-
Postów
1 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez grzybek
-
joł, batman szuwarowo-bagienny - wcale ani w niczym mi to nie przeszkadza Janeczku
-
Wczoraj kolejny raz wybrałem się z batem nad wodę. Kolega pozwolił mi wcześniej wędkować ze swojej łodzi zacumowanej w Błotniku, na Martwej Wiśle. Przygotował łowisko, zanęcił, złowił kilka karasi, lina, jakieś karpie... Zachęcony jego wynikami urwałem dzionek rodzinie i pojechałem. W bagażniku bat, drgająca szczytówka, kijek do bocznego troka i odległościówka. Siatka na ryby, sztyca do siatki, do podbieraka, podbierak, wiadro z zanętą, makaron, robactwo, pudło z akcesoriami, torba z odzieżą p/deszczową, dokumenty, jakieś "żarełko", woda... masakra. Ledwo mogłem chodzić z tym wszystkim. Zanęciłem łowisko i zacząłem łowić. Wpierw zmontowałem lekki zestaw na bata, w trakcie wędkowania zrobiłem kolejny zestaw na większą rybkę. Zdecydowałem się na drgającą szczytówkę ze spławikiem przelotowym. Na pinkę i białego robaczka brały małe ryby: płotka, krąp, leszcz. Zdecydowanie większe ryby wolały grubszą przynętę - sprawdził się makaron "gwiazdka" gotowany minutę w wodzie zaprawionej plasterkami czosnku. Na kukurydzę z puszki pojedyńcze brania i to bardzo delikatne. Tylko jedną rybę wyjąłem na ten zestaw. Spodziewałem się wejścia w zanętę większej, silniejszej ryby ale od 11 - 19 nie doczekałem się. Wędkarz, który odwiedził mnie na pomoście twierdził, że miał dwie piękne ryby na kiju przy zachodnim brzegu ale obydwie weszły w trzciny i nie dały sie wyjąć. Łowił na fidery z koszyczkiem zanętowym. Nęciłem delikatnie, małymi garstkami po każdej większej, złowionej rybce. Po każdej rybce śluz na ręku. Pomimo wycierania mokrą szmatą zawsze jakiś ślad, zapach zostaje. Ciągle nie mam przekonania do powrotu z batem na łowisko. Odwykłem od łowienia białej ryby. Przez ostatnie lata łowiłem tylko drapieżniki na spinning, to bardziej mnie rajcuje. Metody czyściejsze, ryby większe, emocji też więcej. Wcześniej zrezygnowałem z surfcastingu, z tyczki, z bata. Za dużo było tego sprzętu, już nie mam gdzie tego trzymać. Kije na plaże, na morze, do spina, trollingu, BT, do łowienia gruntowego, spławikowego... Drgające, feedery, quivery, odległościówki, tyczki, maczówki... za dużo tego. Jednak wolę spina, boczny trok, trolling... i drapieżniki. Chętnie powalczyłbym z grubszą rybką ale to raczej będzie ciężko z batem. Pozostaje fider, ewentualnie drgająca szczytówka albo odległościówka żeby doczekać brania i ewentualnego utrzymania ryby na haku, z szansą jej wyjęcia.
-
Wybacz, nie chciałem Cię przerażać, nawet mi to przez myśl nie przeszło. To moja subiektywna opinia, potwierdzona wieloletnim doświadczeniem przy łowieniu szczupaków z łodzi. Przez kilka lat łowiłem je systematycznie powyżej setki w sezonie. Większość właśnie na spinning i gumki. Zdarzało mi się też łowić je na żywca ale żal mi było tych ryb bo to metoda wręcz zabójcza, barbarzyńska. Kiedyś zabrałem kilkuletnią córkę na taką wyprawę z żywcem. Obiecałem jej złowić szczupaka zamykając oczy. Wrzucałem żywca między dwa zatopione krzaki, zamykałem oczy i liczyłem do trzech - wyobraź sobie, że udało się. To naprawdę zabójcza metoda, mało sportowa więc nie łowię w ten sposób żadnych ryb. Dłuższa wędka lepiej pozwala prowadzić przynętę w określone dokładnie miejsce, także bez zarzucania, co często wyzwala żywca z kotwiczki. Krótką, spiningową wędką nie zrobisz tego tak precyzyjnie.
