-
Postów
1 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez grzybek
-
Dobry artykuł Jarku, można go polecić z czystym sumieniem. Jednakowoż każdy dopracowuje się swojej techniki, metod, sprzętu ... Warto posłuchać kogoś kto ma duże doświadczenie, uczymy się całe życie, także podpatrując, czytając. Jeśli wyciągamy właściwe wnioski to odbije się przyszłości na skuteczności połowów. Dzięki za wskazówki. Rozważę warianty z krętlikami choć unikam większej ilości węzłów niż to konieczne.
-
W Centrum Wędkarstwa w Gdańsku nie znalazłem żyłki Stroft. Trudno, odpuściłem i wziąłem T-Force Super Strong Trabucco 016, made in Japan. Ciekawe, czy da radę jesiennym okoniom? (22zety za 150m)
-
Nie tylko rybami człowiek żyje. Jako, że odbywa się w moim mieście Jarmark Dominikański też postanowiłem go odwiedzić. Ot kogo spotkałem: Starówka rozbudowuje się, zauważam fajne chaty - to Hotel Fahrenheit'a nad Motławą.
-
Sprawdź wyporność swojej gumki - przecież są pływające Używam haków muchowych (Tiemco, Gamakatsu) z długim trzonkiem. Są na tyle lekkie, że nie topią korpusu gumki. Podwójny ogonek nie pozwala tak skręcać żyłki, jestem do nich przekonany. Moim zdaniem kluczem do sukcesów przy połowie okoni to długość troków. Ostatnio stosuję metrowy przypon z haczykiem i ok 40cm przypon z ołowiem. Jeśli brania są zdecydowane to można skrócić te przypony. Z reguły wolę dać im czas na zassanie przynęty. Małe okonki mało mnie interesują a duże potrzebują ułamek sekundy żeby pewnie zassać, tak mi się wydaje. Dłuższy przypon (nawet 1,2m) opóźnia przekazanie brania. Najczęściej prowadzę przynętę wędką obserwując szczytówkę, bez skręcania kołowrotkiem. Po kilku metrach prowadzenia cofam kij i wybieram luz.
-
W tym roku jeszcze nie zaznałem przyjemności łowienia morskich okoni. Czekam na nie i wierzę, że trafię na jakieś stadko ale to dopiero późną jesienią, może nawet w grudniu. W tej chwili zaczynam zastanawiać się, z kim ewentualnie ruszyć na wiślane potwory - sandały i sumy. Zarażam się tą myślą. Przegrałem z fona wczorajszego pasiaka
-
Przedwczoraj na Martwej dzisiaj powtórka z rozrywki - Kanały: Gołębi, Śledziowy, Piaskowy. Na Gołębim byłem pierwszy raz w życiu. Przyznam, że potencjała ma! Kanałek niby 700m ale przebagrowany, oczyszczony z zielska, dobry dojazd. Z pól dodatkowe kanałki zasilające... może być ciekawie. Kanał Gołębi łączy ze sobą Śledziowy i Piaskowy. Dostałem cynk, że baraszkowały morskie okonie. Faktem jest, że kiedy przyjechałem zaciągnąłem języka u miejscowego schodzącego z miejscówki. Twierdził, że nic nie bierze Bolek szalał na powierzchni. Po kilku rzutach na BT dostałem jednego pasiaka a później całkiem sporego okonia, takiego pod 30tkę. To chyba mój największy rozbójnik w tym roku. Łyknął paproszka w kolorze herbatki z brokatem. Spróbowałem tego samego kawałka silikonu na Piaskowym. Praktycznie przez pół godziny branie za braniem zakończone holem ale co z tego kiedy wszystkie łobuziaki długości dłoni. Po jakimś czasie znudziły się gumką i nauczyły się ją tylko ściągać - wycwaniły się Będę tam częściej wracał, fajna woda. Pewnie jak odbuduję sprzęt bacikowy (siatka, sztyce) to spróbuję tam powędkować.
