Skocz do zawartości

Jotes

Zespół AS
  • Postów

    2 760
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Jotes

  1. O Mikado z kolei ja się nie wypowiem, bo najzwyczajniej w świecie jej nie znam, więc nie mam prawa zabierać głosu w jej sprawie. Od ponad 10 lat na sandacza, użytkuję tylko i wyłącznie PP i jeszcze się na niej nie zawiodłem. Ale ja nie kupuję w pierwszym lepszym sklepie, tylko zawsze u tego samego - sprawdzonego! - sprzedawcy, a znam go z netu od wielu, wielu lat. PSulka można spotkać na każdym wędkarskim portalu i też na alledrogo.pl. On sprowadza wprost z USA i kitu jeszcze nikomu nie wcisnął. Owszem PP szumi na przelotkach, ale to jest jedyny drobny mankament tej plecionki. Do trollingu i jigowania używam PP 10 lb (odpowiednik 0,15 mm). Jedynie do wirówek używam plecionkę Stren Sonic Braid 8 lb (odpowiednik 0,10 mm) i też jestem zadowolony. Kupując plecionki, nigdy nie biorę innego krążka, jak tylko 300 yds (274 mb). Tutaj nie wolno mieć węża w kieszeni. Nie muszę sobie nigdy pluć w brodę, że miałem kilka rwań, kilka splątań i może jakiś wypadek z wkręceniem jej w silnik i już po plecionce (a i z takimi wpadkami należy się zawsze liczyć). Po sezonie, czy, jak w przypadku PP, po dwóch sezonach, odwracam i nawijam od drugiego końca i łowię nią nadal!...
  2. A ja bym sobie głowy nie dał uciąć za ich "oryginalną" plecionkę. W pierwszym poście masz link do ich towaru i jak byk na focie ordynarna podróba z polskim opisem w mm i kg. Jak rozpoznać? Jak ma nie być przereklamowana i jak ma być taki sam wyrób, co kiedyś, skoro nawet Ty Alku gotów byłbyś połasić się na podróbę w sklepie, któremu (niestety!) ślepo ufasz? I jaka mogła by być Twoja opinia z użytkowania jakiegoś gówna, a nie oryginału? Byłaby sprawiedliwa? A ilu jest takich wędkarzy, którym się nawet nie chce zajrzeć w internet i sprawdzić, jak kupować oryginalne plecionki? Ilu takich już się przejechało i z powodu własnej porażki i niewiedzy (lenistwa? głupoty?) teraz zasrywają nawiedzonymi opiniami wędkarskie portale i za rzeczoznawców się mają? Ad casum: A może Ty Alku podzielisz się swoimi doświadczeniami w zakupie oryginalnej Power Pro i podsumujesz w kilku zdaniach jej walory użytkowe?
  3. Jeśli chcesz na 100% oryginalną PP, to szukaj na stronie sklepu aspius.pl. Ten sprzedawca jest od lat znany w internecie i nie wciska ludziom podróbek. A poza tym u niego ta plecionka jest sporo tańsza.
  4. Paweł, jeśli to Twoja pierwsza tak delikatna wędka, to lepiej posłuchaj Alka i wybierz do 15 g, ale minimum (jeśli Cię kusi bardzo), to przynajmniej do 12. Nie schodź niżej. Wczuj się w temat i z czasem, gdy już nabierzesz wprawy, kupisz już sobie zupełnie samodzielnie kijek, jaki będzie Ci odpowiadał. Wtedy już sam będziesz umiał określić, czego Ci jeszcze potrzeba.
  5. A czemu kaleczycie moje oczy (i nie tylko moje!) tymi smsami?
  6. Oferta dotyczy 300, ale zdjęcie jest, jakie jest. Wystarczy odliczyć 1 element, a i tak widoczna jest ta ruchoma przelotka. A pewnie, że można uszkodzić szczytówkę, bo już nie będzie pracowała prawidłowo. Ale... przecież to tylko zabawka za 44 zł (aż!).
  7. Jeśli to jest ten kijek to brakuje Ci tej ruchomej przelotki. Na szczytówce powinna się znajdować przelotka na ruchomym pierścieniu. Łącznie powinno ich być 4 szt.
  8. Jeśli pozbędziesz się podłokietników, to kupuj, bo inaczej, to one będą Ci zawadą. No i musisz kombinować by mieć podpórkę pod kijek i miejsce do wbicia sztycy od siatki. Swego czasu zabierałem całą masę innych sprzętów do połowów z krzesełka tyle, że moje nie ma podłokietników. Ale co do wygody, to nie ma porównania z koszem. Z pewnością na plus należy policzyć oparcie w fotelu/krześle.
  9. Hihi! Ja mam na odwrót, dźwigać akurat nie muszę, bo wybieram zawsze takie miejsca, żebym tylko mógł wystawić z auta i rozstawić, a to akurat ino mig. Za to zawsze wścieka mnie składanie gratów i pakowanie, już po zakończeniu wędkowania. Podobnie mam z wędkowaniem na łodzi. Strasznie nie lubię tego zwijania, przenoszenia (tu już nie ma lekko, trzeba dźwigać) i pakowania do auta. Ale skoro już tyle lat daję radę, to jeszcze się trochę pomęczę - sadełka zrzucę.
  10. Z procy, to było się już od maleńkości uczyć strzelać.
  11. Znowu wywołałeś na mojej twarzy solidnego rogala i zastanawiam się, czy zamiast wczoraj, to nie powinienem wybrać się dzisiaj. A wczoraj znowu nawet robala nie wyciućkało i siedziałem już w innym miejscu. Pierońskie ryby!
  12. Nawet paprochy muszą być różnorako zbrojone, bo okoń potrafi żerować zarówno przy dnie, jak i tuż pod powierzchnią wody. Musisz więc zawsze mieć w zapasie i główkę 1 g, ale też i 5 g. Kupując haki/główki do paprochów zwracaj zawsze uwagę, by hak nie był zbyt długi. Przymierzaj od razu w sklepie, hak ma wyłazić z gumki tuż przed nasadą ogonka. Podobnie jeśli chodzi o kopyta, ma wychodzić tuż przed zakończeniem korpusu, by nie zaburzał pracy ogona. Odnośnie ciężaru główek, to uniwersalnym przelicznikiem wagi stosowanych główek jigowych, jest 1g na każdy metr głębokości. To jeśli chodzi o główki sandaczowe. Na szczupaka, podobnie jak i na okonia, musisz być przygotowany i posiadać różne główki, bo i ta ryba żeruje w różnych partiach wody, więc od np 5 g wzwyż. Rozpisanie tego wszystkiego, czego oczekujesz i o co dopytujesz na forum, konieczne byłoby napisanie artykułu, bo jeszcze należy uwzględnić pory roku, nasłonecznienie, itp... Łatwiej będzie ci jednak znaleźć gotowce w sieci.
  13. I za chwilę: To już nie jest lekki zestaw, tylko sprzęt do orania dna jigami. Jeśli na okonia, to wystarczająco, ale na szczupaka i sandacza się nie nadaje. Niestety, ale również do tego kijka, też to nie pasuje. Najzwyklejszy wolfram, chociaż 35 cm (takie niezbędne minimum), ale ja polecam 45 cm. Firma? Może być nawet nasz Kostal... Żadnych! Przypony kupuj zbrojone, więc z jednego końca mają już krętlik, a z drugiego agrafkę. Tutaj nie ma co kombinować. Podczas spinningowania będą Ci potrzebne tylko dwa węzły: 1. Trilene Ten do przywiązania krętlika, agrafki, haczyka z oczkiem, etc. 2. Baryłkowy Ten do łączenia żyłek. Przypon wolframowy zakończony jest właśnie agrafką, na którą zapinasz przynętę, więc chyba więcej nie muszę tłumaczyć? Wszystko zależy od tego, na jakie ryby się nastawiasz? Bez tej informacji nie da się niczego podpowiedzieć...
  14. Jotes