-
Najlepiej weź obydwa kije i osobno sprawdź, co Ci bardziej będzie odpowiadało? Jak Ci będzie łatwiej? Spinning jest dobry na rzucanie przynętą i ściąganie ale nie do metody żywcowej. Jak sam się nie przekonasz to kto? Każdy ma jakieś swoje własne doświadczenia.
-
Spinning na żywca z łódki? Eh, można i tak... W tym wypadku może lepiej wykonać paternoster? Długi kij, delikatne wkładanie przynęty... Na szczupaka nie trzeba szybkiego kija ani mocnego zacięcia. Nie ma tak twardej szczęki jak sandacz i skubnięcia, którego trzeba zacinać natychmiast. Nie wiem, jakie macie doświadczenia ale zdecydowanie wybrałbym dłuższy kij. Nie ma sensu podpływać bezpośrednio pod stanowisko szczupaka bo będzie widział łódkę i wędkarza. Nawet jeśli nie ucieknie to może nie zaatakować przynęty. Szczupak widzi na wprost i do góry. Najczęściej atakuje od dołu. Warto o tym pamiętać i wykorzystać.
-
Film który zaprezentowałeś Zbyszku jest dosyć znany, także go oglądałem wcześniej. To jak wędkarz prezentował przynętę pod nogami można by nazwać wędkowaniem wertykalnym ale to przecież prezentacja dla potrzeb filmu. To właśnie łowienie wertykalne, zabronione w naszym kraju. W dalszej części tego filmu ten sam wędkarz łowił już we właściwy sposób. Myślę właśnie, że i u nas dozwolony. Są inne filmy, szczególnie ze Stanów, Holandii, Niemiec gdzie wędkarze prezentują ten sposób doskonale. Np ten:
-
Zgodzę się z opinią, że łowienie wertykalne, prezentowanie przynęty w pionie jest zabronione (oczywiście prócz łowienia spod lodu). Wydaje mi się, że metoda drop-shot polega na wyrzucaniu przynęty na znaczną odległość i poprzez wędkę oraz linkę z haczykiem odpowiednie eksponowanie przynęty.
-
W/g Wikipedii drop shot to metoda połowu zbliżona do spiningu. Czego ci Amerykanie nie wymyślą? Wędkarze na całym świecie próbują stosować nowe rozwiązania chociaż wewnętrzne przepisy nie są aktualizowane na tyle szybko żeby nadążyć za nowymi technikami, trendami i pojawiającym się nowym sprzętem. Tak mi się wydaje. Stąd różne interpretacje - w sumie jedni propagują nowe techniki (jak choćby Biedrzycki, Kawalec) a inni twierdzą, że metoda jest zabroniona. Czy kiedyś było inaczej z naszą "dorożką" ? W sumie to spolszczony trolling. Swoją drogą... "spidolino" jest u nas zakazane? Pewnie chodzi o SPIROLINO? Wiem, że u nas łowią z powodzeniem przy użyciu tego spławika trocie na muchę.
-
Kilka lat łowiłem batem nasadowym 5,55m Jest to węglówka starej daty ale sztywna, sportowa, z charakterem albo duszą jak mówi kolega Ozet. Od kiedy zaczęła mi się sypać wędka nie mogę dobrać innej. Nawet Inspiral/Spiral nie pasuje mi. Drogi nie jest ani ciężki ale trudno przyzwyczaić mi się do innej pracy bata. Sam musisz określić co Ci potrzeba? Najlepiej gdybyś mógł porównać kilka batów nad wodą. Na Twoim miejscu decydował bym się raczej na wędkę długości 7m. Często wystarczy 5 czy 6m ale 7-ka jest wydaje się optymalną długością na nasze kanały, jeziora.