-
Cieszą mnie postępy na budowie tunelu pod Martwą Wisłą Za trojmiasto.pl LINK Kilka metrów każdego dnia przybliża czas kiedy wreszcie będę mógł dojeżdżać do swojej mariny i łódki.
-
Nieee, za stówę nie kupisz nowego kompletu. Menażków nie widziałem, może szybciej na Konopnickiej, we Wrzeszczu? Nowe ciuchy też mają. Jakieś robocze, ogrodniczki, wodery, śpiochy... itp Na ryby zawsze coś znajdziesz. Goreteksa też można wyhaczyć
-
Dzisiaj wparowałem do sklepu z militariami. Obkupiłem się Kończy mi się amerykańcki kpl wojskowy tropik a'la pustynna burza więc dla odmiany wziąłem ciemniejszy komplet germański. Czapeczka, dwa koszule, spodnie, kurtka... Warto było. Za 108zetów mam znowu spokój na kilka lat z ubiorem na ryby, grzyby, lwyby... Zakupy zrobiłem na Przymorzu, w sklepie przy kościele - to chyba Olsztyńska. Będę tam częściej wpadał.
-
Suszna decyzja... Używam dwóch butli, 2 i 3kg - na łodzi, na działce, na biwaku też w sam raz. Z odpowiednim palnikiem można zrobić instalację wodną, stopić ołów na ciężarki, jigi, rozpalić ognisko, zaparzyć kawę na łodzi... Przydatna rzecz. Nawet grila da się podłączyć czy ogrzewanie, oświetlenie... Zdecydowanie polecam
-
Ty ortodoksów nie prowokuj. My łowimy w/g kanonów amatorskiego połowu ryb, cenimy je także za ich smak ale "sportowcy" wciąż próbują udowodnić swoje racje. Ja wczoraj znowu na Martwej Wiśle korzystałem z okazji i popływałem trochę. Oczywiście próbowałem też wędkować. Obserwowałem sporo ataków na powierzchni, woda żyła. Gorąco w powietrzu, woda jak zupa ale coś się działo. Ptaki i ryby zbierały sporo owadów z wody. Jakieś żyjątka często pokazywały grzbiety. Coś się działo. Pod wodą mało odbić z echa ale zawsze coś jest. Wydaje mi się, że lepsze wyniki powinny być o świcie. Uwiesił się na wobka okonek, jeden z miejscowych - czekam na te morskie. kolorowe, wypasione...
-
Ty to masz poczucie humoru, zazdrościć Ostatnio moój znajomek wyczarował sobie sandała 82cm i jemu też zazdraszczam. Mój naj... miał tylko 75cm! Mówią, że wędkarskie szczęście występuje wtedy kiedy przygotowanie spotyka się ze sposobnością. Czeba wykorzystać każdą szansę Zadzwoń do Hunterka, też jest z Warszawy, numera Ci wrzucę na pw Tysz porządny gościuwa.
-
Nie ma to jak wędkowanie z kumplem którego się ceni, któremu można zaufać i jeszcze czegoś nauczyć się. Góral to mądry facet i jak zwykle dobrze czuliśmy się razem. Wczoraj ustawił mi swoje nowe woblery, które przetestowaliśmy na Martwej Wiśle. Złowione okonie, sandacze czy bolenie z reguły wracały do wody. Zostało kilka przemyśleń. Wcale nie ryby są najważniejsze, podstawa to ludzie i klimat jaki tworzą swoją postawą w której musimy żyć.
-
-
Nie wiem ile prawdy w tych opowieściach miejscowego wędkarza? Od wujka Google dowiedziałem się, że kanał Gołębi ma 700m a od autochtona, że głębokość dochodzi do 5m... To by mi pasiło. Przed niespodziankami, których nie można oderwać od dna zabezpieczam się kręciołkiem na jakimś rozsądnym kiju. Przynajmniej mam jakąś nadzieję, że uda się wyjąć coś co ucieszy oko, cośik co powalczy... Musimy tam wybrać się razem Marcinie, byle nie w weekend, nawet popołudniu.
