-
Postów
2 760 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Jotes
-
A lukałeś TUTAJ? Porównując ceny powyżej i na e bay.uk, to chyba jednak lepiej u nas kupić. Tam nieco taniej, ale koszt przesyłki dojdzie.
-
Zaraz tam podglądasz... Ja po prostu to wiem, czuję w kościach, co, gdzie i kiedy.
-
A nie było tam zabezpieczenia od spodu, tzn np pierścienia Segera? W moim tak było.
-
Przechowanie błystek, woblerów, pilkerów
Jotes odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Inwencja twórcza warta wyróżnienia! Jednak w moim przypadku odpada. Na tą ilość woblerów, jaką dysponuję na łodzi, musiałbym mieć ze 12 wiaderek. Grzybku, nie masz problemu z wyborem konkretnej przynęty? Nieprzezroczystość tej "tuby" nie stanowi problemu? Kiedyś w hurtowni budowlanej kupowałem coś, co było pakowane w tuby przezroczyste o przekroju kwadratu, ale już nie pamiętam co to było. Tuba ta była z poliwęglanu. Jeśli dobrze pamiętam, to był to kwadrat o boku 3 cm. -
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Jotes odpowiedział temat w Na każdy temat
Muszę niestety. Wtedy byłem pięknym młodzieńcem, jakieś 70 kg, a teraz jestem pięknym "meszczyzną", jakieś 89,5 kg. "Postarzasz" mnie. Pamiętam jeszcze ten mundurek SP, w jaki mnie ubrano... -
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Jotes odpowiedział temat w Na każdy temat
Mój pseudonim artystyczny. Serial odpada? Szkoda, bo gdzieś tam w tle jestem w takim pt. "Dom". I za co zaraz suchar/ostżerzenie? -
Hihi! Takiego gwiazdora nie poznajesz? Nie reklamuję ich, ale fakt, faktem - u nich nie miałem tyle problemów. Trza więc oddać sprawiedliwość. W Erze na pewno byłem w latach 97-99. A moje problemy z wykonaniem rozmowy ze Słubic miały miejsce na Klubowych Mistrzostwach Polski. Nie mogłem się porozumieć z kolegami w innych sektorach, do domu nie mogłem zadzwonić, a dom do mnie. PZW o zagłuszanie nie podejrzewam. Patrząc na dołączoną przez Docia mapkę, widać w okolicy Słubic przekaźnik Ery - za moich czasów mogło go nie być. A powodem mojego odejścia z Ery było dopisywanie do moich rachunków. Tak mnie szwabili, że mucha nie siada (nie tylko mnie). Ale w każdej sieci były (i są) jakieś chryje.
-
Zbychu, ja jestem już w trzeciej sieci i co mogę powiedzieć na podstawie swoich obserwacji znad wody, to to, że Era (obecnie T-mobile) było moją największą pomyłką. Będąc nad Odrą w Słubicach zasięg miałem zerowy i nie dało się nigdzie dodzwonić. Teraz mam Orange i też jest lipa. Tu u mnie nie da się korzystać z sieci 3G, bo mają przestarzałe nadajniki, lipny zasięg, a najgorsze, że nic z tym nie robią tylko palą głupa, jak dzwonisz z reklamacją (ale ją uwzględniają). Nic sobie jednak z tego nie robią i ciągle przerywa mi połączenia w trakcie rozmów. Że zasięg netu mają do bani wiedziałem z Pogawędek, bo nasz miętowy koleżka (Old _patelnia) się wyprowadził na wygwizdów i była o tym dyskusja. Ale nie on jedyny narzekał, było tego znacznie więcej. W swojej karierze byłem też przez 10 lat w Plusie i to była najlepsza moja sieć. Nigdy i nigdzie nie miałem najmniejszych problemów. Pod względem połączeń telefonicznym są OK. Nie wiem jednak jak u nich z netem, bo ja nie korzystam z tego ze względu na ślepia. A Ty wybrałeś już coś, jakąś inną sieć? Zmieniasz?
-
Nie ma tam żadnego włącznika (styki na wierzchu), a jego rolę spełnia słona woda (zamykając obwód), która przewodzi prąd, bo jest elektrolitem. Pamiętam kiedyś artykuł chyba w WP? Ktoś opisywał metodę "na świetlik", który wciskał w gumę. Jak zwykle było zamieszanie, bo dopuścili go do druku, a potem odkręcali, bo wabienie światłem jest zabronione. Wg mnie przepis jest głupi, ale obowiązujący...