-
Olej maluchy, wypuszczaj... szkoda ich kaleczyć. Nawet stres holu potrafi je uśmiercić. Liczą się szczupaki od 1,5kg wzwyż. Powodzenia. Każdy krzak w wodzie, zatopione konary to najczęściej kryjówka szczupaka czy okonia. Warto w pobliżu nich penetrować stanowisko.
-
Na pewno dłuższa wędka będzie poręczniejsza niż spinning 2,4m używany na żywca.
-
Wind dobrze radzi. Warto zapamiętać jego i kolegów wypowiedzi. Nie ma co obawiać się wielkości kotwiczki. Duża kotwiczka nie zrobi krzywdy małemu osobnikowi a duża może być bardzo przydatna. Ważne, żeby kotwiczka była ostra i dobrej jakości. Używaj ryb, które najczęściej występują w danym łowisku. Płoć (oprócz karasia) wytrzyma najdłużej na haczyku. Leszcze i krąpie dają fantastyczne odblaski bo są jasne i szerokie w talii ale nie są tak żywotne. To samo dotyczy uklei, są mniejsze ale szczupak także je chętnie atakuje. Przy połowie z ukleją można wyhaczyć pięknego garbusa. Dobrą przynętą jest też wymiarowy okoń. To dwa gatunki, które konkurują ze sobą o pokarm i mam wrażenie, że szczupak je celowo tępi, wygryza ze stanowisk.
-
Najprościej uzbroić żywca grotem kotwiczki pod płetwą grzbietową na zestawie z dużym spławikiem. Musisz zastosować przypon wolframowy lub podobny na krętliku. Ustaw grunt na ok 1,5m. W razie brania możesz od razu zacinać albo odczekać w/g innej szkoły. Ja nie czekałem na powtórne odpłynięcie. Często szczupak czai się w cieniu trzcin, zielska. Czasem wystarczy jedna gałązka żeby ustawił się i czekał na sposobność ataku. Jakakolwiek kępa, kamień, dołek to potencjalna kryjówka tego drapieżnika. Lubiłem kiedyś łowić szczupaki spod trzcin albo na granicy zielska. To dobre miejscówki. Wędkując z brzegu na odległości 20m musisz zarzucić zestaw poza zielsko i starać się przyciągnąć przynętę jak najbliżej granicy. Jak go stamtąd wyjmiesz to już inna para kaloszy. Może być problem.
-
Przyjmę woblery (rękodzieło) do testów
grzybek odpowiedział grzybek wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
- proponuję założyć nowy wątek Życzę powodzenia p. Zbyszku. -
Hehe, zadałem pytanie... czekam na odpowiedź kogoś, kto zna to zagadnienie lepiej. A nóż odezwie się ktoś elokwentny? Ja - malutki żuczek jestem Czasami mam takie "głupie" pytania.
