-
Postów
1 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez grzybek
-
Wczoraj z głupia-frant odpaliłem okoniową wklejankę i zrobiłem prowizorycznego drop-shota. Dowiązałem muchowy haczyk 8-semkę, na niego naciągnąłem 1" twisterek herbatka z pieprzem, z podwójnym ogonkiem. Miałem branie w pierwszym rzucie. Coś skubnęło mi i ściągnęło gumkę. Możliwe, że okonek ale nie wykluczam białej ryby. Na bocznym troku wyjąłem w tym roku dwa leszczyki. Później spróbuję zastosować twardszy kijek.
-
Przy budowie tunelu pod Martwą Wisłą w Gdańsku praca wre... to już ponad 400m Budowa tunelu za trojmiasto.pl
-
Po doświadczeniach z omotkami przekonuję się, że wystarczą dwa kolory nici: grafit oraz srebrny. Jakikolwiek inny kolor to tylko blichtr, ozdoba. Do surowego wykonania wędki wystarczy nawet jeden kolor. Wędka nie musi być lakierowana, świecąca jak ozdoba. Czysty blank jest koloru węgla, grafitu z jakiego jest zbudowana. Każdy inny kolor wprowadza tylko urozmaicenie, czy pożądane? To kwestia gustu, nie ma sensu polemizować. Żeby utrwalić "naturalny" kolor nici trzeba stosować kolejny specyfik. Bezbarwny czy przezroczysty lakier albo klej odciska swoje piętno na kolorze omotki. Tak więc można lakierować kolorowymi ozdobami blanki i kolorować nitkami ale nie jest to konieczne. Jeżeli będę robił kolejne wędki dla siebie użyję dwóch albo jednego koloru. Ważne żeby wędka spełniała oczekiwania. Przede wszystkim żeby skutecznie służyła jako narzędzie do połowu ryb w rękach wędkarza.
-
I tak bywa... Udało mi się dzisiaj namówić małżonkę na wyjazd i wypłynięcie łodzią. Pierwszy raz. Przygotowałem się na białe rybki ale nie potrafiłem się odnaleźć na wietrze i jednej kotwicy. Starałem się przede wszystkim żeby żonie było wygodnie. Kiedy złowiłem pierwszego leszczyka przekonałem się, że nie wziąłem zanęty Popróbowałem drop shota - przywiązałem muchowy haczyk i założyłem na niego paproszka. O dziwo poczułem puknięcie, aż się zdziwiłem. To był pierwszy rzut, może to jakiś zaczep? Po wyjęciu przynęty okazało się, że świeżo przebita gumka jest ściągnięta. Czyli było branie. W końcu dałem se spokój z białymi, podczepiłem wobka na spina (całe szczęście, że zdążyłem uzbroić ponownie kije w przelotki) Popłynąłem na ulubione miejscówki i nagle zaczep. Wyluzowałem z biegu silnik i zacząłem wybierać linkę ale okazało się, że ten zaczep odpływa i podnosi się do góry! Jak zobaczyłem mętnookiego to zdębiałem. Nie mogłem sięgnąć podbieraka a ryba była zapięta tylko jednym grocikiem. Nie chciałem tracić czasu i podebrałem go ręką przyciskając łeb do burty. Znowu się udało To mój drugi sandał, tylko ciut mniejszy od największego.
-
Od jakiegoś czasu sporo czytam n/t Drop Shota. Łowiąc szczupaki używam typowej metody spiningowej. Do połowu okonia stosuję boczny trok, na sandacza i dorsza opad oraz oraz na każdego z tych drapieżników także trolling. Nie mniej każda metoda przynosi sukcesy co nie oznacza, że nie trzeba się uczyć i korzystać z doświadczeń innych wędkarzy. Kolejnymi nowinkami w tej dziedzinie jest metoda drop shota czy jerk. Myślę, że warto próbować każdej skutecznej metody. Niekoniecznie trzeba od razu przezbrajać się i kupować nie wiadomo co ale wykorzystać ten sprzęt który już się posiada. Do drop shota stosujemy inne haki i przynęty ale to nie są jakieś zabójcze koszty. Ja spróbuję... póki co przedstawię odpowiednie węzły... Drop Shot - haczyk ofsetowy Drop Shot - haczyk z kolankiem
-
Oczywiście masz rację. Te "dwunastki" które kupiłem różnią się diametralnie. Pierwsze są z długim trzonkiem, przystosowane do pinki a drugie z szerokim kolankiem, które przeznaczę do łowienia z kukurydzą. Wydaje mi się, że zadzior haczyka zawsze powinien wystawać poza przynętę. Ryby w każdym przypadku będą pływać te same. Nie mam na to zbyt wielkiego wpływu. Najczęściej są to małe leszczyki, krąpie, uklejki. Na pewno kręcą się w pobliżu płotki leszcze, liny, okonki... Przez założenie selektywnie sporej przynęty jaką jest ziarno kukurydzy będą mógł eliminować brania drobnicy. Na tym powinno mi zależeć. W trakcie wędkowania będę starał się zwabić i utrzymać w łowisku jakąś grupę ryb białych. Jeżeli będzie cicho i spokojnie możliwe, że podejdą większe, ostrożniejsze ryby. Na to liczę. Jeżeli zacznę łowić z łódki na dużo większej wodzie jaką jest Martwa Wisła raczej na pewno założę od razu większy haczyk. Zdecydowanie wolę założyć jedną larwę plujki przebijając ją haczykiem wzdłuż i drugą za grubszą końcówkę. Ważne żeby nie zabijać tych larw, muszą wabić. Kiedy przekonam się, że w łowisko wejdą grubsze ryby możliwe, że hak także będę musiał zwiększyć. Oby Wcale nie wykluczam, że zastosuję kanapki z kaszą lub makaronem i "mięskiem" Jeżeli zastosuję ciasto też wezmę haczyk pod uwagę. Lubię haczyki w kolorze złota do ciast oraz tam gdzie na dnie występuje piasek. Ciemne używam do dna miękkiego, ciemnego, w mętnej wodzie - także do ciemnych przynęt, typu dendrobena. Dla larw ochotki staram się dobrać czerwone. Może błądzę ale pewnie rozumiemy się - przynajmniej mam takie doświadczenia, nawyki.
