Skocz do zawartości

Jotes

Zespół AS
  • Postów

    2 760
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Jotes

  1. Spławiku, i ja przyłączam się z gratulacjami. Widać nie próżnujesz i udowadniasz, że jesień jest porą na grubego zwierza. Brawo!
  2. Święte słowa Pawle! Zawsze powtarzam - to nie metoda jest zła, tylko ludzie są źli. Dzisiaj lipa w kratę, ale i tak mam frajdę choćby z samego przebywania nad wodą i obserwacji sporego stada jakichś ptaków drapieżnych oraz tego, że mogę tu obserwować od jakiegoś czasu dwa orły przednie. Przepiękne i ogromne ptaki! I to są uroki naszego "fachu", ryby tylko na dokładkę.
  3. Gratki Spławiku - bywa i tak (głodny był). Ja mam jutro ostatni dzień maratonu: piątek, sobota, niedziela i poniedziałek. Coś w przyrodzie się zmieni, bo gryzą jak wściekłe. W trzy dni ok 150 okoni, 3 szczupaki po ok 60 cm, 1 krótki, 1 obcinka, 2 krótkie sandacze i 2 spady ładniejszych. I wszystko na przeklętą w necie metodę... bt.
  4. Jotes

    Żyłka nietonąca

    Prosta sprawa, żyłki tonące się odtłuszcza, a pływające natłuszcza. Nasącz kawałek szmatki oliwą jadalną i nawijając żyłkę na szpulę przepuść ją przez tą szmatkę. Ale nie jest to długotrwałe podobnie, jak z tonącą. Co jakiś czas zabieg trzeba powtarzać - z odtłuszczaniem tonącej również.
  5. Zbyszek, jak dla mnie to wygląda na zwykłą omotkę nadłożoną klejem. Omotkę sam zrobisz? To tnij na uchwycie - zetnij to po metalu, żeby nie skaleczyć kija. Inaczej chyba się nie dowiesz. Przedwczoraj przerabiałem kijek 3 m Zebco na wklejankę okoniową 255 cm. Też miałem chwile zwątpienia z omotką (klej jak szkło). Klej do omotek można nabyć u Darka Żbikowskiego w Krokusie.
  6. Ja kiedyś kupiłem dość drogie ustrojstwo Berkleya. Było koloru grafitowego, a śmierdziało jak dno beczki. Przynęty wkładałem do torebki strunowej i do niej psikałem tego cuś. Jedyne działanie zaobserwowałem, gdy nasączałem w ten sposób sztuczną (własnej roboty) ochotkę. Robiłem ją z czerwonej wełny, ciąłem na odpowiednią długość, przypalałem jeden koniec tworząc w ten sposób czarną główkę i takie nasączone zakładałem na mormyszkę. Mój Berklej najlepiej jednak spisywał się w sytuacjach awaryjnych, jako oliwka do rolki kołowrotka i do korbki. Na gumach nie działało, może zbyt szybko zmywało? A może po prostu lipa?...
  7. Zbychu, jedyne co przychodzi mi do głowy, to grzać suszarką do włosów i próbować zsunąć niżej. Taką temperaturą nie zaszkodzisz kijkowi, a spróbować można. Nie mogę znaleźć nigdzie zbliżenia tego uchwytu, żeby się przyjrzeć bliżej (ślepy jestem jak kret). :/
  8. Gratki Andrzeju. Tak trzymaj, a w kolejnym sezonie pnij się nawet po złoto.
  9. Zbychu na Boga, to się dzieje od dawna i we wszelkich dziedzinach. Polecam takie programy jak" "Państwo w państwie", "Uwaga", "Prosto z Polski", "Superwizjer", itp.Takie przewały idą, że w pale się nie mieści. I właśnie sądy są ubabrane aż po same uszy! Jeśli będziemy przyklaskiwać z entuzjazmem wszelkim gniotom, które tak błahe sprawy obligatoryjnie kierują do sądów, to na jaką cholerę nam Policja i PSR? Sąd ma ich wyręczać w wyjaśnianiu i przygotowaniu postępowań, które bądź co bądź leżą właśnie w ich kompetencjach? NIE! Do sądu ma trafiać już stuprocentowa sprawa i konkretne zarzuty! Jak będą tam trafiać takie durne sprawy, jak te, o których tu mówimy - zapomnienie z domu karty wędkarskiej - to wiąże się z ogromnymi kosztami. I kto ma płacić za wyjaśnianie bzdetów przez sąd? Podatnik, czy przywalić koszty zapominalskiemu? A Policja i PSR podłożą ręce pod dupę i już nic nie będą robić... I to jest właśnie Polska kacyków i oligarchów, mających prawo w kieszeni - na to właśnie się nie godzę i czapka z głowy przed RPO. Ja nie życzę sobie szargania i ciągania po sądach za próżniactwo służb powołanych do wyjaśniania ewentualnych wykroczeń i przestępstw. Stawiania mnie w jednym szeregu z kłusolami, nerw, wstydu i upokorzeń przed sądem oraz piętnowania mnie ewentualnie w prasie lokalnej - w zależności od humoru sądu. Sądy już są zapchane idiotyzmami i to już od dawna paraliżuje ich pracę, a potem Polska przegrywa wszystko w Strasburgu i my wszyscy płacimy ogromne odszkodowania. Bo przyklepują jak leci, byle szybciej. A wszystko za opieszałość służb, które kierują do sądu domniemania, a nie konkretne dowody winy... I jeszcze jedno! Jak nie mam przy sobie żadnego dokumentu, a Policja chce mnie wylegitymować, to wystarczy, że kolega lub znajomy potwierdzi moją tożsamość i nikt nie kieruje sprawy do sądu. Czemu kolega lub znajomy nie może potwierdzić mojej przynależności do PZW i opłaconych składek? Niech PSR chodzi na kontrole z tabletem i sprawdza, czy mam opłacone składki. To żadna filozofia dzisiaj.