-
Mój stawik, a odporność poszczególnych gatunków ryb
grzybek odpowiedział ~Piotr~ wna temat w Ogólne Rozmowy
Nie jestem ichtiologiem ale skoro nikt Ci nie odpowiada dopiszę swoją opinię. Powiem krótko - cienko to widzę. Ryby z różnych środowisk, złowione i wsiedlone do takiego stawu mogą rozprzestrzenić choroby i pasożyty. Z tych ryb, które wymieniłeś płoć potrzebuje najwięcej tlenu. W razie jego braku padnie pierwsza. Dobrze byłoby uzupełniać niedobór tlenu jakąś fontanną, prysznicem. Może ochronić przed nasłonecznieniem choćby parasolem? Sporo ryb oddycha także skórą oraz pobiera tlen z powietrza. Wydaje mi się, że jeśli chcesz utrzymać ryby w naszych warunkach to wybieraj karasie, liny, karpie. Znam przypadki kiedy amury i tołpygi też dają radę, nawet pstrągi. Kolejna trudność po niedoborze tlenu i uchronieniem ryb przed pasożytami oraz przyduchą to pozbywanie się zanieczyszczeń ze zbiornika. Przydałby się potężny filtr bo ryby non-stop brudzą. Może warto pomyśleć o filtrze w postaci akwariowej w dużo większej proporcji? Np kaskadowy filtr/wodospad, który jednocześnie czyściłby i natleniał wodę? Jakaś pompa wody ze żwirem, kamieniami, węglem aktywnym... Małże też czyszczą wodę... może to też jakiś pomysł? Domyślam się, że im więcej ryb tym więcej problemów. Kolega hodował kiedyś karpie w tak małym stawku. Zimą musiał podgrzewać wodę. Doczekał się nawet wylęgu ale nie znam dalszych wieści. Życzę powodzenia w tak trudnym przedsięwzięciu. -
Od kilku tygodni śledzę informacje na temat tych kanałów. Szukam "swojego" o'konia i karacha. Domyślam się i ciągle słyszę o dużych rybkach na tych akwenach. Nie wiem dlaczego nazywano te kanały Cedrowski i Koszwalski - pewnie od miejscowości przez które przepływają? Kanał Gołębi łączy te cieki i ponoć jest na tyle głęboki by ukryć swoje skarby przed wędkarzami. Od autochtonów z okolicznych miejscowości dowiaduję się, że są tam fajne rybki. Chętnie wymienię informacje na temat tych kanałów i spróbuję tam powędkować. Jakby ktoś wybierał się na którykolwiek z tych kanałów na spina, BT lub bata czy feedera może dołączę? Ostatnio, ponoć na Gołębim pokazały się ładne garbuski (3dni temu). Nie sprawdziłem jeszcze prawdomówności mojego miejscowego adwersarza ale myślę, że warto sprawdzić to organoleptycznie LINK
-
Przekonuję się, że Martwa Wisła to nie tylko okolice mostu wantowego, Sobieszewo czy "fosfory" albo "kapliczka" Ostatnio zainteresowałem się okolicą Błotnika. Na początek trafiłem na pierwszego, wymiarowego sandacza w tym roku, kilka okoni a zaraz potem udało się wyrwać medalowego suma. Omijam szerokim łukiem stada boleni ale czasami trafiają się jako przyłów. Domyślam się, że czają się tam też szczupaki. Obserwuję ataki tych ryb ale nie jestem zainteresowany ich łowieniem. Teraz jest lato, woda ciepła jak zupa ale przemierzam ten rejon i szukam potencjalnych łowisk drapieżników, które najbardziej mnie interesują. Nie odżegnuję się od bata i feedera ale przy jakiejś okazji wyciągnę je z szafy i odkurzę. Ryby są i presja wędkarska także ale to nie to samo co dzieje się pod wantowym albo przy fosforach Łódź pozwala mi dotrzeć w rejony gdzie nie muszę obawiać się ścisku a echosonda z systemem DSI i GPS poznać nowe łowiska. Do jesieni zdążę. Wtedy przyjdzie najlepszy czas na wędkowanie. Oklepane, przebłyszczone łowiska odpuszczę sobie. Często zabieram któregoś z kolegów. Wspólne łowienie też ma swoje zalety