    Morskie łowy

    Wszyscy do pisania używamy chińskich klawiatur i jakoś nie mamy problemów. Popuść jednemu, a reszta przyjmie to jako standard i zaczną pisać takie esemesy, że czytać się tego nie da.
  15. Nie masz do czynienia z przecieraniem się plecionki, tylko z jej strzępieniem i niestety, ale z plecionkami Berkleya tak się dzieje. To nie jest nic odkrywczego. Kolejnym razem kup sobie Power Pro (wyłącznie w sklepie aspius.pl, a unikniesz podróbek!), a nie będzie się strzępił nawet ten pierwszy metr, najbardziej eksploatowany przecież (wiązanie, przeciążenia podczas rzutów, przeszkody na dnie, etc).
  16. Wiem i są lepsze od Dino, gdyż te mają przeszacowane gramatury. Dino 10 g ma wyporność nieco ponad 8 g. A Dino 12 g, nieco ponad 10 g. Prawie 2 g błędu, to stanowczo za dużo. Cralusso Pro Slider ma dokładnie tyle, ile jest w opisie na korpusie - komar mordy by nie włożył. A jeszcze dodatkową i niebagatelną zaletą, jest regulacja wyporności anteną. Zamierzam jeszcze dokupić po jednym Cralusso 12 i 14 g. Dzisiaj w użyciu był 14 g, gdyż zarzucałem pod wiatr i jestem bardzo zadowolony.
  17. Jotes

    Powerbank.