-
Łowiąc na paprocha/boczny trok nie ma tła nieba, a przy tak gigantycznym zakwicie wody dno też jest zielone. Badania dotyczące oka ludzkiego i sygnałów wysyłanych do mózgu to jedno, ale czy są badania rybiego oka i sygnałów wysyłanych do jej mózgu? Czy ryba widzi w trzech wymiarach? Pies ponoć nie. Wiem, że te skubane ryby rozróżniają kolory, ale co i jak, to na razie tylko gdybanie i domysły. Ale swoją drogą, ciekawe jak to jest? Oglądałem kiedyś program na temat bólu i jego odczuwania przez różne gatunki i okazuje się, że ryby są niesamowicie wytrzymałe na ból. Odczuwają go dziewięciokrotnie lżej, bo ich organizm w momencie zadawania bólu wytwarza coś, co właśnie dziewięciokrotnie łagodzi. W tych badaniach człowiek zajmował ostatnie miejsce, jako największy mięczak i mazgaj.
-
Wszystko, to tylko dywagacje - nawet te Piskorskiego. Choć trzeba przyznać, że tekst jest profesjonalny, to jednak odnosi się do ludzkiego oka i wielokrotnie miałem tego przykłady. I jak dla mnie jest to raczej reklama woblerów, choć prawda o świetle w tym jest. Jednak nikt nie jest w stanie spojrzeć na przynętę okiem ryby i dlatego są to dywagacje, domysły na podstawie badań na ludzkim oku i mózgu. Nikt nie jest w stanie przeprowadzić badania oka ryby i sygnałów przekazywanych do jej mózgu - chyba, że nie doczytałem... Eksperyment z gupikami to bełkot. Gdyby potrzymał w akwarium palec wśród wygłodniałych szczupaków, to też by mu go zechlały i jeszcze oglądały na pozostałe 20. Prawdę na temat widzenia przynęty na różnych głębokościach i w różnych przejrzystościach wody (etc) skutecznie weryfikują ryby. I wielokrotnie spotykałem się z tym, że w myśl tego, co wykazuje autor w tekście, ryby reagowały na zupełnie inne kolory niż wskazywane w artykule. Przykład: W wodzie o gigantycznym zasyfieniu/zakwicie okonie, szczupaki i sandacze najlepiej biorą na motor oil (w dni o małym nasłonecznieniu). Tu w całkowicie zielonym otoczeniu/zabarwieniu wody, najskuteczniejszy był kolor...zielony. W dni pochmurne najlepiej spisywał się motor oil i w zasadzie tylko on. W dni, kiedy słońce jest jak typowa żarówa okoń i szczupak reagował najlepiej na brązowy i słabo na motor oil. Sandacz w takie dni reagował wyłącznie na "podbite oko". Przy umiarkowanym zachmurzeniu doskonale spisywał się kameleon i brązowy (motor sporadycznie). Teraz, gdy woda jest już krystalicznie czysta tylko motor działa. Wszystkie te ryby łowiłem na głębokości 8-9 m - na paprochy. Woblerem nr 1 w pełnym zakwicie wody (jak na fotce) i bez względu na nasłonecznienie był, jest i będzie czarny Slmo Hornet ze złotymi prążkami (ten: Hornet H5F BT). Ale co dziwne, wiosną gdy woda jest jeszcze czyściutka, to też jest najskuteczniejszy kolor. Najlepsza wirówka na ten sam zakwitły syf to Black Furry, całkowicie czarna/bez metalicznych akcentów i tylko kropki innego koloru, seledynowe (znów zieleń?). I o ile mogę się zgodzić z autorem, że w przypadku woblera i wirówki może chodzić o ten właśnie wyraźny kontrast, to jak tu się zgodzić w przypadku zielonej zupy i zielonego koloru paprocha. I można całą paletę kolorów przerzucić, a żadnego innego nie ruszy - sprawdzone rybim okiem. Badania przeprowadzone na stekach ryb m.in w takich warunkach: LINK
-
Wypuścić zestaw/przynętę, czyli wrazić do dziury.
-
Najgłupsza petycja roku do PZW ??
