spodziewałem się coś złowić znalazłem tylko rozczarowanie - olałem ciepłym moczem kolejne wysiłki. Po rozmowie z Okienkiem okazało się, że namiar z internetu różnił się o kilka sekund od prawdziwego i wtedy już miałem dosyć. Kolejny telefon komandora z mariny przywołał mnie do powrotu. Jakaś łajba potrzebowała pomocy. Wypłynęła sobie "sama" i została przechwycona przez służby portowe na kanale Martwicy. Trzeba ją było ściągnąć, przeholować z powrotem, opłacić za czynności... Zanim tam dotarłem musiałem poradzić sobie z jakimś 2m kawałkiem worka który wplątał mi się w śrubę Już kurwica mnie dopadała! W trakcie holowania, już w Twierdzy zawadziłem kijem o jakiś maszt położony nad żaglowcem... Obserwując boki przytroczonej do burty łajby manewrowałem jak mogłem nie patrząc w górę. Wąsko, wąsko, cienko było ale się udało. W podzięce nie usłyszałem nawet dobrego słowa. Choćby "dziękuję" Wróciłem do chaty zmęczony jak nigdy. Chyba nie pierwszy raz ogarnia mnie zniechęcenie. Czy jest sens utrzymywać łódź dla kilku chwil radości? Czasami mam rzeczywiście dosyć. Przywiozłem do domu dwie rybki ale co się napływałem to moje
-
Nosz qurka wodna... a gdzie zdjątka? Wciąż przeglądam prognozy i jutro jadę - nawet sam! Nawet jeśli zmoknę to w końcu nie jestem z cukru Jestem już nabuzowany bo mieliśmy płynąć razem, planowaliśmy wypad od kilku dni. Niech się dzieje wola boska. Szproty czekają w lodówce, kije spakowane, gumy też gotowe. Tylko zakładać i ćwiczyć dorsze. "Kuraki" i "wydmuszki" już kiedyś łowiłem, kiedy służyłem w Marynarce Wojennej w Helu. Jeszcze kiedy stacjonował tam nasz jedyny niszczyciel ORP "Warszawa" Wiatr przestaje dymać z północy i wschodu - już się obraca na południowy. Powinno być dobrze. Nie ma innej opcji - czas wyruszyć po lamparty! Są już odpasione i gotowe do zażerania. Czas najwyższy płynąć na Zatokę, ahoj przygodo!
-
Radio morskie - stacjonarne (K)
grzybek odpowiedział grzybek wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Na ręczniaku nie sięgnę "skarpy czy śmietnika" Za słabe ustrojstwo żebym ich sięgał z domu. Pewnie na stacjonarnym dałoby radę, jeszcze nie próbowałem. -
Może atramentem z ośmiornicy? Chyba mam jeszcze czerwony barwnik spożywczy w proszku... Na dnie chyba nie będzie odbiegał zazbytnio... Ponoć czerwony najszybciej traci barwę.
-
Barwić można różnymi cudami ale chyba nic nie przebije SZAFRANU. Tak przy barwieniu makaronu jak i kaszy manny...
-
Radio morskie - stacjonarne (K)
grzybek odpowiedział grzybek wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Port w chacie słyszałem bez żadnej specjalnej antenki na moim ręczniaku. Niestety coś przestało działać radyjko, jakoś inaczej... Wpadnę z nim do serwisu ale jeśli miałbym inwestować to jednak w stacjonarne i na łodzi - w domu mi niepotrzebne. -
Warto barwić makaron choćby RIVANOLem (1tabl na 100g makaronu)
-
Wiadro budowlane ma swoje zalety. Jest względnie miękkie choć nie zawsze to takie przydatne. Wiaderko po farbie ma tą zaletę, że można użyć odpowiedniej pokrywki. To na pewno przydaje się. Prócz tego chyba łatwiej dopasować sito do wielkości wiadra.
-
Expertem nie jestem ale wydaje mi się, że od wczesnej wiosny (temp wody powyżej 12stC) do późnej jesieni.
-
Na rynku we Wrzeszczu belony w PiP - po 12zł/kg Nie pytałem skąd, domyślam się, że z Władka, może z Ustki? Co by nie powiedzieć, jest co raz bliżej Zatoki Gdańskiej. Woda przy brzegu w granicach 12stC, będzie rybka wędrować wzdłuż brzegów z zachodu na wschód. Po ostatnich zefirkach woda natlenia się, słońce ją ociepla i wcześniej czy później przyjdzie kolej na te "bociany"
-
Przykra sprawa. Odpłynął z przystani a wędka została? Dziwna sprawa z tymi zapisami. Nie każdy powinien mieć do nich dostęp. Mam nadzieję, że zgłosił policji i ta sprawdzi zapisy na twardym dysku. Tam są kamerki ale one nie przesuwają się? Przynajmniej ta, którą można obserwować w necie jest ruchoma. Współczuję Jarkowi. W pobliżu Narodowego Centrum Żeglarstwa odnaleziono niedawno skradzioną wcześniej łódkę Górala. Ogołoconą z całego sprzętu i zniszczoną. Najwidoczniej te klimaty odpowiadają miejscowym skurrrwielom.
-
To prima-aprylisowy żart czy powstało jakieś nowe Centrum Wędkarstwa? Coś zalewasz Jarek...
-
Wybór sprzętu + spławik dla początkującego.
grzybek odpowiedział Madridista Olb wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Na stawie wystarczy Ci krótki bacik ale na Odrę... zdecydowanie dłuższy. Możesz łowić spinem na Odrze jak i feederem. Trudny wybór Od czegoś czeba zacząć Jeżeli nie odpowiada Ci bat to bierz feeder. Kilka koszyków i na stawie też połowisz. -
Spin na Szczupaka do 350 ,-
grzybek odpowiedział Kamil Dąbrowski wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Kamilu drogi... Cóż Ci poradzić rozsądnego? Jak? Ja mam długie grabie więc nie przeszkadza mi nawet 2,70 z łodzi. Co Tobie pasuje, skąd mam wiedzieć? Idź do sklepu, pomacaj kije w ręku a później porównaj ceny na Alledrogo i wybierz, co będzie bardziej opłacalne? Czy to będzie CW do 25g czy 35 nie ma większego znaczenia. Optował bym raczej za 25g max ale to zależy od Ciebie. Ja swoje kije, także nowe przerabiam pod własne potrzeby. Staram się żeby rękojeść nie wystawała poza łokieć. Chcesz pogadać to wejdź na shouta