    Nie wiem, czy dobrze kumam, ale na szczęście "żabojady" mają takie same gniazda, jak my. Ale jakby co, to i na angielskie znalazłem wyjście, wystarczyło wkrętakiem lub kontrolką wyłamać blokadę i nasza wtyczka już pasowała.
  18. Cholerka! No to, jak nie kijem, to go pałą. Inny ochraniacz konieczny...
  19. A te, które rozdarłeś były też Lemigo? Ja swoje mam już ładnych parę lat i jeszcze na wiele lat mi wystarczą. To nie jest jakiś cieniutki nylonik, tylko solidny, gruby materiał i cieszy się bardzo dobrymi opiniami wśród wędkarzy. Ja z kolei mam przykre doświadczenia z woderami (nie spodniobutami!) tego typu, co Ty zalinkowałeś, moje były włoskie, a słowa cisnące się na usta po tych doświadczeniach, nie nadają się na forum.
  20. Wojtek, ale nie widać, żebyś tam miał jakiś solidny kij do opędzania się od wilków i niedźwiedzi. Może jeszcze spały? Fajna relacja i fajne rybki.
  21. Nie, wg mnie nie są warte funta kłaków. Miałem takie gumowe spodniobuty i pozbyłem się ich. Poza tym kolor czarny w pełnym słońcu, to kompletne nieporozumienie. Za to za te, które teraz mam, mogę ręczyć, że są super. A mam takie. I są tańsze od tych czarnych, świecących, jak kurze jajko po lewej stronie.
  22. Dzięki Zbyszku. Ja już drugi dzień sobie w brodę pluję, że to właśnie wczoraj nie pojechałem, zamiast dzisiaj. No cóż, widać mam taki "refleks szachisty".
  23. Relacja z mojego dzisiejszego wypadu na rybki, będzie bardzo krótka. Rano było tak: Ale jak już zaczęły się robić grzywacze na fali, to już miałem serdecznie dosyć. O godz 9.15 zameldowałem się już w domku. Ryby były na tyle uprzejme, że nie zepsuły mi ani jednego robala. Orkan wiał z prawej strony, a waggler płynął żwawo pod prąd, z prędkością ok 10 m/min. A jeszcze żeby było śmieszniej, to wzdłuż brzegu (na długości kija) spływała cała masa śmieci, które non stop oplątywały się o żyłkę...
  24. Hmm! Co do zestawu feeder, to nawet nie podejmuję się cokolwiek proponować, gdyż w przypadku tej metody, nie mam nawet prawa głosu. Od końcówki lat 80 nie mam kontaktu z metodą gruntową, więc nie jestem w temacie. Odnośnie sprzętu spławikowego, mogę Ci podpowiedzieć w oparciu o moją ulubioną metodę odległościową (angielską), gdyż tę obecnie tylko uprawiam czynnie. Choć, jak miałem u siebie gościa i byliśmy na wspólnym biwaku nad rzeką, to okazało się, że wciąż pamiętam wszystko i nawet dobrze sobie radziłem też, z przystawką. Ale to pewnie, jak z jazdą na rowerze - tego się nie zapomina. W obydwu tych sposobach świetnie sobie radziłem jednym i tym samym kijkiem matchowym, o długości 4,20 m. Ten sam kijek zresztą sprawdzał mi się podczas połowów ze spławikiem mocowanym dwupunktowo. W tym roku kupiłem sobie ten kijek i jestem z niego megazadowolony. Z wiosny łowiłem nim lekkimi wagglerami, a obecnie łowię cięższymi sliderami i kijek świetnie sobie radzi, z zarzucaniem, zacinaniem i z holem zarówno małej płotki, jak też leszcza 1 kg (pierwszy i jedyny na razie, nową wędką wyjęty). Odnośnie kołowrotka, to już w innym temacie dzisiaj napisałem, że ja stosuję przede wszystkim kołowrotki o dużym przełożeniu, gdyż po zarzuceniu zestawu, należy szybciutko zatopić żyłkę, by wiatr i fale nie robiły z niej brzuchów na powierzchni wody. A skoro dysponujesz na ten cel budżetem 800 zł, to polecam Ci ten kołowrotek. Ja mam taką, jego droższą wersję i również jestem megazadowolony. Zakup tych dwóch elementów daje już sumę 632 zł. Na zakup żyłek, wagglerów i sliderów (nie napisałeś nic o łowisku) i drobnych akcesorii, pozostaje Ci 168 zł. Jeśli wolałbyś jednak tani kołowrotek, to możesz spróbować ten. Gdybyś chciał się dowiedzieć czegoś więcej o samej metodzie, to szukaj na stronie głównej portalu. Tam zamieściłem dwa artykuły i szczegółowo opisałem wszelkie "duperele" konieczne do budowy zestawów, które będziesz potrzebował dokupić (ale to już groszowe sprawy). Mam nadzieję, że pomogłem?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...