Jotes odpowiedział wind wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Wędkarz, to jestem ja, Ty i wielu innych. Takich cudoków jak tamten, nazywam wentkasz. No to dopiszę w czym rzecz: Latają pogłoski, a nawet graniczy to z prawdą lub już postanowione jest że w przyszłym roku spuszczą nam wodę z zalewu, by oczyszczać dno z mułu i zapobiec eutrofizacji. Nie pierwszy to tak idiotyczny pomysł i nie ostatni. Z racji wrodzonej podejrzliwości ja widzę w tym jedynie przekręt i próbę wyciągnięcia łap po środki unijne. Wszak to już ostatni dzwonek, by zapisać się , albo nawet zasadzić na środki unijne na lata 2007-2013. I tyle! Sposób w jaki chcą dokonać oczyszczania kasy (Ups!) zalewu, jest z góry skazany na porażkę i to jawnie stwierdzili naukowcy zajmujący się rekultywacją jezior i zbiorników wodnych oraz dyrektorka RZGW na konferencji w naszym UM. Pomijając fakt, że by tego dokonać należy zrobić to z naruszeniem kilku ustaw i dyrektyw unijnych lub zdobyć wiele zezwoleń na poziomie ministerialnym, że o raportach środowiskowych i konsultacjach społecznych nie wspomnę... Sulejowski Park Krajobrazowy, Natura 2000, itd. W każdym bądź razie planują spuścić minimum 3 m wody, a chodzą słuchy nawet o spuszczeniu do samego koryta Pilicy. Naturalnym wydaje się pytanie: A co z rybami? Co z innymi mieszkańcami wody, ptakami, etc? Mądry i z prawdziwego zdarzenia Wędkarz martwił by się właśnie o te wszelkie stworzenia i o Park Krajobrazowy. Jednak pewien wentkasz-biznesment z mojego koła upatrzył w tym doskonałą okazję do stworzenia poniżej zalewu OS (odcinek specjalny) lub łowiska No kill. Wymyślił, że zaraz jak tylko spuszczą w "kanał" ryby - choć takiej możliwości nie ma! - to trzeba czym prędzej zamknąć spory odcinek Pilicy poniżej i żyć z licencji. Komercjusz, czy chiński uczony, co dziurkę w śniegu wysikał? Jak to przeczytałem, to myślałem, że mnie szlag trafi jaśnisty. Na wiosnę będzie równo 40 lat, jak łożę na te wody, a smyk planuje zawłaszczyć wszystko dla kilku oszołomów, dyskryminując innych, a np niemajętnych wędkarzy. I nie tyle wypuszczanie mi przeszkadza, bo sam już ryby wypuszczałem, gdy ten gość jeszcze w planach był, ile takie zawłaszczanie i zmuszanie do tego innych. Zagotowałem się, ale to by było mniej więcej na tyle. -
Najgłupsza petycja roku do PZW ??
Jotes odpowiedział wind wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Hihi! Mam nadzieję, że to nie jakiś wentkasz z mojego koła, bo lata im po łbach tak szalona myśl odnośnie Pilicy. -
Zdrowie było, ale wyszło. A łajba 200 kg, a tego nawet Szwarcenegr nie zepchnie. Co innego Pudzian...
-
Nie no! Jak Ty nie pływasz to i ja "strajkuję" przynajmniej do soboty. A tak bardziej serio, to teraz już tylko w soboty i niedziele mogę popływać, bo kumpel pracuje, a bez niego nie mam szans na zepchnięcie łajby na wodę. Ostatnio asekuracyjnie wyciągnęliśmy ją dalej na brzeg i cała jest na nim. Za chudy w uszach jestem, żeby ją samemu zepchnąć. Spoko Andrzeju - kuruj się i walcz dalej! Ja planuję jeszcze chociaż do połowy grudnia połowić.
-
No! A zwłaszcza, jak się zmawiali na mnie, chcieli mi michę oklepać w krzakach i odebrać ryby. I tylko dlatego, że jakimś cudem udało mi się wygrać. Jasne, że od tej pory jestem w ciągłym strachu, ale to już jest taki niedzielny rytuał - kilkuletnia tradycja.
-
Andrzeju, my tu nie schodzimy poniżej 0,16 mm. Nie połowiłoby się - racicznica. Kolega walczył 15-20 min. Nie obyło się bez problemów, bo ryba wlazła w linkę kotwicy. Musiałem na moment przejąć kija, kolega biegusiem wyjął kotwicę i ogień... na wklejce do 12 g.
-
Dzisiaj jak zwykle bt i okonie, okonie - okonie? Kolega zaszalał - boczny trok, metrówa i wszystko jasne...