-
Zawsze mi się wydawało, że wielkość haczyka trzeba dopasować do przynęty a nie do ryby czy nazwy kanału - może to był błąd?
-
Uuuu, to już koniec sezonu? Chopy - mamy jeszcze pół roku
-
Próbuję znaleźć coś na temat przygotowania makaronu na leszcza. Kupiłem kolanka i gwiazdki a także zacierki Liczę się z tym żeby ich nie rozgotować do miękkości. Jestem pewny, że macie więcej doświadczenia, może coś podpowiecie? Jak długo trzeba gotować np kolanka albo gwiazdki? Warto dodawać jakieś dodatki do wody przed wrzuceniem makaronu? Znalazłem przepis o przygotowaniu gwiazdek. Jako zapachu kolega używa pokrojonego czosnku gotowanego w wodzie. Na wrzątek wsypuje makaron i dalej gotuje ok 1 do 2 minut. Następnie makaron odcedza, przenosi do pojemnika i zalewa odrobiną oleju roślinnego. Po wymieszaniu makaron jest gotowy do użycia. Zakładać po kilka sztuk, nawet na żyłkę. Można założyć na koniec haczyka preparowany ryż, ziarno kukurydzy albo białe czy czerwone robaczki. Wydaje się, że to może być atrakcyjny przepis...
-
Przypadkiem znalazłem UMAWIALNIĘ w mojej okolicy i już się cieszę Samemu często nie mam ciśnienia żeby wyrwać się nad wodę. Trochę mnie nosi czasami ale jestem stosunkowo niezależny. Wędkuję wieloma metodami, także z własnej, pełnomorskiej krypy. Ostatnio ćwiczę trolling na Martwej Wiśle w okolicach Błotnika a także objeżdżam z batem i bocznym trokiem kanały: Śledziowy, Piaskowy, Gołębi. Przymierzam się powędkować z łodzi w okolicach Błotnika na spławik. Chcę zachęcić białe ryby do współpracy. Także karachy i liny. Najszybszy kontakt na komórkę: 507 090 858
-
Masz rację Zbyszku, nie startuję już w zawodach spławikowych od dawna. Przerażają mnie ilości wrzucanych na zawodach zanęt, dodatków, "tajnych składników" itp Po prostu pewnie zraziłem się od kiedy zaczęły decydować ilości tych zanęt, specjalistyczny, sponsorowany sprzęt oraz szybkościowe łowienie uklei. Straciło to dla mnie sens. Oczywiście sport pozostanie sportem i nie mam zamiaru tego negować ale wolę łowić amatorsko. Stosuję ziemię z najbliższego kretowiska przy łowisku. Glin nie używam wcale bo nie łowię na bieżącej rzece. Jakoś radziłem sobie kiedyś... pewnie też zaczerpnę wiedzy z Waszych opisywanych doświadczeń za co jestem wdzięczny. Pozdrawiam
-
Te mosty są bardzo podobne jak i wiatraki. To nie jest most w Oss ale to chyba mało istotne. Ważne jest to, że królestwo dba o przeprawy i nie trzeba długo czekać na podniesienie mostu. Kanały jak i lasy są własnością króla Wilhelma. Jako, że połowa kraju leży poniżej poziomu morza to tych kanałów jest rzeczywiście sporo.
-
W zeszłym roku przebywałem kilkanaście tygodni w Holandii. Oczywiście nie obyło się bez wędkowania. Fajne są te klimaty: wiatraki, pola, kanały, łódki, morze... Czysto, schludnie. Nad wodą, nawet w ustronnych miejscach kosze na śmieci, gdzie można wyrzucić choćby opakowania po przynętach. Żal było zostawić choćby peta w trawie.