-
Przydałby się twardy zawodnik, obeznany z ciężką łodzią i mocnymi rybami na wyprawę wędkarską. Chciałbym zapolować na duże ryby - nie bolki! Preferuję jednodniowe wypłynięcia ale nie wykluczam nocnej zasiadki. Ciężki sprzęt i doświadczenie niezbędne. Sam nie jestem nowicjuszem ale chcę rozpoznać nowe miejscówki. Główną rybą pozostaną drapieżniki: sum, sandacz, szczupak, okoń. Metody spiningowe lub martwa ryba. Kontakt: borovik@poczta.fm lub tel: 507 090 858
-
Przejąłem dziś paczkę ubrań z demobilu Bundeswehry. Dwa komplety Goretexu (spodnie i kurtka), komplet ocieplaczy, koszulę i ciepłą czapkę. Mam możliwość przymierzenia i wybrania tego co mi podpasuje. Zdecydowałem się na rozmiar goretexu 48/50 jako, że mieszczę się w nim zakładając ocieplacze i komplet mundurowy. Został mi do dyspozycji rozmiar 52/54 (większy) i koszula. Jako, że mam już dwie to ją sobie odpuszczam. Tą resztę będę odsyłał albo i większość jeśli nie dogadam się co do ceny. Gdyby ktoś był zainteresowany to podpowiem, że kpl Goretexu (spodnie i bluza) będą kosztowały ok 185zł + koszula 12zł. Można przymierzyć u mnie w chacie, w Gdańsku. Kontakt tel: 507 090 858
-
Na chłopski rozum to wydaje się niewiele ale... Taka maszyna nie jest w stanie pracować non-stop 24h/dobę. Wydaje się, że w zależności od gruntu posuwa się szybciej lub wolniej. Na pewno tą szybkość drążenia podali jako średnią, tak najłatwiej. Prócz samego drążenia, wiercenia trzeba wydobyć urobek, podać odpowiednią płuczkę itp Nie znam dokładnie zakresu prac choć ciekawi mnie takie rozwiązanie i chętnie wziąłbym udział w tym przedsięwzięciu. Często tamtędy przejeżdżam i widuję ogrom prac i masę sprzętu, ludzi choć samej Damroki nie oglądałem - pozostają mi tylko zdjęcia i relacje naocznych świadków. Pewnie za kilka tygodni zdejmą tarczę i przetransportują z powrotem na zachodni brzeg a maszynę cofną, ponownie złożą i rozpoczną kolejną nitkę. Niech im szczęście sprzyja
-
Nie znam silników Motor Guide, pływałem na kilku MinnKotach łódką 3,15m. W regulatorach tych silników padały miedziane styki. Prąd na najwyższym biegu był na tyle silny, że wygrzewał te styki więc traciły sprężystość i kontakt. W tym celu wymyślili jakieś kolejne urządzenia, maxymizery. Warto nad tym problemem zastanowić się. Do Twojej łódki wybierał bym silnik o maxymalnej mocy i dużej (powyżej 100Ah) baterii z maxymizerem. Oczywiście bateria żelowa, którą będziesz mógł rozładować do zera i nic jej nie będzie. Do tego specjalistyczny prostownik.
-
Zdarzało mi się wyjąć prócz białych ryb także okonia i węgorza na kukurydzę. Popołudniu zaliczony kolejny dzień na łódce. W trójkę wyjęliśmy dwa wymiarowe sandałki i okonia. Temperatura wody powoli spada i będzie się schładzać. Będzie dobrze...
-
W Regulaminie Amatorskiego Połowu Ryb istnieje zapis o stosowaniu żywych przynęt. Jesteście w stanie określić, co to za przynęty? Czy zaliczamy do nich przynęty typu ochotka, pinka, dżdżownica, rosówka, gnojak, dendrobena... itp czy tylko ryby albo płazy? Spotkałem się ze stwierdzeniem ichtiologa z tytułem magistra, że ustawodawca zalicza do tej kategorii żywe ryby - a nie wspomniane wyżej "robaczki" Czym różnią się przynęty naturalne od żywych? Wydaje mi się, że powinny być uznane trzy kategorie przynęt bo tak jest w rzeczywistości: 1 - Żywe (ryby, płazy, gady itp) 2 - Naturalne (ochotki, pinki, dżokers, wszelkiego typu, niechronione prawem robaczki, rosówki, ciasta, zboża, kasze itp) 3 - Przynęty sztuczne ( blaszki, muchy, woblery, twistery, rippery itp)
-
Z tego co się orientuję sama metoda nie jest zakazana w Polsce - nawet rozwija się. Wędkowanie wertykalne (oprócz łowienia spod lodu) jest zabronione. Docio-Zbyszku zaproponuj nazwę, może przyjmie się?