-
Grzybku, nie bierz tego jednak za pewnik! Zbyszek też może mieć rację. Dlatego można i trzeba wypracować dobrą pozycję wyjściową przez pisma i świadków. Reszta, to już tylko adwokat. Koledze zdaje się, przysługuje wgląd do akt śledztwa...
-
Nie twierdzę, że mam patent na rację, ale sam wygrałem właśnie sprawę, w której miałem zawartą tylko umowę ustną. I dlatego podpowiadam "chłopcom" z tym pismem. Koniecznie napisać pismo w takiej formie, by uzyskać odpowiedź - dobrze jeśli facet przyzna, że łajba tam stała za jego zgodą i wiedzą. Potem - Wezwanie do naprawienia szkody(kolejne pismo). Po drugie: facet prowadzi działalność usługową/przedsiębiorstwo, a kolega Grzybka jest konsumentem i jako konsument żąda naprawienia szkody. Po trzecie: Świadkowie, bo pewnie nie sam był, gdy stawiał tam łódź, a może nawet podczas zapłaty za usługę. Po czwarte: może wezwać pismem o wydanie umowy pisemnej, którą mu obiecał, a zwlekał z jej wydaniem/podpisaniem - cwaniactwem na cwaniactwo. Po piąte: skoro facet jest świnia, to można dać mu "propozycję nie do odrzucenia"! Kasa, albo izba skarbowa! Wybór jest prosty... "[...] W trzech sytuacjach ustawodawca dopuszcza dowód ze świadków lub z przesłuchania stron, mimo niezachowania formy pisemnej przewidzianej do celów dowodowych:● jeżeli obie strony wyrażą na to zgodę;● jeżeli żąda tego konsument w sporze z przedsiębiorcą;● jeżeli fakt dokonania czynności zostanie uprawdopodobniony za pomocą pisma.Zaistnienie któregokolwiek z wymienionych przypadków obliguje sąd do dopuszczenia wnioskowanych przez strony dowodów ze świadków lub z przesłuchania stron na fakt dokonania czynności prawnej. Trzeba jednak wiedzieć, że w takim procesie trudno doprowadzić do uzyskania zgody obu stron na przeprowadzenie dowodów, bo zawsze ich interesy są sporne, co zazwyczaj oznacza, że jednej ze stron zależy na niewykazaniu istnienia umowy.Do uprawdopodobnienia faktu dokonania czynności prawnej posłużyć może jakikolwiek i sporządzony przez kogokolwiek pisemny dokument, który nie stwierdza co prawda treści samej czynności prawnej, jednak którego treść uzasadnia mimo wszystko prawdopodobieństwo zaistnienia takiego faktu. Niezależnie od trudności procesowych oczywiście umowa jest ważna i może zostać wykonana dobrowolnie. [...]". Protokół policyjny?... Są zeznania? Co się w nich znajduje? Przesłuchali tamtego?...
-
Jak najbardziej właściciel skradzionej łodzi jest na prawie i choć nie podpisał umowy na piśmie, należy mu się jak psu micha. Nadal w polskim prawie funkcjonuje coś takiego, jak umowa ustna! Przyjął facet do swojego portu łajbę? Kasę brał? Więc zawarł umowę ustną! A odnośnie zakresu jego usługi, to również sprawa jest prosta - łajba w porcie ma być bezpieczna i odpowiada za to właściciel portu.Pokrzywdzony ma jakieś fotki stojącej łodzi przy kei/na brzegu w tym porcie? Ma jakiegoś świadka? Najpierw wysłać gościowi pismo, z żądaniem wyjaśnień, gdzie jest "moja" łajba, która stała w porcie i została powierzona jego pieczy? Wyjaśnień żądać na piśmie, w dwóch egzemplarzach, a wysłać "za potwierdzeniem odbioru". Na odpowiedź dać mu 7-14 dni. A dopiero do adwokata i do ataku.
-
Gumki nie tylko potrafią się wymieszać kolorami, już po mniej więcej 24 h widać lekkie przebarwienie w zależności od intensywności koloru. Najszybciej chyba miesza się biały z seledynem. Gumy mogą też kruszeć lub zrobić się lepkie, ale tylko te trzymane w pudełkach. Ja od dawna przechowuję wszystkie paprochy w osobnych torebkach strunowych - te w ogóle nie tracą właściwości.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Jotes odpowiedział temat w Na każdy temat
Co cicho? Gwiazdorzy strzelali dzisiaj bramki... Ronaldo 3, Ibrachimowicz 2. Tyle, że nie w tym meczu.