-
-
Kolejny raz mocowałem dzisiaj nowe przelotki na blankach. Wciąż nie byłem zadowolony z jakości prac które wykonałem. Próbując dochodzić do perfekcji unikam popełniania wcześniejszych błędów a także mam szansę wypróbować nowe kleje i metody. Dzisiaj postarałem się nawet o elementy ozdobne - wprowadziłem srebrne nici do bordowych omotek Przekonuję się także, że lakier do klejenia tych omotek nie może być zbyt gęsty. Trzeba zwracać uwagę na konsystencję płynu i w razie potrzeby dolewać rozpuszczalnika a później dobrze wymieszać.
-
Łatwiej mi wpierw rozgrzać zapalniczką stopkę przelotki i nałożyć klej na gorąco zanim ustawię ją na blanku. Podgrzewając stopkę a tym samym rozgrzewając klej mogę zmieniać pozycję już umocowanej przelotki. Poprawić ją. Z reguły jest kilka przelotek do zrobienia więc względnie łatwo je ustalić zanim zacznę układać i lakierować omotki.
-
Przekonałem się, że trzeba mieć dużo wprawy przy mechanicznym układaniu omotek. Dzisiaj znowu próbowałem nawijarki ale tylko do umocowania kija. Omotki układałem ręcznie obracając blank dłonią. Lepiej mi to wychodzi.
-
Gratuluję zacięcia, też tak miałem ale ostatecznie, w starciu z wędkarzami to ryby są tymi słabszymi. Życzę powodzenia Jonasz7 i sukcesów nad wodą, poważnie...
-
Hmmm, po tych opisach i filmach obejrzanych na You Tube przypomniałem sobie dlaczego zarzuciłem bata i tyczkę To chyba nie na moje nerwy Gdzie tu znaleźć esencję samego wędkarstwa, obcowanie z przyrodą itp "bzdety"? Gdzie te czasy kiedy na leszczynowy czy bambusowy patyczek łowiło się ryby bez tej całej otoczki, przygotowań, masy misek, dodatków, sitek? Skończyłem z tym "sportem" kiedy na zawodach zaczęły się pogromy uklejek. Kilkaset w godzinę - szok. To już nie dla mnie. Wybaczcie trochę prywaty, przemyśleń... Dzisiaj wracam do bata po latach ale na pewno z innym podejściem niż z tego filmu.
-
Już raz zdejmowałem omotki i przelotki z moich wędek przeznaczonych do trollingu z ręki. Niestety, nie oczyściłem ich dokładnie z lakieru, który je pokrywał. Wędki sprawdziły się na sandaczach, okoniach, boleniach... trafił się też rekordowy sumek Woda teraz jak zupa więc skorzystałem okazji w przerwie i wziąłem je znowu do obróbki. Tym razem znowu zdjąłem przelotki i postanowiłem dokładnie oczyścić lakier z blanków. Wcześniej taśmą malarską oznaczyłem miejsce do którego będę ściągał lakier bo chciałem zachować oryginalne napisy i oznaczenia. później wkładem do noża Olfa oczyściłem zbędną farbę/lakier Po dokładnym oszlifowaniu i wyczyszczeniu resztek specjalną włókniną nałożyłem kilka kropel lakieru bezbarwnego odpornego na wodę i ultrafiolet. Do tej pory kolor blanku był oczywiście grafitowy, teraz lekko jest nabłyszczony. Nie wiem czy będzie to widać na zdjęciu? Jak lakier utwardzi się po 24h zacznę mocować przelotki. Wcześniej wykorzystałem dwuskładnikowy klej epoksydowy, bezbarwny 3min. Trochę szybko wysycha, musiałem lekko podgrzać go zapalniczką żeby dobrze się rozszedł. Kolejne omotki przelotek spróbuję polakierować Domalux'em. Tym razem zastosowałem docelowe, specjalne nici w kolorze bordowym i srebrnym. Będzie ładniej
-
Kupiłem ostatnio sztycę do siatki - złamała się plastikowa łączka przy pierwszej próbie wyjęcia z ubitej ziemi. Oddałem draństwo do sklepu w którym kupiłem i poczekam na uwzględnienie reklamacji. W innych sklepach chciałem kupić podobną ale wkurzały mnie albo ceny z kosmosu albo jakość wykonania. Szkoda mi było kasiory za byle kawałek amelinium czy plastiku. Z kawałka rurki znalezionej na działce, zaślepionej plastikiem wywierciłem otwór. W tym otworze zrobiłem gwint 10x1,5 - okazało się, że siatki czy uchwyty do podbieraka mają gwint 10x1,25 Na szczęście miałem ze sobą oryginalny uchwyt z gwintem wykonanym w mosiądzu i tym przegwintowałem plastik. Hula gula! Przyciąłem trochę rurkę, zaklepałem końcówkę i jakiś czas wytrzyma. Może do tego czasu znajdę swoją starą, amelioniową sztycę?
-
Kolejne zakupy na kanały : - zanęta Traper Gold series (black) Expert leszcz - żyłka T-force extra strong Trabucco 0,121 (2300g) - śruciny York 80g (06-2g) Tak więc dzisiaj skompletuję zestawy i może uda się powalczyć? Na pewno nie wrzucę zanęty w tym stanie do wody - wymieszam ją z ziemią z kretowiska fifty/fifty