-
Łodzie - budowa i serwis
grzybek odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Wczoraj przyszła kolej na wymianę pompy zęzowej na łodzi. Poprzednia, włoska konstrukcja tej pompki zawiodła mnie dwa razy w tym roku. Po deszczach woda spływa do najniżej położonej części łodzi, gdzie zamontowana jest pompka. Zawsze dostają się tam jakieś drobiny, liście... które potrafią zatkać delikatny wirnik. Załącznik (czujnik poziomu) uruchamia pompkę, ta pracuje, pobiera prąd ale nie wyrzuca wody. W ten sposób już dwa razy wyczerpała mi 60Ah akumulator. W końcu zdecydowałem się na wymianę i kupiłem droższy, mam nadzieję lepszy model. Zdecydowałem się na rozwiązanie szwedzkie i bujnąłem się do JULI. Po wymianie mam teraz taki sik, że daj Bozia każdemu Przyjdzie jesień a ja nie używam plandeki ani żadnej osłony p/deszczowej. Łódka często stoi na wodzie przez cały rok i tak samo wędkuję. Mam nadzieję, że ta pompa nie zawiedzie. Pewnie na zimę przepłynę z powrotem do Twierdzy Wisłoujście bo tam mam tor wodny non-stop kruszony w razie potrzeby. edit: posty połączone, staraj się raczej edytować poprzednie posty a nie pisać jeden pod drugim. wind -
Wczoraj pojechałem do mariny popracować trochę na łodzi ale oczywiście nie obyło się bez wędkowania. Na sondzie widać, że po ostatnich deszczach woda schłodziła się do 22/23stC. W trolingu kaplica, na BT wydłubałem kilkanaście okonków, bolenia i leszczyka. Ponoć kolega znalazł ładne okonki na kanale, muszę to sprawdzić ale bez łodzi, pieszkom Nie zaszkodzi podreptać z BT lub spinem.
-
Ryby które zabiorę do domu staram się sprawić do godziny po śnięciu. Mam nieodparte wrażenie, że soki trawienne w ciele tych ryb szkodzą degustacji. Mam wpojone stare zasady wędkarskie: szczupak do 1.5kg, leszcz powyżej 1.5kg Ryby drapieżne mają zdecydowanie mniej ości (pomijając niejadalnego bolenia). Ja kochać np dorsza w granicach 2-3kg. Świeżo złowiona i odpowiednio sprawiona flądra czy jakakolwiek inna ryba smakuje zdecydowanie lepiej niż ta ze sklepu czy straganu. Mrożone mięso ryby też już nie ma tylu naturalnych walorów. Najczęściej pałaszuję ryby ze skórą, każdy gatunek ma swoisty smak. Wędzarnia gotowa Jeśli chodzi o suma to z przekazu ustnego mogę domyślać się, że im większa ryba tym bardziej nadaje się do wędzenia. Nie przestawię się na łowy, zasiadki sumowe. Nie wierzę żeby trafiła mi się ponownie taka gratka. Przy opisie złowienia tej ryby celowo pominąłem aspekt wyjmowania dużej ryby z wody na łódź. Gołymi rękami nie dalibyśmy rady. Nie przeżyłaby długo. Temu kto tego nie przeżył trudno będzie zrozumieć.