  10. Wystarczy zapis doprecyzować, by nie zrównywać wędkarza z kłusolem, bo w tym brzmieniu nam ubliża. I o to mi właśnie chodzi. Kiedyś mógłbym wyjaśnić babola, a teraz od razu do sądu. A podobno to tamte czasy były be.
  11. Windzie, z tej notki wynika, że kara dla nas jest zbyt sroga w porównaniu do braku prawka, czy dowodu rejestracyjnego. Z jednej strony bezpieczeństwo w ruchu (bo nie wiadomo, czy w ogóle posiada), a z drugiej?... To jest nieproporcjonalne. Kiedyś mi się nie zdarzało, ale wtedy każdy w takiej sytuacji miał możliwość okazania karty wędkarskiej w swoim kole, po przesłaniu tam notki z PSRu. Teraz od razu "z bomby"? A co z prawem do wyjaśnienia, że to tylko zwykły błąd ludzki? Dla mnie wrzucanie zapominalskiego do jednego wora z kłusolami i odbieranie mu sprzętu zanim będzie mu wolno udowodnić swój błąd, jest chore. I jeszcze to piętnowanie w prasie lokalnej...
  12. Zbyszku, z całym szacunkiem, ale bym się ośmielił nie zgodzić. Mi osobiście zdarza się pojechać na ryby bez jakichkolwiek dokumentów i nie tyle boję się wtedy Policji i braku prawa jazdy i dowodu rejestracyjnego, co PSR i braku karty. A jak wiemy były już w sądach kuriozalne sprawy przeciwko wędkarzom: brak dokumentów, brak wpisu w rejestrze, itp. Prawo ma karać bandziorów i chronić uczciwych. Karanie za zapomnienie karty wędkarskiej z domu, to bandyctwo w majestacie prawa. Jeśli więc RPO zwraca uwagę, że coś jest niekonstytucyjne i działa przeciwko uczciwym ludziom, to chwała jej za to. I jeśli taki zapis nie znalazł się jeszcze w ustawie, to nie szkodzi, ale jest to zwrócenie uwagi sądów o nieprzyklepywanie wszystkiego jak leci. Stawianie mnie/nas w jednym szeregu z prawdziwymi kłusolami, jest ohydne i nieuczciwe. A w moim przypadku - i oczywiście w wielu innych też! - taka kara była by nadzwyczaj dotkliwa i bardzo kosztowna. Odebranie sprzętu zapominalskiemu "kłusownikowi", jak ja, oznacza utratę nie tylko wędek, których na łodzi często mam i 5 i 7, ale też samej łodzi i całego jej wyposażenia! (sprzęt służący do kłusownictwa) Prawda? Łożę na PZW od 1974 r. Mam ponosić karę za sklerozę? Uwaga zwrócona przez prof. Lipowicz ochroni NAS przed bandytami z blachą PSR, żerującymi na krzywdzie ludzkiej. (oczywiście nie wszyscy są tacy!). Teraz mamy chociaż argument do obrony. Podobnie zwróciła uwagę na wymuszanie od ciemnoty mandatów na podstawie odczytów z trefnych "suszarek", dmuchanie w alkomat i przymusowe badanie krwi na obecność alkoholu... Nasze ustawy są do rudej πzdy nie podobne.
  13. "Morskie" z przymrużeniem oka oczywiście. Andrzej już odpowiedział - Sulejowskie. "Działał" tylko jeden kolor - motor oil.
  14. U nas się zaczęło! Podeszły "morskie" okonie i...worek się otworzył. Do tego szczupak 2,5-3 kg na troka.
  15. Tak, czy siak wzorowane na Rapalce, a przynajmniej ten kształt. Mi pozostały jeszcze z dawnych czasów takie Rapalki od 5 do 9 cm, a najskuteczniejsza na Pilicy była 7 cm. Od 4 lat nie łowiłem w rzece. Miło popatrzeć na Twoje trofea Pawle, a jest na czym oko zawiesić! Gratki.
  16. Rapala i wszystko jasne. Ten wobler to największy killer na rzeczne sandały, wiem coś o tym (pamiętam jeszcze). Paweł, gratki sandałów. Ładna kolekcja.
  17. Nie doczytałem widocznie, bo mój jest ocieplany, typowo na jesień i zimę. :/
  18. A sandacza jadłeś? Ma dużo ości? NIE, bo należy przecież do okoniowatych, czyli mają tyle samo ości.
  19. Musimy je kochać, nawet za te wyprane pieniądze, dokumenty, polisy OC, a nawet za wygotowanie ulubionych odzień. Ale mogę Ci z czystym sumieniem polecić Ten kombinezon Mam go, jest to mój drugi jednoczęściowy i też z poliamidu i jestem z niego b. zadowolony. On nie oddycha, ale ja bez trudu w nim oddycham, nie pocę się w nim, na 100% nieprzemakalny, a dodatkowy bajer w postaci membran oddychających nie jest mi potrzebny. Są też i dwuczęściowe, jednak na łajbie ten jest dla mnie najlepszy - przyzwyczaiłem się.
  20. Ja używam tylko soli, obtaczam w mące i na tłuszcz (smalec i oliwa 1:1). Smażę na chrupko.
  21. Jotes

    Skrobaczka

    No właśnie, do tego jestem zbyt leniwy, a i wszystkie witaminy znajdują się w skórze (w jabłku tysz). Małe okonie to inna bajka, 3-4 ruchy tą brzydką skrobaczką i golutki jak moje... "wysokie" czoło.
  22. Jotes

    Skrobaczka

    Skrobaczka? Ja jestem w posiadaniu przyrządu jeszcze z minionej epoki. Był to kiedyś produkt seryjny do nabycia w sklepach gospodarstwa domowego. Obecnie - czyli już po ok czterdziestu latach - pozbawiony jest wierzchniej warstwy i "trącony" rdzą, ale nadal funkcjonalny. Wygodny uchwyt, ochrona przed kolcami ryby, Ø 100 mm. Łuski okoni i sandaczy tylko fruwają po przeciągnięciu tym...czymś.
  23. Nie bluźń waćpan! Ania ma jeszcze czas, a syn niech się wyszaleje - też ma czas.
  24. Z przyjemnością odpowiem. Można je usmażyć na złociutki kolor, są chrupiące i pyszne (ponoć). I wbrew pozorom, te małe okonie w większości i tak są narażone na "zjedzenie", bo non stop coś na nie poluje. Także wbrew temu, co twierdzą niektórzy, to właśnie ten duży/dorodny okoń jest najlepszym, najzdrowszym reproduktorem i on ma o wiele większe szanse na uniknięcie ataków innych drapieżników. Poluję na nie, łowię, ale nie zabieram i nie zabijam ich i nie dlatego, że jestem jakimś zatwardziałym i niereformowalnym no kilowcem. Ot, po prostu - bardzo, ale to bardzo sporadycznie jem ryby, bo ich nie lubię (wiem, ryby są zdrowe, itp). Z czystej ciekawości (raczej) spożywam je 3 razy do roku. I to jest ten trzeci raz w br. A tych dużych nawet za dopłatą nie podejmuję się obierać i nie dlatego, że nie potrafię - sprzęt odpowiedni do skrobania mam, ale zbyt wiele zachodu na takiego "żarłoka", jak ja. Poza tym patrz wyżej - reprodukcja.
  25. Ale, ale! Ja tu muszę z innej beczki temat zapodać, bo mi spędza sen z powiek. Wczoraj byłem na rybkach, oczywiście nie było rewelacji, bo lipa u nas totalna. Niemniej jednak połowiłem trochę okoni/okonków. Miałem ochotę pojeść okoni i dlatego zabrałem 13 szt w przedziale od 15 do 25 cm. Miałem też 8-9 szt 30-35 cm, ale te postanowiłem wypuścić (stary wyga nie da się nabrać na ich skrobanie) Wiem naturalnie, że już mają ikrę i mlecz - żadna to nowina dla mnie. Jednak podczas obierania ich, przeżyłem chwile zwątpienia. Po ich rozkrojeniu okazało się, że ta ikra jest niemal całkowicie dojrzała, to nie są jakieś zalążki i niewielkie woreczki z ikro podobną czy mleczo podobną zawartością, a wyraźne, duuuże ziarnka, o wyrazistym pomarańczowym kolorze. Mlecz to też nie jakiś zalążek woreczka z jakąś tam białą zawartością, ale ogromne wory wypełniające cały brzuch i niewiele im brakuje, by rozlewały się w palcach. Z czymś takim spotykam się po raz pierwszy w swojej niemal pięćdziesięcioletniej praktyce wędkarskiej. Nie wiem, jak to jest w innych regionach kraju i z innymi gatunkami ryb? Ale doświadczenie z wczorajszymi okoniami wprawiło mnie w osłupienie. W tej chwili nasuwają mi się dwie hipotezy, na podstawie tego: 1. Tym rybom brakuje ok 1 miesiąca (max!) do tarła! (oczywiście wg mnie!). 2. Jedyny lód, na którym połowicie tej zimy, to PP2 - zimy nie będzie...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...